Lara Croft - królowa jest tylko jedna - Fett - 12 września 2015

Lara Croft - królowa jest tylko jedna

Jako, że premiera nowych przygód Lary Croft zbliża się wielkimi krokami, warto cofnąć się nieco w czasie i pochylić się nad marką Tomb Raider. Dla młodszych graczy będzie to więc okazja do przybliżenia historii Lary, starsi natomiast mogą przypomnieć sobie czym Tomb Raider cieszył przez ostatnie lata.

Lara Croft.

Historia Lary Croft sięga 1996 roku. Wtedy to na rynku ukazała się pierwsza część serii Tomb Raider. Gra, o której słyszał każdy... Sam miałem wtedy około 8 lat i pamiętam kiedy kolega z wypiekami na twarzy opowiadał mi o grze, którą do domu przyniósł jego ojciec. Oczywistą rzeczą było, że po szkole zamiast do domu wstawiłem się u niego. I oto był. Piękny, zachwycający, niewyobrażalny - Tomb Raider...

Zanim jednak zajmiemy się samą grą chciałbym przybliżyć nieco obraz ojców stworzycieli ponętnej pani z zamiłowaniami do ciemnych, wilgotnych dziur w ziemi. Firma Core Design powstała w 1988 roku w Wielkiej Brytanii. Od samego początku główną ideą jej gier było nastawianie na nowatorskie rozwiązania i oryginalne pomysły. Pierwsze gry Core Design zostały ciepło przyjęte przez graczy i z pewnością nawet teraz niejeden nerd starszej daty dostaje gęsiej skórki na wspomnienie takich gier jak Shellshock, BattleCorps albo Rick Dangeorus.

słynny warrrkocz.

Wróćmy do tematu. Pewnego pięknego poranka, Jeremy i Adrian Smith, założyciele Core Design, wpadli na pomysł aby stworzyć grę, w której gracz mógłby przemierzać ogromne labirynty, z widokiem zza pleców bohatera w taki sposób aby odbiór dzieła bardziej przypominał film. W tamtych czasach było to wręcz karkołomne przedsięwzięcie. Początkowo bohaterem gry miał być wspomniany w akapicie wyżej Rick Dangerous - bohater gry o tym samym tytule. Obawiano się jednak, iż bohater za bardzo kojarzony będzie z Indianą Jones, który w tamtych czasach wciąż był mocno zakorzeniony w popkulturze (w sumie to nadal jest...). Ktoś więc wpadł na pomysł, że najprostszym rozwiązaniem będzie  zmienia płci bohatera i tak narodziła się ... Laura Cruz. Koniec końców, w ostatniej chwili ktoś zreflektował się, że imię to brzmi zbyt 'hamerykańsko' i ciekawiej będzie w roli głównej obsadzić brytyjską arystokratkę - Lare Croft. Pracę mozolnie ruszyły do przodu. Głównym grafikiem został Toby Gard i to właśnie ten pan odpowiada za pierwotny look pannicy z warkoczem w zielonym podkoszulku, przyciasnych i za krótkich pantalonach oraz w za dużych trepach.  Muzyką zajął się Nathan McRee, a firma Eidos Interactive, która chwilę wcześniej przejęła Core Design, zapewniła zastrzyk pieniędzy i całą otoczkę marketingową.

Premiera pierwszej części gry miała miejsce w 1996 roku i z miejsca została okrzyknięta hitem. Recenzenci wychwalali fenomenalną grafikę, ogromne plansze, niebanalną fabułę, klimat oraz przede wszystkim - główną bohaterkę gry. Tomb Raider bez wątpienia zrewolucjonizował rynek gier a Lara Croft szybciutko znalazła się w panteonie gwiazd elektronicznej rozrywki, obok takich postaci jak Mario czy Pacman. Gracz wcielał się w panią archeolog, która za namową tajemniczej Jacquelne Natl udaje się w Andy w celu  zbadania pewnego grobowca. Niedługo później fabuła schodzi na dalszy plan a Lara szaleje już po jaskiniach rozprawiając z wilkami i niedźwiedziami by następnie odnleźć tajemniczy artefakt - Scion. Szybko okazuje się, że to zaledwie jedna z trzech części talizmanu tak więc mamy pretekst do dalszej gry i jeszcze szybciej Lara udaje się do Włoch, a następnie do Egiptu, gdzie znajduje pozostałe dwie części artefaktu. Oczywiście czym byłaby wartka intryga gdyby nie niespodziewane zwroty akcji. Tak więc po odnalezieniu wszystkich części artefaktu, zleceniodawczyni okazuje się nie  tym na kogo wygląda, a przebiegłą władczynią Atlantydy, która obudzonaa się po paru tysiącach lat lodowej drzemki próbuje odnaleźć swą wyspę i stworzyć na niej armię mutantów, które mają pomóc podbić jej świat... Tutaj pozwólcie, że wrzucę malutką dygresję. Odnoszę wrażenie, że w latach 90tych przeciętny odbiorca mediów mógł przyjąć bez mrugnięcia okiem każdą, nawet najbardziej denną i naciąganą historię... Wróć. Oczywiście, kluczem do wszystkiego staje się Scion i któż inny, jak nie biedna Lara, musi pokrzyżować jej plany.

Sam seks...

Eidos szybciutko zdał sobie sprawę z tego, że Lara to prawdziwa drukarka do forsy i od razu postanowił wypuścić na rynek część drugą. Tomb Raider II ukazał się pod koniec 1997 roku
i prezentował sporo zmian samej gry. Poprawiono grafikę, dodano całą paletę nowej broni dla pani archeolog. Od tej pory również pojawiła się możliwość uruchamiania gry w systemie Windows, a panna Croft mogła zwiedzić całą masę oryginalnych miejsc zaczynając od Wenecji, a na platformie wiertniczej kończąc. Fabuła gry dotyczy starożytnego chińskiego artefaktu - sztyletu Xian, który wedle legendy ma umożliwić jego właścicielowi przeistoczenie się w smoka. Oczywiście część druga również osiągnęła olbrzymi sukces, dlatego już rok później ukazała się część trzecia (a po drodze dodatek do części drugiej). Znów odświeżono grafikę, dodano nowe bronie, parę pojazdów, kilka zmiankosmetycznych i niewielkimi zmiany w samej rozgrywce. Wciąż był to w zasadzie ten sam Tomb Rider. Lara tym razem odnajdując kamień Infada, dowiaduje się, że jest to jeden z 4 artefaktów wykonanych z meteorytu, który przed tysiącami lat spadł na Antarktydę (czekaj, gdzieś już to...). Posiadacz wszystkich artefaktów ma zdobyć niezwykłą moc (To jakby również...). W poszukiwaniu kolejnych elementów Larze przyszło zwiedzić Londyn, Indie, Antarktydę a nawet Strefę 51. Trzecia część produkcji nie osiągnęła już takiego sukcesu jak poprzednie. Pomimo tego, Eidos zdecydował wydać kolejną część, która na rynku ukazała się dwa lata później - w 1999 roku premierę miał Tomb Raider - Last Revelation. Tym razem Lara odwiedziła głównie Egipt, gdzie przypadkowo obudziła egipskiego boga Setha. Próbując powstrzymać złego boga przed zniszczeniem świata Lara kolejno mogła zwiedzić Sfinksa, Wielkie piramidy i Dolinę Królów. Zdecydowano przemodelować rozgrywkę, plansze od teraz były mniejsze. Także Lara doczekała się liftingu. Chociaż w tym wpadku nie wszystko było mniejsz.. ekhm ekhm.. Pomimo, że gra zdobyła bardzo wysokie noty i wychwalana była przez krytyków, nie udało jej się osiągnąć takiego rozgłosu, jak pierwsza część gry. Być może spowodowane było tym, że gra w pewnym momencie stała się odgrzewanym kotletem? W końcu była to 4 część gry w ciągu zaledwie 4 lat, a jeszcze w między czasie każda z wydanych części doczekała się niewielkiego dodatku z nowymi poziomami. W tym momencie fakt ten niczym nie dziwi. W końcu od kilku lat sporo gier ukazuje się rok po roku z całą masą dodatków DLC, jednakże wtedy rynek gier wyglądał nieco inaczej. Core Design postawiło na ambitny plan... odświeżenia serii. Chcieli całkowicie przemodelować rozgrywkę, stworzyć nowy silnik, napisać świetny scenariusz... Wyszło jak zwykle... Niestety pod wpływem nacisków ze strony Eidos Interactive na programistów z Core Design, już niespełna rok później musiała ukazać się część piąta - Tomb Raider: Chronicles. Efektu domyślają się wszyscy. W konsekwencji gracze dostali
w zasadzie to samo, co w części czwartej, ale z niedopracowanym scenariuszem, masą bugów
i błędów i idiotycznymi rozwiązaniami. Gra okazała się kompletną katastrofą. Fabułę podzielono na 4 kolejne epizody. Lara zaginęła pod koniec części czwartej, w związku z tym w najnowszej odsłonie, bliscy przyjaciele zebrani na jej symbolicznym pogrzebie przywołując z pamięci wyczyny panny Croft. Ciekawostką był fakt. że w tej części gracz mógł wcielić się w nastoletnią Larę, która dopiero rozpoczynała swoje przygody.

Lara Croft (po lewej).

Na pewien czas o Tomb Raiderze ucichło, a Lara mogła wreszcie udać się na zasłużony urlop. Wczasy trwały do 2003 roku, kiedy to gracze w swe łapska dostali szóstą część gry - Tomb Raider: Angel od Darkness. Gra tradycyjnie miała zrewolucjonizować markę. Odświeżyć model rozgrywki, Larę, sterowanie... Klasyka. Znów za sprawą nacisków i pośpiechu ze strony Eidos gracze dostali grę nie skończoną - z koszmarnym sterowaniem,  po raz kolejny z całą masą błędów i bugów oraz z idiotycznym modelem zdobywania doświadczenia, który nie tyle co się nie sprawdzał co przeszkadzał w grze i nie miał żadnego logicznego wytłumaczenia ze strony logiki. Lara nie może przesunąć wielkiego bloku z kamienia? Niech przesunie 10 mniejszych i w ten sposób wyrobi sobie mięśnie. W tej części gracze dowiadują, że Lara jednak nie zginęła (no tak...), została niesłusznie oskarżona o zabójstwo swego nauczyciela, a jednocześnie przyjaciela, Wernera von Croya i ukrywając się przed stróżami prawa, musiała oczyścić się ze stawianych jej zarzutów. Niestety fabuła nigdy nie została dokończona, początkowo gra planowo miała być wydana w dwóch częściach. Gra została okrzyknięta "#najgorszym_Tomb_Raiderem_ever"
w wyniku czego Eidos się obraził, tupnął nogą i odebrał prawa do marki Core Design, na rzecz Crystal Dynamic (do tej pory znanych z serii Legacy od Kain). Oczywistym więc było, że niedługo na rynku ukaże się kolejna część przygód Lary. W istocie, siódma część gry, Tomb Raider: Legenda, ukazała się na rynku w 2006 roku. Tomb Raider: Legenda był restartem serii, dlatego wydarzenia przedstawione w tej odsłonie nie miały nic wspólnego z wydarzeniami z gier poprzednich. Tym razem, główny watek fabularny obraca się wokół legend o Królu Arturze i mieczu Excalibur. W nowej części poprawiono przede wszystkim silnik graficzny i mechanikę gry. Odświeżono również wizerunek głównej bohaterki (tym razem naprawdę go odświeżyli!). Sam model rozgrywki nie różnił się zbytnio od poprzednich części (wykluczając niesławne Angel of Darkness), a gra została ciepło przyjęta zarówno przez graczy, jak i krytyków. Do tej pory kolejne części Tomb Raider staczały się na dno po równi pochyłej a Angel of Darkness ewidentnie przelało czarę goryczy. Ludzie z Crystal Dynamic stanęli więc przed nielada wyzwaniem,  z którego wyszli obronną ręką. Warto też wspomnieć, że przy produkcji gry z powrotem zaangażowany został Toby Gard - twórca Lary, który od części pierwszej nie był zaangażowany w powstawanie gier.

Rok później graczom objawiona została ósma część gry, Tomb Raider: Anniversary. Gra ukazała się, z okazji jubileuszu premiery pierwszej części i rzeczywiście była po prostu jej oficjalnym remakem, stworzonym po to, aby starsi gracze mogli przypomnieć sobie część pierwszą, a młodsi - zasmakować przygód Lary z pierwszej części gry. Gra fabularnie w zasadzie niczym nie różniła się od pierwowzoru wydanego w 1996 roku. Różnicą były jedynie odświeżona grafika oraz mechanika gry. Zmieniono także niektóre lokacje, tak aby gracze, którzy są w posiadaniu "jedynki" nie zniechęcili się do gry.

Jedna z wielu grafik promocyjnych.

Żeby pozostać w temacie chyba nie będzie sporym zaskoczeniem kiedy napiszę, że dziewiąta część gry - Tomb Raider: Underworld znalazła się na półkach sklepowych już rok później... Fabuła gry kręci się wokół mitologii skandynawskiej. Jest jednocześnie luźną kontynuacją fabuły przedstawionej w Tomb Raider: Legend z licznymi nawiązaniami do Tomb Raider: Anniversary. Lara poszukując mitycznej krainy - Avalonu trafia na ślad Natli (ta sama, która w pierwszej części próbowała namieszać z Atlantydą), która tym razem pragnie zesłać na ziemię Ragnarok - koniec świata z wierzeń wikingów. Gra przede wszystkim pozwoliła na większą swobodę ruchów głównej bohaterki. Tym razem Lara mogła fikać po planszach niczym Altair z Assassin`s Creed. Poprawiono grafikę, przemodelowano fizykę, usprawniono parę błędów z części poprzedniej a sama Lara przeszła minimalny lifting. Mimo niewielkich zmian w porównaniu poprzedniej części gra również otrzymała całkiem niezłe oceny i Eidos po raz kolejny mógł być zadowolony...

Na oólny sukces panny Croft składało się kilka innych czynników niż same gry. Eidos Interactive zatroszczył się o to, żeby biedną Larę wyeksploatować jak tylko się da. W księgarniach szybciutko pojawiły się komiksy i książki z panią archeolog w roli głównej. Oczywiście w sklepach można było kupić kubki, koszulki, proporczyki, figurki, gry karciane i planszowe - wszystko sygnowane logiem Tomb Raidera. Przez 10 lat w Larę wcielały się również profesjonalne modelki, mające promować grę (łącznie z 12 modelek). Notorycznie, poza grami z  głównego nurtu, pojawiały się gry na konsole mobilne czy komórki. Tak więc w międzyczasie Lara zaliczyła Game Boya, telefony z javą czy z symbianem i wreszcie na urządzeniach z androidemh czy tych spod znaku Apple. Jak zapewne wiecie, ukazały się również dwa filmy z Larą Croft w roli głównej, gdzie bohaterkę gry zagrała Angelina Jolie. Pozwólcie jednak, że na obie te niewątpliwe wspaniałe dzieła filmowe opuszczę kurtynę wstydu i milczenia, jeden był gorszy od drugiego ;)

Tak Lara zmieniała się na przestrzeni lat.

W marcu 2013 na rynku pojawiła się nowa, dziesiąta już, część Tomb Raidera. Na zapowiadaną rewolucję część graczy czekała z wypiekami na twarzy a część spoglądała z dosyć dużą rezerwa. W końcu w przypadku cyklu gra miała doczekać się już przynajmniej kilku rewolucji a w efekcie było coraz gorzej. Koniec końców, reboot serii przedstawiający początki działalności "nowej" Larry spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno ze strony krytyków jak i samych graczy. Muszę przyznać, że samemu przy tej grze bawiłem się wyborowo. Gra chwalona była przede wszystkim za odświeżenie marki. Koniec z niepokonaną Larą odporną na ból i zmęczenie, z niekończącą się amunicją. Gracze dostali za to kruchą, aczkolwiek dzielną dziewczynę, która znajdując się w nieodpowiednim miejscu, w niewłaściwym czasie, zmuszona jest desperacko walczyć o przetrwanie. Również, co bardzo ważne, Lara wreszcie dostała jakiś charakter. Do tej pory bowiem o samej podróżniczce (oczywiście poza walorami fizycznymi i bajeczną fortuną ;)) z rozgrywki niewiele wynikało i gracz albo informacji musiał się doszukiwać na własną rękę, albo się domyślać. Co prawda Lara w poprzednich odsłonach powiedziała nawet parę kwestii
i pojękiwała cicho wdrapując się na kolejne bloki skalne, ale nie można było odnieść wrażenia, że to wszystko było zaimplementowane do gry jako taka zapchajdziura niż realna treść mająca jakiekolwiek znaczenie dla rozgrywki. Nie oszukujmy się, nikogo nie obchodziło po co Lara zawitała w Wenecji albo w Strefie 51... ;) Reasumując,  gracze poza podziwianiem widoków wreszcie mogli się zacząć identyfikować z główną bohaterką i razem z nią przeżywać jej przygody (oraz oczywiście w dalszym ciągu podziwiać piękne widoki...). Dodatkowo dziesiąty Tomb Raider to przystosowanie rozgrywki do najnowszych "next-genowych" trendów. Zwiększenie nacisku na fabułę, dodanie (modnych ostatnio) elementów (pseudo)survivalowych, mnóstwo cut-scenek, quick time eventów oraz skryptów i.. obowiązkowy łuk! Na pierwszy rzut oka zmiany te mogły się wydawać... niefajne bo kto chciałby nowe Call of Duty z warkoczem...* końców jednak wprowadzenie zmian było strzałem w dziesiątkę. Gra finalnie sprzedała się w niemalże 9 milionach kopii i oficjalnie stała się najlepiej sprzedającą się częścią.

Lara Croft po liftingu.

Skoro więc kura w obcisłych spodenkach po raz kolejny zniosła złote jajko, naturalną rzeczą było, że nowy Tomb Rider doczeka się kontynuacji. I rzeczywiście, jeszcze w tym roku na rynku ma ukazać się kolejny odcinek telenoweli o dzielniej pani archeolog. Pomimo drobnego sarkazmu, osobiście zacieram ręce na jedenastego już Tomb Raidera. Wygląda na to, że tym razem znów dostaniemy powtórkę z rozrywki, ale już na nowych zasadach. A mi nowe zasady bardzo podeszły.

A żeby umilić sobie oczekiwanie na kolejną część możemy również zagrać w najnowszą grę mobilną "Lara Croft GO", czyli w świetną logiczno-zrecznościową gierkę w rzucie izometrycznym. Biednej Larze już chyba nigdy nie dadzą spokoju... ;)

To mój pierwszy artykuł w serwisie Gameplay.pl tak więc liczę na lekką wyrozumiałość i konstruktywną krytykę. A przy okazji witam wszystkich. Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić mamę, Ryszarda Rynkowskiego oraz Zespół Pieśni i Tańca "Mazowsze". Hej!

* - OK... wiemy, że wyniki sprzedażowe popularnej strzelanki pokazują co innego, ale jednak... ;)

Fett
12 września 2015 - 15:42

Popularne na blogu strumień świadomości

Najnowsze na blogu strumień świadomości

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
11.09.2015 22:15
Czarny Wilk
56
Bo jestem czarny

Całkiem niezły debiut :) Choć nie ustrzegłeś się pewnych błędów i pominąłeś pewne moim zdaniem dość istotne rzeczy:
- Tomb Raider 3 nie do końca był taki sam jak poprzednie. Poziomy zostały znacząco zwiększone, aż za bardzo - gracze się gubili, zniechęcali przez to do gry. Czwórka była takim sukcesem właśnie dlatego, że po tym eksperymencie zdecydowano się "naprawić" rozmiar leveli.
- w TR6 pojawiła się druga grywalna postać. To była bardzo istotna nowość, zdecydowanie wypadało o niej wspomnieć.
- opisujesz udaną rewolucję w przypadku gier od Crystal Dynamics, a następnie przy części z 2013 roku twierdzisz, że wszystkie poprzednie próby zrewolucjonizowania serii tylko ją pogarszały.
- "przesypiasz" moment w którym Eidos zostaje przejęty przez Square Enix i przestaje istnieć, wciąż odnosząc się do tej firmy przy opisie późniejszych odsłon serii.
To mnie najbardziej kłuło w oczy podczas czytania. Ale ogólnie to dobry tekst, jako fan będący z serią od jej początków czytałem z przyjemnością. Życzę wytrwałości w pisaniu :)

11.09.2015 22:29
odpowiedz
Fett
159
Avatar

Czarny Wilk - dzięki za wytkniecie błędow, rzeczywiście pominalem parę istotnych szczegółów :) o niektórych zapomnialem a niektóre całkiem mi wyleciały z głowy :/ mam nauczkę na przyszłość :)

No i zapomnialem o najważniejszym czyli o zamykaniu lokaja w chłodni :D

12.09.2015 16:01
odpowiedz
RadolSzczecin
15
Legionista

Pamiętam moją 'rozdziabioną gębę' jak grałem na PSX w TR1 , TR2 i TR3.
Niestety później było już gorzej aż do wydania "Anniversary"

Najnowsze części to już niestety wpływ czasu i to ze aktualni gracze lubią
oglądać ładną grafikę ale zbytnio nie wysiliać mózgownicy i nie jest wymagany taki spryt przy sterowaniu bo trzeba im pokazywać co muszą wcisnąć.

12.09.2015 16:06
odpowiedz
Predi2222
95
CROCHAX velox

Moja przygoda z Panią archeolog zaczeła się od 3 z CD action, później była Anioł Ciemności którego nie skończyłem :P , ale już od Legendy zaliczyłem wszytstkie części .

12.09.2015 17:56
odpowiedz
Rvn10
56
Generał

Lara zawsze była spoko, ale co do filmów to nie były takie złe, o takie lekkie kino przygodowe.

13.09.2015 01:03
odpowiedz
Zebius
64
Generał

Co za mrożąca krew w żyłach historia, autor w wieku 8 lat wstawił się u kolegi. Po ile było na łebka? Po pięć cukierków z alkoholem?

13.09.2015 18:01
odpowiedz
Naird
12
Legionista

"...nie miał żadnego logicznego wytłumaczenia ze strony logiki." To zdanie jest tak nielogiczne, że nie ma w nim żadnej logiki. :D

13.09.2015 18:54
odpowiedz
szymon_majewski
114
Legend

Lara skonczyla sie na TR5, potem byly juz tylko plaskie i wychudzone studentki z PMSem

13.09.2015 20:21
odpowiedz
Fett
159
Avatar

Już więcej nic nie napisze :P

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze