O niesmaku po złej inwestycji słów kilka. - PatriciusG. - 18 września 2013

O niesmaku po złej inwestycji słów kilka.

Myślę, że każdy z was ma za sobą przynajmniej jeden wyjątkowo nieudany zakup, który wspomina z niesmakiem latami. I nie chodzi tu tylko o gry, ale również o książki, filmy, elektronikę czy nawet żywność. Jednak niesmak po zmarnowanych 7 czy nawet 10 złotych po kupnie kanapki w znanej sieci restauracji typu fast-food przy refleksji "Na obrazku wydawała się większa" ma się nijak do zmarnowanej jednorazowo grubszej gotówce (bo ceny od 150 do 300 złotych to dla studenta już kwota, przez którą trzeba ograniczyć się z innymi przyjemnościami na pewien okres czasu) dla kilku godzin zabawy zakończonych gorzkim "To wszystko?".

Ja wiem, że mam takich nieprzyjemnych zakupów przynajmniej tuzin za sobą - od premierowej wersji Xboxa 360 Premium (która to wersja do bezawaryjnych nie należała) po kilkanaście gier. Stąd pytanie- czy naprawdę warto kupować coś w dzień premiery?

Ale może zacznę od historyjki nie (aż) tak odległej - Zafascynowany wspaniałym Dead Space, który spełnił wszystkie moje oczekiwania i przyprawiał momentami o zawał serca za każdym razem gdy go sobie odświeżałem, zasiadł  do przygody z kontynuacją historii o Boskim Inżynierze. Nie zagłębiając się w szczegóły - początek był kapitalny i poza kilkoma rzeczami, które mi nie dawały spokoju (czy tylko ja zauważyłem, że nauczyli główną postać mówić?) gra zapowiadała się  kapitalnie.

Niestety, po 2 dniach (a raczej nocach) , oglądając napisy końcowe nie mógł pozbyć się wrażenia, że to nie to samo. Powód? Na początku myślałem, że ostatnie sceny + kilka zgrzytów fabularnych pozostawiły niesmak. Jednak po drugim przejściu mogłem już postawić diagnozę bez zawahania -Szukając horroru trafiłem na strzelankę. I tyle. Czy to oznacza, że produkt jest gorszy od części pierwszej? Oczywiście, że nie - wrogów więcej, system walki poprawiony, grafika lepsza, fabuła bardziej rozbudowana itp.. Itd., ale nie tego szukałem. Przez ostatnie kilka rozdziałów byłem zbyt przejęty ilością wrogów, aby się bać czegokolwiek - ilość zastąpiła jakość i zamiast klimatu miałem nieustaną walkę i stan gotowości. Gdybym wiedział, że tak odbiorę ten produkt to może kupił bym go dopiero po latach. A może nawet  w ogóle.

Dzięki bogu nic mnie nie podkusiło, aby kupić w dniu premiery ostatnią część. Zresztą, mniejsza o to.

I kolejna historyjka - o jedynej grze, której celowo nie ukończyłem - Dragon Age II. Nie jestem może wielkim fanem pierwszej części - przeszedłem ją zaledwie 4 razy - ale muszę przyznać, że dzieło gry BioWare przypadło mi do gustu. Fabuła może nie była przesadnie innowacyjna, ale opierała się o ciekawe dla mnie klimaty i była obfita w rozmaite zwroty akcji, które nie pozwalały mi się specjalnie odklejać od monitora na zbyt długo. W dodatku muzyka miodna, humor pasował, było w co się zagłębić a i bywało trudno. Słowem: solidne 9/10 - w pełni zasłużone.

Nie będzie zatem dla nikogo zdziwieniem, że przy pierwszej okazji udałem się do sklepu, aby nabyć kontynuację. Aby nie zagłębiać się specjalnie w detale, które mogłyby komuś, kto zamierza jeszcze swoją przygodę z tym tytułem przeżyć powiem po prostu, że w trzecim rozdziale uświadomiłem sobie, że poza ulepszoną grafiką i systemem walki jestem niebywale zniesmaczony wszystkim innym - brakiem zróżnicowanych lokacji, dennością postaci i brakiem fabuły. Wstałem, spakowałem grę do pudełka i sprzedałem ją . Jak się pewnie domyślacie nie zyskałem na tej transakcji.

I owszem - można powiedzieć, że się nie spisałem w kwestii wywiadu: mogłem obejrzeć zwiastuny (widziałem tylko jeden, który był dobry, ale miał się nijak do efektu końcowego) przeczytać kilka recenzji, popytać znajomych, obejrzeć z 2-3 filmiki przedstawiające rozgrywkę itp. Itd. To mogło mnie powstrzymać przed tym błędem. Z drugiej jednak strony - w sprawach gustu nie ma dyskusji. Założę się, że jest wielu, którzy czytając mój opis Dragon Age II czy Dead Space II uznało, że grali w zupełnie inną produkcję. Ba! Większość graczy bardziej sobie ceni drugą odsłonę przygód Isaaca, więc po przeczytaniu pochlebnych recenzji przed kupnem mógłbym być jeszcze bardziej rozgoryczony.

Aby być na czasie zakończę teraz nawiązaniem do GTA V - Nie jestem w stanie przewidzieć jak niepowtarzalne będzie najnowsze dzieło firmy Rockstar i na jak długo pozostanie w pamięci graczy jako "ta jedyna" i "ta niepowtarzalna" gra, ale wiem jedno - będzie to na pewno bardzo dobra gra, która zapewni większości godziny świetnej zabawy. Ale wciąż nie jestem skory, aby udać się do sklepu i zakupić "piątkę". Dlaczego?

Bo wciąż pamiętam boom na Diablo III, który był podobny do obecnego na GTA V i pamiętam jak po 10 latach oczekiwań wielu z moich znajomych strasznie narzekało na kontynuację ich ulubionej dwójki. Wtedy już upewniłem się, że nie ma tytułów pewnych, więc dlaczego powinniśmy pewnie inwestować w ciemno daną kwotę, która za pół roku spadnie może nawet o ponad połowę? Czy przyśpieszenie naszej radości z gry jest warte tych dodatkowych pieniędzy?

A tymczasem na moim Steamie wyskoczyło, że przejście Saints Row: The Third jeden raz (z eksplorowaniem miasta, zbieraniem dmuchanych lalek, robieniem misji pobocznych i marnowaniem czasu na różne niemoralne przyjemności… głównie marnowanie czasu na różne niemoralne przyjemności...) zajęło mi ok. 35h. Więc to chyba najlepiej zainwestowany 1$ w moim życiu.

Nowa część podobno lepsza. Poczekam, zobaczę…. 

PatriciusG.
18 września 2013 - 19:46
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.09.2013 20:24
Krysztal
Krysztal
28
Legionista

Narzekasz, że kupiona w dniu premiery gra ci nie podeszła, nie mając w momencie zakupu większej wiedzy niż to, że jest to kolejna część lubianej gry. Można zainteresować się kilkoma recenzjami w poszukiwaniu co może nam się nie spodobać, albo obejrzeć jakiś gameplay.
Druga sprawa to "10 latach oczekiwań wielu z moich znajomych strasznie narzekało" - jeśli ktoś się napala na jakąś grę przez 10 lat to najczęściej ma się tak wygórowane oczekiwania, że nic nie jest w stanie ich spełnić.
Mówisz, że SR3 było najlepiej wydanym dolarem w twoim życiu - jakbyś kupił w dniu premiery to nie bawiłbyś się mniej i wtedy byłoby to dobrze wydane 100zł, więc kiepskie porównanie, bo ta gra nie zyskała z czasem.

18.09.2013 20:30
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Preorder kolekcjonerki Obliviona. Do dzisiaj nie skonczylem tego gniota.

Diablo 3 kupione w dniu premiery (czy nastepnego dnia, jeden pies) - "bo to blizzard". Wiem, ze dla mnie "blizzard" sie skonczyl, nic wiecej nie zamierzam od nich kupowac (mimo, ze zapowiadane zmiany moga byc ciekawe, ode mnie kasy juz nie dostana).

Teraz chyba jedyni tworcy, od ktorych moge zrobic preorder to From Soft (chociaz jest sporo obaw jesli chodzi o Dark Souls 2). Kiedys dodalbym jeszcze Nippon Ichi Soft, ale po wydaniu costamcostam and the World Eaters (juz nie pamietam nawet tytulu, tak zla byla ta gra) bede raczej tylko polowal na kolejne gry z serii Disgaea.

18.09.2013 20:34
NewGravedigger
18.09.2013 20:52
PatriciusG.
odpowiedz
PatriciusG.
63
BASS

Krysztal -> Narzekasz, że kupiona w dniu premiery gra ci nie podeszła, nie mając w momencie zakupu większej wiedzy niż to, że jest to kolejna część lubianej gry. Można zainteresować się kilkoma recenzjami w poszukiwaniu co może nam się nie spodobać, albo obejrzeć jakiś gameplay.
Bodaj 8 akapit o tym traktuje.

Jeśli ktoś się napala na jakąś grę przez 10 lat to najczęściej ma się tak wygórowane oczekiwania, że nic nie jest w stanie ich spełnić.
Oj tak... Dobrze powiedziane.

jakbyś kupił w dniu premiery to nie bawiłbyś się mniej i wtedy byłoby to dobrze wydane 100zł, więc kiepskie porównanie, bo ta gra nie zyskała z czasem.
Ale fakt, że wydałem mało a bawię się świetnie jest dla mnie niesamowicie cieszący.

Asmodeusz -> Właśnie Dark Souls II to jedyna gra dla której moją żelazną zasadę "Nie kupuj aż srogo stanieje" nie złamać i nie kupić premierowo - jedynka mi dała sporo frajdy. Ba! Zastanawiam się twardo nad kupnem PS3 dla Demons Souls. Jak kupię, to się zawiodę a jak nie kupię, to okaże się, że nie słusznie czekałem...

20.09.2013 10:51
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

Kingdoms of Amalur: Reckoning :)

23.10.2014 00:35
yadin
odpowiedz
yadin
102
Legend

Gry są drogie jak nigdy dotąd. Różnice w cenach można zobaczyć wchodząc do takiego Media Markt a później do Empików i można dostać zawału serca przy tych cenach gier. Ja ostatnio, gdy wszedłem do Media Expert, poszukać jedną gierkę, zobaczyłem Silent Hill: Downpour za 249zł i o mało ręce mi opadły, a w Media Markt ta gra stoi obecnie za 49 zł. Co to ma być ja się pytam? Niedopatrzenie, czy zdzierstwo?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze