AFK: Magic: the Gathering - evilmg - 19 listopada 2011

AFK: Magic: the Gathering

AFK to popularny skrót oznaczający odejście od klawiatury, w tym jednak przypadku to cykl artykułów poświęconych rozrywce nie wymagającej prądu. Tutaj nie będzie nic o grach komputerowych, najnowszych filmach czy anime. AFK to cykl będący swoistą odpowiedzią na popularną ostatnio tezę, że współczesna technologia, a co za tym idzie rozrywka, wpływają negatywnie na relacje społeczne. Zaczynacie czuć, że „zatracacie zdolność do rozmowy”? A może zwyczajnie nie chce wam się siedzieć przed monitorem, telewizorem, radiem? Nie ma nic ciekawego w kinach? Chcielibyście poznać nowych ludzi? Zapraszam!

 

 

Od zarania dziejów wiadomo, że ludzie lubią zbierać. Zbieramy kamyki, znaczki, szyszki, motyle, choroby weneryczne i mnóstwo innych rzeczy. Nie od dziś wiadomo też, że ludzie kochają się bawić, stąd znamy literaturę, muzykę, kino, sporty i... publiczne egzekucje. Jeśli się zastanowić, to dlaczego do tej pory nie połączono tych dwóch zainteresowań? Połączono! Stosunkowo niedawno powstało coś zwanego „kolekcjonerskimi grami karcianymi”. Jak to działa? Z jednej strony mamy do czynienia ze standardową grą karcianą (no dobra, bardzo rozbudowaną), a z drugiej mamy element kolekcjonerski. Tutaj jedna talia nie zawiera wszystkich kart, owszem można kupić gotowe do grania zestawy kart, ale nie ma co liczyć, że znajdziecie tam niezwykle potężne czy cenne kartoniki. Dziś chciałbym zapoznać was z jedną z takich karcianek: „Magic: the Gathering”.

 

Czym jest „Magic”? Kolekcjonerską grą karcianą osadzoną w multiwersum (zbiór wszystkich możliwych wszechświatów), każda kolejna edycja gry osadzona jest, z reguły, w innym świecie. Najczęściej są to autorskie światy fantasy tworzone przez twórców gry, ale zdarzało się, że karty były inspirowane legendami czy baśniami. Do gry potrzebne są przynajmniej dwie talie (inaczej: jedna dla każdego gracza), każdy z graczy wciela się w potężnego maga, którego zadaniem jest pokonać swojego oponenta. W osiągnięciu tego celu pomogą mu zapamiętane czary (własna talia kart). Każda karta należy do jednego z kilku typów: instant, sorcery, creature, artifact, enchantment i aura. Osobny typ kart stanowią landy, których głównym przeznaczeniem jest generowanie many potrzebnej do zagrywania kolejnych kart. Co ciekawe przynależność do jednego typu nie sprawia, że karta nie może jednocześnie należeć do innego, dlatego bez trudu można znaleźć karty opisane jako „artifact creatue” czy „artifact land”.

Skoro wspominałem już o manie wypadałoby wspomnieć też w jakich typach występuje. W „Magic: the Gathering” występuje 5 kolorów kart: czarne, białe, niebieskie, czerwone i zielone. Każdy kolor odpowiada innym wartościom i potrzebuje innego rodzaju many:

 

  1. Biały- kolor ładu, sprawiedliwości. Biali magowie patronują rycerzom, aniołom, wszelkiej maści uzdrowicielom czy... samurajom (tak, inspiracja Japonią dotknęła też swego czasu Magica). Białą manę generują landy noszące nazwę „Plains”

 

  1. Niebieski– kolor niebieski patronuje szeroko pojętemu intelektowi, wszelkie manipulacje talią, dodatkowe dobieranie kart i sztuczki z kartami już trzymanymi w ręku to domena niebieskich magów. Grając niebieską talią najłatwiej zobaczyć dżiny, magów i masę istot latających (od ptaków po sfinksy), bez trudu znajdziemy też stworzenia powiązane z wodą (od ryb do ogromnych krakenów). Niebieską manę generują wyspy (Island).

 

  1. Czarny– coś dla fanów horroru! Czarni magowie to nekromanci i demonolodzy. Czerń wiąże się ze strachem, śmiercią i cierpieniem. Do dyspozycji czarnych magów oddano wszelkich nieumarłych (zombie, wampiry, szkielety), demony, horrory i potworne mutacje. By uzyskać czarną manę potrzebne są bagna (Swamp).

 

  1. Czerwony– kolor gwałtowności, chaosu i przemocy. Czerwony mag spróbuje zasypać przeciwnika zaklęciami powodującymi bezpośrednie obrażenia albo zaserwuje ogromny wysyp mniejszych (gobliny) lub większych (smoki) stworów, których jedynym celem jest zarżnąć przeciwnika lub zginąć próbując. Kolor dla ludzi, którym odpowiada specyficzna strategia, która dla obserwatora wygląda na zadziwiająco podobną do tej, którą prezentował Związek Radziecki podczas ostatniej wojny światowej... By dobrać się do czerwonej many potrzebne będą góry (Mountain).

  1. Zielony – tutaj ceni się przede wszystkim siłę. Zieloni magowie to najczęściej druidzi wspierający się siłą natury. Pod sztandarami zielonych maszerują niedźwiedzie, elfy, ogromne robale, drzewce i jeszcze większe stworzenia. Generalna zasada brzmi „im większe tym lepsze”. Zielona mana rodzi się w lasach (Forest).

Lasy mają, moim zdaniem, najlepsze ilustracje!

Podobnie jak ma to miejsce w przypadku typów i tutaj występują hybrydy jak na przykład moja ulubiona karta:

Co z tego, że crap? I tak mi się podoba!

Prócz podstawowej piątki występuje też szósty „kolor”. Mam na myśli karty bezkolorowe: większość lądów i artefaktów nie ma własnego koloru i może być zagrywana bez wymagań co do many czy jej koloru.

 

Jak zapewne zdążyliście już zauważyć każda karta jest opatrzona pięknym, szczegółowym rysunkiem. Arty widoczne na kartach tworzone są przez prawdziwych „mistrzów ołówka” i są jedną z największych zalet tej gry. Istnieją osoby zbierające karty tylko po ty by móc podziwiać przepiękne rysunki i nawet przez myśl nie przeszłoby im. by zbezcześcić swoją kolekcję jakąś tam rozgrywką. Sprawia to, że karty rysowane przez niektórych rysowników są znacznie droższe od swoich odpowiedników, których ilustracje powstały w wyniku pracy kogoś innego!

 

Koszmar kolekcjonera. Cena minimalna: 1500 dolców. Cena maksymalna: ???

Skoro już dotarliśmy do pieniędzy to wypadałoby porozmawiać o kosztach, a te nie są niestety błahe. Wartość rynkowa niektórych kart potrafi osiągać iście gargantuiczny wymiar. Za komplet szczególnie drogich kart można zgubić połowę wypłaty, a za szczególnie rzadkie egzemplarze to nawet cała mogłaby zniknąć. Oczywiście rozmawiamy tutaj o przypadkach ekstremalnych! Żeby złożyć topową talię turniejową trzeba nadal wydać dobre kilkaset złotych (zakładając, że startujecie od zera), ale na szczęście nikt nie każe nam bulić ogromnych sum za grę ze znajomymi. Żeby złożyć talię do gry casualowej (w gronie znajomych) na dobrą sprawę wystarczy 50zł (nawet 20 jeśli pójdziecie po najmniejszej linii oporu), a talia taka oferuje nie mniejszą frajdę niż turniejowe twory!

 

Jedna sztuka: 200zł. Do niedawna pozycja obowiązkowa wielu topowych decków.

Ktoś może powiedzieć, że w końcu nadejdzie dzień kiedy najdzie nas ochota na turniej, i co wtedy? Nie ma problemu! Nikt nie każe wam od razu budować talii, której koszty ledwo pokryje sprzedaż samochodu. Wystarczy wybrać się na event z gatunku limited, tutaj nie przynosimy własnych kart! Płacimy tylko wpisowe i organizator dostarcza opakowania (najczęściej) losowych kart z których budujemy deck (talie). Takie rozgrywki to koszt minimum 40 złotych za taniego booster drafta. Można też jeszcze taniej: casualowe eventy w których gra się tylko najczęściej spotykanymi kartami. Możliwości jest sporo, wystarczy się rozejrzeć!

 

Pomijając koszty, kolejnym problemem może być bariera językowa. Kart do „Magica” nie wydaje się w języku polskim, ale można je dostać w wielu innych językach: angielskim, włoskim, niemieckim, francuskim, japońskim i wielu innych, więc w dzisiejszych czasach każdy, jak się zdaje, będzie w stanie znaleźć coś co będzie mu odpowiadać.

 

Kończąc już odpowiem jeszcze na jedno pytanie, które zapewne ciśnie wam się na usta: „Gdzie u mnie w to grają?” Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć z oczywistych względów, ale mogę wam powiedzieć gdzie szukać odpowiedzi:

 

http://mtgnews.pl/ - chyba największa polska społeczność graczy, dodatkowo na forum są działy wyznaczone dla graczy z konkretnych części naszego kraju.

http://karcianki.polter.pl/ - sporo przydatnych informacji i poradników dla początkujących.

 

Na zakończenie: zanim zaczniecie handlować kartami, upewnijcie się jaka jest ich rzeczywista wartość! Często starsi stażem gracze próbują oszukać zielonych... bo to Polska właśnie...

evilmg
19 listopada 2011 - 18:10
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.11.2011 19:52
kacperoles0
2
Junior

Śmiesznie czyta się taki tekst jako osoba która swoją przygodę z Magiciem zaczeła 3 lata temu, ale bardo fajny artykuł dla chcących zacząć grać graczy.
Ps. to tylko wydaję się takie drogię
Ps2. KRAKÓW RZĄDZI

19.11.2011 20:48
Notergen
odpowiedz
Notergen
22
Chorąży

To jest takie drogie. Tylko jak się w to wsiaknie to nie liczysz ile kasy w to poszło, bo fun jest niesamowity. Nie raz zastawała mnie i kumpli 4 rano bo się zapominało o świecie grajac kolejne pojedynki.

19.11.2011 21:23
Seba169
👍
odpowiedz
Seba169
33
Konsul

Koszta rzeczywistych kart to jedno. Można też znaleźć w sieci odpowiedni program (co prawda nie będzie to już gra AFK), ściągnąć sobie wszystkie do tej pory wydane karty i składać takie talie jakie tylko komu się podobają. Wtedy dopiero zabawa jest przednia kiedy razem ze znajomymi ma się ponad 10 razy większy wybór niż gdyby się korzystało z tego na co można sobie pozowlić ze względu na zasobność portfela :)

20.11.2011 11:04
odpowiedz
ozoq
59
Generał

Przed rokiem rozegrałem swoją ostatnią partię w Warhammer Invasion. Łącznie wydałem na karty około 500zł. Wiecie co? Te talie dostarczyły mi więcej lub tyle samo radości co PS3 (około 50 ukończonych gier). Jeśli można dzielić pasję karcianą z bliską wam osobą to może to przerodzić się w naprawdę wspaniałą przygodę. Nadal mam opory, żeby iść na jakieś spotkanie fanów tej karcianki i pograć z nimi. Obawiam się, że spotkam samych nolife'ów, którzy za punkt honor stawiają sobie posiadanie aktualnie najlepszych możliwych kart i inwestują w grę tysiące złotych.

20.11.2011 12:34
odpowiedz
Emisariusz
20
Generał

Gralem jakies 10 lat temu chyba wtedy byla 5 edycja ( niepamietam dokladnie ) mialem tego black lotusa ktory tutaj jest :) moje 3 klasery + deck sprzedalem po zakonczeniu za znaczaca sumke :)

Gralo sie na przerwach w podstawowce :D hehe przekrzykiwania "kontruje" it p byly na porzadku dziennym :D piekne czasy, byl taki sklepik pod dworcem centralnym ( arena 51 chyba ) w warszawie i tam czesto jezdzilismy takze :)

Co do cen: niewiem po ile teraz sa karty, ale kiedys koszt malych paczek to okolo 15-20 zl dla uczacego sie w podstawowce mozliwosci konczyly sie przecietnie na 2 paczkach miesiecznie :)

20.11.2011 12:40
odpowiedz
zanonimizowany784727
11
Legionista

Magic The Gathering znam już od dawna i wiem, że w tej grze można utopić sporo pieniędzy. Artykuł fajny, może ściągnąć nowych graczy. Niektórzy nie wiedzą, że można się oderwać od komputera i dalej świetnie bawić.

Mam jednak jedno zastrzeżenie do autora tekstu. Mianowicie do fragmentu w którym jest napisane, że kolekcjonerskie gry karciane powstały całkiem niedawno. Uznaje się, że pierwsza z nich powstała w 1904 roku. Więc moim zdaniem to całkiem dawno :). Jeżeli jednak piszemy o MTG, to powstał w latach 90 więc można powiedzieć, że niedawno.

I jeszcze taka mała odskocznia. Jeżeli ktoś chce zacząć grać to warto zastanowić się nad kupnem "Deck Builder" kosztuje on bodajże 60-70zł, a zawiera w sobie (nie pamiętam więc nie bijcie) chyba 250 kart w tym 100 landów (dzięki czemu można złożyć dowolną talię) karty w większości są losowe. Tak więc nasz Deck zawsze będzie unikalny. Składanie i ulepszanie Deck'a to jest też jedna z tych rzeczy, które dają największą frajdę.

20.11.2011 18:38
odpowiedz
evilmg
33
Centurion

@Ursus91

Składanie i ulepszanie Deck'a to jest też jedna z tych rzeczy, które dają największą frajdę.

Z tym się zgadzam i dlatego nie mogę przeboleć tego, że niemal wszyscy grają konstrukcjami zerżniętymi z top8 kilku poprzednich eventów. Niby wiem, że to dlatego, że te decki są wypasione, wyważone i przemyślane przez prosów, ale jakoś to zabija ten klimat unikatowych talii z casuala...

20.11.2011 20:18
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
94
Pretorianin

hah.. zaczynałem jakieś 7 lat temu. Pograłem trochę i talie poszły w kąt. OStatnio zacząłem do tego wracać, bo kumple odkopali swoje decki,ale gdy zobaczyłem nowości w światku mtg (szczególnie infecty) to mnie zamurowało. Powychodziło mnóstwo niesamowitych rzeczy, możliwości jest taaak dużo.
Ze swojej strony mogę powiedzieć, że żeby pobawić sięz kilkoma znajomymi wcale nie trzeba wydawać dużo kasy, kilkadziesiąt złotych starczy. Gorzej, gdy któryś z kumpli zaczyna usprawniać swoją talię (lub budować nowe) o kozackie kartoniki. Wtedy nasze szanse na wygraną, a co za tym idzie fun zaczyna sięzmniejszać.
Żałuję, że nie ma w moim mieście sklepu z kartami. Tzn był taki, 7 lat temu. W pomieszczeniu na zapleczu kafejki był magazyn z dziesiątkami pudeł i segregatorów pełnych kart. Było w czym wybierać. Niestety dochód z kart stawał sie co raz mniejszy i właściciel opchnął karty i sklepu już nie ma. Tak czy owak bardzo gorąco polecam :)

20.11.2011 20:31
Deton
odpowiedz
Deton
155
Know thyself

Przy komputerze jak się nie ma z kim grać też jest przyjemnie. Polecam Duels of the Planeswalkers ;)
Namiętnie grałem w podstawówce, choć na tym etapie rozwoju nie byłem za mocno ogarnięty,
ale talia na goblinkach jak chciałem ostatnio pograć dawała radę :)

20.11.2011 20:50
rzaba89nae
odpowiedz
rzaba89nae
52
Aes Sedai

to tylko wydaję się takie drogię

Ostatnimi czasy ceny kart T2 i Legacy są ostro przesadzone i topy kosztują grubo ponad 100 zł za sztukę ( a niekiedy w talii potrzeba sztuk -,4).

Co do artykułu, to jak dla początkującego ok, ale jest w nim parę błędów, np.

Za komplet szczególnie drogich kart można zgubić połowę wypłaty, a za szczególnie rzadkie egzemplarze to nawet cała mogłaby zniknąć.

Przecież tu nigdy nie chodziło o rzadkość, a raczej o "moc kart", choć wiadomo, że im lepsza tym trudniej dostać, bo wszystkie wykupione. Są karty z alpha (1993 r. pierwsza edycja, rarytas), których wartość szacuje się na około... 3 zł:) Za tyle kupiłem Healing Serve. A takie karty z bloku Mirrodin, jednego z najnowszych, chodzą i po 100, 200 zł. Commony takie jak Lighting Bolt warte są 7 zł, a niektóre rary tylko złotówkę. Uncommony też potrafią chodzić i po kilkadziesiąt złotych, więc stwierdzenie mocno ogólne. Co do "połowy wypłaty"... cóż, sama mana base do Legacy Zoo kosztuje... ponad 1600 zł, a to tylko ok. 1/3 talii. A co z resztą? Więc zależy czyjej wypłaty.

Żeby złożyć topową talię turniejową trzeba nadal wydać dobre kilkaset złotych

W formacie pauper jest to wydatek rzędu kilkudziesięciu zł, ok 60, grają tam same commony (tylko nimi można tam grać) i od niego polecam zacząć zabawę.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze