Muzyka na gameplay.pl

Legendy Polskie Allegro pod względem muzycznym

Rozmawiamy z Malukah - artystką i kompozytorką uwielbianą przez graczy

Kanadyjska myśl techniczna. Recenzja albumu Protest The Hero - Volition

Najlepsza muzyka w grach: The Elder Scrolls IV: Oblivion

Retro electro, czyli elektronika z VHS kontraatakuje!

365 dzień na Ziemi, czyli mój rok na Gameplay'u.

Recenzja płyty Basta. Nosowska tańczy, a ja razem z nią

Mam takie wrażenie, że każdy tekst o "nowej" Nosowskiej trzeba zacząć nakreślając obecną kondycję artystki - wspomnieć o gorzkich, ale zabawnych filmikach na Instagramie, zbudowanej na ich podstawie książce, o zawieszeniu działalności grupy Hey i ogromnych zmianach w prywatnym życiu wokalistki. I ja to rozumiem - przecież wszystko to bezpośrednio wpłynęło na kształt i brzmienie płyty Basta. A gdyby tak spróbować się od tego odciąć i napisać o krążku jako niezależnym muzycznym bycie?

Basta to siódmy solowy album Katarzyny Nosowskiej, na który fani czekać musieli ponad 7 lat. Wszystkie wydawnictwa sygnowane samym nazwiskiem wokalistki dosyć grubą kreską odcinały się od stylu Heya. Macierzysta formacja to rock, a później szeroko pojęta alternatywa, ale nadal mocno zakorzeniona w świecie gitar i perkusji. Nosowska zaś elektroniką stoi - z czasem te jasne różnice nieco się zatarły (płyty Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! Heya i UniSexBlues oraz Osiecka Nosowskiej leżały całkiem blisko siebie), ale Basta mówi jasno - jestem tak inna, jak to tylko możliwe, a wyraźny, syntetyczny rytm jest sednem mego brzmienia.

czytaj dalejfsm
14 października 2018 - 19:41

Recenzja Black Peaks - All That Divides. Szatańska jesień!

Gdy mowa jest o zespole względnie nieznanym i komuś zależy na tym, by inni się nim zainteresowali, to najprostszym sposobem jest uciec do szybkiego porównania z innymi grupami. Black Peaks w swojej tegorocznej odsłonie brzmi jak efekt upojnej nocy między Mastodonem i zespołem Soen, podczas której w tle leciały płyty Deftones. All That Divides to kawał solidnego albumu, który powinien trochę namieszać w alt-metalowym światku.

Grupę Black Peaks poznałem przy okazji niezłego debiutu zatytułowanego Statues. Srogie riffy, melodyjny śpiew i krzyki dały jasno do zrozumienia, że panowie lubią kombinować i łączyć kontrastowe dźwięki. Ale dopiero ten drugi album pokazał, że jego autorzy są gotowi atakować szczyty.

czytaj dalejfsm
9 października 2018 - 13:37

Recenzja płyty Power of Trinity - Ultramagnetic

Bardzo nie lubię reggae. Ten gatunek muzyki mógłby dla mnie nie istnieć. Zdarza się jednak, że okazjonalne elementy dźwiękowe kojarzące się z plażami Jamajki jestem w stanie tolerować. Łódzki zespół Power of Trinity na swoich płytach łączył rock z delikatnym powiewem reggae. Nigdy w ich twórczość się nie zagłębiałem i jestem w stanie powiedzieć tyle, że ich drugi album (Loccomotiv, z dosyć znanym singlem Chodź ze mną, jest w przynajmniej połowie niezły). Pozostałe dwa po mnie spłynęły i nie wiem nic, nie znam się, nie interesuję się. Aż tu nagle i znienacka wjeżdża płyta numer cztery i okazuje się warta uwagi w zasadzie w całości. Ultramagnetic to bardzo miła niespodzianka na rodzimym rynku przystępnego gitarowego grania, na której krótką recenzję niniejszym zapraszam.

czytaj dalejfsm
19 września 2018 - 22:25

Płyta Korn - Follow the Leader kończy dziś 20 lat

Album, który dla wielu ludzi po 30-tce stał się jedną z furtek do cięższego grania 20 sierpnia właśnie skończył 20 lat. Follow the Leader grupy Korn to prawdopodobnie najbardziej znany i najbardziej utytułowany krążek wpadający do szufladki z etykietką nu metal i przy okazji największy sukces zespołu. Tryb nostalgii: włączony. Powspominajmy.

Do starego Korna dosyć rzadko wracam, a jeśli już, to najczęściej do albumu Issues. Jednak za każdym razem, gdy panowie wydają coś nowego, przypominam sobie wybrane hiciory sprzed lat, również te z Follow the Leader. Całej płyty jednak nie słuchałem przez ładnych kilka lat i po takiej przerwie nie boję się użyć słowa "klasyk".

czytaj dalejfsm
18 sierpnia 2018 - 20:23

Recenzja płyty Nine Inch Nails - Bad Witch. Zaskakująca konkluzja

Nine Inch Nails to tak potężna muzyczna marka, że połykam ją bez popity zawsze i jeszcze nigdy mi się odbiło. Raz bywa gorzej, raz bywa lepiej, ale zawsze jakość twórczości Trenta Reznora stawiam na najwyższej półce. Po dyskusyjnym Hesitation Marks z 2013 (który to album zestarzał się nieco gorzej niż np. Year Zero czy With Teeth) przyszedł czas na eksperyment w EPkami. Not The Actual Events to mocny, drapieżny powrót do starego NIN. Add Violence to pomost między tym, co stare i tym, co nieco nowsze. Teraz dostaliśmy Bad Witch, na które trzeba było poczekać trochę dłużej.

czytaj dalejfsm
23 czerwca 2018 - 19:27

Po co komu Korn? Recenzja płyty Jonathan Davis - Black Labyrinth

Zespół Korn, który w połowie lat 90-tych wprowadził na listy przebojów gatunek zwany nu-metalem i zapoczątkował kilka lat bardzo intensywnej mody na nowy rodzaj gitarowego grania, od pewnego czasu trochę się miota i szuka swojego miejsca na rynku. Co prawda ostatni album - The Serenity of Suffering - okazał się przyjemnym powrotem do solidnych wydawnictw sprzed lat, ale fani ekipy dowodzonej przez Jonathana Davisa dopiero teraz dostali coś, z czego nie trzeba się tłumaczyć znajomym. Black Labyrinth, długo oczekiwany solowy album Davisa, w końcu zadebiutował, a wraz z nim sporo pozytywnych recenzji. W tym moja!

Płyta, której podwaliny powstały w 2002 roku podczas pisania muzyki do filmu Królowa potępionych (Davis użyczył wokalu panu aktorowi, który zastąpił Toma Cruise'a w roli Lestata), zaczęła nabierać kształtów 10 lat temu. Jonathan Davis zrobił sobie urlop od Korna i zaczął grać koncerty z ekipą nazwaną Simply Fucking Amazing. Było granie na żywo i było granie w studiu. Musiała minąć dekada, by album w końcu stał się ciałem i powędrował do naszych głośników. Ale warto było.

czytaj dalejfsm
30 maja 2018 - 14:03

Recenzja płyty A Perfect Circle - Eat the Elephant. 14 lat minęło...

Wyznanie: Toola lubiłem od momentu, gdy po raz pierwszy usłyszałem ich twórczość. Z kolei A Perfect Circle nie chciało mi się poznawać, bo obraz hasającego w dłuuugiej peruce Maynarda zbytnio kojarzył mi się z rzeczami typu, tfu!, Nightwish. Jak się w końcu okazało - A Perfect Circle to zupełnie inne zwierzę. I bardzo dobrze! Mer de Noms i Thirteenth Step są dziś żelaznymi pozycjami w każdej alt-metalowej biblioteczce. Czy wydany po wieloletniej przerwie nowy album ma szanse na nowo zawładnąć duszami fanów?

Eat the Elephant to owoc wytężonego nieco ponad roku pracy, ale miłośnicy twórczości Billy'ego Howerdela i Maynarda Jamesa Keenana dobrze wiedzą, że piosenki wydane w ostatni piątek jako premierowy materiał tak naprawdę przeszły zdecydowanie dłuższą drogę. Podstawowa informacja: ta płyta jest bez wątpienia dziełem A Perfect Circle. Trik polega na tym, że A Perfect Circle to dziś zupełnie inny zespół. Kolejna ważna informacja: ten inny zespół daleki jest od skupiania się na tytanicznych riffach i bębniącej perkusji. Szatana tu mało, nastroju dużo.

czytaj dalejfsm
24 kwietnia 2018 - 09:29

Poznaj nową muzykę - Grandson gra na gitarze i nie tylko, i to jest dobre

Ostatnio miałem okazję rozmawiać z tatą o muzyce, tak ogólnie. Punktem wyjścia do dyskusji był frazes "teraz nie ma tyle dobrej muzyki, co kiedyś". Punkt widzenia mojego taty - dawniej częściej pojawiały się albumy, które rozwalały czachę i katowało się je przez długie lata z niesłabnącą radością. Mój punkt widzenia - teraz jest tak samo, ale przez łatwy dostęp do całej muzyki świata, trudniej trafić na te perły. Jasne, teraz jest więcej odtwórczości i kopiowania, ale zanim dokona się rewolucji, warto śledzić najlepszych. Grandson śledzi.

Ten tekst nie będzie recenzją płyty, bo takowej nasz chwilowy bohater jeszcze nie nagrał. Nie będzie to też taka totalna laurka, bo Grandson nie rozwalił mi czachy. Jeszcze. Dostrzegam jednak potencjał i chcę zwrócić Waszą uwagę na jegomościa, bo może z niego wyrosnąć coś bardzo zaskakującego. Poza tym zawsze dobrze jest poznawać nowe rzeczy.

czytaj dalejfsm
4 kwietnia 2018 - 15:11

Recenzja płyty Illusion - Anhedonia. Jeńców nie biorą!

Grupa Illusion trzęsła fundamentami gitarowego grania w latach 90-tych. Gdy zabrakło mocy, chęci, czy czego tam zabrakło, by iść z siłą w nowe stulecie, panowie pożegnali się z fanami. Na pocieszenie Tomasz Lipnicki zoferował Lipali. Ale próżni w przyrodzie być nie może, Illusion więc wróciło po 16 latach. Opowieści z 2014 roku były przykładem twórczości zespołu starzejącego się z godnością, który śmiało wchodzi na zmieniony muzyczny rynek i potrafi zaryczeć tak, że Organek (którego bardzo lubię) się wzmacniaczami nakryje. Minęły kolejne 4 lata i Illusion płytą Anhedonia chce pokazać wszystkim młodym rockmanom, co to znaczy wściekle grać.

czytaj dalejfsm
12 marca 2018 - 17:47

Więcej, mocniej, lepiej – recenzja Technology DON BROCO

Nowe DON BROCO nie zaskakuje – po raz kolejny jest jeszcze więcej, mocniej i po prostu lepiej. Technology, trzeci album Anglików z Bedford miał premierę kilka dni temu, a już po pierwszym jego przesłuchaniu mogłem jasno stwierdzić, że zagości na moim odtwarzaczu na kilka najbliższych tygodni, podczas których będzie na pewno intensywnie zapętlany.

czytaj dalejFoma
4 lutego 2018 - 22:59
starsze posty