F117 nad boiskami wschodniej Europy - DOSkonała gra #1 - DM - 29 września 2016

F117 nad boiskami wschodniej Europy - DOSkonała gra #1

Tytuł może wydawać się trochę przewrotny, ale ilekroć widzę w jakiś growych wiadomościach czy zapowiedziach nazwę „FIFA17”, zawsze podświadomie odczytuje go jako F117, co z kolei prowadzi do dawnego symulatora o takim tytule. Zarówno sam samolot, jak i pamiętna gra firmy MicroProse odeszły już na emeryturę, tym bardziej chyba warto przypomnieć sobie dominujący kiedyś gatunek i ostatni symulator Sida Meiera, w którym mogliśmy zaatakować cele na terenie Polski.

Pudełkowa edycja F-117A źródło: simhq.com

Dziś w Nighthawk F-117A  Stealth Fighter 2.0 zagramy kupując odpowiednio zmodyfikowaną wersję cyfrową, z automatycznym instalatorem, albo grając w przeglądarce na stronie www.playdosgamesonline.com. Z jakiej opcji byśmy nie skorzystali, to jednak zawsze pozostaną tęskne wspomnienia za premierową, pudełkową wersją z 1991 roku, z klimatyczną instrukcją objaśniającą nie tylko rozgrywkę, ale przybliżającą ten realny świat lotnictwa wojskowego. F-117A Stealth Fighter 2.0 zdobył w swoim czasie dość przychylne recenzje, choć zarzucano mu wtórność i zbytnie podobieństwo do poprzedniej gry: F-19 Stealth Fighter. Dziś coś takiego nie miałoby miejsca - F-117A był bowiem ówczesnym remasterem, tylko, że nikt tego określenia jeszcze wtedy nie używał.

Sid Meier to nie tylko Cywlizacja i Piraci, ale przede wszystkim symulatory lotu
Symulator F-19 działał na PC w 16 kolorowej palecie EGA

 W 1988 roku, czyli jeszcze w czasach Zimnej Wojny pomiędzy NATO, a Układem Warszawskim, firma MicroProse wydała grę F-19 Stealth Fighter, symulator samolotu niewidzialnego dla radarów. Problem polegał na tym, iż wszelkie szczegóły na temat tej maszyny były objęte ścisłą  tajemnicą i nawet jego wygląd, oparty w grze na modelu do sklejania firmy Testors oraz oznaczenie F-19 były czystą spekulacją. Na krótko przed wybuchem I wojny w Zatoce, w 1990 roku siły powietrzne USA ujawniły światu kosmicznie wyglądającą maszynę F-117A, przypominającą raczej UFO, niż tradycyjny samolot. Sid Meier i spółka postanowili stworzyć grę ponownie, tym razem adekwatną do rzeczywistości.

Oznaczenie F-117 ma dość ciekawą i ponoć autentyczną historię. Pierwotnie samolot miał nazywać się F-17, by zachować ciągłość numeracji przy myśliwcach F-16 i F-18. Jakiś ważny dowódca czy inny senator w przemówieniu o maszynie pomylił się i ciągle odwoływał się do nazwy F-117. By nie robić zamieszania i podważać kompetencji wielkiej szychy - dla świętego spokoju przyjęto oznaczenie F-117.

Model do sklejania firmy Testors był hitem sprzedaży i to na nim wzorowali się twórcy z MicroProse
Ujawnienie światu kanciastego odmieńca było bodźcem do zrobienia gry na nowo

Podmiana samolotu nie była jedynym wysiłkiem deweloperów. Nowa produkcja wyróżniała się świetną oprawą graficzną dzięki przejściu z 16 kolorowej palety EGA, na wyświetlającą 256 barw VGA. Sama rozgrywka, misje, pomysłowe grafiki w przypadku nieudanej misji - to wszystko było już znane z F-19. MicroProse miało swój własny szablon do tworzenia symulatorów lotu, niczym obecnie Ubisoft dla swoich sandboksów, ale znaczne udoskonalenia w oprawie graficznej oraz dźwiękowej z każdym tytułem, gdzieś tę odtwórczość maskowały i wielu niecierpliwie czekało na symulator kolejego „eFa”. Trzeba też wspomnieć, że nie poprawiano wyłącznie grafiki - późniejsze pozycje to również coraz bardziej skomplikowana obsługa pokładowej awioniki.

Nowa gra to przejście na standard VGA i 256 kolorów

Grając dziś w F-117A i mając w pamięci takie tytuły, jak Falcon 4.0, LOMAC, DCS, widać mocno, jak zmienił się stopień skomplikowania symulatorów wraz ze wzrostem możliwości oraz wymagań odbiorców. Ceną za to był upadek flight simów - kiedyś jednego z najpopularniejszych gatunków - do mało znaczącej niszy dla garstki zapaleńców. Wiele aspektów rozgrywki F-117A podchodzi dziś pod zwykłą strzelankę, jak choćby kolorowe ikonki na mapie MFD czy namierzanie celów jednym przyciskiem. MicroProse potrafiło jednak zawsze w rewelacyjny sposób pogodzić oczekiwania fanów realizmu i czystej akcji, dając graczom sporo swobody w wyborze trybów lotu i nie zapominając, że gra powinna przede wszystkim sprawiać frajdę.

Cyfrowa edycja F-117 działa bez problemów na systemie Windows 10. W proporcjach 16:9 obraz jest rozciągnięty, aby zachować standard 4:3 trzeba zgrać w oknie. Pozostawiono również oryginalne, dosowe menu startowe z obowiązkowym kiedyś wyborem karty dźwiękowej - w tym przypadku wybieramy uboższego wtedy kuzyna Sound Blastera, czyli kartę Ad Lib.

Misja - zniszczyć most w Krakowie!

W F-117A nie było zwykłych opcji trudności hard i easy, a możliwość zmiany rodzaju prowadzonej wojny - od zimnej, przez ograniczoną, po konwencjonalną. W tej pierwszej głównie fotografowaliśmy cele, podczas gdy w ostatnim przypadku z nieba leciały już bomby. Oprócz tego nasz samolot mógł działać jako Lockheed, czyli producenta prawdziwej maszyny oraz w fantazyjnej odmianie MicroProse. „Realnym” F-117 lataliśmy tylko w nocy, z ograniczoną ilością uzbrojenia, bez działka i walki z innymi samolotami - tak jak w prawdziwych misjach. W drugiej opcji Nocny Jastrząb rozwijał skrzydła, działając za dnia i niszcząc wrogie maszyny rakietami na podczerwień, niczym rasowy myśliwiec. Nie miało to nic wspólnego z realizmem, ale dawało radość z gry również umiarkowanym fanom symulatorów.

W bardziej strzelankowej wersji Microprose F-117 można było latać w dzień

W każdym przypadku pozostawała jednak do wykucia pokaźna klawiszologia i konieczność cierpliwego przeczekania długiego lotu tam i z powrotem, bez żadnej klimatycznej muzyki, a z denerwującym buczeniem silników. Symulacyjny tryb wymagał nie tylko znajomości wielu lotniczych terminów, jak SAM, Durandal, Paveway, ale przede wszystkim kunsztu w umiejętności lądowania, bo to nie tyle zniszczenie celu, a bezpieczne posadzenie maszyny na ziemi oznaczało pełen sukces i wielką satysfakcję.

Zwykłe niepowodzenie misji to mała historia sama w sobie z dalszymi konsekwencjami, np oskarżenie o szpiegostwo

Nocne loty i konieczność unikania radarów czyniło z F-117A swego rodzaju skradankę lotniczą z okazyjnymi momentami akcji - gdy lecieliśmy już z powrotem przez terytorium wroga do bazy, wyczekując świateł swojego lotniska - ciągle było czuć to napięcie, że jeszcze wszystko może pójść nie tak. Dziś oprawa graficzna mocno się zestarzała i razi pikselozą, nie przypominając modnego retro (z wyjątkiem intra i grafik w menu, które są nadal klimatyczne). Rozgrywka i realizm to już nie to co kiedyś, ale pozostała atmosfera uczestnictwa w ważnej operacji lotniczej. Pomimo tego, że misje są do siebie bardzo podobne, to jednak zawsze potrafią zapewnić podobną dawkę emocji, a to chyba dzięki temu, że w grze wszystko jest autentyczne - prawdziwe miejsca, miasta, strony konfliktu, uzbrojenie. Warto też przypomnieć, że oprócz historycznej kampanii Desert Storm, w F-117A znajdziemy również kilka hipotetycznych, w tym jedną dziejącą się na terenie wschodniej Europy. Misje typu „sfotografuj radar w Łodzi”, „zniszcz fabrykę w Poznaniu” lata się naprawdę z dodatkową porcją wrażeń, nawet jeśli poszczególne polskie miasta to zestaw, prostych, podobnych klocków.

Poznań czy Kraków w grze to zbiór świecących pikseli i szarych klocków, ale i tak robi klimat!

F-117A Stealth Fighter 2.0 przypomniał mi czasy, gdy w kinie dominowały ekranizacje techno thrillerów Toma Clancy, a nie kolejnych komiksów, gdy gry nie bały się uderzać w nas fachową terminologią i kilkuset stronicową instrukcją, wciąż będąc bardzo przystępnymi. Symulator F-117 może nie wciągnie nas ponownie na kolejne dziesiątki godzin, ale ze względu na wyjątkowego bohatera warto sobie tę pozycję odświeżyć. Odświeżyć, bo nowi gracze nie odnajdą w niej chyba niczego wyjątkowego, ale dla weteranów gatunku, dla każdego, kto śledził na żywo w CNN transmisje z lotniczej wojny w Iraku i dziesiątki klipów z precyzyjnie niszczonymi celami na wyświetlaczach FLIR, będzie to prawdziwy powrót do przeszłości.  Nighthawk F-117A Stealth Fighter 2.0 był kiedyś świetnym symulatorem - dziś jest dobrym startem do przypomnienia sobie innych tytułów z tego zapomnianego gatunku.

DM
29 września 2016 - 12:16

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.09.2016 13:01
Nerka
81
Generał

"W 1998 roku, czyli jeszcze w czasach Zimnej Wojny pomiędzy NATO, a Układem Warszawskim"Dobrze wiedzieć że żyłem w czasach zimnej wojny :)

29.09.2016 13:11
odpowiedz
USSCheyenne
50
Wiedźmin 3

Złota era symulatorów. Cudowna gra. Cały czas też liczę, że GOG zorganizuje nam wszystko z serii Jane's.
I z tą zimną wojną w 98 r. to autor trochę przegalopował:) Gra wyszła w 91.

29.09.2016 13:15
odpowiedz
T_bone
177
Henchman 24

Zabawny zbieg okoliczności, akurat grałem w F-117 przedwczoraj będąc pod wpływem książki "Skunk Works: A Personal Memoir of My Years at Lockheed" Bena Ritcha.

Świetna gra, autentyczne lecz niekoniecznie realistyczne simy Microprose były najlepsze - złoty środek dla gatunku. Polecam artykuł o tamtych czasach i filozofii teamu Sid Meier i "Wild Bill" - http://www.filfre.net/2015/03/microproses-simulation-industrial-complex-or-the-ballad-of-sid-and-wild-bill/

P.S Jesteśmy starzy.

post wyedytowany przez T_bone 2016-09-29 13:15:59
29.09.2016 13:25
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Dobrze wiedzieć że żyłem w czasach zimnej wojny :)

Będziesz miał co wnukom opowiadać, a ja literówkę poprawiać :P

USSCheyenne - zdanie dotyczyło F-19, a te wyszło 1988, F-117 w 91

post wyedytowany przez DM 2016-09-29 13:26:14
29.09.2016 13:29
30.09.2016 09:20
odpowiedz
T_bone
177
Henchman 24

DM mam cudowną nowinę!

Spiritual Successor to the Microprose Classic “Red Storm Rising” -
http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=770691721

30.09.2016 09:55
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Wszystko co zawiera sprzęt NATO - USSR z lat 80 brzmi nieźle :) oby coś z tego wyszło

01.10.2016 11:59
odpowiedz
Lemur80
49
Fear is the mind killer

Gratulacje za artykuł, DM!

Latało się genialnie, uwielbiam gry od Microprose'u. Jestem pewien w ~80% że u mnie zaczęło się od F-15 Strike Eagle na Atari XL.

Właśnie przejrzałem sobie listę ich gier i zastanawiam się jak to jest możliwe, że wydawali tyle gier w sumie całkiem krótkich odstępach czasu (artykułów z podanych w komentarzach linków jeszcze nie czytałem)? rozumiem inną technologię, inne nakłady pracy, ale mimo wszystko... Poza tym cholera, znam chyba ponad tuzin gier od nich, jak na jednego wydawcę to bardzo dużo.

Następną grą jaka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie było The Ancient Art of War in the Skies. Jezu, jak ja zapamiętałem ten tytuł mając 12 lat?:-) Zresztą właśnie między innymi grom od Mikroproszków zawdzięczam jako taką znajomość języka i terminologii. Pięknie uczyli i bawili.

F-117 Stealth Fighter było świetne, ale najlepiej bawiłem się przy Gunship 2000. To mój ulubiony casualowy symulator z lat '90. Wszystko w tej grze było dla mnie wtedy doskonałe, muzyka, grafika, sposób realizacji briefingu, debriefingu, maszyn, uzbrojenia, samo latanie i walka, geniusz...

Wielka szkoda, że takich gier już nie ma. Na przestrzeni pewnie 15 lat grałem chyba tylko w jeden tytuł wyraźnie czerpiący z dorobku Microprose (w szczególności ze wspominanego Gunshipa 2000). To było Apache: Air Assualt, IMO bardzo przyzwoita gra.

Kurczę, zagrałbym w coś, co oferowałoby przystępny model lotu i bogaty wybór maszyn w rodzaju AH-64, RAH-66, Ka-50, Mi-24, czy PAH-2 Tiger. Wiem, że są DCSy, ale nie wiem, czy to dla mnie nie za duży hardcore.

[6]

Czerwony Sztorm tylko czytałem, ale nie grałem:-) Może warto to zmienić, tym bardziej jak widzę w akcji Phalanxa i Ka-25:-) Dodane do steamowej WL.

---

Na wishliście mam coś takiego:

http://store.steampowered.com/app/347170

Ale pewnie nie potrafiłbym wystartować tym Harrierem;-)

PS. Pamiętacie taką gierkę jak Jet Strike?

post wyedytowany przez Lemur80 2016-10-01 12:08:11
02.10.2016 12:16
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Gunship to też klasyk, bo jakby nie było - oferował trochę inne latanie. Jakbyś chciał coś w podobnym stylu, to Enemy Engaged nadal daje radę, przystępny realim a grafa do dziś się trzyma, są chyba mody nawet.

Miałem w planach przypomnieć jeszcze parę simów od MP, ale wtedy każdy wydawca musiał mieć takie gry, nawet Sierra i chyba warto napisać o tych równie interesujących

02.10.2016 19:55
odpowiedz
1 odpowiedź
Lemur80
49
Fear is the mind killer

A właśnie, słuchajcie, szukam casualowego symulatora wojskowego śmigłowca. Nie chcę grać, a po prostu sobie przypomnieć co to było.

Gra była z okolic połowy lat '90. Maszyna jaką się tam latało to był chyba RAH-66, ale pewności nie mam. Mógł to być jakikolwiek śmigłowiec bojowy (także eksperymentalny), opracowany na przełomie lat '80/'90. Z samej gry nie pamiętam praktycznie nic, ale w łeb wbiło mi się intro. Było mroczne, główną rolę "grały" w nim błyskawice (burza), noc, oraz zdaje się Biały Dom, być może nawet prezydent:-) Kojarzycie coś?

@DM

Hm, Enemy Engaged, tak, chyba kiedyś próbowałem pograć w "dwójkę" Odbiłem się, wstyd przyznać, ale chyba właśnie przez grafikę. Dziwne, bo ta w F-117 nie przeszkadza mi w ogóle (mam wspominaną przez Ciebie wersję steamową). Może spróbuję jeszcze raz, szczególnie jeżeli są mody np. podmieniające tekstury na HD.

Pamiętasz B-17 od MP? Strasznie mnie jarała ta gra, ale "chodziła" tak paskudnie na moim sprzęcie, że rzadko kiedy udawało mi się nawet dolecieć do sektora w jakim atakowały niemieckie myśliwce.

Aaa, no od innych firm zagrywałem się w A-10, Dogfight, Battle of Britain, TFXa i z tych bardziej zręcznościowych Wings (wyszedł niedawno remaster).

Kurczę, nawet Comanche'a mógłbyś przypomnieć:-)

post wyedytowany przez Lemur80 2016-10-02 19:57:05
02.10.2016 20:18
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Dogfight był też od microprose. Harrier jump jet był chyba pierwszy z obłymi górkami, TFX rozwalał świetną muzą, B17 jasne, że grałem - kilka miesięcy kombinowałem jak celować bombami :)
A co do heli to przypmniało mi się, że przeciez Longbow 2 byl kiedys na topie, po tym jak EA przejęło pałeczkę po Microprose

02.10.2016 20:23
odpowiedz
Lemur80
49
Fear is the mind killer

@T_bone

Dokładnie, to było to! Dzięki!

Chyba dużo miałem w tej grze "Guru Meditation", bo rozgrywki za cholerę nie pamiętam.
---

spoiler start

Próbowaliście odpalić jakiegokolwiek sima z podobnego okresu ze strony archive.org?:-)))

spoiler stop

EDIT:

@DM

Ano, łatwo coś ominąć, a Dogfight to fajna gra była, szczególnie te tytułowe, czasem mocno nierówne podniebne pojedynki:-)

TFX nie tylko rozwalał muzą, grafika była na owe czasy powalająca, w zalecanych były Pentiumy;-) Poza tym, o ile się nie mylę, był to jeden z pierwszych simów w których zastosowano cieniowanie Gourauda.

Ja w jakimś momencie i z jakiegoś powodu odpadłem od simów, w Longbowa już chyba nie grałem.

Za to miałem oryginał Falcona:-P Ta instrukcja:-)

A, pamiętacie Strike Commandera? Czy to właśnie nie był jeden z pierwszych, o ile nie pierwszy symulator w jakim odwzorowano miasta w postaci figur geometrycznych z nałożonymi teksturami?

post wyedytowany przez Lemur80 2016-10-02 20:30:57
02.10.2016 20:42
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Commander to była przygodówka oparta na lataniu :) nawet nie zręcznościowy sim, ale z teksturami był pierwszy chyba - origin wtedy rządziło z killerową grafiką, ale odległość rysowania terenu była tragiczna :) wolałem wektory :) zwłaszcza ostatnie simy na wektorach - su27 i f-18 i super szczególowo potrafili tam oddać detale

Falcona 4.0 miałem pierwsze wydanie, 600 stron manual :) a potem wyszedł mod i pokazał, że wszystko było i tak uproszczone na maxa :)

EF2000 też zachwycał grafą i realizmem swego czasu

post wyedytowany przez DM 2016-10-02 20:44:40
02.10.2016 21:41
odpowiedz
Lemur80
49
Fear is the mind killer

Commander to była przygodówka oparta na lataniu :)

Jak Wing Commander, true, choć ja bym SC określił trochę inaczej, jako przyjaznego sima z rozbudowaną narracją fabularną:-) W końcu była tam np. opcja włączenia efektu blackoutu, więc aż tak "prymitywne" to nie było:-) BTW, manual do SC też był zajebisty, ale w innym sensie niż do Falcona. On był stylizowany na gazetę najemników, były tam nawet jakieś fake'owe reklamy:-)

No była, była, poza tym taka grafika wymagała porządnego sprzętu, na moim SX ta gra miała spore problemy.

Szczególnie kojarzę Su-27, dziś pamiętam tą grę jakby była w 4K:-)

Proszę, o tym modzie nawet nie słyszałem. Ja rozumiem u innych potrzebę skontaktowania się z ground control w celu potwierdzenia zgody na lądowanie, oraz wciąganie podwozia w czterech fazach, aktywacja ILS i innych cudów, ale to chyba nie do końca dla mnie. Poza tym do tego trzeba już mieć jakiś solidny kontroler.

EF2000 też zachwycał grafą i realizmem swego czasu

To potwierdza moją arcy-odkrywczą tezę, że symulatory ze wszystkich dostępnych gier zawsze wyglądały najlepiej;-) Jak się patrzę na screeny EF2000 (z bezpiecznej odległości:-P), to naprawdę wyglądają całkiem współcześnie.

post wyedytowany przez Lemur80 2016-10-02 21:42:46
03.10.2016 10:39
1
odpowiedz
DM
133
AFO Neptune

Mod do Falcona zawierał coś, co nazywało się Ramp Start i wymagało odklikania w kokpicie kilkudziesięciu przełączników myszką, by prawidłowo zacząć kołować na pas startowy :)

Reklamy z SC pamiętam, gazetkę miałem i pamiętam, jak w Joysticku w TV pokazywali tę grę na takim procesorze, że max 12 fpsów było :)

Symulatory wyglądają nieźle do dziś, bo z 10 000 metrów nie potrzeba wielu detali, ot tekstury ziemi jako takie..., a EF2000 wtedy rządził teksturami i gradientami. Ja z kolei najbardziej ceniłem go za możliwość tankowania w powietrzu - te powolne i mega trudne balety przy końcówce przewodu wyglądały wtedy dosłownie jak na filmach prawdziwych :)

a tak z innej beczki - uwielbiałem to intro do Super Horneta! - wtedy nie zwracało się uwagi na drewniane aktorstwo - był klimat jak z Toma Clancy i Top Gun jednocześnie :)
https://youtu.be/9aVlU6GO-Ms

05.10.2016 21:26
odpowiedz
g40st
110
Big Bad Wolf

Jakiś czas temu kupiłem F-117 na GoG-u i muszę go sobie w koncu uruchomić, przypominając sobie jak lata temu latałem nad Zatoką Perską jeszcze na Amidze. Kiedyś bawiłem się chyba prawie każdym symulatorem lotniczym jaki pojawiał się na rynku. Zaczęło się od F-19 Stealth Fighter, przez F-117 właśnie, Falcona 3.0, Flight of the Intruder, Knights of the Sky, Combat Air Patrol, Tornado, oczywiście Gunship 2000 robiący na mnie ogromne wrażenie tym, że można było podejmować pojedynczych żołnierzy z pola walki. Aż w końcu przeskoczyłem na PC i zaczęły się długie godziny zabawy w F-15 Strike Eagle III, F-14 Fleet Defender, Aces over Pacific, 1942, TFX, Eurofightera... Trwało to jakoś do wydania Falcona 4.0, którego zakupiłem na premierę, a pierwszy raz zagrałem jakieś... 3 lub 4 lata później :) Nie było maszyny, która wtedy by sobie radziła z tą grą.
Sorki za taką listę gier, po prostu wróciły wspomnienia :)

post wyedytowany przez g40st 2016-10-05 21:27:49
05.10.2016 22:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Lemur80
49
Fear is the mind killer

@g40st

Tutaj każdy bawi się w wymienianie starych gier, więc luzik:-)

Tak się zastanawiam czy to tylko nostalgia, czy kiedyś faktycznie (w przeciwieństwie do dnia dzisiejszego), gry mogły pochwalić się przekazywaniem konkretnej, czasem dość technicznej wiedzy. Kurczę, wymieniliśmy tu całą encyklopedię, a każda z tych gier reprezentowała sobą trochę coś innego (nie mówiąc już o tym, że dawała frajdę i nawet trochę uczyła).

Jak dziś dzieciak chce, albo mógłby interesować się lotnictwem wojskowym, to jaki ma wybór? War Thundera, ok, a co jeszcze?

05.10.2016 23:56
odpowiedz
Lemur80
49
Fear is the mind killer

@USSCheyenne

Właśnie przejrzałem listę gier na Steamie otagowanych jako "flight". Znalazło się tego raptem 9 stron, bieda taka, że hej. Być może tagowanie jest dziurowe i nie uwzględnia innych gier o których tu mówimy, ale mimo wszystko, jest paść trochę.

Jasne są DCSy, IŁ-2, parę innych gier o których mówiliście, ale bardzo niewiele z nich reprezentuje grupę "złotego środka" o której pisał DM.

post wyedytowany przez Lemur80 2016-10-05 23:56:54
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze