ARMA 3 spotyka Tron: Dziedzictwo czyli Bootcamp - DM - 19 lipca 2014

ARMA 3 spotyka Tron: Dziedzictwo, czyli Bootcamp

Ledwo co otrząsnęliśmy się po przedziwnym, alternatywnym zakończeniu kampanii do ARMA 3, a tu twórcy przyszykowali nam kolejne dodatki. Pierwszy z nich to wyścigi gokartów, i choć do symulatora militarnego pasują jak wół do karety, to jeszcze nie ma w nich nic szczególnie niepokojącego. Niedawno dostaliśmy też ARMA 3 Bootcamp, czyli trening - coś co było w każdej poprzedniej części, a tu dotychczas tylko jako zestaw wyzwań strzeleckich i przykładowe misje. Pierwsze uruchomienie sprawia jednak, że... jest dziwnie...!


Pełna partyzantki i "harcerki" kampania "East Wind" nie pokazała za wiele klimatów roku 2035, w którym osadzona jest ARMA 3, Czesi postanowili więc nadrobić te braki i dodatek Bootcamp przenosi nas już w pełne science fiction. Większość treningu odbywa się bowiem... w laptopie, z udziałem okularów Virtual Reality i dziwnego kombinezonu. Całość, po wejściu w wirtualną rzeczywistość, do złudzenia przypomina film Tron: Dziedzictwo - jesteśmy na planszy - grid - w dokładnej kopii stroju z filmu i wykonujemy różne dziwne rzeczy.

Niepokojąco wyglądają towarzyszące nam wirtualne postacie - różnokolorowe, nagie sylwetki człowieka, ubrane czasem w kamizelkę taktyczną - symbolizujące cele lub sojuszników. W otoczeniu szarej planszy 3D, ze sporadycznymi sześcianami - uczymy się naciskać na spust, biegać, strzelać z wyrzutni rakiet, dowodzić, wydawać rozkazy. Bardzo dziwnie wygląda trening, a raczej prezentacja penetracji pocisków różnego kalibru. "Naga" postać, bez żadnego pancerza pada po 4-5 strzałach w pierś, z pancerzem po 1-2 więcej, gdy jest za deską - po jeszcze jednym dodatkowym. Coraz większy kaliber zmniejsza liczbę potrzebnych strzałów, ale i tak jest to bardzo wątpliwy system. Wygląda to w końcu tak, że działa jedynie strzelanie przez deskę, a system poszczególnych trafień w sylwetkę, różnym kalibrem jest wzięty z kosmosu i daleki od jakiejkolwiek symulacji.

Twórcy nie są zbyt konsekwentni i podstawowy trening przenosi nas z wirtualnej rzeczywistości pod prawdziwe niebo, gdzie musimy trochę postrzelać i pobiegać. Trudno mi powiedzieć jak się on kończy, bo w grze blokuje się jakiś skrypt, i gdy trzeba ustrzelić w cele w trybie "zmęczenia", te nie kładą się, pomimo wielokrotnych trafień. Być może za którymś razem będę miał szczęście. W innych treningach, na "gridzie" też zdarzają się błędy i nie można ich skończyć - całość wydaje się być słabo dopracowana i wypuszczona za wcześnie (choć właściwszym słowem byłoby tu chyba: "niepotrzebnie").

Ostatnim gwoździem do trumny Bootcampa jest... humor. Czesi zdecydowali się trochę ubarwić nudny trening, i sierżant prowadzący, a czasem nasza postać wymieniają kilka "kozackich", sarkastycznych linijek, ale jedyny uśmiech jaki wywołują, to uśmiech politowania. Czesi słynęli kiedyś z niezłych komedii, te czasy widać dawno już minęły. Dialogi w Bootcamp są na tym samym poziomie co scenariusz kampanii "East Wind".


Na koniec jedyna pozytywna rzecz w dodatku - wirtualny konfigurator. Choć do złudzenia przypominający istniejący już addon, to jest trochę bardziej czytelny i działa sprawniej. Za jego pomocą możemy obejrzeć, skonfigurować, zapisać różne zestawy wyposażenia naszej postaci. Modyfikować możemy wszystko, od twarzy i głosu, poprzez ubrania, broń, wyposażenie, aż po naszywkę na ramieniu.

Z niepokojem patrzę na drogę, którą rozwija się ARMA. Wszystko oddala się jakoś od znanej i cenionej koncepcji, od tego za co tak społeczność polubiła Operation Flashpoint czy ARMA 2. Zamiast realizmu i poprawek, autentycznych broni, pojazdów, ciekawego terenu - dostajemy coraz bardziej wymyślne i niepotrzebne dodatki: Zeus, gokarty, strzelanie do hologramów... Czy Bohemia Interactive pozazdrościła Activision i idzie tropem Call of Duty? Czy następny update to będzie egzoszkielet poprawiający celność, likwidujący zmęczenie i dodający mega skoki w trybie multi? Na kilka karabinów i misji snajperskich mamy czekać do 2015 któregoś...  

DM
19 lipca 2014 - 00:52
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.07.2014 15:38
eJay
eJay
201
Quaritch

gameplay.pl

Nie miałem absolutnie żadnego problemu z tym dodatkiem, zwłaszcza, że jest on darmowy. Błędów w skryptach brak, poza tym to jest tutorial dla początkujących graczy :) Wymiatacze i weterani raczej powinni go sobie odpuścić lub odpalić tylko z ciekawości.

Podoba mi się koncept (nie jest to suche bieganie w terenie) i wykonanie. W końcu to jakaś rzecz, która ma future setting.

Czy Bohemia Interactive pozazdrościła Activision i idzie tropem Call of Duty?

Pytanie wyssane z palca - dodatki te są darmowe, a w przypadku kartów mamy do czynienia z wdrożeniem nowego systemu DLC - addony te dostaniesz bez konieczności kupowania ich na Steamie, ale będą posiadać ograniczoną funkcjonalność, więc i tak już je masz w swojej bibliotece. Daleko Bohemii do Activision.

19.07.2014 18:51
DM
odpowiedz
DM
170
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

nie chodzi mi o system sprzedawania, a o tracenie czasu na głupoty... gokarty, hologramy, future soldier kompletnie oderwany od koncepcji - zamiast zrobić firmowo jakiegoś dopracowanego SCARa czy coś... trwonią czas i pieniądze na rzeczy bez sensu...

19.07.2014 19:03
eJay
odpowiedz
eJay
201
Quaritch

gameplay.pl

Ja nie widzę, aby tracili czas na głupoty. Od ponad roku regularnie usuwają mniejsze i większe błędy, usprawnili proces wydawania addonów i misji na Steam, gra się nie wysypuje i chodzi coraz lepiej. Po drugie, najważniejsze DLC jest dopiero w drodze, gokarty zostały wydane właśnie po to, aby przetestować nowy system wydawania DLC. Powtórzę to co napisałem powyżej - hologramy, VR training i bootcamp to samouczek dla nowych graczy, a nie dodatek skierowany na weteranów. Nie jesteś po prostu targetem ;)