Polski gracz w Japonii #0 - Wprowadzenie - Keii - 16 października 2011

Polski gracz w Japonii #0 - Wprowadzenie

Skończyły się wymówki, większość spraw załatwiona i mogę w końcu z czystym sumieniem zabrać się za pisanie planowanego od dłuższego czasu "pamiętnika" z mojego pobytu w Japonii.

Pierwotnie miałem zamiar umieszczać na Gameplayu jedynie teksty poświęcone w mniejszym bądź większym stopniu grom, a całą resztę publikować na „zwykłym” blogu. Ostatecznie jednak doszedłem do wniosku, iż tutejsi czytelnicy również zainteresowani będą opisem życia studenta-obcokrajowca w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Jak się tu znalazłem? Cóż, najlepiej zacznę od początku...

To, że jestem studentem japonistyki, dla wszystkich, którzy spojrzeli w prawą część strony nie jest żadną tajemnicą. Obecnie mam zaliczone wszystkie poza seminarium zajęcia z piątego roku, więc po przyjeździe czeka mnie jedynie napisanie pracy magisterskiej.

Wyjazd umożliwiło mi zdanie egzaminu na stypendium rządu japońskiego, znanego powszechnie japonistom jako Monbushou, odbywającego się raz do roku w Warszawie.

Nie licząc ćwiczeń polegających na zapisie i odczytywaniu kanji, całość jest testem wyboru, sprawdzającym znajomość gramatyki oraz umiejętność czytania ze zrozumieniem długich tekstów.

Pisemna część miała miejsce w lutym, a dwa tygodnie później 15 osób z najwyższymi wynikami otrzymało informację o przejściu do etapu ustnego, którego termin przypadał na połowę marca.

Czas ten trzeba było poświęcić na żarliwe przygotowania, część ustna jest bowiem głównie wymówką na dostarczenie do ambasady wymaganych przez Japończyków papierów, wśród których znajduje się na przykład oświadczenie lekarskie. Do jego otrzymania potrzebna jest cała gama badań, w tym zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej oraz uiszczenie odpowiednio wysokiej opłaty za sam fakt wypełnienia dokumentu w języku angielskim. Do tego, oprócz masy papierkologii z uniwersyteckiego sekretariatu, konieczne było także opisanie tematu, nad którym teoretycznie będzie się pracować podczas pobytu w Japonii.

O samym egzaminie ustnym nie ma właściwie co pisać, gdyż sprowadzał się jedynie do parominutowej rozmowy. Teraz najlepsze – ostateczne wyniki wysyłane są praktycznie zawsze… w połowie sierpnia. Tak, pięć miesięcy później. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo utrudnia to zaplanowanie sobie wakacji.

Szczerze mówiąc nie robiłem sobie zbyt wielkich nadziei, gdyż dwa lata temu również udało mi się dostać do części ustnej i ostatecznie po prawie pół roku oczekiwania pokazano mi drzewo, ale jak widać, tym razem się udało. Na dodatek wyniki pojawiły się wyjątkowo wcześnie i już na początku sierpnia wiedziałem, że wyjeżdżam. Dwa tygodnie później nadeszła informacja, iż dostałem się na pierwszy z trzech wybranych przeze mnie uniwersytetów – Tokyo University of Foreign Studies, czyli po japońsku 東京外国語大学 (Toukyou Gaikokugo Daigaku).

Tym razem formalności było na szczęście dużo mniej niż przed egzaminem ustnym. Konieczne było właściwie tylko wyrobienie sobie wizy studenckiej oraz odpowiedzenie na kilka maili z uniwersytetu i ambasady.

Tak w dużym skrócie przedstawiają się moje perypetie związane z egzaminem. W następnym wpisie możecie się spodziewać wrażeń z podróży, w tym z mojego pierwszego w życiu lotu samolotem. W planach także obowiązkowa relacja z wycieczki do Akihabary, wizyty w retro sklepie w Ikebukuro oraz wiele innych.

Ewentualne pytania, krytykę lub propozycje tematów, które chcielibyście bym poruszył, umieszczajcie w komentarzach.

Yoroshiku!

Keii
16 października 2011 - 18:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.10.2011 21:23
Oseth
Oseth
84
Wild animal

Kiedyś czytałem pewną książkę chyba nazywała się "Bezsenność w Tokio" - napewno ją czytałeś jeśli nie to koniecznie musisz to zrobić. W każdym razie czytajac pierwsze akapity Twojego tekstu poczułem miłe opary wspomnień z tamtej książki. Czekam na więcej.... dużo więcej

16.10.2011 21:40
Night_Wolf
odpowiedz
Night_Wolf
33
Centurion

Super się czyta, super temat - czekam na kolejne wpisy :)

16.10.2011 23:20
😊
odpowiedz
zanonimizowany224855
21
Centurion

Fajnie, że napisałeś co i jak, chociaż dla mnie wystarczyłoby: będę opisywał swoje wrażenia z pobytu w Japonii i już wiedziałbym, że czekam na to :)
No więc czekam. Lubię blogi na których ludzie opisują życie w miejscach, w których nigdy nie byłem, a Japonia to na tyle egzotyczny kraj dla przeciętnego Europejczyka, że tym bardziej wywołuje chęć poznania bo wydaje się kompletnie odmienny od tego co mamy na co dzień.

Mam nadzieję, że wpisy będą długieeeee... bo zapowiada się świetny cykl. Powodzenia :)

17.10.2011 00:17
Kazuya_3
odpowiedz
Kazuya_3
136
suicidal

Ach, studia japonistyczne - sfera marzeń... zostaje angielski :)

17.10.2011 05:10
odpowiedz
CasinoFox
9
Legionista

Ja wlacze z chinskim ale wpis po byku tak trzymaj !

17.10.2011 15:36
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Genialny pomysł! Przy całym swoim zabieganiu i nieogarnięciu, wreszcie mam na co tak naprawdę na GP czekać! :)

Sam w liceum po cichu marzyłem o studiach japonistycznych, no ale cóż - nie wyszło, zajmuję się dzisiaj raczej śródziemnomorzem... Bądź więc mymi oczami i uszami w kraju, który mam nadzieję kiedyś odwiedzić! :)

PS. We want photos!

17.10.2011 15:42
Keii_GP
odpowiedz
Keii_GP
17
Chorąży

Oczywiście, zdjęcia będą - po prostu podczas wyjazdu do Warszawy etc. raczej nie było czego fotografować. :)

17.10.2011 19:32
Vodh
odpowiedz
Vodh
3
Junior

Jasne, i pominąłeś Bal u Ambasadora? Poza tym pffft @ nic ciekawego w Warszawie. No, ale fajnie że zacząłeś spisywać w bardziej zorganizowanej formie wrażenia, będę zaglądał żeby wypełnić luki w czasie z tego czego dowiem się innymi mediami ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze