Rick and Morty - niby nic nowego a jak się świeżo zrobiło! - Just Fabulous - 9 czerwca 2015

Rick and Morty - niby nic nowego, a jak się świeżo zrobiło!

Simpsonowie się kończą, to już coraz bardziej realne. Wielu pewnie powie, że skończyli się jakieś 15 lat temu, produkcja jednak trwała i moim zdaniem przez długi czas trzymała poziom. Teraz jest to jednak nieuniknione. Kolejne odcinki wydają się coraz bardziej na siłę, aktorzy rezygnują. Zarząd Foxa wyssał z pomysłu ile się tylko dało, a nawet więcej, bo ostatnie odcinki to już nie tyle krew co kurz i pył. Naprawdę czas ustąpić z animowanego tronu i znaleźć godnego następcę.

Ale podobno spisano umowę na kolejne dwa sezony.

Można by jednak przypuścić, że król sam zasugerował nam kto mógłby przejąć kawałek królestwa.

Stworzony przez Dana Harmona (autor świetnego Community) oraz Justina Roilanda na przełomie 2013 i 2014 roku Rick and Morty to serial opowiadający o przygodach dwóch tytułowych bohaterów. Rick to nieprzejmujący się kwestiami moralnymi  typowy szalony naukowiec  ze sporym problemem z alkoholem. Natomiast jego wnuczek, Morty, to zwykły nastolatek, który ma zwykłe problemy pokroju dziewczyny, która nie zwraca na niego uwagi. Nie jest to jednak typowa, przerysowana i pozbawiona asertywności fajtłapa jak to często bywa w takich duetach. Razem z Rickiem, który stworzył urządzenie do podróży między wymiarami, przeżywają różne przygody i zmagają się z problemami w innych światach. Całość nie brzmi nazbyt oryginalnie, prawda? Nie szkodzi.

Serial dość sprawnie manewruje konwencjami kojarzonymi raczej jako dla dzieci i wplątuje w nią treść, której dzieciom raczej bym nie pokazał. Źródło: http://mortyandrick.tumblr.com/

Jestem naprawdę zauroczony Rickiem i Mortim. Po Simpsonach ani Family Guy, ani South Park, ani Futurama nie dały radę tak przyciągnąć mojej uwagi jak zrobił to ten porąbany naukowiec i jego wnuczek. Nie da się ukryć, że zarówno pomysł na postacie jak i przygody nie jest czymś niezwykle nowym, a w samych przygodach pojawia się wiele znanych motywów. Całość jednak została podana w świeży sposób, a inteligentny (chociaż może South Park obniżył mi trochę kryteria), czarny humor skutecznie zasypuje wszelkie wady, chcociaż czasami z trudem udaje się serialowi nie przekroczyć granic przyzwoitości. Jak najbardziej występuje tutaj syndrom "jeszcze jednego odcinka", na szczęście każdy epizod trwa nieco ponad 20 minut.

Autorzy budują autentyczność wykreowanego świata przez bezpośrednie nawiązania do rzeczywistości i popkultury i co ważne nie potrzeba sporej znajomości amerykańskich realiów aby zrozumieć większość gagów, jak to bywa choćby w South Parku lub Simpsonach.  Z drugiej strony musimy zgadzać się na sporo umowności, która zazwyczaj towarzyszy serialom animowanym. Nie ma tu jednak zbytniej przesady w tej kwestii, a serial zachowuje jako taką konsekwencje fabularną i udaje mu się z klasą wybrnąć z wszelkim zawiłości, nie urywając wątków. Nie każdą tego typu produkcję na to stać.

Od dawna moim zdaniem brakuje czegoś nowego wśród seriali animowanych dla dojrzalszych widzów. Dlatego ciężko mi stwierdzić, czy mój zachwyt Rickiem i Mortim jest naprawdę uzasadniony czy jest raczej jak dawka byle jakiego narkotyku dla wygłodniałego ćpuna. Niezależnie od tego, mam zamiar dalej śledzić losy naszej dwójki bohaterów i jeśli autorzy zachowają rozpęd to przewiduję nowego władcę na moim własnym, animowanym tronie. Każdemu sympatykowi tego typu produkcji mogę ją z całą odpowiedzialnością polecić.

Produkcja już teraz zyskała sporą popularność na zachodzie, która wypuszcza owoce w postaci maskotek, gadżetów i twórczości fanów. W Polsce serial oficjalnie nie jest nigdzie pokazywany, a napisami zajmują się tłumacze amatorzy. Jeśli jednak udało się wam go obejrzeć, podzielcie się proszę wrażeniami w komentarzach.

Just Fabulous
9 czerwca 2015 - 13:02

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.07.2015 04:01
keeeper
27
Chorąży

Simpsonowie nigdy mnie szczególnie nie interesowali, owszem - sporo epizodów obejrzałem i nawet dobrze się ubawilem, ale nigdy nie pojawił się u mnie "syndrom jeszcze jednego odcinka", czy nerwowe wyczekiwanie na nowy sezon. Te uczucia w całości były i są zarezerwowane dla South Parku, który po slabszych paru sezonach wrócił do najlepszej formy wraz z grą i ostatnią serią. Nieco tylko mniejszą sympatią darzę Futuramę, która niestety już dobiegła końca - dlatego z ciekawością obejrzałem R&M mając nadzieję na podobną rozrywkę w stylu futurystycznej kreskówki dla dużych dzieci.

Jest dobrze. Kreska i animacje przypominają pierwsze sezony SP - dość proste, ale z potencjałem dla przyszłych sezonów. Profesor to najlepszy element, jego asystent wypada słabiej, poboczny motyw z rodzicami to fajny pomysł. Naukowe podstawy pierwszych 2ch odcinków przypominają trochę Big Bang theory, ale trzeba jednak mieć jakieś wcześniejsze rozeznanie aby wiedzieć o co chodzi np. z unoszacymi się w pozaczasowej pustce kotami.

Serial bawi i potrafi zaciekawić, a to najważniejsze. W przeciwieństwie do takich Włatchów Much, którzy odrzucili mnie już na samym początku tutaj z chęcią obejrzę cały sezon i dopiero wtedy zobaczymy czy warto czekać na kolejne. Ale już teraz dziękuję Autorowi tekstu za info o R&M.