„Bogowie” – recenzja. To najlepszy film roku? - promilus - 18 października 2014

„Bogowie” – recenzja. To najlepszy film roku?

O „Bogach” napisano już wszystko. Przez media przetoczyła się fala zachwytów nad Kotem w roli Religii, a sam film uznano za wybitne osiągnięcie całej ekipy filmowej. Gdy piszę te słowa „Bogowie” z oceną 8,5 zajmują 52. miejsce na liście najlepszych filmów na filmwebie. Produkcja ta pogodziła publiczność z recenzentami, bo w Gdyni zgarnęła niemal wszystkie najważniejsze nagrody. Czas zatem trochę ponarzekać.

Żartowałem. Choćbym bardzo chciał to nie mogę znaleźć w „Bogach” czegoś, do czego mógłbym się przyczepić, przyssać na tyle mocno, by całą recenzję skupić na tej właśnie wpadce. Na koniec z dumą nazwać się „idącym pod prąd”, a innych widzów i krytyków idiotami. Nic z tych rzeczy. Zadziwiające, że film, co do którego miałem ogromne oczekiwania, w ogóle mnie nie zawiódł. Zaczęło się od ciekawych zwiastunów, a skończyło na hurraoptymistycznych pierwszych recenzjach i worku nagród. To najlepszy film, jaki w tym roku widziałem.

Tu mogło się wszystko spieprzyć. Twórcy wzięli na warsztat temat, który bardzo łatwo można było obrócić w dłuższy odcinek „Na dobre i na złe” wymieszany z melodramatem dla pensjonarek. Ile tutaj było okazji do tandetnego wyciskania łez, patosu i pokazania walki niezłomnego z obdartym z uczuć systemem PRL-u. Na samą myśl o tym Ilona Łepkowska mocno by się podnieciła. Tylko dzięki (kardio-hehe)chirurgucznej precyzji Palkowskiego film wyszedł jaki wyszedł, a wyszedł świetnie. Na stałe zapisze się wśród najlepszych polskich filmów – przyjmie formę podręcznika podpowiadającego, jak kręcić biografię i nie stracić jaj.

Jeśli ktoś spodziewa się, że film jest pomnikiem Zbigniewa Religi to srogo się zdziwi. Wielu recenzentów, mimo wszystko, pisze o filmowym Relidze jak o wielkim człowieku z jeszcze większym sercem (hehe). Tymczasem w dużej mierze został on przedstawiony jako degenerat, który w dupie ma swoich pracowników, lubi sobie golnąć na dyżurze, brawurowo prowadzi dużego fiata, a bardziej od żony liczy się dla niego spełnianie własnych ambicji. Choć czasem wspomina o tym, że chce przeszczepić serce, bo to może uratować ludzkie życie, to jednak i tak wychodzi z niego egocentryk, któremu najbardziej zależy na sławie i zdobywaniu kolejnych Mount Everestów. Papierosy wrosły w wizerunek Religi, a to tylko jeden z jego licznych grzeszków.

Zbigniew Religa jest tutaj punktem wyjściowym do złożonej historii, którą ktoś inny podzieliłby na trzy różne filmy. „Bogów” można traktować jak przypowieść o naturze ambicji i jej różnych odcieniach.Palkowski sprawnie manewruje. Pokazuje, jak pozornie pozytywna cecha potrafi stać się ciężarem, by za chwilę postawić ją w pozytywnym świetle, a sam film zamienić w pobudzający do działania i walki z przeciwnościami losu motywator. Raz poprzez swoją historię mówi „wystarczy chcieć”, by później to anulować. Aż chce się bić brawo, widząc z jak dobrym i zarazem odważnym kinem gatunkowym ma się do czynienia.

Na całe szczęście scenariusz to nie jest tylko czerpanie z prawdziwej historii i ubieranie tego w dwugodzinną fabułę. Skupia się na pewnym problemie, wycinku historii Religii, a nie na całym jego życiu. Scenarzysta Krzysztof Rak zdaje się dobrze wiedzieć, że nuda to nie jest to, po co ludzie wydają pieniądze idąc do kina. „Bogów” w dużej części ogląda się jak „Psy” w świecie lekarzy. Nie żałuje sobie one-linerów, drugoplanowych bohaterów-cwaniaków, dobrego (także czarnego) humoru, a nawet scen akcji. Wie, kiedy trzeba przyśpieszyć, a kiedy jest czas na chwilę przestoju. Dynamika została idealnie wyważona. Film zaczyna się tam, gdzie powinien i kończy jak trzeba.

Całość tak dobrze zagrała, bo zespół twórców dał z siebie wszystko. Przyjemnie się patrzy na przekonująco odtworzone lata osiemdziesiąte. Można odnaleźć wiele smaczków czy to w słownictwie, czy w scenografii. Jest wreszcie też Kot - nadal aktor w sile wieku, a już pewnie zagrał rolę życia. To co zrobił na planie potrafią tylko najwięksi. Tak jak Więckiewicz grał Wałęsę na granicy parodii, tak teraz podobnie zrobił Tomasz Kot. Bardzo łatwo mógł przeszarżować, ale udało mu się nie spaść z tej cienkiej linii, czego dowodem w pełni zasłużona nagroda w Gdyni. Film to nie tylko on. To także całkiem szeroki drugi plan ze starymi wyjadaczami na czele, jak chociażby Englert. Ciekawie wypadł Ryszard Kotys, którego bohater odpowiada na pytanie, co by było, gdyby Paździoch z Kiepskich został lekarzem.

„Bogów” ogląda się wybornie także ze względu na pewną bezkompromisowość. Reżyser nie sili się na tłumaczenie sytuacji politycznej w kraju, nie opowiada, kim są smutni panowie w Wołdze lub jak działa PZPR. Dobrze byłoby te kwestie nieco rozjaśnić w wersji filmu dla widowni zagranicznej, bo mogą być one niezrozumiałe, a szkoda, żeby taki film nie przebił się gdzieś za Odrą i za oceanem. Polecam całym sercem (hehe).  

promilus
18 października 2014 - 16:17

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.10.2014 17:57
Dead Men
112
Generał

najlepszy polski film bo zagraniczny to zaginiona dziewczyna

20.10.2014 22:10
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

Co?

21.10.2014 00:44
odpowiedz
Yamai
13
Centurion

Heh recenzja bardzo fajna ale słyszałem osobiście różne opinie na jego temat.

21.10.2014 11:18
odpowiedz
tgolik
74
Pretorianin

Potwierdzam, film bardzo dobry.

21.10.2014 11:24
odpowiedz
.:Jj:.
111
 Ukryty w mieście krzyk 

Do końca roku muszę nadrobić parę zaległości ale póki co zgadzam się z [1], Gone Girl to bardzo dobry film.

21.10.2014 16:02
odpowiedz
zanonimizowany871544
33
Pretorianin

Z zachowania przypomina Jokera z Batmana...;d

22.10.2014 00:07
odpowiedz
yadin
102
Legend

Próbuję go dorwać gdzieś w sieci, ale to na razie niemożliwe. Są płatne torrenty. Nie będę ryzykował, bo te SMS-y kosztują 5 zł, a potem przychodzi rachunek na 50 PLN.

22.10.2014 00:10
odpowiedz
meelosh
53
I use arch btw

yadin--> Ja mam dobry płatny torrent, nazywa się "bilet do kina", poszukaj sobie. I bez obaw, kosztuje dokładnie tyle ile piszą.

22.10.2014 12:06
odpowiedz
Matysiak G
125
bozon Higgsa

Byłem wczoraj i jestem zachwycony. Zgrzyt na dobrą sprawę mam tylko jeden - czemu w polskim filmie o latach osiemdziesiątych nie słyszę Lombardu, Bajmu, Perfectu, czy Odziału Zamkniętego zamiast The Knack? No i ewentualnie scena, w której Kanał Żerański w Warszawie i tamtejsza elketrociepłownia udają Zabrze (ale to drobiazgi). Plus jedna uwaga - film nie jest dla delikatnych odbiorców. Wiązanki z głośników w kinie bywają soczyste, a i sceny operacji na otwartym sercu mogą wrażliwszych widzów mocno sponiewierać (jak moment, kiedy Religa zakrwawioną ręką przyciąga lampę bliżej pacjenta, żeby mieć lepszy widok, a potem żarówka ocieka poską). Swoją drogą brawa za efekty i charakteryzację. Chirurgiem nie jestem, ale zabiegi wyglądają nesamowicie wiarygodnie.

22.10.2014 23:05
odpowiedz
yadin
102
Legend

@meelosh :: Sam sobie płać kilkanaście złotych. Tak na serio, wiem, że czasem trzeba. Po prostu trzeba pójść do kina, bo jest tego wart. Na twoim miejscu nie bawiłbym się w moralizowanie. W czasach, w których był szal na moralność z legalnym oprogramowaniem, wiele instytucji wymagało napisania czegoś w Wordzie, a ludzie mi głównie wersje pirackie. Programy były drogie, złodziejsko drogie. Nie dziewię się, że DVD leżą w hipermarketach. Ludzie wolą obejrzeć online. Całkiem legalnie. Jest taki serwis CDA.pl, na którym jest wiele filmów za friko.

22.10.2014 23:29
odpowiedz
ereyty
60
Bragiel

Szczerze mówią nie podobał mi się film,, Bogowie".

Owszem, Kot dobrze sie wciela. Zawsze.

W Riedla, w Religę.

Ale film ,,Bogowie" niczym mnie nie zaciekawił.

Nie lubię filmów o tematyce medycznej, quasi-biografii, do tego gdy wiem jak historia się skończy.

Nie potrafię zrozumieć całego zachwytu nad tym filmem.

23.10.2014 08:40
odpowiedz
Matysiak G
125
bozon Higgsa

Eryty

Wiadomo o czym film jest, więc po coś się pchał do kina? Zachwyty są, bo to kawał świetnego kina po prostu. A że w twoj gust nie trafia, to trudno.

23.10.2014 08:58
odpowiedz
eJay
178
Quaritch

gameplay.pl

Wyszedłem z kina rozczarowany. Poza świetnym Kotem i mocnymi jak na polskie kino scenami "cięcia" skalpelem nie ma tu nic, czego nie byłoby w "Na dobre i na złe" jeśli chodzi o wątki dramatyczne. Ziewałem chyba z 3 razy, przeciągnięto fabułę na maksa. Napięcie w niektórych scenach transplantacji położone przez kiepski montaż, do tego łopatologia do kwadratu ("Najważniejsza jest pokora!") i niewykorzystany potencjał na dobrą końcówkę - film urywa się w momencie, gdy tak naprawdę oczekiwałem 15-minutowej, zrywającej kapcie sekwencji na stole operacyjnym.

Aha, motyw ze stylizowanymi ujęciami rodem z lat 80-tych zdecydowanie do mnie nie trafił.

23.10.2014 09:09
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

yadin, kilkanaście złotych to nie majątek, namów rodziców na wyjście z Tobą, to może i popcorn Ci kupią w kinie (chociaż ja nie znoszę jedzenia na filmie w kinie)

24.10.2014 17:20
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

nie ma tu nic, czego nie byłoby w "Na dobre i na złe" jeśli chodzi o wątki dramatyczne.

Ja tam nie widziałem zabiegów rodem z telenoweli. Film sprawnie przed nimi uciekał.

niewykorzystany potencjał na dobrą końcówkę - film urywa się w momencie, gdy tak naprawdę oczekiwałem 15-minutowej, zrywającej kapcie sekwencji na stole operacyjnym.

Ja jestem pełen uznania, że właśnie darowali sobie taką scenkę. Skończyli, kiedy trzeba. Operacje były wcześniej.

24.10.2014 19:20
odpowiedz
zanonimizowany619836
71
Generał

najlepszy roku? moze Polski ale łacznie to chyba se kpisz promilus.

26.10.2014 15:37
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

Widziałeś film? Co w tym roku było lepsze?

26.10.2014 15:42
odpowiedz
mckk
28
Senator

Gone Girl

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze