Rewolwerowiec ze ślepakami. Recenzja filmu 'Mroczna wieża' - MaciejWozniak - 12 sierpnia 2017

Rewolwerowiec ze ślepakami. Recenzja filmu "Mroczna wieża"

„Mroczna wieża” z Idrisem Elbą i Matthew McConaughey’em to film zbyt szablonowy, zbyt nieciekawy inscenizacyjnie i zbyt nijaki, by zadowolić fanów Stephena Kinga, tudzież po prostu kinomanów żądnych ciekawego kina fantasy.

Gdy ogłoszono, że powstanie filmowa adaptacja „Mrocznej wieży”, jednego z najsłynniejszych dzieł Stephena Kinga, wielu zaczęło obgryzać paznokcie z niecierpliwości, a równie wielu zaczęło drżeć w obawie o to, czy ukochana powieściowa saga nie zatraci klimatu przeniesiona na ekran kinowy. Skompilowanie obszernej i wielowątkowej opowieści o Rolandzie, ostatnim członku zakonu rewolwerowców do rozmiarów jednego filmu, wydawało się zadaniem karkołomnym i niestety przerosło twórców.

To, na co zwracali i zwracają uwagę fani „Mrocznej wieży” to przede wszystkim fakt, że głównego bohatera odgrywa czarnoskóry Idris Elba. U wielu wywołuje to irytację, jako że Roland był oryginalnie pomyślany jako emanacja wszystkiego, co najlepsze w gatunku westernu, esencja cech silnego milczącego rewolwerowca podobnego do Bezimiennego z filmów Sergio Leone w kreacji Clinta Eastwooda. Jednak, co ciekawe, to nie Elba wcielający się w protagonistę jest największym problemem filmu. Co więcej, abstrahując od jego fizjonomii, odgrywa swoją rolę naprawdę dobrze, prezentując siłę, okrywający go płaszcz milczenia i wewnętrznego bólu oraz oczywiście perfekcyjne umiejętności strzeleckie. Starania Elby, jak też dorównującego mu, a nawet lepszego McConaughey’a niewiele jednak znaczą w obliczu całości fabuły, która niczym się nie różni od wielu innych filmów fantasy, akcji, czy science-fiction, które widzieliśmy dziesiątki razy.

Ta konstatacja może stanowić ukłucie dla tych, którzy zaczytywali się w powieściowej sadze Stephena Kinga, ale gdy spojrzymy na układ fabuły filmu, jawi się jako aż nader oczywista. Młody chłopak, Jake Chambers, posiada dar pozwalający mu widzieć rzeczy pochodzące nie z naszej Ziemi, ale z innych światów, między innymi z tak zwanego Świata Pośredniego, gdzie dostrzega Rolanda, ostatniego członka Zakonu Rewolwerowców toczącego od dawien dawna bój z Człowiekiem w Czerni. Człowiek w Czerni dąży do obalenia Mrocznej Wieży, centrum wszechświata, a od tego czy mu się uda, zależy los całej rzeczywistości. Jake mieszka z matką i jej partnerem, który za Jake’em delikatnie mówiąc, nie przepada. Chłopak uznawany jest za dziwaka. W końcu jego drodze pojawiają się Roland, jak i Człowiek w Czerni. Co będzie dalej? Nietrudno to wszystko poukładać sobie w głowie i od samego początku mieć przed oczami rozwój wypadków od pierwszej do ostatniej minuty. Niestety.

Niech ta myśl zostanie dobrze zrozumiana – tak naprawdę niezależnie od tego, czy fabuła filmu pokrywałaby się z wydarzeniami powieściowego pierwowzoru czy nie, ustawiona w ten sposób ma ową kardynalną skazę – jest szablonem, który każdy z nas już widział, nie prezentuje niczego nowego, nie zaskakuje i nie zaciekawia. Nie jest żadnym argumentem przy tym stanowisko, jakoby film był przeznaczony tylko dla fanów książki. Czy rzeczywiście mogą wyjść z kina zadowoleni tak właśnie skonstruowaną „Mroczną wieżą” w pigułce? Wątpliwe.

Sam szablon jednak też nie musiałby być dyskwalifikacją dla tego tytułu. Przecież nie jeden i nie dwa filmy w historii kina korzystały z klasycznych schematów mitycznych opowieści, lub przedstawiały sprawdzoną drogę podróży bohatera. Jednak w tytułach, które czyniąc to, osiągały sukces, przedstawiano przestrzeń owej podróży w sposób na tyle intrygujący i zapadający w pamięć, że ten, czy inny schemat w trakcie seansu był bez problemu ignorowany. Niestety, w „Mrocznej wieży” świat, a właściwie dwa światy – Ziemia, czyli Świat Kluczowy oraz Świat Pośredni są wyjątkowo nijakie. Świat Rolanda to ogromna pustynia, las, trochę fantastycznych stworzeń, jacyś zaludniający go zupełnie bezpłciowi poboczni bohaterowie i… tyle. Nie zachwycimy się nim, nie odkryjemy wraz z bohaterami. On po prostu jest. Trudno przy tym stwierdzić, że pustynia musi być z założenia nudna, bo chociażby ta z westernów Leone jakoś nie była. Podobnie Nowy Jork przedstawiony w bladozielonej tonacji zdjęć to po prostu tłum ludzi i nawał budynków. Wygląda jak dowolne wielkie miasto z dowolnego filmu. Nie udało się też wykorzystać w tej nijakiej scenerii potencjału zderzenia Rolanda z naszą rzeczywistością. Ot, nuda i pchanie fabuły do przodu w wiadomym kierunku.

Plusem są tu aktorzy, którzy naprawdę dobrze wywiązują się z powierzonych im zadań. O Elbie już wspomnieliśmy, a McConaughey jako Człowiek w Czerni swoim spokojnym tonem i typowym dla tego aktora sposobem bycia sprawia, że jego postać wywołuje w nas nienawiść od pierwszych chwil, a zarazem trwogę poprzez jej potęgę. Tylko co z tego, że Elba i McConaughey grają dobrze, skoro ich relacja została zarysowana w zaledwie kilku scenach i nie wykorzystano możliwości płynących z dynamiki istniejącej między bohaterami…

Ostatecznie odpowiedź na pytanie o to, dla kogo jest ten film, brzmi nader pesymistycznie. „Mroczna wieża” jest bowiem dla nikogo. Zawiedzie fanów twórczości Kinga, a resztę zwyczajnie wynudzi. Werdykt jest więc prosty – do Świata Pośredniego nie warto się w te wakacje wybierać, no chyba, że wracając do któregoś z tomów literackiej sagi.

MaciejWozniak
12 sierpnia 2017 - 12:26

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
12.08.2017 14:04
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Film na miarę "Ucznia Czarnoksiężnika" z Cage'm. Niemal przez cały seans da się odczuć, że twórcy w ogóle nie wierzyli w ten projekt, a dokrętki są bardzo widoczne.

Z tego co mi wiadomo (bo książek nie czytałem) jest to baaaaardzo luźna adaptacja, sprowadzona do typowej walki dobra ze złem, skompresowanej do 90 minut. Brawo Sony, to kolejny świetny materiał który doczekał się marnego filmu kinowego.

12.08.2017 14:12
odpowiedz
8 odpowiedzi
Soulcatcher
202
ELEX

Może mi się tylko wydaje ale kolega piszący te recenzje chyba nie lubi chodzić do kina.

Maciek, opisz nam kiedyś film który ci się podobał.

12.08.2017 15:01
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Soul, ale ten film jest słaby i powinien być piętnowany jako żerowanie na znanej literaturze.

12.08.2017 18:21
Czarny Wilk
58
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Daleko szukać nie trzeba - niecałe trzy tygodnie temu autor opublikował pozytywną recenzję Dunkierki :)

12.08.2017 19:28
Soulcatcher
202
ELEX

Czarny Wilk ---> to ten tekst w którym napisał że Interstellar był nie do końca udany więc się wyrównuje :)

13.08.2017 01:13
sapc_io
66
Pretorianin

Ale Interstellar nie jest jakimś specjalnie udanym filmem. To taka ładna wydmuszka.

13.08.2017 05:31
Soulcatcher
202
ELEX

Sapc_io ---> moim zdaniem był wyjątkowo udany. Słowo "wydmuszka" przypomina mi tytuły recenzji tego autora, pełne kontrowersyjnych w kontekście filmu słów jak np "ślepaki".
Nie nie zgadzam się że był "wydmuszką". Niósł, razem ze swoją treścią, choć filmy rozrywkowe wcale nie muszą tego robić wiele przesłań, od alertów o ochronie przyrody, przez przemijanie, miłość jako główną siłę napędzającą świat, po koncepcję człowieka jako Boga.
No ale łatwo napisać "wydmuszka" lub jak w tym wypadku "ślepaki", bo wtedy wychodzi że się jest oczytanym, nowoczesnym, nieugiętym w swoich poglądach, bezkompromisowym w stosunku do "Hollywoodzkiej papki dla prostych Amerykanów". Nie są wydmuszką niektóre filmy Bergmana, kilka dzieł Nowe Fali reszta to spłycone, bajeczki dla nastolatków.

Nie rozumiem czego ktoś się spodziewał po osadzonym w światach równoległych i zaprawionym fantastyką westernie? Wykładu o istocie bytu?

Filmy z Hollywood to czysta komercyjna rozrywka stworzona, na ogół z dużą skutecznością i sukcesem. Dopatrywanie się w nich drugiego dna i ukrytych przesłań do widza jest śmiesznym nadużyciem, jak doszukiwanie się w finezji w hamburgerze z McDonalda. Celem jest prosta rozrywka nie zaś intelektualna dysputa.

Jeżeli w filmie trafia się cokolwiek do myślenia, to dobrze, ale nie to jest celem.

Książka Dark Tower, jest książką dobrą, głównie przez sposób narracji i pisania. Podobała mi się, ale nie niesie ze sobą nic głębokiego poza pseudo filozoficznymi, charakterystycznymi dla autora przemyśleniami. Jej celem była głównie rozrywka, to że z czasem obrosła w "kultowość" jest znakiem naszych czasów, poszukiwania sposobu na wytłumaczenie naszych słabości i niepowodzeń, niekompatybilności ze światem który zastaliśmy.

Dlaczego więc film miał by być fontanną myśli.
To nawet nie jest ekranizacja, to tylko luźna adaptacja, wariacja na temat.

Dodatkowo film powstał za 60 milionów dolarów, nie jest to kwota mała ale i tak wydaje się mocno zaniżona.

Ja do kina chodzić lubię, mam zamiar bawić się dobrze na każdym filmie. Nawet słabszym. Na tym jeszcze nie byłem, nie wiem jaki jest, ale tytuł ze "ślepakami" podobnie jak większość tytułów autora nie podoba mi się.

podobnie jak nie podoba mi się uleganie trollingowi agregowanych ocen z Rotten Tomatoes.

Zresztą doskonale wiadomo dlaczego film jest krytykowany. Jest krytykowany z murzyna w roli głównej, w której większość widzi białego aktora.

post wyedytowany przez Soulcatcher 2017-08-13 05:31:37
13.08.2017 12:14
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Jest krytykowany z murzyna w roli głównej, w której większość widzi białego aktora.

Soul, bez jaj, wyciągnąłeś argument który pojawia się w 1% negatywnych recenzji :D Akurat Elbę wielu recenzentów chwali, bo ze swoja aparycją i zmęczoną miną nadaje się do roli rewolwerowca po przejściach. Ten film jest porażką z miliona innych powodów - po pierwsze kładzie ciężar fabularny na chłopcu, który nie ma wiele do zaoferowania, po drugie cała intryga sprowadza się do roli powstrzymania "inwazji z kosmosu", po trzecie wprowadzenie do świata właściwie nie istnieje - poza 2 zdaniami z napisów początkowych nie wiadomo o co w tym chodzi itd. Ten film jest tak leniwy, że musi powtarzać 2 razy niektóre sceny, aby dobrnąć do 90 minut.

Dodatkowo film powstał za 60 milionów dolarów, nie jest to kwota mała ale i tak wydaje się mocno zaniżona.

Nie rozumiem co miało na celu przywołanie budżetu? 60 milionów dolarów kosztuje byle średni produkt z Hollywood, który. Ten budżet nie robi żadnego wrażenia w sytuacji, gdy byle komedie romantyczne kosztują 30-40. Dark Tower kosztował 60 mln i na tyle dokładnie wygląda - średnio na jeża.

13.08.2017 16:28
Soulcatcher
202
ELEX

eJay ---> poruszyłeś dwie najmniej ważne kwestie z mojej wypowiedzi, no ale dobrze. "Dark Tower kosztował 60 mln i na tyle dokładnie wygląda" i właśnie o to chodzi, od dawna wiadomo było że to nie będzie arcydzieło, ale to nie znaczy że nie można się dobrze bawić.
Przed chwilą widziałem "Already Tomorrow in Hong Kong" http://www.imdb.com/title/tt3700804/ film który nie jest wyjątkowy w żadnym aspekcie a i tak mi się podobało. Jak ktoś chce to znajdzie pozytywne elementy, zamiast pisać o "ślepakach".

13.08.2017 17:19
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Soul, odniosłem się do tego co myślisz na temat krytyki tego filmu. No ale ok, wyobraź sobie że ktoś stwierdza, że historię Władcy Pierścieni nakręci w jednym filmie, a Frodo w 80 minucie wrzuca pierścień do wulkanu.

Tak mniej więcej wygląda efekt kinowej Mrocznej Wieży. Dla Ciebie może to tylko dobre książki, dla innych jednak 30 lat kawałka fantasy spod pióra Kinga.

12.08.2017 16:43
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Herr Pietrus
158
Ubecka Wdowa

A czy dzieła Kinga, produkowane taśmowo co rok niczym kolejne wersję FiF-y, to naprawdę taka wybitna literatura?

post wyedytowany przez Herr Pietrus 2017-08-12 16:43:37
12.08.2017 16:44
DanuelX
75
Kopalny

Pierwsza część mrocznej wieży była naprawdę dobra i na naprawdę dobrą adaptację zasługuje.

13.08.2017 00:19
odpowiedz
Haszon
61
Generał

Książka ma chyba siedem tomów, poza tym jej fabuła jest mocno rozciągnięta, więc nie bardzo nadaje się na ekranizację. No i trzeba pamiętać, że takie produkcje muszą być kierowane do osób, które książek nie czytały. Dlatego fani czekają bardziej na serial.

13.08.2017 14:07
😃
odpowiedz
1 odpowiedź
A.l.e.X
107
Alekde

dość średnio wyszło ale i tak mniej się nudziłem niż na ostatnim "dobrym" spidermanie.

13.08.2017 14:15
1
DanuelX
75
Kopalny

Tak alex wszyscy wiemy jak nienawidzisz marvela.

13.08.2017 18:05
odpowiedz
Misiaty
124
Śmierdzący Tchórz

Nie sposób nie zgodzić się z Soulem...

A co do literatury Kinga - osobiście bardzo lubię (niektóre książki bardziej, inne mniej). Niemniej, jego książki są absolutnie normalne - nie są arcydziełami. Trudno mi uchwycić arcydzieło w Mrocznej Wieży. To raczej seria książek na poziomie filmu za 60 mln $.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze