Mikołajek Alcest Kleofas Euzebiusz Rufus Gotfryd... czyli chłopaki warte poznania! - Klaudyna - 3 lipca 2012

Mikołajek, Alcest, Kleofas, Euzebiusz, Rufus, Gotfryd... czyli chłopaki warte poznania!

Są takie książki, których czytanie sprawia wielką radość zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Mimo iż powstawały głównie z myślą o najmłodszych, dorośli również dali się im uwieść. W latach 50-tych XX wieku spotkało się w Paryżu dwóch panów – jeden był mistrzem słowa, drugi rysunku. Połączenie dwóch talentów powołało do życia Mikołajka i jego okropnie sympatycznych kumpli z klasy – Alcesta, Euzebiusza, Rufusa, Gotfryda, Joachima, Ananiasza, Maksencjusza, Kleofasa i innych. Rene Goscinny i Jean-Jacques Sempe czerpiąc z własnych doświadczeń z dzieciństwa, wykreowali wspaniały świat chłopięcych psot, kłótni, bijatyk, nieposłuszeństwa, lecz wszystko to w ramach wspaniałych przyjaźni, bo przecież kumple są najważniejsi. Poznałam tę gromadkę w dzieciństwie, ale dopiero mając lat 26 zaprzyjaźniłam się z nimi na dobre. Nic Wam to nie mówi? Serio? Cóż, może czas zatem poznać Mikołajka i niesfornych chłopaków?

Mikołajek jest głównym bohaterem opowieści, to z jego punktu widzenia poznajemy przygody najmłodszej klasy w szkole. Mikołajek jest jedynakiem, kocha swoich rodziców, jednak czasem przysparza im problemów, bo a to stłucze się wazon, piłka poleci tam, gdzie nie powinna, czasem jest się w marudnym nastroju, a czasem oceny nie są takie, jakie wymarzyliby sobie rodzice. Któż z nas nie zna tych problemów. Nasz bohater nie jest najlepszy w klasie, lecz nie jest też najgorszy. Nie bije się ciągle z chłopakami, choć bez wątpienia mu się to przytrafia. Mikołajkowi zdarza się płakać, gdy rodzice mu czegoś zabraniają. Biegnie wówczas do pokoju i krzyczy, że się zabije albo planuje ucieczkę z domu – wróci, gdy będzie już dorosły, bogaty, będzie miał samochód i samolot, i rodzice zawstydzą się, że byli dla niego niemili. Najlepszym kolegą Mikołajka jest Alcest, który jest bardzo gruby i ciągle je. Alcest ma kieszenie powypychane ciastkami, cukierkami, czekoladkami, kanapkami i czekoladowymi bułeczkami. Myślicie, że przynosi ich tyle do szkoły, by się podzielić z chłopakami? O nie. Alcest panicznie boi się, że może zgłodnieć. Dlatego w trakcie wszystkich przygód Alcest ma zajęte ręce. Zaś jeśli zdarzy się, że ktoś jedzenia go pozbawi... oj, biada. Oberwało się nawet panu Dubon (opiekunowi chłopców) - „Psiakrew, cholera! Nie ma pan prawa chodzić po moich kanapkach!” - krzyczał wówczas Alcest.

Są też inni koledzy. Gotfryd ma strasznie bogatego tatę, który kupuje mu wszystko, co ten tylko zechce. Euzebiusz jest bardzo silny i lubi dawać pięścią w nos, gdy inni mu się sprzeciwiają. Rufus to ten chłopak, którego tata jest policjantem. Maksencjusz bardzo szybko biega, ma bardzo długie nogi i brudne kolana, zaś Joachim ma małego braciszka. Kleofas natomiast najmarniej się uczy i ciągle z tego tytułu ma problemy. Jest jeszcze Ananiasz – pierwszy uczeń w klasie i pieszczoszek pani. Nosi okulary i w związku z tym nie można go bić. Chłopaki nie przepadają za Ananiaszem, bo on dla rozrywki chce się uczyć albo rozwiązywać zadania. Mikołajek zwykł mówić - „ten Ananiasz to wariat!”. Zdaje się, że takie bogactwo osobowości znajdziemy w każdej klasie bez względu na kraj, bez względu na czas. Zawsze się znajdzie jakiś przemądrzały Ananiasz lub Euzebiusz, który problemy rozwiązywałby tylko siłą.

Autorom rewelacyjnie udało się odwzorować dziecięce odzywki, nawyki. Wszystko jest „strasznie fajne” lub „okropnie fajne”. Chłopcy szybko podłapują od siebie pomysły, angażują się we wszystko całym sercem. Zazwyczaj to wielkie zaangażowanie przeradza się w kłótnie oraz bójki. Wówczas albo potrafią się ze sobą dogadać, albo idą obrażeni do domów. Kiedyś do ich klasy trafił Dżorż, chłopiec anglojęzyczny. Jego rodzice chcieli, by ich syn nauczył się francuskiego. Zdezorientowani chłopcy nie wiedząc czy zwracać się do nowego Dżordż czy Żorż, szybko wymyślili mu ksywę – Dżodżo. Postawili sobie cel – nauczyć Dżodżo nowego słownictwa. Uczeń okazał się bardzo pojęty i już na koniec dnia posługiwał się zwrotami typu – bałwan, błazen, ty wstrętny kłamczuchu, podły skarżypyta itp. Mikołajek przytomnie stwierdza, iż rodzice Dżodżo musieli pomyśleć, że ich syn przyswoił już wszystko co koniczne, by porozumiewać się po francusku, bo więcej chłopca do szkoły nie posłali.

Mikołajek z chłopakami spędzają każdą przerwę na boisku, po lekcjach bawią się zazwyczaj na podwórku. Ścigają się na rowerach, łowią kijanki, bawią się w kowbojów, zakładają Bandę Mścicieli. Kiedyś chcieli pograć z innymi chłopakami w piłkę, ale tatusiowie tak się zaangażowali w mecz, że w końcu sami wzięli się za rozgrywki. Czasem sprawdzają, jak to jest zapalić cygaro czy uciec z lekcji. I uwielbiają irytować pana Dubon, nazywając go Rosołem, gdyż pan Dubon zawsze mówi „spójrz mi w oczy”, a w rosole są oka!

Co urzeka w Mikołajku? Z pewnością zabawne przygody, bardzo bliskie światu każdego dziecka. Osobiście zachwycona jestem słownictwem, jakim posługują się bohaterowie. Ciekawe są również relacje świata dzieci i świata dorosłych. W szkole dorośli ciągle strofują, karzą, zwracają uwagę. W domu jest inaczej. Każdy ma swoje humory. Nigdy nie wiadomo, jak mamusia zareaguje na pomysły Mikołajka, nigdy nie wiadomo czyją stronę weźmie tatuś. Rzec można – jak w życiu, tylko nieco śmieszniej.

Mikołajek doczekał się ekranizacji. Boję się spotkania z filmowymi bohaterami, ponieważ nie chcę zatracić swoich wyobrażeń o chłopakach zmieszanych z rysunkami Sempe. Może kiedyś nadrobię.

Zatem... hejże wraz do księgarń, bibliotek i czytać! Okropnie, zachłannie czytać! Czytać sobie, chłopakowi, dziewczynie, dzieciom, wnukom, dziadkom. No bo co w końcu, kurczę blade!

Klaudyna
3 lipca 2012 - 12:43

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
03.07.2012 13:47
odpowiedz
johny1910
25
Centurion

tekst jak zwykle "okropnie fajny". Toż to bohaterowie mojego dzieciństwa :) jak miałem 6 lat ich poznałem i uważam że do teraz są to najlepiej nakreślone postacie w książkach dla dzieci aczkolwiek i dorosły może sie z tymi bohaterami zaprzyjaźnić. Jeśli chodzi o film to nie musisz sie bać klimat książki jest oddany bardzo dobrze <dla wszystkich grup wiekowych> aczkolwiek

spoiler start

jest kilka wątków których w oryginale nie było

spoiler stop

pozdro

03.07.2012 13:48
odpowiedz
koobon
82
Legend

Mistrzostwo świata, kto nie czytał ten trąba. No bo co w końcu, kurczę blade...

03.07.2012 14:42
odpowiedz
Kompo
124
Most Valuable Player

Świetne książki, ale chyba nie dla aktualnego młodego pokolenia.

03.07.2012 15:13
odpowiedz
vinni
106
Senator

Świetne książki, każdą część czytałem z ogromną przyjemnością.

03.07.2012 20:45
odpowiedz
pyzior
66
Pretorianin

Świetny tekst,w "Mikołajkowym" stylu. No i seria książek genialna. Wszystkie części(oprócz ostatniej którą czytałem raz) przeczytałem 2 razy,a czytać książek za bardzo nie lubię, :) tym tekstem chyba zachęciłaś mnie do ponownego przeczytania

03.07.2012 21:44
odpowiedz
klaudyna
58
Pretorianin

Kompo -> nie zastanawiałam się, czy Mikołajek nadaje się dla obecnego pokolenia. Ja przeciwwskazań nie widzę. Nie wydaje mi się, by dobre książki, dobre historie miały jakiś termin przydatności do spożycia. Niestety nie mam wokół siebie materiału badawczego, by móc to sprawdzić ;) Może wypowie się ktoś, kto ma dziecko lub młodsze rodzeństwo.

04.07.2012 00:09
odpowiedz
maciek16180
50
Konsul

No to ja się wypowiem! Mój młodszy brat jest w wieku gimnazjalnym i po jego przykładzie mogę powiedzieć, że Mikołajek znakomicie nadaje się do czytania przez dzisiejsze dzieci. A przynajmniej przez jedno. Ja sam też bardzo lubię te książeczki, przypominają mi beztroskie czasy podstawówki :-) Fajne, że o nich napisałaś. I widać, że podoba ci się słownik bohaterów :-)

04.07.2012 10:10
odpowiedz
klaudyna
58
Pretorianin

Fantastycznie. Zatem nie należy nie doceniać obecnego pokolenia :) A słownik... cóż, ja chyba jakoś tak szybko chłonę różnego typu odzywki :D

04.07.2012 10:25
odpowiedz
koobon
82
Legend

Nie wiem o co chodzi z tym "obecnym pokoleniem", przecież wszyscy jak to siedzimy czytaliśmy je dekady po premierze. Gościnny pisał je w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

04.07.2012 12:24
odpowiedz
Cyber Rekin
89
So Fabulous

To dzięki tym książkom zacząłem czytać.

04.07.2012 12:33
odpowiedz
Kompo
124
Most Valuable Player

Chodziło mi o to, że jak tak patrzę na dzisiejsze dzieciaki, to one mogą nie poczuć tej mikołajkowej magii, w sensie, że u nich prędzej komp, Facebook, smartfony, iPhone'y, czaty i mmsy, aniżeli książki o zabawach na opustoszałym placu czy innych "bazach" itd. O ile w ogóle książki czytają. ;>

Bez geriatrycznego pieprzenia, po prostu taka myśl mi się nasunęła, możliwe, że się mylę.

05.07.2012 18:20
odpowiedz
Mruqe
7
Geekus Biggus

A ja z trochę innej beczki: polecam wszystkim młodym mamom, które chciałyby dowiedzieć się, jak funkcjonuje umysł ich potomków płci męskiej. Bo jak to jest być małą dziewczynką na pewno pamiętają, a lepszego opisu tego, co dzieje się w głowie chłopca ze świecą szukać :-)

05.07.2012 22:18
odpowiedz
klaudyna
58
Pretorianin

Coś w tym jest. Popłakałam się ze śmiechu, gdy Mikołajek bawił się w bombardowanie myszy (gumki) temperówką w kształcie samolotu :D

21.07.2012 23:45
odpowiedz
BliBs_Pl
65
Weltschmerz

Może moja odpowiedź będzie spóźniona, ale po prostu byłem na wakacjach.
Mam 15 lat i praktycznie wychowałem się na Mikołajku, ale też dwóch innych seriach - Mateuszek (podobne do Mikołajka) i Koszmarny Karolek (bardzo śmieszna seria, niby dla dzieci, ale nadal chętnie sobie czytam). Wg mnie to świetne książki i każdemu z mojego otoczenia je polecałem i oni czytali, no może z wyjątkiem Mateuszka.

22.07.2012 07:45
odpowiedz
legrooch
156
MPO Squad Member

A gdzie Rosół? :)

24.07.2012 10:39
odpowiedz
klaudyna
58
Pretorianin

Rosół poszedł na zwolnienie z wiadomych przyczyn ;)

24.07.2012 10:54
odpowiedz
JÓZEK2
99
Generał

-Spójrz mi w oczy, jestem Rosół - bo na rosole są oka itd.
A numer z Alcestem jak przyszedł do chorego Mikołajka i zajadał czekoladki?
-Może poczęstujesz Mikołaja- mówi mama
A Alcest na to, że nie po to przyniósł żeby miał się teraz dzielić i zje sam no bo co w końcu?
Mama zrobiła wielkie oczy i wyszła a chłopaki pobili się.
Książki o Mikołajku w księgarniach po 24 zł

24.07.2012 11:01
odpowiedz
Goofy23
63
FC Barcelona

Ach,dzieciństwo... jeszcze Joachim :)

21.08.2012 11:52
odpowiedz
MollyClock
7
Pretorianin

Mnie najbardziej podobała się ta historia, w której Ananiasz stał się najgorszym uczniem, a Kleofas (!) najlepszym. :)
No, bo co w końcu, kurczę blade!

21.08.2012 11:56
odpowiedz
hopkins
141
Zaczarowany

Sie naczytalo Mikolajka dzieciakom na koloniach :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze