Diploid Love - podróż przez wszechświat na zielonym smoku - Just Fabulous - 3 maja 2014

Diploid Love - podróż przez wszechświat na zielonym smoku

Brody Dalle - była gitarzystka i wokalistka niedziałającego już The Distillers, obecna frontmanka Spinerette oraz żona sławnego muzyka, Josha Homme’a, lidera Queens of the Stone Age.  Po jakimś czasie stagnacji w świecie muzyki pokazała się ponownie, z nowym image’em i chęcią zrobienia czegoś zupełnie innego od jej dotychczasowych projektów.

Efektem tego jest jej własna płyta – „Diploid Love”. Solowa album to świetna okazja do pokazania światu swojej własnej wizji muzyki oraz umiejętności i doświadczenia, które nabierało się przez tyle lat grając w innych zespołach.

Brody miała już okazję pracować ze znanymi muzykami jak np. Jack Iron znany między innymi z Red Hot Chilli Peppers lub Pearl Jam czy Alain Johannes z  Queens of the Stone Age. W tym projekcie (razem oczywiście z tytułową gwiazdą) spotkali się Nick Valensi z The Strokes, Emily Kokal z Warpaint, gościnnie Shirley Manson z Garbage oraz Michael Shuman z Queens of the Stone Age. To na tym ostatnim zespole chciałbym się na chwilę zatrzymać.

Po lewej Brody za czasów The Distillers, po prawej obecnie.

Z oczywistych powodów „Diploid Love” bardzo przypomina dokonania QOTSA, zwłaszcza z ostatniej płyty „…Like Clockwork”. Więcej tam muzyki alternatywnej niż stoner rocka. Wokalistka nie boi się eksperymentować ze swoim głosem i w pełni go wykorzystywać.  To co jeszcze upodabnia „Diploid Love” do Queens of the Stone Ageto brak monotonności, która jest jak kotwica dla większości zespołów. Kończy się jeden utwór, zaczyna drugi i mamy wielką ochotę słuchać dalej, ponieważ każdy kolejny to porcja nowych wrażeń. Wiadomo, nie zmieni się nagle charakter całości, ale w porównaniu do wielu punkowych czy metalowych zespołów, w których muzycy często nie potrafią wyjść poza jeden schemat, to „Diploid Love” jest rewelacyjne. Mocny i zachęcający Rat Race, odrobinę niepokojący i energiczny Underworld, bardziej stonowany Don’t Mess With Me, z cyklu „reverb is good” Dressed In Dreams, spokojniejszy i bardzo rytmiczny Carry On, urzekający I Don’t Need Your Love, motywujący Blood In Gutters oraz Parties For Prostitutes, który przez większość czasu kumuluje energię by na końcu zaakcentować wrażenie całej płyty. Na koniec zostawiłem promujący całość singiel Meet The Foetus/Oh The Joy w którym wystąpiła gościnnie Shirley Manson. Świetny utwór o którym mógłbym napisać wiele, ale żadne słowa nie zastąpią najzwyklejszego odsłuchania go. Pozytywna energia aż wylewa się z głośników!

Tak jak to ma miejsce w przypadku rocka alternatywnego, płyta prezentuje stosunkowo nowoczesne brzmienie. Reverb na wokalu (pogłos) oraz częsta zabawa różnymi efektami, która świetnia przeplata się ze „zwykłym”, gitarowym graniem, może nie przypaść do gustu wielbicielom bardziej klasycznych brzmień pokroju AC/DC czy Motorhead. Chciałbym też zwrócić uwagę na utwór Carry On, który swoim brzmieniem niebezpiecznie zahacza o pop.
Krążek jak na razie pojawił się jedynie w USA 28 kwietnia oraz w Kanadzie dzień później. Przez długi czas do premiery można było posłuchać za darmo wszystkich utworów w pełnej wersji. Jestem pewien, że lada chwila trafi do Europy.

Musicie wiedzieć, że przez spory wylew gwiazd-wydmuszek w ostatnich latach w muzyce, mam bardzo duży dystans do wokalistek, żeby nie powiedzieć uczulenie. Dlatego tak bardzo sobie cenię każdą wokalistkę, która potrafi wybić się nad machanie cyckami, wycie kupionych tekstów lub robienie jako stojak do gitary. Polecam zapoznanie się z „Diploid Love” każdemu wielbicielowi dobrego rockowego brzmienia, muzyki alternatywnej i oczywiście fanom Queens of the Stone Age!

Just Fabulous
3 maja 2014 - 19:42

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.05.2014 22:58
zanonimizowany992477
0
Pretorianin

Żałosne.

04.05.2014 11:02
odpowiedz
zanonimizowany631395
120
Legend

[1] Bardzo konstruktywna opinia, gratuluje.

04.05.2014 12:43
sekret_mnicha
👍
odpowiedz
sekret_mnicha
209
fsm

GRYOnline.plTeam

Post numer jeden musiał być wstawiony w stanie ograniczonej percepcji, która występuje często w sobotnie wieczory :)

Tymczasem - Diploid Love lata sobie w głośnikach od czasu premiery co jakiś czas i faktycznie - jest to solidny kawał rocka dla fanów QOTSA i nie tylko. Zaledwie 9 kawałków, ale jednak udało się zrobić z tego różnorodny i drapieżny materiał. Moje ulubione wcielenie Brody to właśnie to solowe.

04.05.2014 13:43
odpowiedz
zanonimizowany992477
0
Pretorianin

No stary, nie chce Cie zniechęcić do dalszej pracy, ale wybieraj ciekawsze tematy.