A mnie te hity wcale nie bawią... - Jiker - 26 sierpnia 2010

A mnie te hity wcale nie bawią...

Mafia, BioShock, Mass Effect, God of War, StarCraft - hit hita hitem pogania, a mnie to jakoś wcale nie bawi. "Dlaczego?", się pytam. Znudzenie materiałem? Brak czasu? A może coś zupełnie innego?

Czytam sobie o tych hitach, przyglądam się dyskusjom pełnym pochwał i narzekań, ale jakość nie ciągnie mnie do tego, żeby wejść w ten świat i wtrącić coś od siebie. Kraina zdominowana przez fanów/antyfanów odstrasza mnie odorem jadu i słodzika. I nie zrozumcie mnie źle - człowiek widząc ekscytację i poruszenie, ewentualnie wylewającą się tu i ówdzie żółć oraz juchę, nawet ma ochotę coś krzyknąć, zaprostestować. Szybko jednak wraca do równowagi, stabilizuje oddech, rzuca grzywą, myśląc sobie: "W końcu są tu jeszcze oazy spokoju".

No właśnie. Bez względu na to, z jaką formą rozrywki mamy do czynienia, zawsze możemy zdecydować się na wybór czegoś mniej mainstreamowego (co nie oznacza, że sprzedającego się gorzej niż źle), spokojniejszego, z jednej strony może trochę snobistycznego, z drugiej - casualowego. Czegoś, czemu będziemy mogli się oddać bez większej presji. Tak zupełnie na uboczu, jakby obok, ale jednocześnie cały czas w środku wydarzeń. Jak za starych dobrych czasów, gdy człowiek siadał przed monitorem/komputerem i zwyczajnie dobrze się bawił, nie zastanawiając się, że gdzieś na świecie, jakiś koleś zdobył więcej Osiągnięć, ma lepszy wynik, lub też zna lepszy sposób na przejście jakiegoś trudnego fragmentu. Albo, o zgrozo, ma na temat naszej ulubionej gry zupełnie odmienne zdanie.

Dla mnie takimi oazami spokoju są ostatnimi czasy gry niezależne. Nie zawsze świetne, nie zawsze piękne graficznie i nie zawsze działające tak, jakbym chciał. Za każdym razem oferujące jednak to, za czym od dłuższego czasu goniłem (lub też "zapewne oferujące", bo nie wszystkie zdążyłem jeszcze przetestować). Torchlight, Castle Crashers (za cztery dni w genialną produkcję The Behemoth zagrają właściciele PS3 - polecam!), Toy SoldiersLandit Bandit, Machinarium, Puzzle Agent, The Whispered World, Joe Danger, Limbo, DeathSpank, wznowienia przygód Tokiego, Dżdżownicy Jima to tylko niektóre z pozycji, o które mi chodzi. Grając w nie, a także oglądając i czytając materiały na ich ten temat, czuję się, jakby powrócił do dawnych czasów. Dyskusje o nich kończą się na kilku wypowiedziach, których autorami są z reguły osoby mające podobne podejście do mojego - stonowane, mało opryskliwe i całkiem dojrzałe.

Pomysł na wpis przyszedł mi zresztą do głowy wraz z zapowiedzią gry Dungeon Defenders, która zresztą, jak zauważył jeden z czytelników GOL-a - a ja, przyznam się, z nieuwagi pominąłem - została ujawniona już dobre pół roku temu. Sama produkcja, nad którą pracują ludzie z zabawnie nazywającego się studia Trendy Entertainment, zapowiada się z mojego punktu widzenia co najmniej dobrze. Nic więc dziwnego w tym, że w tytule zdecydowałem się umieścić sugestię, że może się ona stać kolejnym hitem cyfrowej dystrybucji. Serio, ta pozycja może podzielić sukces Castle Crashers, Toy Soldiers, Trails HD, a także lipcowego Limbo. Ma wszystko, czego mógłbym oczekiwać od tego typu produktu - tryb kooperacji, ciekawy pomysł na rozgrywkę, system rozwoju postaci, zacięcie taktyczne, a przy tym wygląda naprawdę słodko. Zresztą, świeży jeszcze zwiastun wydaje się potwierdzać moje niewiele warte słowa.

Jiker
26 sierpnia 2010 - 22:48

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.08.2010 04:16
CTSG
CTSG
16
Pretorianin

W pelni Ciebie rozumiem. Od prawie 2 lat bardziej interesuje sie grami indie niz mainstreamowymi produkcjami. Osobiscie z niecierpliwoscia czekam na Super Meat Boy ktorego fanem jestem od czasow wypuszczenia wersji flashowej. Gra zostala ukonczona w zeszly weekend i obecnie czeka na date wydania na PC, Wii i Xbox 360. Wlasciwie to na codzien wiecej uwagi poswiecam flashowkom, niz pelnym, prawdziwym grom. Przyznam, ze w duzej mierze przyczynil sie do tego fakt, ze jestem ciagle w ruchu i od ponad roku nie moge sobie pozwolic na komputer stacjonarny, ani nawet telewizor. :P

27.08.2010 20:05
odpowiedz
zanonimizowany726463
9
Centurion

Mnie w sumie też te hity nie bawią (poruszajac tak ogolnie temat) ... Przynajmniej nie tak jak dziesięc lat temu... Za małolata potrafiłem pocinać na Tekkenie3 po osiem godzin dziennie. A widząc zakończenie pierwszej części Tenchu "pociły mi się oczy" ;p centralnie.

Przez te dziesięć lat w sumie nic się w grach nie zmieniło, oprócz wyglądu grafiki. Dalej w 99% gier żaden nabój , granat, czołg, bomba atomowa, statek kosmitów, czy cokolwiek by to nie było, nie jest w stanie wyrządzić większej szkody w zwykłej ścianie niż ciemny ślad. Dalej każdy samochód jest jak hamer z kosmicznego tytanu i uderzając czołowo z prędkością 340km/h w żelbetonowy słup co najwyżej wgniecie nam się mocno maska i odleci zderzak... W najlepszym przypadku.

No litości. Jak czytam sobie nie raz jak ludzie zachwycają się "realizmem" w GT5, jaki to nie jest najlepszy symulator itd to po prostu śmiać mi się chce. Nie wiem jak wy, ale mnie to nie jara. Nie chce by producenci skupiali się na wyglądzie, zamiast mechanice... Na jakiś gównach typu kinekty, wyświetlacze 3D itp zamiast stworzyć jakiś porządny silnik graficzny i przenieść wreszcie rozrywkę na naprawdę wyższy poziom.

09.09.2010 17:16
Radanos
odpowiedz
Radanos
85
Tytanowy Janusz

Też mam podobne odczucia co do gier. Coraz mniej zachwycam się kolejnymi premierami, teraz to praktycznie czekam tylko na Wiedźmina 2-jkę. Kiedyś to była co najmniej jedna na dwa miesiące. Również się nie ekscytuję wszystkimi pierdółkami w grach tak jak dawniej. :(