Muzyka na gameplay.pl

W kilku słowach o Miku Expo 2018 w Londynie

Legendy Polskie Allegro pod względem muzycznym

Rozmawiamy z Malukah - artystką i kompozytorką uwielbianą przez graczy

Najlepsza muzyka w grach: The Elder Scrolls IV: Oblivion

Retro electro, czyli elektronika z VHS kontraatakuje!

365 dzień na Ziemi, czyli mój rok na Gameplay'u.

Recenzja nowego albumu grupy RAMMSTEIN

Tytuł tego wpisu jest tak prostolinijny, jak jego bohater. I gdybym pokusił się o napisanie recenzji tuż po premierze płyty, po może dwóch przesłuchaniach całości, wydźwięk byłby inny. Mniej pozytywny. Pozbawiony tytułu, posiadający minimalistyczną okładkę siódmy album grupy Rammstein, zaczyna przemawiać do słuchacza dopiero po dłuższym obcowaniu. Tak zresztą dzieje się z wieloma płytami, ale dopiero teraz czułem się gotowy, by o "białym albumie" Niemców napisać na blogu. A zatem - los!

10 lat, które minęło od premiery Liebe Ist Für Alle Da, zdaje się być niesłyszalne w muzyce zawartej na nowym krążku. Wątek został podjęty w miejscu, gdzie panowie przerwali zabawę poprzednim razem. I jednocześnie doświadczenie, jakie zdobyli po drodze (zespół Emigrate, solowy projekt Lindemann), bardzo mocno wpływa na to, jakim albumem jest płyta numer 7.

czytaj dalejfsm
22 maja 2019 - 15:39

Recenzja płyty Silver Snakes - Death and the Moon. Coś nowego dla fanów Nine Inch Nails

Tu miała pojawić się recenzja solidnego brytyjskiego post-punku (czyli na nasze: rocka granego przez niegdysiejszego punka) tworzonego przez Franka Cartera, ale plan został zmieniony, bo zupełnie przypadkiem na mym radarze pojawił się zespół Silver Snakes. Ten wywodzący się z Los Angeles kwartet (na scenie jest ich czterech, ale tak naprawdę SS to dziecko jednego faceta, Alexa Estrady) właśnie wydał swój czwarty album zatytułowany Death and the Moon, a ja momentalnie utonąłem w jego industrialnej głębi i postanowiłem się tym przeżyciem podzielić.

Silver Snakes zaczynali jako miły rockowy zespół, by na kolejnych dwóch płytach nabrać ciężaru i rozszerzyć swój muzyczny arsenał. Ale dopiero EPka z 2017, na której jest fajny cover utworu Come Undone, zrobiła się elektroniczna, kanciasta, syntetyczna i jednocześnie niepozbawiona swoistego garażowego pazura. W końcu przyszedł czas na nowy longplej, który ciężkimi buciorami włazi do bajora stworzonego przez Nine Inch Nails, a potem pogłębionego przez grupy Filter i Stabbing Westward, z dodatkiem współczesnego Gary'ego Numana. Wielce pozytywna niespodzianka!

czytaj dalejfsm
8 maja 2019 - 19:23

Recenzja płyty Raketkanon - RKTKN#3. Świrusy z Belgii

Poza Wielką Brytanią, w Europie jest chyba tylko jeden kraj, który z powodzeniem wypluwa z siebie masę świetnych rockowych zespołów. Część z nich jako-taki rozgłos zdobyła (Deus), część radzi sobie coraz lepiej (Triggerfinger), a część znana jest raczej niewielkiej liczbie osób (Wallace Vanborn). Raketkanon wydali niedawno trzeci album, ale chyba nadal siedzą w dziale dla muzycznych hipsterów. Spróbuję to zmienić.

Raketkanon. O, jaka świetna nazwa! Oznacza, oczywiście, działo rakietowe i idealnie pasuje do typu muzyki granej przez czterech zdolnych facetów. Jest wybuchowo, drapieżnie, z potężną dawką szaleństwa i dosyć niecodziennie. Wszystkie trzy do tej pory wydane albumy charakteryzują się trzeba rzeczami: tytuły piosenek to zawsze imiona, teksty są bez sensu (to po prostu bełkot przypominający język angielski), a muzyka stoi w rozkroku między melodyjnym rockiem a post-alt-metal-punk-synth-core'em.

czytaj dalejfsm
18 kwietnia 2019 - 20:47

The Downward Spiral - potężny album Nine Inch Nails skończył 25 lat

Nine Inch Nails to mój ulubiony zespół. Trent Reznor to mój ulubiony muzyk. Jego twórczość nadal kwitnie i zahacza o coraz to nowe rejony, ale - jak to z żyjącymi klasykami bywa - największą estymą cieszą się dzieła starsze. O The Fragile, najlepszym albumie świata, napisałem kilka lat temu. O The Downward Spiral, albumie numer dwa, jeszcze nie było okazji. Aż do teraz, bowiem ta płyta dwa dni temu skończyła 25 lat.

NIN zaczęło swój muzyczny żywot jako demoniczna wariacja na temat synth-popu, by po trzech latach na EPce Broken stać się zespołem industrialowym, metalowym. Ale dopiero 8 marca 1994 roku Trent Reznor pokazał wszystkim, czym Nine Inch Nails może być i z jak ogromną siłą uderzy w muzyczny rynek. I całe szczęście.

czytaj dalejfsm
10 marca 2019 - 12:29

1999 to był TAKI rok - co się działo w muzyce 20 lat temu?

Każdy z nas mógłby bez problemu cofnąć się o kilkanaście lub więcej lat i wskazać jakiś jeden rok, gdy na rynku pojawiło się mnóstwo ważnych dla niego/niej albumów autorstwa wielu zdolnych artystów. Takie działanie łatwo może wpisać się w poetykę marudzenia z serii "dawniej było lepiej, teraz nie ma niczego ciekawego". Ja jestem daleki od tego typu stwierdzeń, ale muszę przyznać, że 1999 był zaiste ognisty.

Bliska memu sercu muzyka 20 lat temu trzyma się dzielnie do dzisiaj - do tych albumów, albo innych dzieł tych wykonawców, wracam bardzo często. Ale żeby nie być tak bardzo jednostronnym, gitarowym, rockowym, metalowym czy alternatywnym, wskażę jeszcze kilka innych kilerów, którzy mają na karku dwie dekady. Gotowi na krótką wycieczkę w przeszłość?

czytaj dalejfsm
13 lutego 2019 - 13:11

amo – miłość dla wszystkich?

Zainspirowany tekstem fsma o najnowszej płycie Bring Me The Horizon, postanowiłem wtrącić swoje „trzy grosze” do burzliwej dyskusji na jej temat. Album zatytułowany „amo”, co po portugalsku znaczy „miłość” jest kolejnym otwarciem zespołu na nowe, jeszcze lżejsze niż wcześniej brzmienia, co w oczywisty sposób dzieli fanów.  

czytaj dalejFoma
2 lutego 2019 - 20:21

Recenzja płyty Bring Me The Horizon - amo

Czytanie o albumach, które wywołują kontrowersje, jest ciekawe. Tym ciekawsze, im mniej emocjonalnie zaangażowany w twórczość zespołu jest czytelnik. Pisanie o takich dziełach też jest interesujące. Szósty album Anglików z Bring Me The Horizon - amo - jest właśnie taką płytą. Podzielił słuchaczy, udobruchał krytyków i zapewne wyśmienicie się sprzeda. A dlaczego? Bo jest przystępny i popowy, podczas gdy początki zespołu to darcie gęby i mocarne riffy. A ja, jako ktoś mało zaangażowany emocjonalnie, na to - sprawdzam!

BMTH poznałem względnie niedawno, bo trochę ponad rok temu. Byłem świadomy istnienia zespołu, ale wizerunek emo-chudzielców, co nie potrafią śpiewać, do mnie nie przemawiał. Przyznaję jednak, że album Sempiternal pokazał fajną równowagę między mocnym graniem, a spokojniejszą, nieco elektroniczną stroną muzyki. Młodszy That's the Spirit jeszcze wyraźniej skręcił w kierunku krainy łagodności. Trzy poprzednie płyty mnie nie obchodzą, a ta nowa, amo, mnie zaskoczyła. Pozytywnie.

czytaj dalejfsm
30 stycznia 2019 - 20:56

Muzyczne podsumowanie roku - najlepsze albumy AD 2018

Jeszcze przed chwilą było ciepło, aż tu nagle braknie czasu na załatwienie wszystkich świątecznych prezentów. Druga połowa grudnia oznacza początek czasu wszelakich podsumowań - tradycyjnie zaserwuję Wam superancko subiektywne zestawienia najlepszej muzyki i najlepszych filmów. Zacznę od tego pierwszego.

2018 był dobrym rokiem dla muzyki pod kątem długo oczekiwanych wydawnictw starych wyjadaczy, a także nowości i odkryć. To podsumowanie podzieliłem na kilka części, w których przedstawiam albumy warte uwagi, takie naprawdę dobre i te najlepsze. I będą też kategorie specjalne. Oczywiście całość zahacza głownie o różne gitary, hałasy, alternatywy i szczyptę elektroniki.

czytaj dalejfsm
16 grudnia 2018 - 16:52

W kilku słowach o Miku Expo 2018 w Londynie

Do niedawna nie byłem nigdy za granicą, ani nie leciałem samolotem, ale w końcu przestałem się bać i postanowiłem urzeczywistnić dwa swoje marzenia.

Pierwszym z nich było zobaczenie na scenie wirtualnej piosenkarki, Miku Hatsune, na punkcie której odbiło mi za sprawą kilku gier rytmicznych z jej udziałem. W ciągu kilku ostatnich lat, gdy szukałem jej teledysków do wpisów, w których wystąpowała natrafiłem na wiele kawałków Miku na żywo. Zacząłem się więc zastanawiać: Jak to jest bawić się na koncercie piosenkarki, która nie ma fizycznej formy? Te myśli towarzyszyły mi przez długi okres czasu. W głowie zakołatała nawet szalona myśl, o tym, że kiedyś wybiorę się na jej koncert, żeby poznać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. To były tylko takie puste rozważania, bo żeby zobaczyć Miku na scenie musiałby najpierw przyjechać z koncertem do Polski.

czytaj dalejsquaresofter
12 grudnia 2018 - 20:09

Recenzja płyty Emigrate - A Million Degrees. Czekając na Rammsteina

Wielu z Was zapewne wie, że jeden z gitarzystów zespołu Rammstein, Richard Z. Kruspe, wypełnia sobie czas poza macierzystą formacją robiąc muzykę pod szyldem Emigrate. A jeśli do tej pory nie wiedzieliście, to teraz macie okazję, by nadrobić trzy płyty tego zespołu, łącznie z najnowszą - A Million Degrees - której dotyczyć będzie ten tekst.

Fajnie jest, jeśli solowe projekty muzyków kojarzonych z danym gatunkiem, wychodzą poza oczywiste ramy i proponują coś więcej. Rammstein jest głośny, kanciasty, raczej pozbawiony finezji, wszystko tam jest metalowe i płonie (nowej płyty spodziewamy się w przyszłym roku i sprawdzimy, czy germańska zabawa trwa dalej). Emigrate proponuje muzykę łagodniejszą, bardziej radiową, ale nadal zanurzoną w rocku i - okazjonalnie - metalu. Czyli niby to samo, ale jednak inaczej. I tylko po angielsku. I Richard śpiewa. No i raczej nie dla zatwardziałych fanów R+.

czytaj dalejfsm
10 grudnia 2018 - 11:58
starsze posty