Alan... Alan wake up... - Venom - 24 marca 2015

Alan... Alan, wake up...

Wspiąłem się na skrzynie i przeskoczyłem siatkę. Snop światła mojej latarki omiótł rozciągającą się przestrzeń magazynu. Metalowe półki stojące w równych rzędach pełne były kartonów, na podłodze walały się przypadkowe przedmioty, ciążyło zatęchłe powietrze. Czuć było narastający niepokój, wadziła mi strzelba którą trzymałem w nogawce spodni. Jak ja w ogóle ją tam zmieściłem? Zanim zdążyłem zastanowić się nad odpowiedzią na to niewątpliwie egzystencjonalne pytanie, mój wzrok padł na znajdujące się nieopodal radio. Instynktownie przełączyłem włącznik i mrok przecięło rockowe ostrze brzmienia Poets of the Fall. Jestem Alan Wake i obudziłem się w najlepszej historii Stephena Kinga, nie napisanej przez Stephena Kinga. – przeczytał Czytelnik.

Następnie Czytelnik kliknął „play” na znajdującym się poniżej filmiku.

I przeczytał jak czyta, że klika przycisk „play”.

W osobliwy sposób muzyka współgrała z nastrojem sceny. Wiedziałem, że głośne dźwięki przyciągną Opętanych, ale ci nie chcieli się pojawić dopóki nie zrobiłem pierwszego kroku. Nawet poddani Mroku ustępują pierwszeństwa Władcy Skryptów. Melodia koiła moje napięte nerwy, ale musiałem ruszyć dalej. Sekundy później światło, którym wskazywałem sobie drogę padło na nadchodzącą złowrogą sylwetkę. Przygotowałem broń, klasyczne jeansy i sztruksowa marynarka z łatami na łokciach (bo jestem pisarzem!) skrywały mój arsenał: wspomnianą strzelbę, rewolwer, rakietnicę i kilka nieocenionych rac. Sięgnąłem po strzelbę. To nie jedna, a kilka sylwetek nacierało na mnie z ciemności, w tym dwóch drabów wielkości szafy. Szli ławą, latarka w mojej dłoni błyskawicznie operowała śmiercionośną strużką światła, ale to nie mogło wystarczyć. Było ich zbyt wielu. Wiedziałem co robić, choć strach mroził moje kończyny. Wbiegłem między nich i odpaliłem racę. Czerwony blask wypełnił rzeczywistość, kamera oddaliła się i zaczęła okrążać mnie, wykonując obrót o 360 stopni. Tak, w slow motion. Kątem ucha zauważyłem, że muzyka nie zwolniła. Błąd? Nie, wiedziałem co się dzieje. Epicki moment. Znowu. Filmowe doznanie dało mi energię do walki. Lęk wygasł razem z dopalającą się racą. Huk wystrzału raz za razem przecinał nuty utworu „War”, tworząc symfonię gameplayowej immersji. Byłem cały czas w ruchu, uskakiwałem przed zadawanymi ciosami i nie szczędziłem amunicji. W tym tańcu światła i ołowiu padali kolejni przeciwnicy, znikali w smugach czarnego dymu. Nie było ciał, Mrok już dawno pochłonął ich dusze.

Oberwałem, nie krwawiłem, ale mój wzrok się przytępił, nie rozróżniałem kolorów, wszystko było czarno białe. Na szczęście moje zdrowie samo się regenerowało, dziękowałem i przeklinałem bogów uproszczeń. Apteczki przestały być modne. Piosenka dobiegała końca, ruszyłem przed siebie. Lawirując pomiędzy zagraconymi półkami udało mi się wyłowić potrzebne zapasy. Amunicja i baterie stały się moją wodą i chlebem. Narzędziem do walki z siłami ciemności. Znalazłem też termos z kawą. Chyba jest w nim kawa, nie byłem pewien. Nie roztrząsałem tego. Muszę pozostać czujny. Zabieram go, jestem zbieraczem termosów.

Wychodzę w las, czeka mnie długi spacer. Złowieszczy nastrój przywraca skupienie. Odzyskałem pełnię zdrowia, czuję się sprawnie. Przeładowuję broń, muszę być gotowy. Nie chcę przyznać tego nawet przed samym sobą, ale strzelanie sprawia mi sporo przyjemności. Dobra mechanika. Wędrując między drzewami znajduję kolejną stronę manuskryptu, wracają do mnie wspomnienia. Już tu byłem. Wiem co się wydarzy, rozgrywam tą historię po raz drugi. A może trzeci? Urywki monumentalnych scen ukazują mi się przed oczami. Spadam w przepaść z odpaloną racą w dłoni – to musiał być niczego sobie widok. Strzelanina na farmie Andersonów, głośna muzyka i fajerwerki. Chwila wytchnienia i popijawa z Barrym w rytm „Lady of the Light”. Nocny krajobraz Bright Falls, księżyc i Mrok siejący spustoszenie. Oczekiwanie na burzę w ekskluzywnej klinice. Finalne starcie. Obrazy te wracają do mnie ze zdwojoną mocą. Znam zakończenie, znam historię Thomasa Zane, Barbary Walters i Cynthi Weaver. Znam historię Pstrykacza i Alana Wake. Jako pisarz potrafię ją docenić, jest cholernie przemyślana i wciągająca. Ognik zazdrości rozpala się głęboko w moich trzewiach. Sam też dopisuję nowy rozdział. I kolejny. Kingowski duch przesiąka każde włókno świata przedstawionego. Wrażenie dopełnia filmowa realizacja, gra światłocieni buduje nastrój, praca kamery i genialny soundtrack składają się na artystyczny sznyt. Zauważam te szczegóły gładząc kolejne zastępy Opętanych. I ten podział na odcinki! I to „previously”! I ten product placement też! Stephen King byłby dumny.  Gracz jest oczarowany – przeczytał Czytelnik.

- - -

EKSTRAKCJA (1): Alan Wake. 10/10.

Venom
24 marca 2015 - 12:41
gry

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.03.2015 03:23
zanonimizowany995758
10
Legionista

Alan Wake, to gniot obiecujący nam fantastyczny scenariusz, niczym z książek Stephen Kinga. Lokacje małego miasteczka niczym z Twin Peaks oraz gameplay wyciągnięty prosto z Silent Hilla i Residenta z dodanymi fajnymi elementami współgrania ciemności z światłem. Osobiście podjarałem się trailerami i dostałem w twarz. Powtarzające się miejscówki oraz mało zróżnicowani przeciwnicy, to małe bolączki tej gry. Największymi jest walka z opętanymi maszynami budowlanymi oraz rolnymi. Rozczarowanie straszne. A ostatni boss, to żenada. Twórców stać na poważne potwory, przecież biegamy po lasach, dlaczego nie ma jako bossa opętanego niedźwiedzia, czy watahy wilków. Te by miały branie na Alanie. Jeśli o mnie chodzi to duże rozczarowanie. Twórcy zapowiadali całą serię gier, które miały konkurować bezpośrednio z ww. Ale chyba ktoś się tutaj przeliczył.

25.03.2015 08:01
drenz
odpowiedz
drenz
62
Le réveil du lion

Alan Wake to jedna z najbardziej przereklamowanych gier. Poza niezłą fabułą i oprawą audiowizualną gra niczym nie zachwyca. Pomysł wyjściowy jest ciekawy, ale został zabity monotonnym, niekiedy irytującym gameplayem. Przeciętniak.

25.03.2015 08:29
NewGravedigger
odpowiedz
NewGravedigger
128
spokooj grabarza

Gracz jest rozczarowany.

25.03.2015 08:32
Goozys[DEA]
odpowiedz
Goozys[DEA]
137
Legend

Takze bylem rozczarowany ta gra. Gralo sie calkiem przyjemnie, ale odnioslem wrazenie, ze nie w takiej formie mial byc sprzedany Alan Wake. Jakby zabraklo pomyslow na odpowiednie wywazenie czy ma to byc gra akcji, czy horror. Grafika to za malo...

25.03.2015 12:37
😉
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

No, przy tej grze faktycznie można zasnąć. Już po drugim odcinku byłem znudzony konwencją. Każdy rozdział to ten sam schemat:
Łażenie po lesie (20 min.) => charakterystyczna miejscówka (5 min.) => Łażenie po lesie (20 min.) => charakterystyczna miejscówka (5 min.) => Łażenie po lesie (10 min.) => Cel naszej podróży, walka z bossem i epicki filmik. (10 min.)
Gdy już cieszymy się, że mamy towarzysza gra szybko nas rozdziela. Nie zachęca też do eksploracji, bo te zombiaki czy co tam jest się respawnują, a amunicji zbyt dużo nie ma. Walka jest ślamazarna i frustrująca momentami, czasami lepiej jest przebiec do kolejnego punktu kontrolnego. Szkoda tylko, że sprint trwa jedynie 5 sekund a na dodatek pod tym samym klawiszem jest unik, więc postać zwykle robi nie to co chcemy. Historia może i ma potencjał, licencjonowana muzyka jest świetna, ale szkoda, że nie współgra z nimi gameplay. O wiele bardziej podobał mi się American Nightmare, który stawiał na nieco luźniejszy klimat a i gameplay miał dużo przyjemniejszy: dłuższy sprint, szybkostrzelne pukawki, bardziej różnorodni przeciwnicy (w AW szczytem pomysłowości była opona, beczka, buldożer czy inna koparka... To chyba miało być takie ostateczne poniżenie gracza. Co tam walki z epickimi bossami, nie ma to jak dostać wp$%ol od opony! :D) no i świetny, ba genialny Pan Zgrzyt! A przy tym American Nightmare był dość krótki nie wywoływał przesytu, raczej niedosyt, który z dwojga złego jest lepszy. Ogólnie to Alan Wake jest wg mnie jedną z bardziej przereklamowanych gier ostatnich lat zaraz obok Skyrima (który jest dobry, nawet bardzo dobry [a i to bardziej jako sandbox, niż jako erpeg], ale nie genialny jak sugerują te wszystkie "dychy" dookoła).

- - -
NUDA: Alan Wake. 6/10 i to w porywach.

25.03.2015 12:55
Czarny  Wilk
odpowiedz
Czarny Wilk
78
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

To ja dla odmiany powiem, że mi Alan bardzo podszedł. Nie było to takie objawienie jakim miało być, ale i tak wyszła bardzo solidna gra.

25.03.2015 12:57
odpowiedz
banan1000
14
Generał

A mnie się Alan Wake spodobał.

25.03.2015 15:21
odpowiedz
Kondzio8
51
Konsul

A dla mnie gra 9/10. Klimat się wylewa, fabuła bardzo mi się spodobała. Grafika i dzwięk na bardzo dobrym poziomie. Czasami rzeczywiście to bieganie po lesie mogło jednak znużyć. Grałem jednak, gdy ta gra była dostępna tylko na x360, więc nie wiem jak teraz bym ją odebrał...

25.03.2015 15:22
Bezi2598
😜
odpowiedz
Bezi2598
95
Legend

Wiem, że offtop, ale jakim cudem kolega w [1] nie ma nicku?

25.03.2015 16:08
KochamKonsole
odpowiedz
KochamKonsole
35
Generał

Nie ma nicku ani konta, to duch jakiś.
Zawsze chciałem zagrać w tego Alana, ale widzę, że gra naprawdę średnia.
Tekst bardzo fajny i zabawny, więcej takich!
wadziła mi strzelba którą trzymałem w nogawce spodni. sory, ale trochę dziwnie to zabrzmiało :D

25.03.2015 16:15
Aen
😈
odpowiedz
Aen
178
Anesthetize
25.03.2015 20:07
VenomP23
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Nie dziwię się, że tyle jest głosów negatywnych, bo Alan Wake to praktycznie nie gra - bardziej jak interaktywny film. I tu dochodzimy do sedna - gust. Jeśli o mnie chodzi to ja szukam zawsze świetnych historii w grach, stąd uwielbiam Alan Wake, Fahrenheit, czy Telltale The Walking Dead. Gameplay mi nie straszny jeśli historia wciąga (a każda z tych gier ma sobie sporo do zarzucenia pod tym względem). Plus prywatnie Stephen King to mój ulubiony pisarz, a gra otwarcie inspiruje się jego prozą (jest cytowany i przywoływany 2 razy). Także dla mnie to dream come true.

@sebogothis - nie każdy rozdział, choć rzeczywiście lasu jest najwięcej (co mnie też w pewnym momencie nużyło). Co do American Nightmare to jest sequel bazujący na stylu Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. Ja dałem rady tylko pierwszemu rozdziałowi i zrezygnowałem.

@Czarny Wilk - no to poza WKKM w czymś jeszcze się mamy podobne zdanie.

@KochamKonsole - póki nie zagrasz to nie zdecydujesz jaka ona jest. Jeśli lubisz filmowość w grach, klimaty Kinga, i prosty gameplay to Ci się spodoba. O strzelbę chodziło strzelbę-strzelbę :D Nawet nie pomyślałem, że może to wypaść dwuznacznie.

A no i jeśli przyjdzie wena to więcej takich stworzę. Z różnych mediów. Stąd nazwałem sobie ten wpis EKSTRAKCJĄ i może przerodzi się w cykl :P

25.03.2015 21:23
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Jeśli o mnie chodzi to ja szukam zawsze świetnych historii w grach, stąd uwielbiam Alan Wake, Fahrenheit, czy Telltale The Walking Dead.

Fahrenheit był świetny do momentu w którym wtryniły się walki rodem z Matrixa czy SI chcąca zapanować nad światem...

25.03.2015 23:40
Dennoss
odpowiedz
Dennoss
114
Legend

Bezi2598 - tutaj masz jego profil :P https://www.gry-online.pl/forum_user_info.asp?ID=995758

26.03.2015 07:15
odpowiedz
barnej7
112
Generał

To bardzo fajna gra, chociaż zawiodłem się, bo spodziewałem się czegoś w rodzaju Silent Hilla a dostałem bardzo ładną, mega klimatyczną strzelankę z dobrą fabułą.

26.03.2015 19:51
odpowiedz
Adiyoshi
1
Chorąży

E tam, gra jest świetna fabuła bardzo fajnie obmyślona. Jak dla mnie gra naprawdę warta uwagi.

26.03.2015 20:50
odpowiedz
planeswalker
33
Legend

Szczerze mówiąc to nie porwała mnie ta gra. Gameplay wydał mi się jakiś strasznie drewniany.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze