Mistrz i uczeń - Karate Kid po 26 latach - eJay - 24 września 2010

Mistrz i uczeń - Karate Kid po 26 latach

Nowy Karate Kid był w moim odczuciu skazany na porażkę. Nie zrozumcie mnie źle, ja każdemu jestem w stanie dać szansę, a nóż (a widelec) ujmie mnie czymś świeżym. Film Haralda Zwarta jest jednak absolutnie zbędnym, nic nie wnoszącym rimejkiem, który na dodatek został złożony niby z tych samych klocków co oryginał, ale zupełnie na opak.

Cofnijmy się najpierw do 1984 roku. Co widzimy? Młodzieńca, który dostaje w pysk od równieśników. Starego mistrza, który postanawia przygarnąć go pod swoje strzechy. Duet, który powoli się dociera i znajduje płaszczyznę zrozumienia. Chłopaka, który staje się mężczyzną. Prosta historia, proste przesłanie, prawdziwe emocje. Co ma do zaoferowania Karate Kid AD 2010?


Mniej więcej to samo, ale z małą różnicą: młodzieńca, który nie wiedzieć czemu trafia wraz z matką do Pekinu - kasy im nie brak skoro stać ich na bilety lotnicze, a z resztą rodziny są w dobrej komitywie. Starego mistrza, który na cześć zmarłej żony remontuje w środku mieszkania samochód (sic!). Chłopaka, który wygląda jak niedożywiona wydra, a który zgrywa w Chinach kozaka nad kozakami. Duet, który niemal z miejsca jest zgrany i mógłby "konie kraść". Chłopaka, który jest na tyle cherlawy, iż jego amory w kierunku o głowę wyższej koleżanki traktujemy jak kiepski dowcip. Prosta historia, proste przesłanie, ale wyeksponowane przez fabularne banały o wielkości lokomotywy.


Oryginał z 1984 roku był dyskretniejszy, intymny, dojrzalszy. Młody widz mógł się na bohaterze wzorować, coś z tej historii wyciągnąć i zaadoptować u siebie. Pamiętam, jak sam trenowałem dla jaj w piaskownicy technikę żurawia, to było coś! A co robi Dre? Wywija takie kuksańce, przy których kombosy z Tekkena wysiadają. I to po kilku tygodniach treningu. Ach, zapomniałem o najważniejszej rzeczy - czemu film nazywa się Karate Kid, skoro nie ma w nim żadnej sceny z karate?


Co się podobało:
- ładne zdjęcia
- zawsze to kolejny film z Jackie Chanem


Co dało ciała:
- za długi
- za nudny
- zbyt groteskowy miejscami
- to nie Karate Kid, tylko Kung Fu Kid

OCENA: 3,5/10

Ciekawostka dla ciekawych - w napisach końcowych śpiewa sam Justin B.!

eJay
24 września 2010 - 11:55

Który Karate Kid jest lepszy?

Ten z 1984 roku 77,3 %

Ten z 2010 roku 22,7 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.09.2010 12:37
Scott P.
👍
Scott P.
99
Generał

Cha cha cha miałem to samo napisać odnośnie tytułu. Powinieneś dodać, że tym swoim "kung fu", którego nauczył się w zaledwie parę tygodni zdołał pokonać gości, którzy uczą się prawdziwego kung fu od kołyski a już na pewno dłużej od niego. A śpiewającego Justina B. dodałbym do minusów.

24.09.2010 14:57
😉
odpowiedz
zanonimizowany726463
9
Centurion

Mi się tam nowy "Karate Kid" zajebiście podobał. Szczerz mówiąc nie spodziewałem się wiele po tym filmie a zaskoczył mnie dosyć pozytywnie. Na kwiatki fabularne nie zwracałem w ogóle uwagi, z racji tego iż jest to produkcja stricte familijna, a jak wiadomo w takich filmach to norma. Osobiście się nawet zżyłem trochę z tym Dre. Sam za małolata często biłem się ze starszymi ode mnie i wyrywałem starsze dziewczyny, chociaż w sumie to raczej one wyrywały mnie. ;p Nie żebym był jakiś maczo-dżelero czy coś w tym stylu, po prostu nigdy nie przejmowałem się konsekwencjami, a dziewczyny mnie lubiły... :) Niestety te cechy przyrządziły mi w życiu więcej problemów niż to wszystko warte. Bez ojca, pół życia na kolendzie... To tak na marginesie. Nie przyszedłem się tutaj wyżalić, czy coś. Chcę jedynie powiedzieć, że siłą rzeczy, takie postacie zawsze wciągają mnie mocniej do swojego świata, niż jakieś przychlasty, które boją się mówić co myślą, czy zrobić jakąś akcje, bo nie mam nic z nimi wspólnego. Dlatego możliwe iż jestem nieobiektywny, ale w mojej ocenie ten film wypada lepiej od pierwowzoru i ma u mnie solidne 8/10.

24.09.2010 15:14
odpowiedz
zanonimizowany4090
97
Legend

Uczciwie powiem, ze nie cierpie "dynastii aktorskich", gdzie synek idzie w slady ojca albo i dziadka, szczegolnie gdy zaczyna w wieku mocnodzieciecym i jest nieznosnie zmanierowany, co po prostu widac.

Pierwowzor wydal mi sie do d... dawno temu, tego po prostu nawet nie tkne kijem.

24.09.2010 16:19
Stranger.
odpowiedz
Stranger.
156
Spookhouse

GRYOnline.plTeam

Ledwo, ledwo wytrzymałem na filmie. Żałuję, że wcześniej nie przeczytałem recenzji podobnej do tej, bo przynajmniej nie zmarnowałbym dwóch godzin.

24.09.2010 16:28
piotr432
odpowiedz
piotr432
86
Warrior

+ bo tak bo tak mi się podoba :P

24.09.2010 16:40
odpowiedz
zanonimizowany187303
65
Senator

Obejrzałem i podzielam zdanie autora. Liczyłem na coś więcej, a zawiodłem się na całej linii.

24.09.2010 16:43
Trelis
😍
odpowiedz
Trelis
21
Yarpen Zirgin

Cytuję: Chłopaka, któy wygląda jak niedożywiona wydra, a który zgrywa w Chinach kozaka nad kozaki.

WTF?! Tak ciężko "profesjonaliście" sprawdzić zdanie po napisaniu?

24.09.2010 23:04
odpowiedz
dawidwoz
27
Pretorianin

:P film to bajeczka, ale ocena wg mnie bardzo krzywdzaca, mi sie milo ogladalo do snu ja bym dal przynajmniej 5,5/10

26.09.2010 09:58
Pan Tur
odpowiedz
Pan Tur
34
Czempion_Kirkwall

Już napisy końcowe są do bani, choć nie widziałem filmu (śpiewa Justin Bimber).

26.09.2010 10:47
kong123
😊
odpowiedz
kong123
113
Legend

Ciekawostka dla ciekawych - w napisach końcowych śpiewa sam Justin B.!

To jest już najlepszy powód aby tego nie oglądać ;)

A tak na serio zobaczę bo lubię filmy z Jackie Chanem a napisów końcowych przecież oglądać nie muszę ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze