10 dobrych złych i brzydkich seriali 2014 r. - Venom - 17 lutego 2015

10 dobrych, złych i brzydkich seriali 2014 r.

… I jeszcze 7, które ciągle chcę obejrzeć. W nocy z niedzieli na poniedziałek poznamy laureatów 87. gali rozdania Oskarów. Okazja ta, to ostatni dzwonek dla serialowych i filmowych podsumowań ubiegłego roku. W świecie seriali owe podsumowania mają to do siebie, że czasami trudno jednoznacznie sklasyfikować, do którego sezonu dany serial należy. Mid-season jest częścią sezonu właściwego (z jesieni), ale już off-season, a więc okres wakacyjny trudno przypisać. Jeszcze inaczej wyglądają zasady klasyfikacji do poszczególnych telewizyjnych nagród, a ostatnimi czasy serialowy sezon trwa cały rok, bez przerwy. Stąd skorzystajmy z najprostszego systemu – roku kalendarzowego. Oto subiektywne zestawienie 10 premier dobrych, 10 złych i 10 brzydkich jakie obejrzałem w 2014 roku. I jeszcze 7, które ciągle chcę obejrzeć.

ZŁE – to pozycje… złe. Koszmarki, rozczarowania, niespełnione potencjały. BRZYDKIE  - to pozycje mieszane, nieprzeciętne, ni to jednoznacznie dobre, ani też złe. DOBRE – to pozycje topowe, najlepsze, w klasycznym rozumieniu słowa.

ZŁE:

10) Gotham – casus niespełnionych oczekiwań. Karykaturalnie komiksowy, przerysowany i fatalnie zagrany (Gordon, Nygma, Fish Mooney) procedural. Wizualnie ma przebłyski, postać i losy Pingwina ciekawią, ale to na pewno jest jedno z większych rozczarowań ubiegłego roku.  Choć trzeba przyznać, że 3 ostatnie odcinki jakby lepsze.

9) TURN – w ciemno oglądam nowe propozycje od AMC, tutaj jednak lekki zawód. Na plus: główny bohater Abe (Jamie Bell), Anna (urocza), Andre (charyzmatyczny), kostiumy, scenografia, realia, intryga, love drama i pomysł. Na minus: karykaturalny Simcoe, nudni i słabo zagrani bohaterzy drugoplanowi, fatalne CGI (naprawdę fatalne) i smętny rozwój fabularny.

8) Constantine – ciągle trwa i przyznam, że się zaciąłem. Jestem jakoś 3 odcinki w plecy. Nadrobię jeśli okaże się, że serial pod zmienionym tytułem („Hellblazer”) trafi do stacji Sy-Fy. Inaczej odpuszczam. Postać Johna Constantine jest w porządku (Matt Ryan, który udzielał głosu naszemu protagoniście w Assassins Creed: Black Flag) ale brak głównego wątku, wtórne case-of-the-week i tandetna realizacja mnie odstraszają. Nie czytałem solowych przygód bohatera, znam go tylko z kilku team-up’ów, więc przy ocenie stawiam gwiazdkę. Może komiksowi fani  postaci lepiej odbierają produkcję?

7) Believe – Nie aż tak zły, ale źle, że nie wykorzystano potencjału. Uwielbiam motyw bohatera uciekającego przed wymiarem sprawiedliwości. Tutaj było to dwoje bohaterów, świetne zagranych i mających ze sobą ekranową chemię. Łobuz i cukiereczek.  Akcja była kręcona zgrabnie, ale fabularnie serial rozwijał się niemrawo.

6) Rake – był charyzmatyczny Greg Kinnear, był good vibe, było kilka śmiechów i to by było na tyle.

5) Helix - Obietnica serialowego Coś zamieniona w niezrozumiały crap. Dlaczego?! Sporo dobrych pomysłów i kilka tak fatalnych ze psują cały serial. Na plus enigmatyczny Sanada. Drugi sezon odpuściłem.

4) Chicago PD - Jednak przeciętniak. Zbyt uproszczony, mało wiarygodny, partyzanckie akcje, absurd, bez sensu wyeksponowane lalkowate postacie kosztem tych ciekawych (Voight, Dawson). Szkoda.. Dobrze, że Chicago Fire dalej trzyma obyczajowy poziom.

3) Rosemary’s Baby - Zoe Saldana, mi amour.  Jedyny jasny punkt. Reszta przewidywalna, bez tajemnicy, topornie reżyserowane (tak, zawaliła pani Agnieszka Holland) i komponowane na półśrodkach dla open tv. Nie tędy droga.

2) Ravenswood - Z dwa przebłyski, szybki cancel. Zupełnie niepotrzebny spin-off Pretty Little Liars, które pozostają moją jedyną guilty pleasure.

1) Crossbones – Nie, nie obejrzałem do końca, więc nawet nie powinienem oceniać, ale serial był tak historycznie zły, że musiałem go tu umieścić. Szkoda charyzmy Malkovicha i talentu Neila Crossa. Absurdalna, piracka wydmuszka bez pazura i rumu. Słabiutkie, nudne, beznadziejnie zrealizowane i nie wciąga. Nominację w tej kategorii dostaje też Intelligence i The Lash Ship – choć przy tym drugim jeszcze potrafię zrozumieć entuzjastów bum bum, rodem z lat 80-tych.

 

BRZYDKIE:

10) Star Wars Rebels - Z dobrodziejstwem bogatego świata, dynamiczną akcją i brakiem głębi. Ale efektownie i nawet charyzmatycznie. Dobry początek, a może być lepiej. Okej, jako wprowadzenie po restarcie EU.

9) Resurrection - Intrygująca fabuła, dobrze pokazane międzyludzkie relacje, niski kontekst, świetna muzyka. Ciekawa pozycja. Serial debiutował zimą 2014, więc zdążył się już skończyć drugi sezon. W jego trakcie intrygę mocno rozwodniono, a choć zakończenie było całkiem satysfakcjonujące, to finalnych odpowiedzi nie udzieliło.

8) Faking It - Stereotypowe liceum do góry nogami, teenage love drama z ciekawymi interakcjami; teledyskowo, ale że świeżymi elementami i przyjemnością w odbiorze. Ze wszystkich stacji na Ziemi nową jakość zaprezentowało MTV.

7) Finding Carter – również MTV i również niezły poziom. Historia nie czarno-biała, ale z pogranicza szarości. Zaskakująco dojrzałe podejście do bardzo niewygodnego tematu. Niejednoznaczny w odbiorze.

6) Klondike - Bardzo dobry debiut Discovery, profesjonalna realizacja, ujmująca historia prawdziwych postaci i fantastyczny klimat gorączki złota w mroźnym Jukon. Tak trzymać.

5) The Flash - Jak na warunki The CW to jest nieźle. A już na pewno nie mogłem spodziewać się czegoś więcej. Tylko czy budżet wytrzyma 22 odcinki? Satysfakcjonujący Gran Gustin jako Flash, ale im dalej w głąb tym bardziej miałko. Tutaj więcej jest The CW niż w Arrow i to czuć.

4) Penny Dreadful - Horrory za pensa od Showtime. Eva Green cudowna jak zawsze. Pomysłowy zbiór postaci, dosadnie, bez granic, czasem ohydnie. Wszystkie chwyty dozwolone. Perełka dla fanów gatunku.

3) Wataha - Wyraźnie polskie warunki, więc "jak na polskie warunki" jest to pozycja bardzo dobra. Wiarygodna realizacja, dobre aktorstwo i zgrabny scenariusz. Satysfakcja! Jedyny polski serial jaki obejrzałem w zeszłym roku.

2) The Strain - Nowoczesna i quasi-naukowa wariacja na temat Draculi. Nietypowa konwencja, ale świetnie zagrana i sprzedana. Wciągające pierwsze chwile apokalipsy i mocny klimat. Zakończenie nie dało rady, ale takie są konsekwencje zamówienia kolejnego sezonu. Wybaczam, czekam na więcej.

1) Black Sails - Intryga, rum, seks, piraci i ciekawy Flint. Fabuła na plus, realizacja mogłaby być ciut lepsza, ale niech będzie, że OK. To w końcu małe STARZ. Obejrzane na raz zostawia świetne wrażenie, ponieważ fabularnie serial rozłożony jest jak dobra książka – stąd zresztą podział na rozdziały – spokojny wstęp, poznanie postaci, stopniowy rozwój i kulminacja. Zdecydowanie najlepsza spośród „brzydkich” pozycji 2014 roku.

 

DOBRE:

10) The Red Road - Artystycznie od Sundance, kameralna i przemyślana historia, prowincjonalne klimaty, świetnie spięte wątki, imponujący Jason Momoa. Dojrzała, niszowa pozycja, bez taniochy.

9) The 100 – największe zaskoczenie i zdecydowanie najlepszy obecnie serial The CW. Od tragicznego pilota serial systematycznie się poprawia. Aktualnie trwa drugi sezon i dalej jest co raz lepiej. Młodzieżowe sci-fi ze świetnym klimatem, szczegółową realizacją i wciągającą fabułą. Czuć pierwiastek lost’o’podobności.

8) Black-ish - Ciekawe przedstawienie kwestii odrębności kulturowej z perspektywy czarnej rodziny z wyższych sfer. Na granicy trudnych tematów, ale z niewymuszonym humorem i przezabawnym rozbrajaniem rasistowskich stereotypów. Komedia niemal staromodna, bo rodzinna i z wyraźnym morałem.

7) Marco Polo - Orientalny kuzyn Gry o Tron, odwołujący się do mistycyzmu kung fu, oferujący piękne dalekowschodnie krajobrazy, klimat, intrygę i w pełni filmową realizację. Wystarczy jedno słowo: Netflix.

6) Manhattan - Intrygi polityczne, społeczne i miłosne, trudne charaktery, geniusz i ambicja. Bezbłędnie zagrany i zrealizowany debiut WGN America (licząc z Salem), a w centrum bomba, która zmieni świat.

5) Halt and Catch Fire - Zgrabnie odwzorowana obudowa, ciekawy i wciągający kod główny, bez bugów, a ze świetnymi sterownikami audiowizualnymi i bezbłędnie zaprogramowanymi postaciami

4) Silicon Valley - "I know H.T.M.L. - How To Meet Ladies". Dolina Krzemowa w krzywym zwierciadle. Absurdalne i zabawne. Dupki, frajerzy, niezdary, czyli... komputerowi geniusze. Najlepszy komediowy serial 2014.

3) The Leftovers - Intrygujący, artystyczny, out-of-the-box, trudny metaforycznie, ale angażujący, bezbłędnie zrealizowany i z pierwiastkiem lost'o'podobności. Typ love-or-hate. Ja go pokochałem.

2) True Detective - Światło kontra mrok. Gęsty, ciężki klimat, genialnie dojrzały scenariusz, Luizjana, Matthew, Woody, HBO, majstersztyk. "Ask the right fucking questions". W TOP 5, aż 3 seriale HBO. Są seriale i seriale-seriale. A później jest też Netflix i HBO.

1) Fargo - ",- Aces ,- " Zmyślny, kruca fuks, zamysł, bezbłędny klimat Fargo, zacna kurdebalans realizacja, czadowe postacie i pełen humor braci Cohen. Arcydzieło? Yaa yaa! Najlepsze dzieło braci Coen, niezrealizowane przez braci Coen. I o pół kroku przed „True Detective” najlepszy serial 2014 roku.

 

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Do obejrzenia pozostają:

1.       The Knick

2.       Kingdom

3.       Olive Kitteridge

4.       The Affair

5.       Houdini

6.       Fleming

7.       Survivors Remorse

 

Venom
17 lutego 2015 - 12:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.02.2015 12:38
TrójpalczastaRękaZCiasta

Czytałem Constantine i w porównaniu serial wypada jeszcze słabiej. Tylko z przywiązania do komiksu oglądam i niemal każdy odcinek to zawód. Postacie zmiękczone, brudny i brutalny świat wygładzony. Straszna szkoda, bo to miało taki potencjał :(

The Strain - pierwsze 2 odcinki stwarzają świetny klimat, który nagle jest niszczony. Zostaje tylko śmiech z nieudolności twórców.

18.02.2015 12:44
odpowiedz
pisz
113
nihilista

Skąd wy ludzie macie tyle czasu na oglądanie tych wszystkich seriali? Sprzedają wolne godziny na czarnym rynku, a ja o tym nie wiem? :(

Tak poza tym nie dajcie się nabrać na polecone Klondike - poprawnie zrealizowany, ale straszna bzdura i fabularne cliche.

18.02.2015 14:00
odpowiedz
bboy
46
Pretorianin

Z tego co sam widziałem:

The Strain
Świetny początek, naukowe i 'realistyczne' podejście do wampiryzmu. Żadnych romansów ala Zmerzch, tylko brud, krew i śmierć. Niestey im dalej w las tym gorzej i serial jako całokształt wzniósł się na szczyty fabularnego debilizmu. Cuda na kiju typu wyłączenie internetu i zablokowanie telefonii komórkowej w całym Nowym Jorku(czy nawet kraju) przez jakąś hakerzyna na bodajże tydzień.

Halt and Catch Fire
Telenowela umiejscowiona w latach 80-tych z komputerami w tle z niestabilnymi emocjonalnie i totalnie irracjonalnymi bohaterami. Choć produkcja jest bardzo dobrze nakręcona i zagrana to jednak telenowel nie lubię. W dodatku serial jakiś taki nachalnie biseksualny(w zapowiedziach określali go jako "seksowny").

Silicon Valley
Tak złotych tekstów jakie tam co chwila padają to ze świecą szukać w innych produkcjach. Co prawda pojawiają się tam nierealistyczne durnoty typu aplikacji do namierzania sterczących sutków to jednak jako całość serial bardzo trafnie obrazuje środowisko doliny krzemowej. Widać, że za produkcją stali ludzie, którzy znają ten świat od środka w przeciwieństwie do ekipy od Halt and Catch Fire.

True Detective
Ten serial totalnie mnie pozamiatał i rozwalił mi system. Dawno już nie widziałem czegoś równie dobrego. Przez 6 odcinków atmosfera gęstnieje jak smoła, dostajemy więcej pytań niż odpowiedzi, później powietrze trochę schodzi, ale i tak jest dobrze. Czekam na drugi sezon z wypiekami. Zaznaczam jednak, że to pozycja dla koneserów, którzy nie boją się kina atmosfery.

Fargo jeszcze nie widziałem, ale jak autor tak zachwala to będę musiał obczaić. Samemu Venomowi polecam zapoznać się z "Mozart in the Jungle" i "Ray Donovan".

18.02.2015 16:44
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

@pisz
30 serii, średnio po 10 odcinków daje 300 odcinków rocznie, średnio jeden dziennie. Jak ktoś nie ma nic innego to pewnie i 300 odcinków obejrzy w 5-6 miesięcy.

18.02.2015 16:52
odpowiedz
zanonimizowany561661
45
Senator

True Detective - Genialny
The Leftovers - podobał się ale słaby koniec sezonu.
Fargo - naprawdę niezłe
The Strain ---> początek super ale szybko się znudziłem
Wataha ---> Bardzo mi się podobał choć mam świadomość ułomności w porównaniu do najlepszych seriali ze świata.

Reszta, jak dla mnie strata czasu.

Dzięki za ciekawe zestawienie.

18.02.2015 16:53
claudespeed18
😐
odpowiedz
claudespeed18
148
error

To żeś dowalił autorze. Ostatnio przymierzał się do rozpoczęcia oglądania Gotham.

18.02.2015 17:15
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

30 serii, średnio po 10 odcinków
Ogladam sporo seriali. Po 10 maja nieliczne. Slaba wiec ta srednia.

18.02.2015 17:25
odpowiedz
Dessloch
210
Legend

the 100 mialem 2 podejscia.
pierwsze odpadlem po pierwszym odcinku. Pozniej coraz lepiej.
mlodziezowy postapokaliptyczny klimat. Baaardzo fajne, wkrecilem sie mocno :)

fargo odpuscilem o dziwo.. podobal sie, ale zapomnialem o nim. musze wrocic bo bylo calkiem spoko

18.02.2015 17:29
Lenii
👍
odpowiedz
Lenii
75
You`ll Never Walk Alone

autorze, wnioskuje, ze nie ogladales gomorry, bo jesli bys ogladal, to znalazlaby sie na pierwszym miejscu. polecam mocno.

18.02.2015 17:32
SnT
odpowiedz
SnT
144
U R

autorze, wnioskuje, ze nie ogladales gomorry, bo jesli bys ogladal, to znalazlaby sie na pierwszym miejscu. polecam mocno.

scena z granatem w jednym z pierwszych odcinków wymiata.

18.02.2015 18:26
VenomP23
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Pamiętajcie, że to moje autorskie zestawienie, każdemu może podobać się co innego.

Ilość seriali i wolny czas? Jestem studentem (yuppi!) - nigdy w życiu nie będę miał tyle wolnego czasu. No może na emeryturze. Tutaj wymieniłem tylko seriale z 2014 roku :)

@bboy - Ray Donovan oglądam oczywiście, jest z 2013 dlatego go tu nie ma. Dzięki za polecenie Mozarta :) Co do Halt and Catch Fire to ja obejrzałem maratonem w 2 wieczory i mocno się wkręciłem - stąd moje pozytywne odczucia.

Co do Klondike, to jest to debiut Discovery więc co nieco trzeba im wybaczyć. Całość ma staromodny groove, ale ogląda się przyjemnie.

Oprócz nowych pozycji oglądam też te kontynuowane - czyli będzie to ok 60 pozycji w sumie, bo to są wszystkie GoT, TWD, HoC, Arrow, SHIELD, Carter, Hawaii Five-0, Mentalista, Pretty Little Liars, Chicago Fire, Banshee, 2.5, Hannibal i cała masa innych :D Cholera wie ile tego jest. W każdym razie oglądam sobie coś codziennie :P A no i wrzucę jeszcze zestawienie filmów - wyjdzie ich ok 73 z 2014 roku :D To w sobotę/niedzielę zapewne.

I taka wskazówka - czas ZAWSZE jest, trzeba umieć nim zarządzać :)

@lenii - nie, Gomorry rzeczywiścnie nie oglądałem. Dzięki za polecenie, trzeba będzie zerknąć :)

@claudespeed18 - ostatnie odcinki Gotham ciut lepsze, ale to zawód generalnie. Może Tobie się spodoba, ale na dużo nie licz :) Albo poczekaj do końca sezonu i nasłuchuj recenzji czy warto.

18.02.2015 18:43
ollbrzym
odpowiedz
ollbrzym
39
Pretorianin

Rozumie, że gotham mogli być rozczarowaniem jeśli ktoś naprawdę wyczekiwał i liczył ze zgniecie filmy Nolana. Ale umieszczenie go w kategorii zle uważam za nieporozumienie. W zasadzie mógłbym to przyjąć do wiadomości, gdyż piszesz, ze postacie zbyt komiksowe. Pomyślałem ze nie twój klimat. Lecz później widzę Flash i jeszcze piszesz, ze brakuje mu do Arrow. I tu straciłem głowę!! Według Ciebie od Gotham lepszy jest Arrow, który ma mega drewnianego i absurdalnego bohatera, gdzie uśmierca sie jeszcze bardziej drewnianą, wręcz irytująca bohaterkę sarw, by uzasadnić zmianę w absurdalnym wątku romantycznym. I te ich monologi " wiem, ze juz nie zabijasz ale boje się, ze go nie zabijesz", powoli czuje się zażenowany to oglądając.

19.02.2015 11:13
VenomP23
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

@olbrzym - mnie też miejscami i co raz częściej Arrow irytuje (konkluzja - zmęczenie materiału, to już 6 sezon się zaczął licząc wg optymalnej liczby odcinków na serię) ale Arrow miało przynajmniej 1.5 b.dobrego sezonu.

Gotham trafiło do złych na 10. miejsce, to ostatnie - czyli najmniej złe :) No i niestety, ale w kategorii drewnianych aktorów Ben McKenzie jako Gordon też jest w czołówce. Fatalna mimika, nie budzi specjalnie sympatii, przesadzone gesty. Gorsi od niego są tylko Nygma i Fish Mooney, to nie był udany casting. I tu jeszcze 2 uwagi:

1) oczekiwałem dużo więcej, więc upadek boleśniejszy, nawet nie tyle co Nolana chciałem, ale więcej z klimatu Se7en Finchera. Dziś wiem jakie to było nierealistyczne. Innym serial ma prawo się podobać.

2) ważna sprawa - serial ciągle trwa, Agents of SHIELD też byli mizerni do 13 odcinka a dziś są bardzo sprawnym serialem. Także nie zamykam możliwości, że Gotham też stanie się niezłym serialem.

19.02.2015 15:38
Reniferek
odpowiedz
Reniferek
11
Legionista

Gotham uważam za bardzo udany serial. Świetny pomysł i bardzo dobra realizacja. Co do Gordona, rozumiem, że wielu osobom się nie podoba, natomiast mówić, że Nygma i Fish są źle zagranymi postaciami?! Obok pingwina Nygma i Fish to najlepsze co ten serial oferuje. Poziom serialu idzie w górę z każdym odcinkiem. Wydaje mi się, że autorowi nie pasuje koncepcja serialu. Zbyt komiksowy? A jaki miał być z postaciami z uniwersum Batmana... Poza tym bardzo udane wprowadzanie znanych postaci z uniwersum jako dzieci (i nie nie mam na myśli Catwoman). :P Pozdrawiam

20.02.2015 11:05
VenomP23
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

@Reniferek - no to w kwestii Nygmy i Fish Mooney stoimy po przeciwstawnych stronach barykady. Nic tu nie zdziałamy. IMO nie tylko są źle zagrani - sztucznie, przerysowani - ale też tak są rozpisani, więc to kamyczek do ogródka scenarzystów. Fish Mooney z tymi swoimi teatralnymi gestami, groteskowymi sukienkami rzuca tekst "Aren't you a cool glass of milk". Słabe, głupiutkie.

Owszem poziom Gotham lekko się poprawił ostatnio. Zaznaczałem w komentarzach, że z ostateczną oceną trzeba poczekać do finału.

"Zbyt komiksowy"? Nie ja użyłem takiego sformułowania, więc tutaj pudło. Mi chodziło o karykaturalną komiksowość, źle rozumianą. Fish Mooney to postać, która dziś nawet w komiksach nie zagrzałaby miejsca. A i Nygma bardziej przypomina camp i klimaty Adama Westa, niż to co dziś pisze Scott Snyder. Przerysowali te postacie, zbyt grubą krechą i niskim kontekstem pojechali, więc stało się to ciężkostrawne. Dla przeciwwagi przykład rozkosznej komiksowości stanowi Agent Carter - komiksowa zarówno w formie i treści, a sprawdza się to głównie dzięki castingowi - Hayley Atwell, Shea Wingham, Dominic Cooper itd. W obsadzie Gotham sprawdzają się Pingwin (tutaj bez pudła) i młoda Catwoman (so Michelle Pfeiffer)

Wprowadzanie nowych postaci jest okej, a co do samej koncepcji to Gotham cierpi jednak na syndrom otwartej telewizji. Tu nie było planu od początku do końca - serial "zarabiał" kolejne epizody i twórcy musieli reagować. Nie ma tutaj wyraźnego wątku głównego, bo i przy 22-odcinkach będzie o to ciężko. Można pomarzyć jak serial wyglądałby np dla FX. I ta małpa niespełnionych oczekiwań siedzi mi zawsze na plecach podczas oglądania. Może kiedyś odpuści, ale na razie zawsze widzę, co mogło być zrobione lepiej. I tak ja np. zakładając, że mam swobodę twórczą i stacja wierzy w projekt: stonowałbym ogólny wydźwięk, Nygma byłby bardziej ludzki i sympatyczny (mnie irytuje), a do fabuły podszedłbym cierpliwiej - tj zacząłbym od pokazania Gordona (inny aktor koniecznie, może Theo James) jako funkcjonariusza policji, który odpowiada na wezwanie do morderstwa Wayne'ów i widząc opieszałość detektywów podejmuje działanie na własną rękę. I tak Gordon byłby funkcjonariuszem przez ok 10-12 odcinków (zakładając 22-odcinkowy sezon) w których obok prowadzenia śledztwa reagowałby na takie wezwania jak np przemoc domowa u Ivy'ch, włóczęgostwo Seliny Kyle, i tym podobne. Potem dopiero awansowałby na detektywa, został zdegradowany do strażnika Arkham, wrócił na detektywa i cierpliwie piął się aż do komisarza. Podobnie inaczej rozpisałbym postać Bruce'a - po śmierci rodziców powinien przeżywać bunt, a on praktycznie jest Batmanem bez maski.

Co do realizacji zaś to tutaj jest okej - świetny pomysł z wymieszaniem lat 40, 70 i współczesności. Dodałbym do tego więcej ciężkiego, dusznego klimatu Finchera i byłoby jak znalazł.

21.02.2015 11:15
odpowiedz
zanonimizowany380842
107
Legend

Zły - Chicago PD a dobry The 100. Czegoś tu nie czaję ;P No ale o gustach się nie dyskutuje.

21.02.2015 21:11
h1To
odpowiedz
h1To
49
OP

Zgadzam się co do opisanych kaszanek, szkoda czasu. Ostatnio pochłoną mnie Brooklyn 9-9... oraz Banshee, którego oglądałem z braku laku. Co do wymienionych "dobrych" seriali to zaczynam ogarniać bo nie widziałem nic z listy ;)

22.02.2015 21:12
malyb89
odpowiedz
malyb89
154
Demigod

Dzięki! Będzie co oglądać! :D

btw. są napisy pl do Penny Dreadful? :) OK, są na napi :)

25.02.2015 16:43
malyb89
odpowiedz
malyb89
154
Demigod

Dobra, przerobilem pilota Penny. Zapowiada sie soczyscie :D

25.02.2015 17:01
Didier z Rivii
odpowiedz
Didier z Rivii
193
life 4 sound
Image

A ja z lekkich sit-comowych (bo nie do końca i beź śmiechu z puszki) polecam skasowane niestety Selfie. Szkoda bardzo, bo bardzo lubię aktorów przedstawiających głównych bohaterów i w tym serialu sprawdzają się naprawdę dobrze. Liczę, że ktoś jeszcze da szansę na zmartwychwstanie tego serialu.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze