Oceniam finał „Zakazanego imperium”. Grube spoilery - promilus - 27 października 2014

Oceniam finał „Zakazanego imperium”. Grube spoilery

Piąty i zarazem ostatni sezon jednego z ciekawszych seriali ostatnich lat od początku różnił się od poprzednich czterech. Skrócili liczbę odcinków, przyspieszyli akcję o kilka lat i dodali retrospekcje. Tak oto zniszczyli „Zakazane imperium”. Finał był dokładnie taki jak cały ten sezon.

Od pierwszych minut piątego sezonu, domyślałem się, że twórcy spróbują spiąć gangsterską historię pewną klamrą i dlatego też wprowadzili retrospekcje. Nie myliłem się. Szkoda tylko, że historia dorastania Thompsona została już opowiedziana w poprzednich czterech sezonach. W kilku miejscach przewijał się wątek jego dzieciństwa. Sam Nucky się do niego odnosił lub ktoś inny kreślił jego historię. Retrospekcje nie wprowadziły kompletnie niczego nowego. Teraz tylko mogliśmy sobie popatrzeć jak młody Thompson wyglądał. Tutaj akurat udało się twórcom znaleźć aktora łudząco podobnego do Buscemiego, który ma przecież dość niestandardową urodę.

Piąty sezon ślamazarnie zmierzał do ukończenia wątków Luciano, Lansky’ego i Capone. Każdy, kto odrobinę zna historię mafii dobrze wiedział, jak skończą. Zagadką pozostawał sam Thompson, który jedynie opierał się na historycznej postaci, ale już pod innym nazwiskiem, więc nic nie stało na przeszkodzie, by pobawić się jego życiorysem, z czego twórcy skorzystali.

Jedźmy jednak po kolei. Lansky i Luciano, którzy na początku serialu byli zaledwie płotkami, kończą jako rozdający karty w przestępczym półświatku. „Zakazane imperium” pokazuje ich historię do pokazowego ustalenia zasad działania przestępczego syndykatu. I tutaj można to było zrobić lepiej. Spotkanie bossów w jakiejś spelunie przy niewielkim stoliku kompletnie nie wygląda na zebranie wielkich gangsterów. Patrząc na Luciano i Lansky’ego też ciężko uwierzyć, że to właśnie oni staną się najskuteczniejszymi amerykańskimi gangsterami pierwszej połowy XX wieku.

Jeszcze gorzej wypadło zakończenie, a właściwie brak sensownego zakończenia wątku Capone. Twórcy „Zakazanego imperium” postanowili rozstać się ze swoim bohaterem, gdy ten wchodzi na rozprawę. Później jedynie jest przywoływany w przemówieniu Luciano. Aż prosiło się pokazać proces i skazanie bossa chicagowskiej mafii. Jeszcze brakowało, żeby twórcy „Zakazanego imperium” dodali napis: „Resztę doczytajcie na Wikipedii”. Brat Nucky’ego stał się monotematyczny i już nie wiem, który raz kończy w ten sam sposób, a Thompson znowu go zostawia. Mogliśmy się już przyzwyczaić do słabego zamykania wątków w tym sezonie (White, Van Alden i przede wszystkim Rothstein), to jednak ciągle boli.

Kontrowersyjne przyśpieszenie akcji o kilka lat w porównaniu do czwartego sezonu można byłoby jakoś obronić, gdyby nie trzymanie się wątków, których większość widzów miała dosyć. Na samą gangsterską fabułę w piątym sezonie mieli mniej, bo zaledwie 8 odcinków, to jeszcze dodatkowo ten czas skrócili bezsensownymi retrospekcjami i trzymaniem się dwójki "ulubionych" pań: Margaret i Gillian. Ta druga przewijała się tylko dlatego, by domknąć klamrę jaką scenarzyści wymyślili na zakończenie. Przypomnieli, że Nucky sprzedał małą Gillian komandorowi. To miało zaszokować? Przecież dobrze o tym wiedzieliśmy już wiele odcinków temu. Margaret z kolei chyba trzymali tylko po to, by pokazać jak wyglądał wielki krach finansowy i na koniec dać nadzieję na względny happy end.

W końcu jest i Nucky, który w ostatnich minutach serialu wyjątkowo polubił samotne wycieczki po Atlantic City. Poczuł się tak bezpiecznie, że najwyraźniej zwolnił swojego ochroniarza. Dostaje kulkę, bo to nie mogło się inaczej skończyć skoro za produkcję odpowiada Martin Scorsese. Kulkę posłał syn Jimmiego, którego z kolei przed laty sprzątnął Thompson. Bez pomysłu to wszystko. Nadal mam jednak nadzieję na spin off z Lanskym, Luciano i upadłym Capone. To nie może się tak skończyć.
Tak o serialu pisałem na chwilę przed premierą piątego sezonu.

promilus
27 października 2014 - 19:29

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.10.2014 10:20
hampel08
10
Legionista

5 sezon tak naprawdę zniszczył wszystko to, co było budowane przez pozostałe 4 ZNAKOMITE sezony... Wygląda jakby był robiony na siłę by w 8 odcinkach zamknąć wszystkie wątki. A wyszło to jak wyszło... Zakończyli serię gorzej niż twórcy Dextera :P

29.10.2014 13:06
Aen
odpowiedz
Aen
179
Anesthetize

Dosłownie przed chwilą obejrzałem. Odczuwam mimo wszystko niedosyt, trochę za szybko się to wszystko potoczyło.

29.10.2014 20:29
Waavee
odpowiedz
Waavee
19
Legionista

Może kończy się nie gorzej do Dextera, ale na pewno bardzo przeciętnie.
Pierwsze trzy sezony pozostają najlepszymi.

30.10.2014 01:16
odpowiedz
x68
8
Generał

Dla mnie sezon 5 był genialny, a zakończenie odpowiednie. To był jeden z najlepszych pod każdym względem seriali jaki widziałem.

Dexter to kawał dobrej roboty, ale dla mnie to dużo niższa liga. Porównywanie ich to głupota. Raczej bym wolał odnosić "Zakazane imperium” do "Mad men" które równie mi się podobało.

30.10.2014 09:41
odpowiedz
hampel08
10
Legionista

@x86
Polecam czytać ze zrozumieniem - "Zakończyli serię gorzej niż twórcy Dextera" - nie porównuję całokształtu obydwóch seriali. Napisałem o sposobie zakończenia, wg mnie w jednym i drugim serialu było to strasznie skopane.
Tobie 5 sezon mógł się podobać ale i tak większość opinii jest negatywna i słusznie.

30.10.2014 12:28
odpowiedz
x68
8
Generał

Dla mnie większość negatywnych opinii jest po prostu dziecinna, niedojrzała. Oczekiwanie niektórych są co najmniej jakby chcieli zobaczyć coś w rodzaju "Rambo XII w akcji".

To jest inny rodzaj filmu, a pietyzm z jakim oddano klimat tamtych czasów zasługuje na najwyższą ocenę. I przewidywalność mu zupełnie w niczym nie przeszkadza.

30.10.2014 12:35
odpowiedz
hampel08
10
Legionista

Dziecinne i niedojrzałe jest chwalenie zakończenia serialu, które leci "po łebkach" byle by odhaczyć kolejny zakończony wątek.

30.10.2014 12:37
odpowiedz
hampel08
10
Legionista

A kolega chyba nadal nie potrafi czytać ze zrozumieniem i podsumowuje cały serial, a mowa jest o jego zakończeniu...

30.10.2014 12:45
odpowiedz
x68
8
Generał

No chyba raczej ty masz jakieś problemy z czytaniem bo skoro autor tego artykuliku stwierdza "Piąty sezon ślamazarnie zmierzał do ukończenia wątków" a ty mówisz o "serialu, które leci po łebkach" to chyba coś nie halo.

30.10.2014 13:38
odpowiedz
hampel08
10
Legionista

Specjalnie dla ciebie zacytuję swój komentarz wyżej, bo chyba nie widzisz:
zakończenia serialu, które leci "po łebkach"
Umknęło Ci słowo "zakończenia" które jest kluczowe. Mowa o zakończeniu czyli o 5 sezonie.

30.10.2014 15:47
Sensai3D
odpowiedz
Sensai3D
131
Generał

Dobre zakończenie do bardzo dobrego serialu. W porównaniu do innych nie ma o czym gadać.

30.10.2014 16:04
Ahaswer
odpowiedz
Ahaswer
81
ciwun

Mnie Boardwalk Empire zmęczył. Technicznie był bez zarzutu. Scenografia, charakteryzacja, nawet montaż - trudno się do czegoś doczepić. Ale scenariusz, fabuła, dramaturgia... Mam wrażenie, że scenarzyści nie potrafili ogarnąć i zbalansować mnogości wątków i postaci, które w tym serialu zawarli. Do tego powiązanie tego z postaciami i wydarzeniami historycznymi niekiedy wyglądało jakby było robione na siłę i zupełnie bez błysku. Było kilka świetnych "momentów" np. kolacja Van Aldena z żoną (pierwszą) w restauracji, ale ogólnie ta opowieść stała się taka trochę jałowa. Od trzeciego sezonu ten serial nie miał mi już nic nowego do zaoferowania, zaczął się kręcić wokół przetartych przez siebie schematów. Pojawiały się kolejne mniej lub bardziej wyraziste postacie, zwykle dobrze poprowadzone, ale brakowało jakiejś klamry nadającej tej opowieści głębszego sensu i wyrazu.
A pamiętam, że podchodziłem do tego serialu - mającego być studium powstawania w USA organizacji mafijnych - z entuzjazmem.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze