Gry są za krótkie? Akurat! - Red - 18 sierpnia 2012

Gry są za krótkie? Akurat!

Ponoć 90% z nas odwiesiło kapelusz i lasso na kołku przed ukończeniem RDR....

Gracze narzekają. Twierdzą, że kiedyś gry były lepsze, miały więcej klimatu, wkładano w nie więcej serca i dostarczały więcej emocji. Tytuły sprzed lat to długie oraz wymagające produkcje, które zmieniły się w to, co mamy obecnie - produkcje zbyt łatwe, zbyt szablonowe i zdecydowanie za krótkie! Gry zabierają nam za mało czasu, tak? Bullshit! 

Utyskiwania graczy powtarzają się niczym mantra "Prawdziwego Gracza" - obecne tytuły dostarczają od kilku godzin rozgrywki (patrz Call of Duty), nie wymagają od nas zbyt wielkich umiejętności i są niczym w porównaniu do trzydziestogodzinnych sesji w produkcjach sprzed lat. Wówczas przed monitorami czy telewizorami spędzaliśmy mnóstwo czasu, bawiąc się lepiej niż teraz. Ale czy tak rzeczywiście jest? Otóż nie do końca. Prowadzone statystyki paradoksalnie przeczą tym głosom. Zgodnie z nimi największą popularnością cieszą się pozycje wpisane w obecny standard długości rozgrywki, a te dłuższe najzwyczajniej w świecie nie są kończone. Tak, dobrze przeczytaliście – gracze mają gdzieś poznanie całej fabuły! Dane poparte głosami branżowych ekspertów pokazują, że większość nie chce doprowadzać losów wirtualnych bohaterów do końca. Jak podaje CNN w jednym ze swoich artykułów, przeważająca większość graczy nie kończy rozpoczętych tytułów (90%), a finału jednej z dłuższych i przy okazji najlepszych produkcji 2010, Red Dead Redemption, doświadczyło zaledwie 10 % z nich. Czy to znudzenie, czy choroba XXI wieku, czyli brak czasu? A może przyczyny należy szukać gdzie indziej - w tym, iż pragniemy ciągłych zmian, nowości, próbowania wszystkiego na przemian, nie zaś spędzania bitych godzin przy jednym tytule? Nie mam pojęcia, choć sam należę do tych 90%, którzy RDR podziękowali przed jej końcem, nie wiedząc właściwie dlaczego…

Bo skoro Red Dead Redemption tak zachwycał, to co nie wyszło?

Zresztą problem nie dotyczy jedynie produkcji ze stajni Rockstara. Podobna sytuacja występowała w przypadku ostatniego Fallouta,  Wiedźmina 2, czy nawet drugiego Assassin's Creeda, którego według statystyk Ubisoftu ukończyło nieco ponad 46% graczy. To przykłady produkcji czasochłonnych, które po pewnym czasie – na pierwszy rzut oka - zaczęły odbiorcę nudzić. A przynajmniej taki powód zdaje się oczywisty. Czyżbyśmy po prostu nie byli w stanie znaleźć odpowiednio dużo chwil wolnych, aby od początku do końca przejść rozpoczętą produkcję? Nie, po prostu zamiast poświęcać się jednej, długiej grze, wolimy ukończyć kilka mniejszych, potem o „starym zaczętym” zapominając. Ja sam należę do grona graczy, którzy cierpią na deficyt czasu. Praca, obowiązki, szarość życia codziennego i inne niedogodności nie pozwalaj mi na delektowanie się tytułem tak, jak w czasach dawnych, kiedy to zmartwień i zobowiązań było mniej. I choć fanem długich, wciągających erpegów będę zawsze, to jednak coraz częściej łapię się na tym, że preferuję krótką, spójną i ciekawą rozgrywkę (choć może nie tak dynamiczną jak ostatnie Call of Duty…).

Właśnie dlatego wydawcy, narzucając swoją wolę deweloperom, w oparciu o statystyki, czyli notabene nasze dokonania, czas pozycji ze swojego portfolio sukcesywnie skracaj. A czy narzekania, choć przeczące statystykom i faktom, nie są przez nich słyszane? Bynajmniej! Te summa summarum trafiają i do koncernów, które nań odpowiadają. W jaki sposób? Multiplayerem, osiągnięciami etc., czyli tak naprawdę sztucznym wydłużaniem rozgrywki. No bo jeśli zastanowimy się nad ich rolą, szczególnie tych drugich, to jasnym się stanie, iż jest to, poza sposobem na powiększenie prestiżu wśród znajomych, odpowiedź na narzekania na marną długość gier. Nie jestem oczywiście przeciwnikiem takich praktyk… no, przynajmniej nie do końca. Wszak nikt nam nie każe bawić się w sieci czy spełniać wymogów przygotowanych dla wszystkich trophyhunterów, ba! - sam niejednokrotnie pokusie "calakowania" ulegam, kończąc takiego Uncharteda po raz drugi, zbierając skarby i strzelając określoną bronią. Jakimś sposobem na przedłużenie żywotności gier są także dodatki, DLC i inne urozmaicenia, które spełniają swą rolę lepiej niż przeciąganie rozgrywki w nieskończoność - choć są też powodem wielu sporów i kłótni.  Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście tego typu przedłużenia życia grze cenię wyżej, niż silenie się na poszerzenie długości singleplayera za wszelką cenę. Do dziś pamiętam, jak męczyłem na końcu Darksiders, prosząc o to, by po prostu nastąpił koniec tej skądinąd świetnej produkcji….

Assassin's Creed II był za długi?

Czy więc producenci i wydawcy rzeczywiście tworzą krótsze produkcie tylko dlatego, że chcą wycisnąć z naszych portfeli jak najwięcej jak najmniejszym kosztem? Nie do końca. Odpowiedź zdaje się leżeć gdzieś pośrodku. Tak naprawdę nie chcemy gier wymagających i kosmicznie długich. Nie chcemy się męczyć, pokonywać wielogodzinnych etapów i własnych słabości z ogromnym trudem oraz potem na czole. Bo choć obejrzenie finału takiej produkcji jest cholernie satysfakcjonujące, to na "zaliczenie" wielu jednocześnie najzwyczajniej w świecie nie pozwoli nam czas - przynajmniej ja na jego nadmiar nie narzekam (choć być może po prostu Prawdziwym Graczem nie jestem…). A Wy, drodzy czytelnicy, kończycie rozpoczęte gry? 

Red
18 sierpnia 2012 - 00:16

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.08.2012 11:02
Kudłaty95
14
Legionista

Moim zdaniem to nie wina producentów tylko odbiorców. Społeczeństwo jest z roku na rok głupsze i twórcy chcą aby leming, który w fabułę się nie wkręci pograł sobie te 3-4h a potem o grze zapomniał i poszedł kupić nową. Dlatego też tworzone są takie gry. Bo takiemu studiu nie chce się tworzyć gry jeśli i tak za rok każdy zapomni jaką miała fabułę. Niestety jeśli ludzie nie zaczną doceniać gier branża ta zejdzie zupełnie na psy i oprócz pełnej emocji przygody będziemy mieli interaktywny film klasy C.

18.08.2012 13:30
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
72
Silence of the LAMs

Aż wrzucę pewien cytat.
One day in the future, when post-humans play with programmed picoware foglets displaying 60hz mattergames, hipsters of the genre too will recreate the ancient 'Mass Effect Videogame' from obscure university datpak libraries and discuss its visionary merits over synthesized nuwine (unwind with nuwine, the posters would say, the n and u letters criss-crossing in faint harp sighs).

Poza tym - nihil nowi.
Czytałem to w innych wpisach dotyczących długości gier.

19.08.2012 01:12
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

Gry są w sam raz. Jak porównuje ktoś grę dzisiaj, a z tym co było kiedyś to chyba się urodził w nie tej epoce. Kiedyś gry nie miały tak przeprowadzanej fabuły jaki dzisiaj panuje powszechny schemat jej zdawania graczom, nie znano wtedy takiej wizji, więc nie można sobie było w tedy tak porównywać. Macie ten przywilej do ponarzekania sobie i do powspominania co było kiedyś ,cieszcie się tym.

19.08.2012 01:25
odpowiedz
planet killer
83
Konsul

Jedno słowo- Skyrim

19.08.2012 19:19
odpowiedz
koma944
58
Nights watch

Totalnie nie rozumiem jak można nie przejść gry za który wydało się całkiem niezłą sumkę ,osobiście jak wybieram którą grę mam kupić wybieram oczywiście tą najdłuższa na resztę po prostu szkoda pieniędzy.Nie wiem jak można nie ukończyć tak świetnej produkcji jak RDR :)

19.08.2012 21:04
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
72
Silence of the LAMs

To działa tak:

masz dużo kasy ale mało czasu - część gier nie przechodzisz, traktujesz je z obojętnością, kupujesz masę gier - większość gier AAA nad którymi się recenzenci spuszczają itp.
lub
mało wydajesz na gry i masz nieco więcej czasu - więcej gier przechodzisz, statystycznie.

Mniej więcej...

19.08.2012 21:13
kęsik
😉
odpowiedz
kęsik
95
Legend

Oczywiście, że gry są za krótkie. Szczególnie nie lubię gier cRPG, które są krótsze niż 20h a takich jest sporo: Wiedźmin 2, Deus Ex: Bunt Ludzkości, Alpha Protocol czy pierwszy Mass Effect. Dla mnie optymalny czas jaki zajmuje mi przejście gry to 30-35h... ale takich gier za dużo niestety nie ma...

19.08.2012 21:52
odpowiedz
Horus3210
8
Legionista

Problemem jest to że gry są coraz krótsze oraz coraz droższe ergo płacenie więcej za mniej jest problemem.

19.08.2012 22:18
odpowiedz
Kamil950
74
Konsul

Ja bym tak nie dramatyzował z tymi 10% kończącymi gry. Myślę, że jednak więcej graczy przechodzi je w całości, tylko po prostu w swoim czasie. Przecież taki np. Half-Life 2: Episode Two ma już 5 lat, a kolejni ludzie ciągle kupują go razem z innymi produkcjami (np. Orange Box) w wyprzedażach (co można przeczytać np. na różnych forach).

Zresztą nawet teraz drugi epizod przeszło ok. 50,2% graczy wg Steam, a pewnie po malutku ta liczba ciągle się powiększa.

Poza tym nawet taką nową grę jak Deus Ex: Human Revolution z przed mniej niż roku ukończyło 41,9% ludzi wg Steam, a i tak pewnie ta grupa osób będzie coraz liczniejsza, dzięki większej ilości promocji oraz czasu.

Oprócz tego są jeszcze konsole, gdzie pewnie też sporo osób poprzechodziło te tytuły.

Po prostu nie wszyscy ludzie mają tyle pieniędzy i wolnych chwil, żeby kończyć wszystkie gry od razu po premierze. Jedna część osób mogła np. wybrać jedną grę do stopniowego przechodzenia, a druga inną, a potem mogą się zamienić. Oczywiście wiem, że to trochę uproszczone, ale przynajmniej w części może to być prawda. Bo jednak inni zwyczajnie naparzają tylko np. w CODa czy FIFĘ.

Poza tym (na co zwrócił mi uwagę 214 odcinek podcastu Fantasmagieria) skąd oni mogą mieć takie dane? Przecież nie wszyscy podłączają konsole (czy komputery) do internetu.

19.08.2012 23:00
odpowiedz
Kherlon
63
Senator

@kęsik DE:HR na poniżej 20h? Musisz strasznie gonić, ja grając dość szybkim tempem zmieściłem się w 25 h, byłoby więcej, ale przez pewnie błąd nie mogłem zrobić jednego questa.

20.08.2012 14:29
👎
odpowiedz
Mercc
52
Konsul

A Wy, drodzy czytelnicy, kończycie rozpoczęte gry?

Tak, trzeba byc mega lamusem zeby kupic gre za 100/200zl i ich nie przechodzic, tymbardziej ze RDR to swietna produkcja. A te 90% to pewnie jakies dane z czapy, nie wierze ze az tyle osob go nie skonczylo. Gry beda coraz glupsze, krotsze wlasnie przez takich noobow co gier nie przechodza. Tak w ogole, koncowa misja w RDR to misja poboczna, pewnie wiekszosc o tym nie wiedziala.

20.08.2012 14:34
kęsik
😉
odpowiedz
kęsik
95
Legend

@kęsik DE:HR na poniżej 20h? Musisz strasznie gonić, ja grając dość szybkim tempem zmieściłem się w 25 h, byłoby więcej, ale przez pewnie błąd nie mogłem zrobić jednego questa.

Nie ma mowy, o żadnym gonieniu. Gra wymaksowana na 100% i więcej niż 18h nie idzie wyciągnąć.

20.08.2012 14:54
😁
odpowiedz
Mercc
52
Konsul

up

Tak na pewno. Moze x fire ci piraty jakos po rusku liczy?

20.08.2012 15:03
sapc_io
😜
odpowiedz
sapc_io
67
Pretorianin

Przecież kęsik baldury kończył w 10 godzin. No sorry, ale też bym się czuł oszukany gdybym przy wiedźminie, czy mass effect spędził mniej niż 20 godzin, czuję twój ból. Na szczęście u mnie 30 godzin i nawet więcej przy obu produkcjach to normalka, więc jestem syty :)

20.08.2012 15:28
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
72
Silence of the LAMs

Z tym przechodzeniem gier jest jak z liczbą sprzedanych egzemplarzy. Producenci i wydawcy są niecierpliwi po prostu, przeca oba czynniki zwiększają się w czasie. Jedyne gry jakie sprzedają się szybko i dużo to kolejne taśmowe FPSy czy inne gry z potężnym zapleczem marketingowym i potrafiące nagromadzić potężny hype np. Skyrim.

Zresztą jak było np. 10, 15 czy 20 lat temu z grami? Też nie wszystko się przechodziło bo np. za trudne, inne gry się pojawiły itp.

22.08.2012 04:13
ttwizard
odpowiedz
ttwizard
152
AzoriuS

Niektórzy zdziwieni są osobami, które nie kończą gier kupionych za ciężkie pieniądze, ale dlaczego mają tracić czas tylko dlatego, że kupili daną grę komputerową. Czas to też pieniądz i jeśli mam zmuszać się do gry to lepiej odłożyć na półke/sprzedać i dać sobie spokój. Wiele tytułów poprostu nie jest dopracowanych do końca. Masz zabawe przez pierwsze godziny gry, a potem dostajemy te same jaskinie(Hello Oblivion, Skyrim), powtarzalne misje (Hello Asassins Creed) czy ciągle respawnujących się wrogów(hello Farcry 2) aby tylko na siłę przedłużyć czas gry, bo przecież w recenzjach ładnie wygląda stwierdzenie, że optymalny czas ukończenia gry to 40-60godzin. Szkoda tylko, że większość czasu spędzonego przy recenzowanym tytule można uznać za totalnie stracony.

22.08.2012 05:04
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

"Totalnie nie rozumiem jak można nie przejść gry za który wydało się całkiem niezłą sumkę"
Totalnie nie rozumiem jak mozna zmuszac sie do przejscia gry, w ktora gra sie nam kiepsko, tylko dlatego, ze sie na nia wydalo pieniadze. To jak na sile dojadac do ostatniego kesa jedzenie, ktore nam nie smakuje ani nie jestesmy juz glodni - bo za nie zaplacilismy. Kasa juz jest i tak stracona, i jeszcze dodatkowo sie dreczyc, robiac cos, co nie sprawia przyjemnosci? Gdzie sens, gdzie logika?

22.08.2012 07:22
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

finału jednej z dłuższych i przy okazji najlepszych produkcji 2010, Red Dead Redemption
Ta gra jest jedną z dłuższych, głównie przez masę fillerów. Spokojnie możnaby zmieścić to w <10h.

DE:HR na poniżej 20h? Musisz strasznie gonić, ja grając dość szybkim tempem zmieściłem się w 25 h
Tu znowu mamy do czynienia z bardzo długimi czasami wczytywania gry. Sprawdzając różne możliwości w grze, spędziłem ponad połowę czasu grania na oglądaniu ekranu wczytywania... po czym dałem sobie spokój.

Assassin's Creed II był za długi?
Jedyna część tej serii, którą ukończyłem. I niestety nie mam ochoty na więcej. Monotonia towarzysząca tej grze jest gorsza, niż w takim GTA i RDR.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze