My hero academia tomy 11-15 - recenzja mangi. - Froszti - 21 lutego 2024

My hero academia tomy 11-15 - recenzja mangi.

Widowiskowość, mocne wrażenia, wylewająca się z kadrów adrenalina, wyraziste emocje wpływające na czytelnika i szczypta przyjemnego w odbiorze humoru. Tak właśnie w dużym uproszczeniu prezentuje się My hero academia tomy 11-15.

Każdy nawet największy heros z czasem musi usunąć się w cień, aby zrobić miejsce nowemu pokoleniu. Ponadto wszyscy czasem potrzebują chwili wytchnienia, szczególnie kiedy ostatnie lata były dla nich mocno intensywne. Kohei Horikoshi w jedenastym tomie swojej serii przygotował dla fanów bardzo intensywną dawkę wrażeń, zarówno od strony bojowej, jak i emocjonalnej. W części tej mamy bowiem okazję zobaczyć walkę All Might i All for One, która kończy pewny etap historii. Widowiskowość tego starcia to jedno, zachwycać można się tu również niezwykłą umiejętnością autora do stopniowania napięcia, które na tyle mocno angażuje czytelnika, że nie można się od lektury oderwać, zanim nie zobaczy się ostatniego kadru. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wielkie poczucie poświęcenia All Mighta, szaleństwo All for One, pomysłowość Izuku i jego przyjaciół, niezawodna przyjaźń Gran Torino. Tworzy to mieszankę wybuchową, która fanów serii powinna zachwycić na każdej płaszczyźnie.

Zaprezentowane w tomie jedenastym wydarzenia, jak zostało to już wspomniane, kończą pewny etap opowieści, stając się początkiem nowej rzeczywistości. Realiów, w których bohaterowie nie są już postrzegani jako niezniszczalni i szybko potrzebują oni odbudować swój autorytet. Najlepiej jest wykorzystać do tego nowe pokolenie, które prędzej czy później i tak znajdzie się na pierwszej linii walki ze złoczyńcami.

Zanim jednak to nastąpi, trzeba młodziaków odpowiednio przygotować i sprawdzić, którzy z nich nadają się do swojej roli. Służyć ma temu specjalny egzamin ukazany w dwunastej odsłonie, którego zdanie da uczniom tymczasową licencję bohatera. Tomik ten to przede wszystkim czysta akcja z malutką domieszką humoru. Autor nie pozwala tu odbiorcy nawet na ułamek sekundy nudy (na każdej stronie coś się dzieje), jednocześnie pokazując nam konsekwencje niedawnych wydarzeń i ich wpływ na młodych herosów (którzy szybką muszą dorosnąć do swoich nowych ról). Epizod ten rozciąga się również na większą część trzynastego tomiku. Tym razem jednak młodzi bohaterowie nie skupiają się na ataku, ale na obronie i ratowaniu niewinnych. Zadanie to odkryje ich braki oraz pokaże, że do zostania prawdziwym pełnoprawnym bohaterem jest jeszcze daleka droga. Autorowi udaje się tu całkiem dobrze zaprezentować różne podejście bohaterów do swoich niedoskonałości i tego, jak motywują się oni do dalszego rozwoju. Część miejsca poświęca on również na złoczyńców, którzy cały czas działają w cieniu i wyraźnie przygotowują się do czegoś większego. Wątek ten jest jednak ukazany całkowicie na marginesie i mocno skrótowej wersji.

Zdobytą podczas egzaminu wiedzę o swoich możliwościach i ograniczeniach najlepiej jest utrwalić w praktyce. Na tym właśnie wątku skupia się czternasta odsłona serii, gdzie młodzi herosi zostają praktykantami w firmach superbohaterskich. Największa uwaga skupiona jest tu oczywiście na Deku, który nieustępliwie podąża ścieżką swojego największego idola. Jest to również doskonała okazja, aby wprowadzić do opowieści nowych bohaterów: trójki najlepszych uczniów Yuei i byłego partnera All Mighta. Najważniejszym punktem mangi jest możliwość skonfrontowania poglądów i umiejętności Izuku z innym uczniem określanym mianem następcy All Mighta. Całość komiksu utrzymuje się więc w dość klasycznym stylu, gdzie widowiskowość przeplata się z odrobiną humoru, a dodatkiem do tego są emocje towarzyszące postaciom. Na plus tej odsłony należy również zaliczyć poświęcenie większej uwagi (nadal jest to jednak mocno ograniczona ilość stron) złoczyńcom, którzy mogą stanowić dla młodych herosów naprawdę poważne zagrożenie.

O jego formie można się już przekonać w piętnastej odsłonie, gdzie siły zła zaczynają działać. Autor kolejny raz udanie kontroluje tu tempo akcji, odsłaniając przed nami nowe elementy historii, tak aby cały czas utrzymywać wysokie napięcie. Po niepokojącym i zaskakującym początku fabuła obniża poziom intensywności, ukazując coraz to poważniejsze niepewności Deku czy aby na pewno jest on godzien zastąpić największego z herosów. Daje to pewną okazję do większego zabłyśnięcia złoczyńcom, których działania nabierają większego kształtu, chociaż nadal owiane są one mgiełką tajemniczości. Zmusza to bohaterów do jeszcze intensywniejszej pracy i umożliwia autorowi ciekawe pokazanie (nawet jeśli jest to krótki występ) postaci, które od pewnego momentu były zepchnięte gdzieś na dalszy plan.

Nic nowego nie można napisać na temat warstwy graficznej opisanych tomików. Rysunki nadal są bardzo dynamiczne i doskonale pasują one do scenariusza. Sceny walki są doskonale choreografowane i pełne napięcia. Ponadto Horikoshi doskonale rysuje emocje na twarzach postaci, co pozwala czytelnikowi na głębsze zaangażowanie się w historię.

My hero academia tomy 11-15 to więc solidna dawka shonenowej rozrywki, która powinna więcej niż zachwycić każdego fana serii. Nic więcej w kontekście tych komiksów nie trzeba dodawać.


Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko.

Froszti
21 lutego 2024 - 14:19