eJay

Głos znad morza

najnowszepolecanepopularne

Kong: Wyspa czaszki - recenzja mniej optymistyczna (i spojlerowa)

Krew, pot i łzy - recenzja filmu Logan: Wolverine

Piękne kobiety, szybkie samochody - recenzja Motorsport Manager

Ubisoft debiutuje na wielkim ekranie - recenzja filmu Assassin's Creed

Mission Impossible po drugiej stronie galaktyki - recenzja Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie

Avengers na Dzikim Zachodzie - recenzja Siedmiu wspaniałych

Kong: Wyspa czaszki - recenzja mniej optymistyczna (i spojlerowa)

Nowy Kong hula w polskich kinach już drugi tydzień. Postanowiłem więc, po kilku dniach przemyślenia, skrobnąć ten w miarę negatywnie zabarwiony tekst na temat nowych przygód wielkiej małpy. Pozytywna recenzja fsm'a pojawiła się już w premierowy weekend i trochę rozbudziła moje „średnio-stonowane” oczekiwania. Czas apokalipsy? Ogromne widowisko? Obok takich określeń nie przechodzę obojętnie.

Zgodnie z tytułem będę sypać spojlerami jak z rękawa, więc jeżeli jest KTOŚ, kto zamierza na Konga jeszcze kupić bilety i NIE CHCE znać szczegółów etc. niech nie czyta dalej. Swoją drogą, trochę się antyreklamuję, ale lojalnie ostrzegam :)

czytaj dalejeJay
18 marca 2017 - 13:32

Krew, pot i łzy - recenzja filmu Logan: Wolverine

Logan, Ty bezczelny mutancie! Dlaczego kazałeś na siebie czekać TAK DŁUGO?

Zaraz, zaraz, jakie czekanie, jaka bezczelność? Przecież Hugh Jackman był z nami w tej roli od przeszło 17 lat lat. Po obejrzeniu nowych przygód Wolverine'a przyznacie jednak, że ostatni epizod Australijczyka powinien być de facto wypracowanym standardem w serii, nośnikiem kolejnych historii. Tymczasem twórcy rozprawiają się z widzem brutalnie – dają pyszne ciastko, ale wystarczy ono jedynie na 2 godziny z hakiem. A może tak musiało być? Może dlatego finał jest tak świetny?

czytaj dalejeJay
3 marca 2017 - 23:42

Piękne kobiety, szybkie samochody - recenzja Motorsport Manager

eJay ocenia: Motorsport Manager
85

Taka ciekawostka - w Motorsport Manager na Steamie w pewnym momencie grało więcej osób niż w Call of Duty: Infinity War.  A zapewne o recenzowanej przeze mnie grze nie słyszeliście w ogóle :) Ujmę to tak - gdyby ten tytuł pojawił się 10 lat temu, dzisiaj owiany byłby w Polsce kultem podobnym do legendarnego Deluxe Ski Jump. Pech (a może los?) chciał, że premiera nastąpiła dopiero pod koniec 2016 roku, kiedy w Polsce kibicowska koniunktura na Formułę 1 zeszła do poziomu „tylko dla koneserów”, a i sama Królowa Sportów motorowych przeżywa niemały kryzys związany z odpływem widowni i emocjami, które ulatują po każdym triumfie Mercedesa. Jeżeli więc Formuła 1 wyraźnie dostaje czkawki, może warto wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć na podbój wirtualnych wyścigów jako szef ekipy? W roli nowoczesnej reinkarnacji słynnego Grand Prix Managera omawiany tytuł radzi sobie doskonale.

Motorsport Manager narodził się na urządzeniach mobilnych (w wersję na Androida zagrywałem się godzinami!), ale w przypadku wersji na PC nie mamy wrażenia, iż jest to odgrzewany port z lekko podrasowaną grafiką. Całość została napisana praktycznie od podstaw, na silniku Unity i obudowana w formie „uniwersum”, które zmienia się wraz z upływającym czasem.

czytaj dalejeJay
11 lutego 2017 - 15:42

Ubisoft debiutuje na wielkim ekranie - recenzja filmu Assassin's Creed

Twórcy filmowego Assassin's Creed mieli w ręku mocne karty, aby odwrócić tendencję fatalnych (w porywach średnich) adaptacji gier komputerowych. Tak naprawdę to zdanie można oprawić w ramkę i przypominać przy każdej produkcji, która przenosi ulubionych bohaterów graczy do kina. Nie mniej to właśnie „Asasyn” był od dawna kreowany na wybawiciela gatunku. Błogosławieństwo Ubisoftu, angaż do roli głównej Michaela Fassbendera oraz sumienne podejście do realizacji nie dawało powodów do narzekań. Te jednak pojawią się po seansie, bo film Justina Kurzela rozczaruje nie tylko fanów cyklu, ale również widzów liczących na dobrą rozrywkę.

Michael Fassbender jako Aguilar

Scenarzyści do spółki z reżyserem wyszli z założenia, iż warto na duży ekran przemycić odrębną historię, aniżeli ekranizować na siłę znaną już fabułę z gier. Jest to założenie w moim przekonaniu słuszne, gdyż przez cały czas możemy obracać się wokół znanej mitologii i liczyć na niespodzianki lub świeże spojrzenie. Budowa historii od podstaw daje również szansę zaznajomienia się z realiami Kreda Asasynów i odwiecznym konfliktem z Templariuszami. Czyżby wilk syty i owca cała?

czytaj dalejeJay
6 stycznia 2017 - 23:32

Mission Impossible po drugiej stronie galaktyki - recenzja Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie

Pierwszy w historii Gwiezdnych Wojen spin-off serii stał się faktem. Miał on odpowiedzieć fanom na kilka pytań – czy Disney ma wystarczająco pomysłów, aby rozwijać sagę George'a Lucasa? Czy przemielone schematy w Przebudzeniu Mocy były tylko wypadkiem przy pracy? Czy kolejne spin-offy mają jakikolwiek sens?

Po seansie Łotra 1 jestem trochę mądrzejszy i nie będę ukrywać, że film Garetha Edwardsa raczej mi się podobał. Hasło „raczej” jest tutaj kluczowe, albowiem aby go kupić w 100% - trzeba go przyjąć z całym uposażeniem, wliczając w to kilka niedociągnięć. Nie zmienia to jednak mojego zdania – to najlepsze dzieło, jakie wyszło spod ręki Anglika.

czytaj dalejeJay
15 grudnia 2016 - 23:25

Avengers na Dzikim Zachodzie - recenzja Siedmiu wspaniałych

Zasady tworzenia rimejków są powszechnie znane. Najpierw trzeba dostosować fabułę do nowych realiów, najczęściej takich, które są pożądane przez widzów. W obsadzie musi się znaleźć także aktor z absolutnego topu. Na deser, remake powinien być bardziej efektowny niż jego oryginał. Jakie jednak mieć oczekiwania, gdy do kin wchodzi...remake rimejku sprzed ponad 50 lat?

Próba Antoine Fuquy pokazuje jednak, że do zrobienia udanego filmu wystarczy żelazna konsekwencja i szacunek do materiału wyjściowego. W skrócie – bez kombinowania, dostarczamy ci produkt uszyty na miarę naszych czasów.

czytaj dalejeJay
24 września 2016 - 19:06

Recenzja Bridget Jones 3 - kino tylko dla kobiet? Bzdura!

Wyobraźcie sobie swój dziewiczy seans Nagiej Broni lub Kevina. Ten niepohamowany śmiech, tonę dobrej zabawy, mordowanie kasety VHS przewijaniem do najlepszych scen i następnie pokazywanie ich swoim kolegom, rodzinie, dziadkom i wujkom. Przesuńcie oczami wyobraźni czas o 20 lat do przodu i określcie, jak dużą wartość sentymentalną mają dla Was powyższe tytuły.

I teraz skupcie się, bo za chwilę będziecie przewracać gałkami w lewo i prawo – gdyby Bridget Jones 3 pojawiła się w tamtych czasach, miałaby dokładnie taki sam status kultu komedii. To jedna z najlepszych rzeczy, jaką oglądałem w tym roku w kinie, a już na pewno najśmieszniejszy tytuł pośród amerykańsko/angielskich heheszków XXI wieku. Bridget wróciła z wielką klasą i rozbawia nie tylko płeć piękną.

czytaj dalejeJay
22 września 2016 - 20:34

Ekranizacje DC Comics na zakręcie - o Legionie samobójców i jego problemach

Od premiery Legionu samobójców minął już ponad tydzień, ale film ten dalej gdzieś „we mnie” siedzi i nie pozwala spokojnie pogodzić się ze straconą szansą. Szansą na świetne widowisko, które byłoby specyficzne, a przy tym ponadczasowe. DC Comics oraz Warner starają się nadgonić peleton komiksowych ekranizacji, wyprodukowanych przez Mavela, ale śmiem wątpić czy w tej dekadzie będą w stanie zrealizować swój cel. Efekt ich wysiłków jest odwrotny od zamierzonego i z każdym, kolejnym tytułem w post-nolanowskiej rzeczywistości tracę nadzieję na równorzędną walkę. A przecież to współpraca z Christopherem Nolanem zaowocowała niezwykle udaną trylogią Batmana, którą doceniła widownia oraz pismaki – a to rzadkie zjawisko.

Mimo skromnej talii, to właśnie Warner mógł poszczycić się prawdziwym asem z rękawa. A Marvel? Agresywnie, co roku wypuszczał taśmowo kolejne odcinki, budując przy tym solidne fundamenty pod uniwersum. I tutaj wychodzi chyba różnica w strategii obu marek – jedni byli cierpliwi i robili swoje przez ostatnią dekadę, podczas gdy drudzy obudzili się po długim śnie i stwierdzili, że w 2-3 lata będą w stanie wszystko nadrobić. Przypadek Legionu samobójców udowadnia, że to tak nie działa i cała sytuacja wymaga ponownej weryfikacji pomysłów (a raczej ich braku) na przyszłość.

czytaj dalejeJay
15 sierpnia 2016 - 11:48

Dobra passa Matta Damona trwa - recenzja (kontrrecenzja?) filmu Jason Bourne

Nie będę ukrywać, że ta recenzja miała wyglądać nieco inaczej. Uniwersum Bourne'a bardzo lubię i to, że nie tknąłem w życiu książek Ludluma za bardzo mnie nie gryzie (wytknijcie mnie palcami, ale uważam, że wertowanie kartek po obejrzeniu filmów Greengrassa oraz Limana nie będzie tak samo atrakcyjne).

Do zmiany zmusiła mnie jednak ocena wystawiona przez Improbite'a. Ocena z którą nijak nie mogę się zgodzić. Dlatego też nazwijcie ten tekst kontrrecenzją, przeciwwagą do jego zwierzeń i...próbą wyciągnięcia Was w letnie popołudnie do kina. Co ważne – do kolegi Improbite'a nie żywię urazy :) I proszę bez hejtów! :>

czytaj dalejeJay
1 sierpnia 2016 - 21:44

Jacy są nowi Pogromcy Duchów? Na pewno nie tacy, jak piszą hejterzy

Ojeju. Miało być tragicznie, seksistowsko, nudno, nieśmiesznie. Miałem poczuć się jak przedstawiciel tej gorszej płci. Tak przynajmniej chcieli tego hejterzy nowych Pogromców duchów, którzy na kilkanaście dni przed premierą uaktywnili się praktycznie na wszystkich serwisach filmowych i wystawili filmowi honorową ocenę 1/10.

Robienie dramy wokół obrazu Paula Feiga to dla mnie jakieś kompletnie nieporozumienie, gdyż nowa odsłona przygód naukowców badających zjawiska paranormalne jest zaskakująco...nieszkodliwa. Dla samego rynku – bo w tym roku widziałem już gorsze tytuły – jak i dla poprzednich części - nie ośmieszają ich w żaden sposób, nie budują również im nowego pomnika. Co więcej, nie doszło tutaj do rzekomego gwałtu na legendzie.

czytaj dalejeJay
16 lipca 2016 - 10:16