Chronically lame - michalsergio - 25 lutego 2013

Chronically lame

Jakie czasy, takie pomysły. Reżyserzy, producenci, a na końcu - aktorzy stają na rękach, rzęsach i Bóg wie czym jeszcze, aby zadowolić widza po drugiej stronie ekranu. Od niedawna mamy "modę" na filmy, które opierają się na scenach nagrywanych amatorską kamerą. Tylko czemu musi to być wciąż na tak żenującym poziomie? Po udanym The Blair Witch Project powstała cała masa pseudohorrorów, thrillerów, jak choćby: Rec, Cloverfield czy Chronicle, o którym powiem parę słów więcej. I nie - nie będę miły.

Joshua Trank przedstawia nam los trójki nastolatków, którzy są odmienni, a zarazem płascy i żenująco nieatrakcyjni dla widza. Jednym z nich jest Andrew Detmer - chłopak nie różni się niczym od dzieciaków, które dostają bęcki na każdej przerwie w większości podstawówek w Polsce. Niedorajda, ciamajda i przygłup. W życiu pomaga mu kuzyn - Matt Garetty, który na każdym kroku cytuje filozofów, ale jest zbyt leniwy, aby pójść na studia. Trzeci jest Steve Montgomery. Popularny, wyróżniający się, szarmancki. Prawdziwy mister szkoły, jak przystało na zawodnika futbolu amerykańskiego. Cała trójka grana jest kolejno przez Dane'a DeHanna, Aleksa Russella i Michaela B. Jordana - znani z tego, że są niemalże nieznani.

Ich życie zmienia się, gdy w dłuuuuugim tunelu odnajdują kamień/meteoryt z planety "banał filmowy", który daje im nadprzyrodzoną moc. Ich umiejętności pracują jak mięsień - im częściej trenowany, tym silniejszy i mocniejszy. Latają, podnoszą przedmioty, czyli szeroko pojęta telekineza. Z takimi mocami nie wiąże się wielka odpowiedzialność, ale ogromna kreatywność! Co chłopaki robią po zdobyciu mocy? Układają w powietrzu klocki Lego, łapią Pringelsy w powietrzu i podnoszą koleżankom "miniówki". Błagam, zlitujcie się...

Wyjątkowo słaby film Jumper w niezły sposób wkradł się w umysł nastolatka, który, niczym w historii od pucybuta do milionera, miał cały świat w zasięgu dłoni. Przenosił się z miejsca na miejsce, podróżował, podrywał dziewczyny, kradł, rabował banki i woził się najlepszymi furami na świecie. "Szóstka" za kreatywność, "dwója z plusem" za wykonanie.

W Chronicle rzuca się w oczy rażący brak statyczności obrazu. Cenię sobie klimat pięknych kadrów, a momentami dostawałem oczopląsu, nie mogąc ogarnąć tego, co działo się na ekranie. Totalny chaos ogromnej ilości scen, brak klimatu grozy, fabularne poplątanie i urywanie wątków to kilka z wielu "grzeszków" tego filmu. Wisienką na torcie jest wątek miłosny, który jest jak przejechanie piłą tarczową po szkliwie.

W sieci nie brakuje dobrych recenzji tego filmu, ale w jednym tekście znalazłem zdanie: "Od czasu Niezniszczalnego M. Night Shyamalana to najciekawsza próba zakręcenia schematami opowieści o superbohaterach." Nie, nieee, NIEEEEE! Porównanie niezłych ról Bruce'a Willisa i Samuela L. Jacksona z paroma zasmarkanymi aktorami-amatorami to zbrodnia, za którą powinni w ramach kary recenzenci oglądać maraton Zmierzchu. W 3D, a co! Nie chcę nikomu wrzucać kamyczków do ogródka, ale mi dużo bardziej podobał się Niezniszczalny. Miał klimat. Niby to jest najlepszy film pseudokomiksowy o superbohaterach w ostatnich latach? Błagam! Scott Pilgrim vs. the World, Kick-Ass czy Watchmen to tytuły, które przeciskają płytkę DVD z Chronicle przez maszynkę do mięsa, aby mieć pewność, że już nigdy nikt nie pokusi się o tak fatalne porównanie.

Jestem Numerem Cztery, Ghost Rider, Push, Hancock, Daredevil - jakbym zobaczył Chronicle na półce z tymi tytułami, odetchnąłbym z ulgą. Nastąpił boom na filmy o ludziach z nadprzyrodzonymi mocami, co staje się holiłudzkim sportem: "Zróbmy zawody, kto pierwszy nakręci totalnie bezsensowny, kretyński film o superbohaterach, a zarazem sprawi, że kasy biletowe będą pękać w szwach od naporu ludzi!" Taki jest właśnie Chronicle. Przeciętny z żenującymi pomysłami.

I do tego ten pomysł, aby kręcić filmy z perspektywy amatorskiej kamery. Byłem w kinie na Rec 3: Geneza. Wyszedłem z sali po niecałych czterdziestu minutach i nie żałuję, bo zaoszczędziłem sobie bólu, jakim zostałbym uraczony kolejną godziną tego bullshitu. Zombie, które boją się święconej wody? George'owi Romero wypadłoby kilka siwych włosów więcej, jeśli miałby okazję to oglądać...

michalsergio
25 lutego 2013 - 22:18

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.02.2013 23:47
keeeper
27
Chorąży

Zastanawiam się po powoduje w ludziach takie jeżdżenie po filmach co najmniej średnich. Być może opis problemu i rozwiązanie znajduje się w 4 odcinku 15 sezonu serialu South Park, ale jest też inna hipoteza - Autor powyższego tekstu zwyczajnie za mało obejrzał NAPRAWDĘ ZŁYCH filmów. Tak kiepskich, że robią się przez to nawet ciekawe!

Zastanawia mnie jakby wyglądała recenzja Kroniki, gdyby wcześniej potraktować się np. Griffin attack i dołożyć Battleplanet...

Jak chce się być krytykiem filmowym, to trzeba mieć porównanie, a nie szprycować się najlepszymi hitami, by potem obsmarować bogu ducha winnych Jumpera i Pusha, które może i nie powalały wykonaniem ale były uczciwie zrobione i warte obejrzenia.

IMO Kronika filmem złym nie jest, a z pewnością nie tak złym jak przedstawiono to powyżej - była trójka różnych bohaterów i każdy miał inną rolę, aktorzy zagrali wiarygodnie jak na nieznane nazwiska. Fakt, że wątek miłosny wprowadzono chyba tylko by pozyskać fanów Zmierzchu, ale da się to przeboleć. Z drugiej strony Kronice sporo brakuje do klimatu Cloverfielda i nieuczciwie jest wpychanie tych dwóch do jednej ligi.

25.02.2013 23:57
odpowiedz
zanonimizowany869534
4
Generał

Mnie też denerwują wszystkie te filmy, zwłaszcza o młodych herosach którzy dostali super moce, np. The Amazing Spider-man. Jak widzę że po otrzymaniu super mocy gra jakaś "kozaczna" muzyka a bohater jak już wspomniałeś np. układa klocki lego czy podnosi dziewczynom miniówki to chce mi się wymiotować. Trochę powagi. Brakuje mi starych filmów gdzie nie było żadnych efektów specjalnych ani niczego a sami rewelacyjni aktorzy oraz fabuła i klimat tworzyły film a nie ilość krwi, wybuchów, efektów 3D, cycków itp.

26.02.2013 02:58
phase83
odpowiedz
phase83
59
Pretorianin

Pojechałeś na ostro Panie recenzencie! Zupełni nie rozumiem dlaczego jedziesz po tak dobrym filmie? Nie no żart! Film słaby, że mała bania. W większości zgadzam się z Twoją opinią, ale chyba użyłeś wobec niego zbyt ostrych słów.

@keeeper SPE04S15 http://d22zlbw5ff7yk5.cloudfront.net/images/cm-21462-150526c45f3346.jpeg

26.02.2013 22:20
Seraf.
odpowiedz
Seraf.
33
Pretorianin

Filmy z tej perspektywy tworzone są głównie w gatunku horroru i nie zgadzam się zupelnie z tym, że "jakie czasy, takie kino". W przeciągu kilku lat wyszło naprawdę wiele genialnych filmów, tworzonych profesjonalnymi metodami. Nie będę oryginalny, ale taki Django to dla mnie majstersztyk w każdym wykonaniu.

27.02.2013 22:33
odpowiedz
michalsergio
3
Legionista

@Seraf.
Masz jak najbardziej rację, a tekst 'jakie czasy, takie kino' był rzucony przeze mnie trochę dla żartu i trochę na poważnie, bo faktycznie jest sporo filmów na jedno kopyto. Django mogę chwalić i chwalić. Film bardzo mi się podobał. :)