Nie grajcie tak w jRPGa - Brucevsky - 15 sierpnia 2011

Nie grajcie tak w jRPGa

"Nie, nie i jeszcze raz nie" Źródło: ign.com

Wszyscy chyba orientujemy się jakie są główne atuty japońskich RPG-ów. Między innymi są to intrygująca fabuła, rozbudowany i złożony system gry, wielogodzinna zabawa. Aby w taki tytuł się zagłębić i odpowiednio wykorzystać te zalety trzeba zaprezentować odpowiednie podejście. I akurat tego mi w ostatnim czasie brakuje.

Niespecjalnie, już od jakiś trzech tygodni znęcam się nad Vagrant Story. Wyniki konfrontacji ze wspaniałym dziełem SquareEnix widzieliście czasami na gameplay.pl, gdzie zainspirowany pewnymi faktami publikowałem kolejne wpisy. Ten jest kolejnym rezultatem godzin spędzonych w Lea Monde. A w zasadzie to ostatniej absencji od tej wirtualnej rzeczywistości.

Najgorsze chyba, co może spotkać osobę bawiącą się przy jRPG-u to nagłe wybicie z pewnego rytmu. Utrata pewnej ciągłości fabularnej wynikająca z nadmiaru innych obowiązków i braku czasu na granie. Nagle pojawia się problem, gdy po tygodniu przerwy próbuje się wrócić do świata gry i dochodzi się do wniosku, że znowu trzeba przypomnieć sobie klawiszologię, ogarnąć ostatnie wydarzenia, ustalić kierunek wyprawy, stan uzbrojenia i miejsce na mapie. Pół biedy, gdy sporo pamiętamy, ale jeśli przerwa była długa i obfitowała w różne ważne wydarzenia to może się okazać, że musimy prawie „zacząć od początku”. Dla prezentowanej historii i immersji to cios niemal śmiertelny.

Mam nadzieję, że Wy podobnych trudności nie macie i nie znęcacie się w taki sposób nad wielkimi, długimi tytułami w stylu Vagrant Story. Ja zamierzam nanieść drobne poprawki do osobistego kalendarza, aby nie pozwolić sobie totalnie wypaść ze świata Lea Monde. Ale i tak już czuję, że robię coś nie tak, bo w taką grę się po prostu tak nie gra. Nie porzuca się jej na kilkanaście dni i nie uruchamia na 20 minut, aby przebiec od jednego punktu zapisu do drugiego.

Może ktoś z Was jest w podobnej sytuacji i będzie chętny przybić wirtualną piątkę innemu graczowi w podobnie złej sytuacji? Ktokolwiek?

Brucevsky
15 sierpnia 2011 - 11:46
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.08.2011 15:47
James_007
James_007
172
Septimus

potrafilem gre porzucic na 2-3 tygodnie i wrocic do niej na pelnych obrotach, albo grac po pol godziny co drugi dzien by dojsc do ajkeigos wciagajacego momentu i na pelnej parze poleciec do konca i wcale nie psulo mi to odbioru
szczerze mowiac grajac non-stop w jakiegos rpga zaczyna mnie nuzyc, wiec takie przerwy lub ograniczony czas gry jest zdecydowanie lepszym rozwiazaniem

16.08.2011 16:21
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
82
Silence of the LAMs

To problem nie tylko jRPGów ale też starszych, bardziej rozbudowanych cRPGów.

Tak się składa, że miałem identyczny problem w Baldurs Gate 2. Zrobiłem sobie roczną przerwę, wróciłem i za cholerę nie wiedziałem co dalej robić. Ponowna wizyta w lochach Irenicusa mi się nie widziała a dziennik nie był pomocny.

Kolejny problem będzie (a raczej ja będę miał) z obiema częściami Ultima Underworld bo dziennika tam w ogóle nie ma. Jak nie spisywałeś niczego na papier i nie notowałeś - jesteś udupiony/u r fuked.
Sama gra mimo pozornie małej wagi (5 dyskietek) zapewnia jakieś 40h gry.

16.08.2011 16:25
kjx
odpowiedz
kjx
127
Mighty Pirate

FF7. Przeszedłem około 80-90% gry i, nie z własnej woli, musiałem zrobić sobie dwutygodniową przerwę. To wystarczyło, do gry nie wróciłem. Działo się to ze trzy lata temu i do tej pory pluje sobie w brodę, że się jednak nie przemogłem i jej nie dokończyłem.

Ale dobrze wiedzieć, że nie ja jeden mam podobne problemy ;D

16.08.2011 16:40
Defan
odpowiedz
Defan
34
Chorąży

Szczerze mówiąc mam tak ze wszystkim grami, książkami i serialami. Przez ogrom obowiązków nie mogę dokończyć "FEAR 2". Obejrzałem ostatnio również 8 odcinków z pierwszego sezonu "Rzym"... i pomimo, że serial jest naprawde świetny, to jakoś nie mogę się za niego zabrać :(

16.08.2011 16:49
kwiść
odpowiedz
kwiść
121
Generał

GRYOnline.plRedakcja

Pociesze cię - ja FF VII przechodze na jendym sejvie od trzech lat :P Gra jest świetna, ale jak zrobie 2-3 tygodnie przerwy, to nie chce mi się wracać. Po kilku miesiącach znowu się zbieram w sobie, czytam solucję do momentu, w którym skończyłem i gram dalej ^^ Przypominanie fabuły trochę trwa, ale na szczęście z mechaniką nie ma problemu , bo to stary dobry final ;)

16.08.2011 19:23
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Problemy identyczne mam i ja (jak wypadłem z rytmu przy pierwszym Baldurze, do którego postanowiłem "ostatnio" wrócić [czyt. przed rokiem], to po przymusowej przerwie wywołanej sesją zdążyłem już koledze płyty zwrócić - save'y cały czas mam, czas gry należy więc liczyć już w -nastu miesiącach), ale jedyne ciekawe rozwiązanie jakie znam, wypracował mój współlokator - wyczuwając zbliżający się nawał zajęć, kończy wszystkie możliwe tytuły, żeby go później nie kusiły. :) Rekord, którego byłem świadkiem, to jakieś 25 godzin w któregoś "Fallouta", w dwa dni...

16.08.2011 19:26
dzony600
odpowiedz
dzony600
41
ru ru ru rurkowców

miałem tak z falloutem 3

ale np. dextera obejrzałem kiedyś 3 pierwsze odcinki i przestałem, a potem nagle po dwóch latach zacząłem od nowa i poszło 5 sezonów w miesiąc ;)

16.08.2011 20:38
Ambitny Łoś
odpowiedz
Ambitny Łoś
154
Cthulhu

Mi wystarczyły dwa dni przerwy od Dragon Age i musiałem się znowu przystosowywać do gry :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze