Beta PlayStation All-Stars Battle Royale oczami fana serii Super Smash Bros. - Keii - 30 października 2012

Beta PlayStation All-Stars Battle Royale oczami fana serii Super Smash Bros.

Kiedy w kwietniu tego roku zapowiedziano PlayStation All-Stars Battle Royale, na forach internetowych zawrzało, gdyż gracze zarzucali Sony bezwstydne kopiowanie serii Super Smash Bros. dostępnej na konsole Nintendo. Faktycznie, na pierwszy rzut oka podobieństwo jest uderzające - począwszy od samego pomysłu, na wyglądzie plansz skończywszy.

Poniższy tekst to wrażenia z wersji PS3. Nie miałem niestety styczności z wersją na Vitę.

Czy PSASBR, gra o najgłupszym tytule, który sobie przypominam faktycznie jest tylko zrzynką bez ambicji na coś więcej, czy może tytułem, który ma szansę odnieść spory sukces? Do premiery zostały jeszcze co prawda trzy tygodnie, ale kilkanaście godzin styczności z betą dało mi solidne podstawy by sądzić, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz numer dwa.

Jak widać w tytule, uważam się za fana „oryginału” autorstwa Nintendo. Super Smash Bros. Melee było pierwszą grą, którą kupiłem na GameCube’a, a Super Smash Bros. Brawl to jeden z głównych powodów, dla których nabyłem Wii. Do Battle Royale początkowo nastawiony byłem raczej negatywnie. Bynajmniej nie dlatego, że jestem fanbojem któregoś z systemu – do tego mi daleko. Bijatyka Sony nie jest po prostu pierwszym tytułem, który próbuje powtórzyć sukces Smasha. W 2003 roku premierę miały dwie gry, które skopiowały produkcję Nintendo. Były to zawierający postaci Hudson i Konami DreamMix TV World Fighters oraz Onimusha Blade Warriors z bohaterami serii Onimusha. Niestety, obie te gry pod względem grywalności pozostawiały wiele do życzenia.

Super Smash Bros Brawl, czyli jedna z części "oryginalnej" serii.

PlayStation All-Stars Battle Royale, podobnie jak Super Smash Bros. określane jest jako party game, czyli tytuł idealny na imprezy. Powodem takiego stanu rzeczy jest stosunkowo łatwy do opanowania system gry oraz możliwość rozgrywki dla nawet 4 graczy jednocześnie. Nie przeszkadziło to jednak produkcji Sony zostać dość ciepło przyjętą przez „poważne” bijatykowe community podczas pokazów organizowanych przez Sony na różnych turniejach, co widać na przykład na poniższym filmiku z walki Raidena z Nariko.

W przeciwieństwie do wyrzucania przeciwnika za planszę w celu nabicia punktów, jak ma to miejsce w Super Smash Bros., walka w Battle Royale polega na wykorzystywaniu zwykłych ciosów do nabicia paska AP, aby móc wykorzystać ataki specjane ataki, będące jedynym sposobem na zabicie oponenta. Każda z postaci posiada trzy poziomy specjala, z których pierwszym trafić jest stosunkowo trudno, a ostatni sieje prawdziwe spustoszenie.

Oprócz powyższej różnicy w zasadach, Battle Royale kładzie dużo większy nacisk na combosy, co ma ogromny wpływ na strategię. Dodatkowo nawet w walkach, gdzie bierze udział więcej osób konieczna jest ciągła ofensywa. Z powodu konieczności zabijania przeciwników atakami specjalnymi, nie występuje tu zjawisko żerowania na graczach osłabionych, które często ma miejsce podczas walk w serii SSB.

Muszę przyznać, że od strony gameplayu  PSASBR bardzo miło mnie zaskoczyło. Fakt, na początku walki wydawały mi się bardzo chaotyczne, szczególnie z powodu dużej ilości osób grających Kratosem, którego łańcuchy pozwalają na dalekie rzuty przeciwnikiem oraz łapanie go w powietrzu. Z czasem jednak okazało się, że wcale nie jest tak źle i poza okazjonalną dezorientacją towarzyszącą byciu rzucanym sytuację da się ogarnąć w miarę bezproblemowo. Mimo to, wydaje m się, że różne wersje kolorystyczne postaci powinny bardziej różnić się między sobą, szczególnie z powodu małego rozmiaru zawodników.

Skoro o wielkości postaci mowa, warto poruszyć temat grafiki. Tła z jednej strony nie grzeszą zbytnim skomplikowaniem pod względem ilości szczegółów, ale wykonane są dość starannie. Pomysł wykorzystania motywów z kilku gier na jednej planszy uważam za strzał w dziesiątkę – Patapony atakujące Hadesa z God of Wara? Czemu nie. Dodatkowo znajdujące się z tyłu postacie i potwory aktywnie przeszkadzają w walce, swoimi atakami ogłuszając graczy lub pozbawiając ich punktów AP.

O postaciach również nie można powiedzieć złego słowa. Modele są bardzo dopracowane, chociaż docenić można to głównie podczas animacji przed i po starciu, gdyż kamera przez większość czasu znajduje się dość daleko od pola walki.

Niestety wizualna strona gry ma też jedną, dość poważną rysę. Nie wiem który z praktykantów w firmie projektował wszelkiego rodzaju menu, ale odwalił prawdziwą fuszerkę. Wszystko poza samą rozgrywką wygląda nijako aż do bólu. Może i brzmi to śmiesznie, skoro sama walka sprawia frajdę, ale naprawdę psuje obraz całości. Niestety obawiam się, że w pełnej wersji nie uświadczymy poprawy tego stanu rzeczy.

Niestety, tej planszy w becie nie zobaczymy.

Ponieważ nie zawsze można spotkać się ze znajomymi IRL, wydajność trybu online również jest niesamowicie istotnym elementem tego typu gry. Pod tym względem beta spisuje się dość kapryśnie. Przez większość czasu wszystko jest w porządku, ale zdarzają się dłuższe okresy, w których trudno jest znaleźć oponentów. Możliwe, że jest to związane po prostu ze zmęczeniem materiału – ileż można grać sześcioma postaciami na dwóch planszach. Okazjonalnie pojawiają się jednak różnego rodzaju błędy oraz lagi podczas gier. Nie jest jednak tragicznie i wystarczą nieznaczne poprawki w kodzie sieciowym, aby wszystko działało w porządku.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, naprawdę polecam Wam wypróbowanie bety Battle Royale. Grać w nią można do 31.10 (środa) i jest to prawdopodobnie ostatnia szansa, aby przed premierą spróbować tego tytułu za darmo. Sam pierwotnie nie byłem tą grą zainteresowany, ale obecnie jest to dla mnie pewny preorder. Mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda jak klon Smash Bros., Battle Royale oferuje na tyle inne podejście do rozgrywki, że jest czymś więcej niż bezmyślną kopią. Mam tylko nadzieję, że Sony się postara i w pełnej wersji kiedyś pojawią się Crash i Spyro, gdyż brak tych dwóch postaci to wielkie uchybienie.

Keii
30 października 2012 - 11:00

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz