Max Payne 3 – czy Rockstar podoła legendzie serii studia Remedy? - Hed - 4 marca 2012

Max Payne 3 – czy Rockstar podoła legendzie serii studia Remedy?

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o grze Max Payne kojarzyłem nazwę studia Remedy. Dało ono światu prostą, ale wciągającą ścigałkę Death Rally. Lubiłem pograć w tę produkcję, ale nie uważałem jej za nic szczególnego. Do nowego dzieła Finów podchodziłem więc sceptycznie. Nie mówię, że się nie jarałem – pamiętam obrazki prezentujące absurdalnie dokładne tekstury na pistoletach i realistyczne twarze (w pewnym wieku człowiek ekscytuje się takimi rzeczami).

Obietnicę zmiany gatunku gier akcji traktowałem jednak z przymrużeniem oka – tym bardziej, że padła ona z ust kogoś, kto zasłynął wcześniej taką popierdułką jak wspomniane, dwuwymiarowe wyścigi. Gdybym mógł cofnąć się w czasie i spotkać swoją młodszą wersję, prawdopodobnie musiałbym dać sobie w twarz i wygłosić poniższy monolog, aby przekonać się do zagrania w grę szybciej. Bo przygody Payne’a to naprawdę nowa jakość na maksa.

Dogde this

Po tej grze spodziewałem się niezbyt rozgarniętego bohatera, fabuły potraktowanej jako pretekst do strzelania i braku większych uniesień emocjonalnych. No i solidnej porcji akcji, bo skoro ktoś stawia na ten gatunek, to musi zadbać przede wszystkim o to.

Zabawne jest to jak postrzegam dzisiaj serię Max Payne, czy raczej jej początki. Akcja i strzelanie? Tak, były. Bullet time? Jasne, robił wrażenie i urozmaicał prostą rozgrywkę. W zasadzie dzięki niemu Maxa przechodziło się dobrze, mimo, że autorzy nie wykazywali się wielką inwencją w kwestii urozmaicania zabawy. Było trochę strzelania ze snajperki, czy innych kombinacji – przez większość czasu działaliśmy jednak według prostego schematu. Podsłuchaj przeciwników przez drzwi lub zza rogu, a potem wyskocz na nich i powybijaj. Szybowanie w zwolnionym tempie i omijanie pocisków miało w sobie moc i oddalało nudę. Nie to jednak przyciągało mnie do gry.

They were all dead

Siła Payne’a tkwi w czymś innym, co uświadamia sobie każdy gracz, który w niego zagrał. Widzę to wyraźnie po tym, że chcąc przypomnieć sobie tego klasyka wcale nie muszę wygrzebywać go z szafy z zapomnianymi artefaktami (płytami CD i kasetami). Wystarczy wejść na YouTube i odpalić serię filmów pokazujących przerywniki komiksowe. „They were all dead” – fraza, którą Max zaczyna spotkanie z graczem w pierwszej części swoich przygód dźwięczy dzisiaj równie mocno i wyraziście jak przed laty. Nawet puszczona z odtwarzacza serwisu słynącego z filmów o kotach.

Od samego początku wiedziałem, że mam do czynienia z czymś niezwykłym i niespotykanym. Pewnie dlatego kontynuowałem zabawę z ogromną determinacją – musicie wiedzieć, że mój ówczesny komputer nie za bardzo radził sobie z grą studia Remedy. Właściwie czułem się jakbym cały czas grał w trybie bullet-time, a w sytuacjach krytycznych oglądał slajdy puszczane przez przysypiającego operatora wyświetlacza.

Nothing is a cliché when it's happening to you

Poetyka zdania “they were all dead”, wypowiedzianego przez Maxa w otwarciu pierwszej gry, polega na tym, że jest ono zarazem stwierdzeniem faktu, jak i przepowiednią. Max patrzy w przeszłość i rozczula się nad sobą, wspominając wydarzenia prowadzące do śmierci jego rodziny oraz pogrążanie się w ciemności na drodze do spełnienia zemsty. Dla gracza jest to dopiero początek historii – jeszcze nikt nie umarł, ale wiemy, że wkrótce się to zmieni.

Scenarzyści ze studia Remedy zastosowali starą jak świat technikę inwersji w sposób niemal poetycki (czy jak kto woli literacki). „I released my finger from the trigger”, dodaje Max, “and it was over”. I wtedy zaczyna się właściwa gra, w której wystrzały z broni są jak znaki interpunkcyjne, oddzielające zdania, jakich w grach akcji jeszcze nie słyszeliśmy.

You're in a computer game, Max

Literackość Maxa Payne’a nie znaczy, że scenariusz jest wybitny, czy wyniosły. Jego siłą jest wpasowanie się do pewnej konwencji, czy raczej przeniesienie jej na grunt gry akcji. Autorzy z premedytacją wkładają w usta bohatera frazy wypowiadane przez postacie z drugorzędnych filmów detektywistycznych i powieści kryminalnych. Payne jest niemal grafomanem, który smutną rzeczywistość ubarwia turpistyczną poetyką. Który inny bohater gry porównuje padający śnieg do opadów radioaktywnych?

W tym wszystkim Remedy zachowuje zdrową równowagę między tandetą, stylizacją i błyskotliwym humorem. Mało która gra jest aż tak samoświadoma jak seria o przygodach byłego policjanta. Jej twórcy poszli na całość i umieścili w swojej produkcji dziesiątki nawiązań – zarówno w formie, jak i treści. Wszyscy pamiętamy chyba słynne seriale, które można obejrzeć podczas gry. Znamy dziesiątki ukrytych „easter eggów” i cytatów.

Payne jest jednocześnie twardzielem, nerdem i chodzącym wyrazem postmodernizmu. Kolejne rozdziały jego historii składają się nie tylko na grę, ale pewien manifest. Artystyczny i komunikacyjny – Remedy pokazuje, że gra może być zabawna i przy okazji inteligentna. Nie w sposobie racjonalnego i przemyślanego budowania fabuły, bo tutaj zdarzają się wątpliwe jakościowo zwroty akcji. Chodzi o zrozumienie czym są gry na tle innych środków przekazu.

The past is a gaping hole

Po co w ogóle piszę to wszystko? Nie jest to przypadkowy bełkot, który nagle przyszedł mi do głowy. W ubiegłym tygodniu miałem okazję zagrać w grę Max Payne 3 i zobaczyć jak Rockstar podejdzie do tej znanej i, jak chyba się domyślacie, uwielbianej przeze mnie marki. Wrażenia opisałem w tekście na gry-online.pl i chyba nie ma wątpliwości, że bawiłem się świetnie. Gra jest dobra. Zachowuje wiele elementów dobrze znanej rozgrywki, operuje podobnym poziomem trudności i robi duże wrażenie od strony wizualnej. Nie mam jednak wątpliwości, że Max Payne 3 będzie grą inną. Dlaczego?  

Wydaje mi się, że Rockstar nie może zrobić gry podobnej do poprzednich części serii. Może brzmi to dziwnie, ale skopiowanie patentów z Max Payne 1 i 2 zakrawałoby na plagiat. Firma ma oczywiście prawa do marki i jej cech charakterystycznych. Tutaj chodzi jednak o coś więcej: o styl wypowiedzi studia Remedy, który jest charakterystyczny dla wszystkich dzieł tego studia. Pokazuje to świetnie Alan Wake.

Finowie tworzą gry zawieszone gdzieś pomiędzy rzeczywistością, a fikcją – nie w rozumieniu dosłownym. Chodzi oczywiście o granicę między grą, filmem a literaturą. Punkt styczny metodologii prowadzenia fabuły z tym jak ją odbieramy. Bohaterowie gier Remedy żyją w swoich światach i poza nimi – są postaciami znajdującymi się z wewnątrz, które z ogromną swobodą wychodzą z podstawowej płaszczyzny narracji. Remedy operuje konwencją, konceptem i zestawianiem motywów. Rockstar specjalizuje się za to w czymś innym.

No, no. Not Max Payne

Uciekając w nieładne generalizowanie, można powiedzieć, że Rockstar ma jednych z lepszych scenarzystów w świecie gier i zwykle nie unika trudnych kwestii. Grand Theft Auto IV ma swoje momenty (scena z samowarem w kuchni jednego z gangsterów), Red Dead Redemption w samym wprowadzeniu podejmuje więcej ciekawych (społecznie?) tematów od wielu innych gier akcji razem wziętych. Zwykle te mocne początki i sceny nie idą w parze z dobrymi zakończeniami i jakimiś ogólniejszymi konkluzjami (takie jest przynajmniej moje zdanie), ale ogólnie poziom jest wysoki. To jednak inna forma zabawy od tego, co robi Remedy – tutaj dostajemy parodię, satyrę i wyolbrzymienie. Firma kpi z postaci, zachowań, zjawisk kulturowych i społecznych. Także przyjmuje pewną konwencję, ale działa w jej ramach.

W przypadku Payne’a będzie inaczej – moim zdaniem ujawni się raczej tendencja Rockstara do osadzania swoich historii w pewnym dobrze znanym kontekście. Nie znam treści pełnej gry, ale wydaje mi się, że to historia o realnych „problemach świata” (nie tylko trzeciego). I to stoi w opozycji do tego, czym Max Payne był wcześniej. Wyraża to chyba jedno z pytań, jakie zadałem twórcom gry podczas pokazu „trójki” - o zmianę specyfiki głównego bohatera. Odnoszę wrażenie, że Max Payne kiedyś był postacią z gry/komiksu, a teraz jest „po prostu” człowiekiem. Takie postawienie sprawy na pewno pozwoli opowiedzieć osobistą historię i pogłębić postać. Nie jestem jednak pewien, czy tego typu zabieg nie spowoduje tak naprawdę spłaszczenia tego ikonicznego bohatera.

Hed
4 marca 2012 - 17:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.03.2012 18:11
raziel88ck
👍
raziel88ck
144
Reaver is the Key!

Ostatnio odświeżyłem sobie, kolejny raz zresztą obie części tej znakomitej serii. Historia Maksa zatoczyła swoje koło i ciekaw jestem jak z tym fantem poradzi sobie Rockstar.

P.S. Czy w Max Payne 3 są quick save'y czy checkpointy?

04.03.2012 18:16
hedasw
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

raziel88ck - we fragmencie, w który grałem były checkpointy. Przeważnie trzeba było przejść większą scenę - np. walkę na bardziej otwartym terenie i kawałek "przejście" korytarzami. Też jestem bardzo ciekawy dalszych losów Max'a i mam nadzieję, że da się to wyczuć w tekście - seria się zmieni, ale nadal może być interesująca.

04.03.2012 18:19
😍
odpowiedz
Limbo92
6
Konsul

NA INNOSA!!! Jak mnie irytuje pisanie:

Literackość Max Payne’a

KU*WA! Przecież to jest imie...SKoro odmieniamy nazwisko to do uja odmieńmy też imię, Maxa Payne'a a nie Max Payne'a...To co, powiemy tak samo Adam Małysza, Buguś Linde, Krzysztof Ibisza? Wpienia mnie to straszliwie bo całe życie słysze od kompli, nawet od rodziny pamiętam jak ojciec mówił milion lat temu do mnie" synek, nie graj już w tego Max Payne'a...ARGHHHHH!

04.03.2012 18:26
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Nie bulwersuj się tak bo ci zwieracze puszczą

04.03.2012 19:13
SnT
odpowiedz
SnT
144
U R

Limbo92 >>> synek, ale Max Payne - to także tytuł gry.

A tekst świetny !

04.03.2012 19:34
Hesperus
odpowiedz
Hesperus
14
Legionista

dobry tekst, mówię jako wielbiciel twórczości Remedy

04.03.2012 19:39
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

cóż, Rockstar to nie Ubisoft ani EA, ani Activision, żeby zeszmacić markę. Ale ciężko powiedzieć, w dzisiejszych czasach... MP3 taką legendą jak jedynka na pewno nie zostanie.

04.03.2012 19:47
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Ale Rockstar ma swój charakterystyczny styl, który niestety mocno różni się od stylu Remedy.
MP3 będzie pewnie świetną grą, ale niestety trzeba się pogodzić z tym, że w zupełnie innym klimacie niż poprzednie części.

04.03.2012 19:49
hedasw
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

Limbo92 - jedna literka "a" dodana specjalnie dla Ciebie. Dzięki za uwagę.

04.03.2012 20:20
odpowiedz
Gjallarhorn
7
Pretorianin

Najlepsze jest to, że po tylu latach w tą grę dalej się fajnie pyka. Mistrzostwo. MP3 będzie raczej solidnym popisem świetnego rzemiosła Rockstara niż starym Maxem.

05.03.2012 11:56
odpowiedz
zanonimizowany705868
39
Pretorianin

Gra na pewno będzie dobra, tutaj nie mam wątpliwości. Jednak uważam również, że osoby, które liczą na starego, dobrego Maxa bardzo się zawiodą. To jest tylko moje zdanie i mam nadzieje, że się myle.

05.03.2012 16:48
Quarez
odpowiedz
Quarez
49
PC Gamer

Super poziom tekstu !. Gratuluje. Co do MP3, ja osobiście trochę inaczej podchodzę do tej produkcji, jako zupełnie odmiennego tytułu. Mam wrażenie, że wykorzystana marka MP3 ma za zadanie jedynie przyciągnąć większą rzeszę kupujących niestety, a o prawdziwej kontynuacji tej serii możemy tylko pomarzyć. Szkoda

05.03.2012 21:01
BFHDVBfd
odpowiedz
BFHDVBfd
105
KAPITAN

To będzie świetna gra, ale gówniany sequel :)

06.03.2012 02:31
Oburzony
👎
odpowiedz
Oburzony
59
PC Gamer

Max Payne 3 będzie porażką, niestety jest obecnie polityka odkopywania hitów i znanych marek... i niestety w 99% nie udaje się to. Tak samo będzie w tym przypadku. Szkoda serii ;/

18.03.2012 18:46
odpowiedz
zanonimizowany789322
28
Senator

[13] pozamiatane.
Gra jako taka na pewno będzie świetna - w końcu to R* - ale wątpię, żeby była w stanie pobić "dwójkę", która moim zdaniem była dużo lepsza od "jedynki".

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze