eJay

Głos znad morza

najnowszepolecanepopularne

Incepcja na froncie II wojny światowej - recenzja filmu Dunkierka

Recenzja filmu Obcy: Przymierze - jak Ridley Scott zepsuł swoje dziecko?

Uciekaj! - recenzja horroru, który warto obejrzeć (choć nie straszy)

Bez Paula Walkera, ale z łodzią podwodną - recenzja filmu Szybcy i wściekli 8

Kong: Wyspa czaszki - recenzja mniej optymistyczna (i spojlerowa)

Krew, pot i łzy - recenzja filmu Logan: Wolverine

Incepcja na froncie II wojny światowej - recenzja filmu Dunkierka

Christopher Nolan i druga wojna światowa? To połączenie od początku rozpalało wyobraźnię fanów na całym świecie. Ale moje nastawienie do Dunkierki przypominało bardzo często sinusoidę – pierwszym teaserem byłem zaintrygowany, kolejnymi zwiastunami zawiedziony, ostatecznie jednak stanęło na tym, że zrobiłem rezerwację biletu na przedpremierę. W końcu przekonałem się, czy zachodnie ochy i achy nad nowym dziełem twórcy Mrocznego Rycerza są rzeczywiście na miejscu. Moja odpowiedź może być tylko jedna – są.

Każda scena bombardowania okraszona jest dźwiękiem, którego nigdy nie zapomnicie.

Dunkierka to nie do końca kino wojenne. Nie zrozumcie mnie jednak źle. Gdyby sporządzić listę nieodłącznych elementów batalistycznych tego typu produkcji, to odfajkowałbym je w pierwszym kwadransie seansu. Na ekranie dzieje się dużo, z rozmachem, z dbałością o szczegóły, ale przede wszystkim dzieje się to wszystko wedle pewnego planu, a nie dla efekciarstwa. Nolan zrezygnował tutaj z tradycyjnej ekspozycji ludzi na rzecz spektaklu, którego głównym bohaterem jest wydarzenie historyczne. Jeżeli szukacie fabuły, w której dwójka żołnierzy siada przy ognisku, rozpamiętuje swój wyjazd z domu, opisuje rodzinę i roni łezkę na myśl o powrocie – Dunkierka zadziała na Was jak mocny alkoholowy „shot” prosto w gardło. Nolan poza szczątkowymi opisami rzuca widzów od razu na front...a raczej na francuską plażę, gdzie 400 tysięcy brytyjskich żołnierzy czeka na ewakuację. Ale to tylko pozory.

czytaj dalejeJay
20 lipca 2017 - 19:01

Recenzja filmu Obcy: Przymierze - jak Ridley Scott zepsuł swoje dziecko?

Obcy: Przymierze, czyli nowe dzieło Ridleya Scotta zarabia kolejne miliony na całym świecie i jednocześnie dzieli widownię oraz fanów uniwersum zapoczątkowanego prawie 40 lat temu. Nie brakuje w sieci pochwał, w których daje się wyczuć uznanie dla reżysera próbującego znaleźć nowy charakter dla serii o legendarnym potworze. Na drugim biegunie znajdują się jednak głosy krytyczne, zrównujące Przymierze z ziemią. Swoje 3 grosze na temat filmu dodałem w komentarzach pod recenzją fsm'a, któremu nowy Obcy przypadł do gustu (z zastrzeżeniem, że nie był to seans idealny).

Niech Was nie zmylą tak ładne widoczki - im dalej w las, tym gorzej.

Dyskusja pod tekstem była na tyle gorąca, iż postanowiłem skrobnąć ten artykuł jako swoiste uzupełnienie i rozwinięcie myśli. Jeżeli jeszcze nie oglądałeś Przymierza, ostrzegam – zgromadziłem tutaj całą masę gigantycznych spojlerów.

czytaj dalejeJay
27 maja 2017 - 16:56

Uciekaj! - recenzja horroru, który warto obejrzeć (choć nie straszy)

Kolejny horror w kinie? O duchach? Nawiedzonej lalce? A może za wszystkim stoi jakiś potwór? Figa z makiem. Bohaterem dzisiejszej recenzji jest film, który zdążył sporo namieszać na amerykańskiej ziemi zbierając ponad 230 pozytywnych opinii i 1 negatywną w serwisie Rotten Tomatoes. A na dodatek głównym złym jest tutaj rasizm. Brzmi nieźle, nie?

Uciekaj! nie jest horrorem, na który zazwyczaj czekacie. To obraz, który ciężko nazwać efektownym (jest za to efektywny w tym co robi), a straszenia wielkiego tutaj w zasadzie nie ma. A przynajmniej nie będzie to straszenie dla samego straszenia. Przygotujcie się jednak na dyskomfort i atmosferę paranoi na wysokim poziomie.

czytaj dalejeJay
28 kwietnia 2017 - 22:56

Bez Paula Walkera, ale z łodzią podwodną - recenzja filmu Szybcy i wściekli 8

W amerykańskim kinie utarło się określenie „przeskoczenie rekina”. To moment, w którym film lub serial osiąga apogeum absurdu i podąża już w tym stylu do samego końca, odcinając już nieco kupony od pierwotnej koncepcji. Termin ten idealnie wpasował się w uniwersum Szybkich i wściekłych.

Pierwsza odsłona z 2001 roku (jak ten czas leci!) to sprawnie zrealizowana, rozrywkowa produkcja z pogranicza sensacji i akcji. Począwszy jednak od czwartej części i słynnego już przejazdu pod płonąca ciężarówką mamy do czynienia z kreskówką, w której bohaterowie – niczym Kojot Wiluś i Struś Pędziwiatr – działają w trybie nieśmiertelności, angażując się w ratowanie świata. Jedni zdążyli już ten pomysł na sagę o Dominicu Torreto znienawidzić, ale zdecydowana większość (patrząc na wyniki box office) jednak przebiera nóżkami w oczekiwaniu na już ósmą część. Widownia efektem pracy debiutującego w serii F. Gary Graya nie powinna się rozczarować.

czytaj dalejeJay
20 kwietnia 2017 - 10:14

Kong: Wyspa czaszki - recenzja mniej optymistyczna (i spojlerowa)

Nowy Kong hula w polskich kinach już drugi tydzień. Postanowiłem więc, po kilku dniach przemyślenia, skrobnąć ten w miarę negatywnie zabarwiony tekst na temat nowych przygód wielkiej małpy. Pozytywna recenzja fsm'a pojawiła się już w premierowy weekend i trochę rozbudziła moje „średnio-stonowane” oczekiwania. Czas apokalipsy? Ogromne widowisko? Obok takich określeń nie przechodzę obojętnie.

Zgodnie z tytułem będę sypać spojlerami jak z rękawa, więc jeżeli jest KTOŚ, kto zamierza na Konga jeszcze kupić bilety i NIE CHCE znać szczegółów etc. niech nie czyta dalej. Swoją drogą, trochę się antyreklamuję, ale lojalnie ostrzegam :)

czytaj dalejeJay
18 marca 2017 - 13:07

Krew, pot i łzy - recenzja filmu Logan: Wolverine

Logan, Ty bezczelny mutancie! Dlaczego kazałeś na siebie czekać TAK DŁUGO?

Zaraz, zaraz, jakie czekanie, jaka bezczelność? Przecież Hugh Jackman był z nami w tej roli od przeszło 17 lat lat. Po obejrzeniu nowych przygód Wolverine'a przyznacie jednak, że ostatni epizod Australijczyka powinien być de facto wypracowanym standardem w serii, nośnikiem kolejnych historii. Tymczasem twórcy rozprawiają się z widzem brutalnie – dają pyszne ciastko, ale wystarczy ono jedynie na 2 godziny z hakiem. A może tak musiało być? Może dlatego finał jest tak świetny?

czytaj dalejeJay
3 marca 2017 - 23:29

Piękne kobiety, szybkie samochody - recenzja Motorsport Manager

eJay ocenia: Motorsport Manager
85

Taka ciekawostka - w Motorsport Manager na Steamie w pewnym momencie grało więcej osób niż w Call of Duty: Infinity War.  A zapewne o recenzowanej przeze mnie grze nie słyszeliście w ogóle :) Ujmę to tak - gdyby ten tytuł pojawił się 10 lat temu, dzisiaj owiany byłby w Polsce kultem podobnym do legendarnego Deluxe Ski Jump. Pech (a może los?) chciał, że premiera nastąpiła dopiero pod koniec 2016 roku, kiedy w Polsce kibicowska koniunktura na Formułę 1 zeszła do poziomu „tylko dla koneserów”, a i sama Królowa Sportów motorowych przeżywa niemały kryzys związany z odpływem widowni i emocjami, które ulatują po każdym triumfie Mercedesa. Jeżeli więc Formuła 1 wyraźnie dostaje czkawki, może warto wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć na podbój wirtualnych wyścigów jako szef ekipy? W roli nowoczesnej reinkarnacji słynnego Grand Prix Managera omawiany tytuł radzi sobie doskonale.

Motorsport Manager narodził się na urządzeniach mobilnych (w wersję na Androida zagrywałem się godzinami!), ale w przypadku wersji na PC nie mamy wrażenia, iż jest to odgrzewany port z lekko podrasowaną grafiką. Całość została napisana praktycznie od podstaw, na silniku Unity i obudowana w formie „uniwersum”, które zmienia się wraz z upływającym czasem.

czytaj dalejeJay
11 lutego 2017 - 15:17

Ubisoft debiutuje na wielkim ekranie - recenzja filmu Assassin's Creed

Twórcy filmowego Assassin's Creed mieli w ręku mocne karty, aby odwrócić tendencję fatalnych (w porywach średnich) adaptacji gier komputerowych. Tak naprawdę to zdanie można oprawić w ramkę i przypominać przy każdej produkcji, która przenosi ulubionych bohaterów graczy do kina. Nie mniej to właśnie „Asasyn” był od dawna kreowany na wybawiciela gatunku. Błogosławieństwo Ubisoftu, angaż do roli głównej Michaela Fassbendera oraz sumienne podejście do realizacji nie dawało powodów do narzekań. Te jednak pojawią się po seansie, bo film Justina Kurzela rozczaruje nie tylko fanów cyklu, ale również widzów liczących na dobrą rozrywkę.

Michael Fassbender jako Aguilar

Scenarzyści do spółki z reżyserem wyszli z założenia, iż warto na duży ekran przemycić odrębną historię, aniżeli ekranizować na siłę znaną już fabułę z gier. Jest to założenie w moim przekonaniu słuszne, gdyż przez cały czas możemy obracać się wokół znanej mitologii i liczyć na niespodzianki lub świeże spojrzenie. Budowa historii od podstaw daje również szansę zaznajomienia się z realiami Kreda Asasynów i odwiecznym konfliktem z Templariuszami. Czyżby wilk syty i owca cała?

czytaj dalejeJay
6 stycznia 2017 - 23:15

Mission Impossible po drugiej stronie galaktyki - recenzja Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie

Pierwszy w historii Gwiezdnych Wojen spin-off serii stał się faktem. Miał on odpowiedzieć fanom na kilka pytań – czy Disney ma wystarczająco pomysłów, aby rozwijać sagę George'a Lucasa? Czy przemielone schematy w Przebudzeniu Mocy były tylko wypadkiem przy pracy? Czy kolejne spin-offy mają jakikolwiek sens?

Po seansie Łotra 1 jestem trochę mądrzejszy i nie będę ukrywać, że film Garetha Edwardsa raczej mi się podobał. Hasło „raczej” jest tutaj kluczowe, albowiem aby go kupić w 100% - trzeba go przyjąć z całym uposażeniem, wliczając w to kilka niedociągnięć. Nie zmienia to jednak mojego zdania – to najlepsze dzieło, jakie wyszło spod ręki Anglika.

czytaj dalejeJay
15 grudnia 2016 - 23:09

Avengers na Dzikim Zachodzie - recenzja Siedmiu wspaniałych

Zasady tworzenia rimejków są powszechnie znane. Najpierw trzeba dostosować fabułę do nowych realiów, najczęściej takich, które są pożądane przez widzów. W obsadzie musi się znaleźć także aktor z absolutnego topu. Na deser, remake powinien być bardziej efektowny niż jego oryginał. Jakie jednak mieć oczekiwania, gdy do kin wchodzi...remake rimejku sprzed ponad 50 lat?

Próba Antoine Fuquy pokazuje jednak, że do zrobienia udanego filmu wystarczy żelazna konsekwencja i szacunek do materiału wyjściowego. W skrócie – bez kombinowania, dostarczamy ci produkt uszyty na miarę naszych czasów.

czytaj dalejeJay
24 września 2016 - 18:41