Dzięki ci Amigo #1 - Lost Vikings - yasiu - 30 lipca 2011

Dzięki ci Amigo #1 - Lost Vikings

Mój poprzedni wpis na temat Amigi spotkał się z kilkoma miłymi komentarzami. Pojawiło się tam całkiem sporo wartych wspomnienia tytułów, dzięki którym wspominam – i nie tylko ja – Amigę jako wspaniały komputer do grania. Tym razem padło na gierkę z którą od razu skojarzyło mi się Trine. Lost Vikings opiera się na podobnej zasadzie. Trójka głównych bohaterów, każdy dysponujący innymi umiejętnościami, muszą współpracować aby osiągnąć cel.

Takich trzech to ze świecą szukać. Aż dziwne, że nikt filmowego remake'u nie zrobił.

Zabawa zaczyna się, kiedy trzej kumple Erik, Baleog i Olaf wybierają się na polowanie. Jak to często bywa, budzą się chłopaki na statku kosmicznym. Nie wiedzą o co chodzi, czy popili i im się roi, czy może trafili do jakiejś makabrycznej wersji Walhali. Mają za to jeden cel, wydostać się z niekorzystnych okoliczności przyrody i wrócić do domu. Aby pokonać czeluście kosmicznego okrętu chłopaki nie mają wyboru, muszą działać wspólnie, bo tylko łącząc swoje unikalne – choć przyznać trzeba że niewyszukane – zdolności, zdołają wszyscy w jednym kawałku wydostać się z labiryntu. Wspomniane zdolności naprawdę nie są niczym nadzwyczajnym. Erik potrafi skakać i taranować łbem ściany i przeciwników. Baleog ciacha mieczem i strzela z łuku – mając nielimitowany zapas strzał. Olaf za to ma tarczę, osłania nią siebie – i towarzyszy stojących za nim, ponadto tarcza służy za lotnię i pozwala Erykowi wskoczyć wyżej niż zwykle.

Twórcy poziomów odwalili kawał dobrej roboty. O ile początkowe etapy są proste to dalej trafiają się prawdziwe zagadki które lata temu spędzały sen z powiek niejednemu graczowi. Sam niejedną lekcję przesiedziałem udając, że słucham a naprawdę myśląc, jak przejść dalej. Nie wiedzącym o co chodzi można w skrócie powiedzieć, że Lost Vikings to platformowa gra logiczna w której korzystając ze zdolności bohaterów pokonujemy kolejne zagadki. Tyle tylko, że taki opis strasznie spłyca to, czym gra w rzeczywistości jest. Łamigłówką, owszem, ale okraszoną solidną dawką dobrego, prostego humoru. Mimo, że główni bohaterowie nie są specjalnie wyraziści, można się z nimi zżyć i chłopaków polubić. Co ważne, do dnia dzisiejszego dzieło Silicon&Synapse (kto wie w jaką firmę przekształciła się ta ekipa?) wydane przez Interplay potrafi zaskoczyć gracza swoją aktualnością. To, że dzisiejsze Trine (które to właśnie z Lost Vikings kojarz mi się najbardziej) dzieli od przygód Erika i ekipy prawie dwadzieścia lat nic nie zmienia. LV to nadal gra stanowiąca wyzwanie dla gracza. A i dla oka jest całkiem przyjemna.

Dla mnie osobiście, to jedno z milszych wspomnień związanych z graniem na Amidze. Nie jedyne oczywiście, ale tak jakoś urlopowe okoliczności się złożyły, że akurat o Lost Vikings postanowiłem napisać.

yasiu
30 lipca 2011 - 18:57
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.07.2011 19:23
Placek89
Placek89
118
GameAddict

Oj wspomnienia, jedna z gier, których chyba nigdy nie zapomnę... Nawet gdzieś miałem oryginalne dyskietki z Lost Vikings. No ale to w końcu Silicon&Synapse, które nadal jest mistrzem w swoim fachu ;)

30.07.2011 19:31
yasiu
odpowiedz
yasiu
194
Legend

no baa :) Ja kurde przez brzydką pogodę trochę pograłem i padło właśnie na wikingów - niektóre kody nadal pamiętam :)

30.07.2011 21:12
extinct
odpowiedz
extinct
14
Legionista

Propsy wielkie za świetny tytuł. Jakiś czas temu odkryłem, że ta gra doczekała się kontynuacji — miałeś szansę w nią grać? : >

30.07.2011 21:43
pecet007
odpowiedz
pecet007
178
~

Od zawsze jestem graczem pecetowym, więc grałem w to najpierw pod MS-DOSem, acz wspaniała gra, szkoda że Blizzard po tej grze nie zrobił żadnej wartej mojego czasu, niestety sequel Lost Vikings jest marny.

31.07.2011 08:01
yasiu
odpowiedz
yasiu
194
Legend

extinct - grałem troszeczkę, to już nie ten klimat. W jedynce był świetny humor, w dwójce już jakoś średnio pod tym względem.

Ciekawostka - ja między innymi na tej grze uczyłem się angielskiego :) Teraz grając doceniam poczucie humoru autorów w pełni.

31.07.2011 19:22
Tomal_P
👍
odpowiedz
Tomal_P
97
Legend

Świetna gra. Pamiętam jak w nią grałem na PC ponad 10 lat temu. Nawet ostatnio specjalnie dla tej gry ściągnąłem DosBoxa i postanowiłem wreszcie przejść tę grą. Trochę musiałem wysilić szare komórki, ale się udało.

31.07.2011 20:09
raziel88ck
👍
odpowiedz
raziel88ck
155
Reaver is the Key!

Wiadomo, że Silicon & Synapse to dzisiejszy Blizzard Entertainment. ;)

Yasiu, trafiłeś w jeden z moich czułych punktów, czyli The Lost Vikings. :D

Pamiętam gdy zagrywałem się w tę produkcję na pożyczonym od kumpla SNES-ie. To była epicka i zarazem trudna przygoda.

W zeszłym roku, podjąłem się przejścia tej gry na pececie i muszę z przykrością przyznać, że dosowa wersja jest troszeczkę słabsza. Pod względem oprawy audiowizualnej jak i grywalności - jestem zatwardziałym pecetowcem, ale w Wikingów przyjemniej gra się na padzie. :)

31.07.2011 20:30
yasiu
odpowiedz
yasiu
194
Legend

raziel - wersja SNESowa pod emulatorem radzi sobie świetnie :) To naprawdę jedna z niewielu gier która broni się przed upływem czasu. Aż dziwne, że nikt jej nie wydał na jakimś PSN czy XBLA - poszła by jak świeże bułeczki. Pewnie jakieś kwestie licencyjne blokują :/

01.08.2011 10:29
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
155
Reaver is the Key!

yasiu - Wiem o tym doskonale, ale chciałem mieć porównanie, dlatego skusiłem się na pecetową wersję.

Trzeba przyznać, że gra jest wymagająca nie tylko pod względem zagadek, ale i elementów zręcznościowych. Łatwo można skusić, a jak wiadomo, ukończyć dany poziom można tylko w komplecie. ;)

01.08.2011 10:32
odpowiedz
satene
33
Chorąży

to prawda i do tego nie ma checkpointów, jak wpadniesz, całość robisz od nowa. dziś trochę trudno się do tego przyzwyczaić, ale wtedy tak wyglądały gry - i chwała im za to :)

01.08.2011 10:37
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
155
Reaver is the Key!

satene - Czy ja wiem? Ciężko przyzwyczaić się do gier, które trzeba ukończyć za jednym zamachem. W Wikingach po ukończeniu etapu dostajemy kod do następnej misji, więc możemy zacząć od tej, na której zakończyliśmy grę. To tak jak np. od GTA 3 wzwyż, wykonujemy misję, jeśli ją z powodzeniem ukończymy to zapisujemy stan gry, a jeśli podczas wykonywania misji podwinie nam się noga (palec na klawiaturze?), to trzeba rozpocząć daną misję od nowa.

W sumie fakt, są różne gry i różne koncepcje, czyli checkpointy jak w nowych Call of Duty, czy quick save'y jak chociażby w serii Half-Life.

01.08.2011 10:46
yasiu
odpowiedz
yasiu
194
Legend

raziel - powyższe pisałem ja, żona zapomniała się wylogować :D

Coś w tym jest co mówisz, ale i tak wydaje mi się, że gdyby dziś tę grę zrobili, to by jakieś opcje ratunkowe dali :)

01.08.2011 12:27
raziel88ck
😃
odpowiedz
raziel88ck
155
Reaver is the Key!

yasiu - Z całą pewnością, aby gra była "przystępniejsza" dla "graczy".

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze