Nasi w Hollywood 2: Operatorzy - promilus - 28 września 2011

Nasi w Hollywood 2: Operatorzy

Polscy operatorzy to tak jak polscy bramkarze - nasz towar eksportowy, podczas, gdy cała reszta (świata filmu, piłki nożnej) to szarzyzna. Legenda głosi, że Polacy uczą się na przestarzałym sprzęcie i dzięki temu są takimi fachowcami. Tutaj było o aktorach, którzy za granicą radzą sobie tak sobie albo słabo. Teraz będzie o ludziach, którzy na zachodzie radzą sobie tylko dobrze i bardzo dobrze.

Sławomir Idziak

Człowiek, który od piątku będzie czarował polską publiczność efektownym 3D w "Bitwie Warszawskiej". Gdzie by nie czytać recenzji, wszędzie o treści filmu piszą różnie, ale zgodnym chórem podkreślają, że cieszą oko kapitalne (podobno lepsze niż w Avatarze!) efekty 3D. Bo Idziak to fachura. Ma na koncie nominację do Oscara za „Helikopter w ogniu”. Pracował przy takich filmach jak „Harry Potter i Zakon Feniksa”, „Dowód życia” i „Król Artur”.

Janusz Kamiński

Etatowy operator Stevena Spielberga. Na koncie ma już dwa Oscary: za „Listę Schindlera” i „Szeregowca Ryana”. Lądowanie w Normandii wciąż robi ogromne wrażenie i pewnie jest pokazywane za wzór przyszłym adeptom sztuki filmowej. Wszyscy znają filmy Spielberga, a większość z nich przez ostatnie 20 lat kręcił Kamiński. Za kilka lat pojawi się czwarta część „Parku Jurajskiego”. Może to właśnie Kamiński będzie go filmował? Artysta próbował swoich sił jako reżyser, robiąc również w całości polski film „Hania”. Jako reżyser się nie sprawdził, ale jako operator jest w ścisłej światowej czołówce.

Andrzej Bartkowiak

Kolejny operator, który zapragnął być reżyserem. Do 2000 roku kręcił takie hity jak „Czułe słówka”, „Bliźniacy”, „Adwokat diabła”, „Upadek”, „Speed”, „Zabójcza broń 4”. W XXI wieku zasiadł na fotelu reżysera i od tamtego czasu robi filmy akcji. Trzeba mu oddać, że nie robi kina klasy C, a całkiem przyzwoite akcyjniaki jak „Romeo musi umrzeć”, „Mroczna dzielnica”, „Od kołyski aż po grób”, czy wreszcie film, o którym na portalu o grach trzeba wspomnieć, czyli „Doom”.

Andrzej Sekuła

Swoją karierę w Hollywood rozpoczął od filmu, który dał także przepustkę do sławy mistrzowi kina Tarantino. „Wściekłe psy”, bo o nim mowa, to dopiero początek współpracy obu panów. Później razem robili także „Pulp Fiction” i „Cztery pokoje”. Już bez Tarantino Sekuła zrobił zdjęcia do „American Psycho” i „Cube 2” (które to też wyreżyserował)

Dariusz Wolski

Musi się lubić z Deppem, bo razem z nim nakręcił sporo filmów, a sam Depp z reguły ma wpływ na filmy, w których gra np. jako producent. Razem zrobili wszystkie częście „Piratów z Karaibów”, „Alicję w krainie czarów” i „Sweeney Todd”. Ale to nie jedyna gwiazda z jaką Polak miał okazję współpracować. Nazbierał sobie całkiem spore grono znajomych, kręcąc takie filmy jak „Krwawy Romeo”, „Kruk”, „Karmazynowy przypływ”, „Mexican”, „Bad Company” i „Siła strachu”. Za rok na ekrany wchodzi "Prometeusz".

Paweł Edelman

Ostatnio robi filmy z Polańskim („Rzeź”, „Pianista”, „Autor Widmo”). Często pojawia się za kamerą polskich filmów, kręcąc a to u Pasikowskiego, a to u Wajdy. Do znanych na całym świecie filmów, przy których maczał palce można zaliczyć „Oliver Twist”, „Wszyscy ludzie króla” i „Ray”.

promilus
28 września 2011 - 20:42

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.09.2011 23:04
bajka615
30
Pretorianin

Trochę brakuję wzmianki o filmie "Motyl i skafander" Janusza Kamińskiego.

Nie znam się, ale czy za efekty 3d nie odpowiada przypadkiem sztab ludzi od szeroko pojętych efektów specjalnych? Operator zawsze kojarzył mi się z kolesiem który pracuje na planie, a nie w postprodukcji.

28.09.2011 23:08
eJay
odpowiedz
eJay
189
Quaritch

gameplay.pl

Można też tam wcisnąć Adama Greenberga (m.in. Terminator 2) oraz Alexandra Gruszczynskiego ;)

28.09.2011 23:21
promilus1
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

bajka615, tak jeśli mówimy o konwersji z 2D w 3D. "Bitwa Warszawska" była kręcona w 3D i efekt końcowy w dużej mierze zależy od operatora.

29.09.2011 12:50
odpowiedz
Kazioo
86
Senator
Image

@bajka615
Zdecydowanie (przy kręceniu w 3D) jest to rola operatora (i reżysera!), a na zachodzie często mówi się jeszcze o funkcji "stereoskopowca". Zacznijmy od tego, ze nie ma czegoś takiego, jak "efekty 3D" ;) czy stojąc przed lustrem lub patrząc na kolegę też zastanawiasz się jaki to rodzaj efektu 3D? ;) - są po prostu dwa obrazy dla każdego z oczu prezentujące to samo z trochę innej perspektywy, tak by mózg mógł uznać, ze rzeczywiście każde oko widzi widzi świat z filmu pod innym kątem i dzięki temu uzyskać wrażenie głębi (które w większości filmów występuje od początku do końca, więc jest raczej jednym, ciągłym "efektem 3d" - jego dostrzegalność przez widza to już zupełnie inna sprawa).

Kręcenie filmu 3D jest nieporównywalnie bardziej skomplikowane od 2D, bo oprócz standardowych procedur trzeb uwzględniać jeszcze aspekty stereoskopowe (odległość i kąt między obiektywami, punkt konwergencji itd.), a ponadto do wielu spraw trzeba podejść w inny sposób, wykorzystywać inne kadry i ruchy kamery. To taka dziedzina, którą podobnie jak standardową operatorkę można szlifować latami. Stereoskopia znana od 180 lat w kinematografii funkcjonuje od 100 lat, a w kinach filmy 3D zaczęto wyświetlać ok. 60 lat temu i do dzisiaj ta technologia jest w zasadzie w powijakach - komputery potrzebne nie są.

3D oczywiście ma ogromny wpływ na etap postprodukcji i dodawanie cyfrowych efektów wizualnych (niektóre trzeba zrobić w zupełnie inny sposób, innych nie da się wykonać w ogóle metodami stosowanymi w 2D).

Co do porównań 3D z Avatara do 3D z Bitwy Warszawskiej: http://www.filmweb.pl/film/1920+Bitwa+Warszawska-2011-562632/discussion/Pierwsze+recenzje.+Lepszy+od+Avatara,1737142#post_6252883

29.09.2011 13:15
😉
odpowiedz
zanonimizowany38189
107
Senator

W temacie Idziaka i Bitwy Warszawskiej - znacie ten dowcip?
Żona wraca z kliniki chirurgii plastycznej, mąż wita ją od drzwi, przygląda się i mówi z ciężkim westchnięciem:
-No, zrobili co mogli.

To oddaje jego pracę w tym filmie.