Quo vadis Internecie? - Pani Panda - 4 sierpnia 2015

Quo vadis, Internecie?

„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.” Słowa te przypisywane Stanisławowi Lemowi (autorstwo nie jest potwierdzone), stanowią kwintesencję opinii o Internecie większości osób, które z niego kiedykolwiek skorzystało. Dla nas, codziennie przywiązanych do sieci za pomocą domowych komputerów i urządzeń przenośnych, dobrodziejstwa Internetu są liczne, podobnie jak ta niepożądana zawartość. Użytkownicy sieci z całego świata już nie raz udowodnili, że nie ma granicy, której nie są w stanie przekroczyć, w kwestii głupoty, okrucieństwa i złego smaku. Wypadki samochodowe, śmierć, katowanie zwierząt, znęcanie się nad bezdomnym, napastowanie pijanej koleżanki, zjadanie swoich wymiocin i pieczenie z tego ciasta, niezbyt przemyślane „pranki”, to wszystko nagrane i wrzucone do sieci znajdziemy bez trudu, w wielu wersjach. Co ciekawe, wciąż są ludzie, którzy odtwarzają takie filmy i nie zgłaszają ich zawartości administratorom, ale traktują je jak źródło specyficznej rozrywki, rozpowszechniając dalej. Jest popyt, jest podaż. Quo vadis, Internecie?

W chwilach refleksji pewnie nie raz zastanawialiście się po co tak naprawdę przewijamy kolejną stronę ze śmiesznymi obrazkami, przeglądamy tablice znajomych na najbardziej znanym portalu społecznościowym, oglądamy kompilacje drogowych wypadków. Zabijamy czas, tłumimy myśli, skupiamy się na nisko wartościowym przekazie, krążąc bez celu po sieci. Czy to znak naszych czasów? Być może. Jednak czy powszechna akceptacja tego, co znajdujemy w sieci powinna dotyczyć wszystkiego? Czy spędzając czas tak po prostu przed monitorem komputera, warto tracić go na każdą głupotę? Czy warto napędzać zapotrzebowanie na treść bezwartościową? Z pewnością nie warto. Coraz trudniej znaleźć w sieci wartościowy materiał, coś ciekawego, nie wzbudzającego w odbiorcy uczucia zażenowania. Szok, zniesmaczenie, rozbawienie wywołane żartami niskich lotów, to dokładnie to, co otrzymujemy serwując sobie dawkę internetowej twórczości, szczególnie w trafiających do sieci filmikach. Coraz więcej kanałów promujących treści bezwartościowe wywołuję tęsknotę za tym, co chociaż bawiło nas kiedyś w dobrym guście.

 To już popularna opinia, że w telewizji jednym z nielicznych wartościowych programów pozostał „Jeden z dziesięciu”, czy w sieci, wśród wrzucających swoje produkcje twórców ostał się jeszcze ktoś, kto nie wzbudza uczucia zażenowania? Warto samemu odpowiedzieć sobie na to pytanie odpalając kolejny filmik, nabijając wyświetlenia i działając wbrew jakże słusznemu hasłu: „Stop making stupid people famous”.
Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje. Jednych rozbawi do łez abstrakcyjny żart, innych śmieszny piesek, jeszcze innych bawią ludzie robiący z siebie idiotów. Szeroko pojęta rozrywka to też zdrowe odmóżdżenie się, odłączenie od wymagającej pracy i obowiązków, pozwolenie sobie na chwilę bez umysłowego wysiłku. Ale czy poszukując ucieczki od zgiełku codziennego dnia, nie zagalopowaliśmy się przypadkiem? Czy nie działa na nas destrukcyjnie wciskająca się z każdej strony w nasze głowy głupota, prostota przekazu, pustka, miałkość i nijakość ? Czy jest jeszcze szansa, by promować i rozwijać coś, co jest warte więcej?


A może Internet to odbicie jego użytkowników? Może tacy właśnie jesteśmy?

Grafika mat. prasowe
(źródło po kliknięciu w grafikę)
- PANI PANDA

Pani Panda
4 sierpnia 2015 - 09:39

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
05.08.2015 17:26
MSTAT
6
Legionista

"Użytkownicy sieci z całego świata już nie raz udowodnili, że nie ma granicy, której nie są w stanie przekroczyć, w kwestii głupoty, okrucieństwa i złego smaku. Wypadki samochodowe, śmierć, katowanie zwierząt, znęcanie się nad bezdomnym, napastowanie pijanej koleżanki, zjadanie swoich wymiocin i pieczenie z tego ciasta, niezbyt przemyślane „pranki”" - Tylko, że to wszystko nie dzieje się w internecie, a w świecie realnym. Nie jest tak, że ludzie takich rzeczy nie robili jak internet nie był popularny czy nawet dostępny. Te kilkanaście lat temu też było sporo idiotów albo robiących sobie jaja (żeby nie powiedzieć "pranki" - właśnie to nam zrobił internet :F) tylko, że nie nosiliśmy przy sobie telefonów filmujących w HD i 3D. Cała historia nie rozprzestrzeniła się globalnie, ale funkcjonowała w ramach jakichś miejskich legend. Ktoś widział, powtórzył komuś innemu i tak dalej się ciągnęło. Programy telewizyjne też wrzucały śmieszne filmiki jeszcze przed popularyzacją internetu jak nasz "Maraton Uśmiechu"(?) gdzie wyświetlano przesłane przez widzów filmiki nagrane domowymi kamerami. Zerżnięty pewnie jak większość produkcji ze Stanów, oczywiście "żarty" tam wydawały się bardziej "cywilizowane" niż to co możemy znaleźć w internecie, ale to tylko dlatego, że telewizja to przesiewała. Mogę się założyć, że tam też niezłe rzeczy nie raz przychodziły, ale po prostu tego nie puszczali na wizji.

Poza tym większość ludzi lubi się pośmiać z kogoś głupszego, słabszego, bardziej pechowego od siebie. Tak już jest, na to też moim zdaniem internet nie miał jakiegoś ogromnego wpływu.

05.08.2015 19:30
odpowiedz
Ezrael
166
Very Impotent Person

Odmóżdżenie.

05.08.2015 20:50
odpowiedz
Pani Panda
3
Legionista

Ezrael- dzięki, już poprawione.
MSTAT- być może jest tak, że wciąż bawi nas to samo, ale mam nieodparte wrażenie, że przez to nakręcanie spirali popularności za pomocą sieci, granice się przesuwają i to co kiedyś odrzucało, staje się bliższe zaakceptowaniu, bo w szerszym gronie odbiorców znajdzie się zawsze więcej osób, którym taka zawartość się spodoba. Trochę inny przykład, ale każdy z nas ma pewnie jakieś kompromitujące zdjęcie z dzieciństwa zrobione przez rodziców, pokazywane gdzieś na rodzinnych spotkaniach, teraz część takich zdjęć ląduje na fejsbukowej tablicy. Niektórzy to zanegują, inni skopiują pomysł, a żeby zaskoczyć znajomych bardziej, pójdą o krok dalej. Internet otwiera właśnie ku temu wiele furtek, ale to nie kwestia jego jako narzędzia, ale "nas" jako jego użytkowników, którzy go tworzymy :)

07.08.2015 05:30
odpowiedz
Zakątek leśnego demona (Satyr)
27
Centurion

A ja odwołam się do popularności ludzi znanych z głupoty i to takiej niewyobrażalnej. Ostatnio idealnym tego przykładem jest chłopak, który pociął sobie twarz inspirując się Popkiem. Ludzie niby w jakiś zabawny sposób go piętnują, ale i tak paradoksalnie przemienia się to w jakąś pseudo gloryfikację i fejm, bo chłopak staje się hitem internetu... i nie tylko. Ba zdaje się, że nawet jego idol zobowiązał się nagrać z nim jakiś teledysk, gdy ludzie uzbierają pod konkretnym postem odpowiednią ilość lajków, komentarzy i udostępnień. Takie tematy są niestety nośne nie tylko w internecie i z tej racji wszelkie media chwytają się ich licząc na zainteresowanie ludzi. Moim zdaniem istnieje pewna granica pomiędzy głupotą a ... no właśnie jak można nazwać takie coś?

PS. Z polskiego internetu (Youtuba) bardzo polecam Grupę Filmową Darwina. Panowie mają naprawdę świetne filmy i wspaniały warsztat aktorski i moim zdaniem to jest coś co zasługuje na uwagę a nie jakiś chłopaczek, który pochlastał sobie buziuchnę. Pozdrawiam!