Legenda legendzie nierówna - Brucevsky - 4 kwietnia 2018

Legenda legendzie nierówna

Czy gra uznawana za kultową powinna się godnie starzeć? Takie pytanie nasunęło mi się niedługo po moim spotkaniu z trzema wielkimi hitami, które w swoim czasie wyznaczały kierunek rozwoju reprezentowanych gatunków. Na przełomie 2017 i 2018 roku wywołują one jednak już skrajnie różne emocje.

To było ciekawe doświadczenie. W odstępie trzech miesięcy sprawdziłem Super Mario Galaxy na Wii, Resident Evil 1 z PS1 na PSP oraz Grand Theft Auto 3 na PS2. Trzy produkcje uznawane z wielu względów za wybitne i ważne dla całego rynku wirtualnej rozrywki. Trzy tytuły ciepło wspominane przez miliony graczy na całym świecie.

Mój powrót do klasyków nie był we wszystkich przypadkach usłany różami. O ile nad przygodą Mario we wszechświecie mógłbym się rozpływać godzinami, a komentując grę Capcom, pokiwać z uznaniem dla dokonanej przed laty pracy i pomysłowości, o tyle od jednego z pierwszych trójwymiarowych sandboksów brutalnie się odbiłem. Słabe SI, szalejąca kamera, wysoki poziom trudności, kulawe i niedokładne sterowanie (wersja na PS2, przypominam) utrudniają zabawę w skórze Claude’a jako gangster z Liberty City. Dzisiaj te niedoróbki, braki i ograniczenia sprawiają, że dawniej zachwycająca makroskala zabawy traci swój wydźwięk, a my zaczynamy wątpić w zdrowy rozsądek strzelających kiedyś dziesiątkami recenzentów.  

I teraz pojawia się właśnie to pytanie z początku tekstu – czy gra zasługująca na miano kultowej nie powinna się godnie zestarzeć? Teoretycznie przykłady Residenta i Mario pokazują, że nawet lata po premierze hit nadal może bawić i wzbudzać uznanie. Drewniany, czasami brzydki, czasami ograniczony, może nadal się dzielnie bronić i oferować rozrywkę na co najmniej niezłym poziomie. Z drugiej strony jednak, czy GTA3, które w 2001 roku rozpoczęło szał na sandboksy i w wielu elementach zostawiło w tyle konkurencję, nie zasługuje na miano gry ponadczasowej? Jak się na to zapatrujecie?

Zapraszam do dyskusji, a także odsłuchania poświęconego tematowi krótkiego podcastu na kanale Gralingradu na YouTube.

Brucevsky
4 kwietnia 2018 - 13:26

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.04.2018 14:07
1
Czarny Wilk
62
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Sukces GTA3 sprawił, że tytuł przez lata doczekał się gigantycznej liczby kontynuacji oraz naśladowców. Pionierskie pomysły zostały przez lata znacząco ulepszone, doszlifowane niemal do perfekcji. Nie wszystkie były też w pełni trafione, co jest normą gdy dokonuje się rewolucji. Stąd ta gra może dzisiaj nie wchodzić najlepiej - gdyż po prostu kontynuatorzy, gdy ktoś zbudował już fundamenty, mogli na nich postawić coś jeszcze większego.

Tymczasem Mario Galaxy nie był rewolucją, a kolejnym krokiem ewolucji. Tutaj nie wynajdowano na nowo koła, a jedynie zadbano o to, by było jeszcze bardziej okrągłe niż wcześniej. Nie szukano nowych mechanik, dokonując przy tym typowych dla tego procesu błędów które mogliby naprawić naśladowcy. W takim wypadku gra starzeje się dużo lepiej, gdyż i postęp w gatunku w kolejnych latach nie jest tak gwałtowny, jak między pionierskim tytułem a jego następcami.

I tylko ten Resident kompletnie mi się w tę tezę nie wpisuje :P Choć tu znaczenie może mieć kwestia, że survival horrory tego typu to dziś gatunek na wymarciu i każdy powrót do niego potrafi być czymś świeżym.

W każdym razie nie uważam, by status legendy miał zależeć od tego, czy gra jest doskonała dziś, a co wniosła do branży. Wiele wczesnych gier 3D jest dziś niemal niegrywalnych, gdyż problemy z kamerą są straszliwe. Nie ujmuje im to jednak tego, że gdyby nie one, dziś nie mielibyśmy tytułów radzących sobie z tym znacznie lepiej.

04.04.2018 19:43
1
odpowiedz
Brucevsky
93
Playing with writing

gameplay.pl

Bardzo dobra argumentacja, z którą trudno się nie zgodzić. "Legendą" zostaje się w momencie premiery, zawieszając odpowiednio wysoko poprzeczkę i wyznaczając pewien kierunek lub poziom konkurentom, czy to z gatunku, czy z danej platformy. Daleki jestem od odbierania zaszczytów Rockstarowi i GTA III, choć po doświadczeniach z ostatnich tygodni na pewno inaczej patrzę teraz na tytuły, które jednak się przed upływem czasu obroniły. Wychodzi na to, że z "grami legendami" jest tak samo, jak z ocenianiem produkcji - trzeba pogodzić się z tym, że istnieją różne skale. Legendami mogą być gry, które prezentowały i prezentują różny poziom, tak jak na 10/10 mogą zasługiwać zarówno wielkie sandbokso-RPG-i, jak i indyki na sześć godzin.