yasiu w podróży #4 - tyłek boli ale Internet jest - yasiu - 3 marca 2012

yasiu w podróży #4 - tyłek boli, ale Internet jest

Tym razem moja podróż upłynęła pod trzema znakami. Polski Bus, Sąd Rejonowy dla Pragi Południe to dwa, mało związane z grami. Trzeci, za to wiąże się z nimi bardzo mocno. W autobusach źle mi się pisze, więc zrezygnowałem z pracy. Czytać na telefonie nie da się bez końca, stanęło więc na graniu, a tu z pomocą – dość niespodziewanie – przyszedł autobus którym podróżowałem.

Korona przenoszona z głowy na głowę jest tematem co najmniej jednej kampanii.

Bo – i nie jest to kryptoreklama – internet w Polskim Busie naprawdę działa. Chyba tylko dzięki temu przeżyłem bez większego uszczerbku na psychice siedmiogodzinną podróż do stolicy. Tyłek bolał, ruszyć się nie ma gdzie, papierosa zapalić nie ma jak, ale dostęp do sieci przez pół podróży ratował sprawę. Żeby było jasne, w busie nie tylko działał internet, ale działał całkiem szybko. Dlatego postanowiłem skorzystać z okazji i ściągnąć sobie jakąś grę.

Problem polegał na tym, że miałem ze sobą stareńkiego eee900 – który demonem wydajności nie jest. Do tego zainstalowane na nim Ubuntu niezbyt sprzyja graniu. Ale, dla upartego nie ma rzeczy niemożliwych. Pół godziny, kilkadziesiąt ściągniętych megabajtów i już byłem posiadaczem jednej z fajniejszych strategii turowych w jakie ostatnio grałem.

O Battle for Wesnoth mógłbym pisać długo, ale nie miejsce i nie czas na to szczególnie, że przydałoby się pograć więcej. Dość wam wiedzieć, że jest to rewelacyjna, turowa strategia osadzona w realiach świata fantasy wraz z wszystkimi przynależnymi mu atrybutami. Co ważne – nawet bardzo – gra na większości platform dostępna jest za darmo, i to całkowicie, nie działają tu modne dziś modele freemium-sremium. Kolejna ważna sprawa, Wesnoth dostępny jest na większości znanych platform, od AmigaOS4 po Androida. Jeśli nie chcecie płacić za pełną wersję gry na telefonie, możecie ściągnąć ją na komputer stacjonarny. Nieważne, istotne jest, że gierka daje naprawdę wiele zabawy i mimo niezbyt nowoczesnej oprawy prezentuje się wyśmienicie w towarzystwie wielu współczesnych tytułów.

Steel Panthers tylko fantasy! :)

Podróż dzięki Wesnoth upłynęła mi nieco szybciej, chociaż tyłek jeszcze mnie boli po czternastu godzinach siedzenia w ciągu jednej doby, było warto, ale to już nie ma nic wspólnego z graniem.

yasiu
3 marca 2012 - 16:49