Would you like a piece of pie? Czyli o DLC słów kilka... - Red - 14 sierpnia 2012

Would you like a piece of pie? Czyli o DLC słów kilka...

Co by tu wyciąć...

Długi proces tworzenia, pożerający ogromne środki finansowe oraz nerwy deweloperów i wydawców gier. Gorączkowe dopinanie zobowiązań,  terminów, które i tak w trakcie produkcji nieraz ulegały zmianie. Hektolitry wypitej kawy, paczki spalanych papierosów, zarwane noce - ale jest! Gra - ukochane, tak długo wyczekiwane dziecko studia, spoczęło na półkach sklepowych. Koniec? Nie, to dopiero początek... 

W chwili obecnej zakończenie produkcji tytułu wcale nie oznacza zakończenia projektu. Tytuły ostatnich lat przyzwyczaiły nas bowiem do tego, że każdą opowiedzianą historię, nawet tę najbardziej spójną, można jakoś rozszerzyć. "Jakoś", to znaczy raz lepiej, raz gorzej. Czasem autorzy serwują nam unikalną, przygotowaną ze smakiem opowieść, zaś innym paczkę nowych ubrań, map, broni i zbroi. W sumie nie ma w tym niczego złego. Rozumiem skąd biorą się te dwie skrajnie odmienne postawy. Problem pojawia się wówczas, gdy ktoś usiłuje wcisnąć nam coś, co od początku powinno trafić do podstawowej wersji gry. A niestety z taką postawą zaczynamy mieć do czynienia coraz częściej.

Born to be... DLC!

Spójrzmy chociażby na Mafię II. 2K Czech, czy może bardziej 2K, ewidentnie zapragnęło na swej marce dorobić, czego przejawem jest pierwsze duże, multiplatformowe DLC, jakie stworzono. Jimmy's Vendetta, bo o nim mowa, to wycięty tryb "swobodnej jazdy" z podstawowej wersji, który później chciano nam sprzedać pod postacią emocjonującej przygody z zupełnie nowym głównym bohaterem. Efekt? Miałka rozgrywka, opierająca się w zasadzie na strzelaniu do wszystkiego co się rusza na punkty, oraz opowieść przedstawiana graczom przy pomocy ściany tekstu i screena. Miało być pięknie - wyszło jak zawsze. Kolejnym, wręcz klasycznym przykładem jest drugi Assassin's Creed. Lecz należy przyznać otwarcie, w tym przypadku Ubisoft zagrało w otwarte karty. W konsolowym ACII od początku brakowało dwóch rozdziałów fabuły, było więc pewne, że wcześniej czy później trafią one do sklepów.

 To kastracje mierzone na większą skalę. Te, podczas których wycinane są pokaźne części kodu. Ale to nie jedyny sposób kaleczenia produkcji. Oj nie. Są jeszcze te mniejsze, równie frustrujące wycinki. Pamiętacie Mass Effecta 2? To świetna gra, która wciągnęła mnie bez reszty (zresztą jak cały świat ME). Niestety na tym pięknym obrazie pojawiły się rysy. A konkretnie zadrapania w postaci pustych pomieszczeń Normandii. Tu nieczynny pokład, tam zamknięte drzwi. Podczas pierwszego zagłębiania się w kontynuację przygody Sheparda nie zwróciłem na nie uwagi - do czasu. Kilka dni po premierze w przepastne sieci Cerberusa wpadły nowe postaci, pojazdy, misje i inne dodatki wypełniające opustoszałe przestrzenie. W pełni zlokalizowane dodatki, dodajmy, co tylko udowadnia, iż skalpel poszedł w ruch po raz kolejny - no, przynajmniej przy części z nich.

Ezio i jego (nie)kompletna historia...

Czy jestem wrogiem rozszerzeń jako takich? Nie, wręcz przeciwnie. Bardzo je lubię. Pamiętam czasy, w których wychodziły one w wersjach pudełkowych i wtedy cieszyły niezmiernie. Widać było, że twórcy tworzyli je z sercem, oddając nam coś przygotowane specjalnie z myślą o wiernych fanach - ot, weźmy chociażby Gothica 2: Noc Kruka, czy bardziej "nowożytnego" Dragon Age'a: Początek, Przebudzenie. A teraz? Teraz był jeszcze Wiedźmin 2, gdzie aktualizacja po aktualizacji CD Projekt Red spinał się, by w końcu wydać ponad dziesięciogigowe, w pełni darmowe rozszerzenie, zapewniające mnóstwo nowego contentu oraz wydłużenie zabawy! Niemniej w dzisiejszych czasach coraz częściej odnoszę wrażenie, że deweloperzy, prawdopodobnie pod wpływem wydawcy, wycinają część produkcji, zapisują ją gdzieś na dysku tylko po to, by w odpowiednim momencie - najlepiej kilka chwil po premierze - wrzucić ją do sieci. I ja już nie mam za złe samego faktu płacenia za jakąś wcześniej zaplanowaną na wycinkę porcję gry - choć to swoją drogą. Najbardziej boli sam fakt rozdrabniania większej całości na mniejsze, czasem mikroskopijne, rzeczy.

Ja mam tylko nadzieję, że gracze nadal będą dostawali grę pozbawioną pewnych części, a nie odwrotnie. Innymi słowy: abyśmy nie musieli kupować pojedynczych kawałków całego ciasta, aby poznać jego smak.

Red
14 sierpnia 2012 - 11:03

Komentarze Czytelników (36)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.08.2012 14:25
odpowiedz
zanonimizowany227597
72
Generał

Wycinanie fragmentów gier to nie jest wymysł ostatnich lat. Wcześniej producenci i wydawcy też kastrowali swoje tytuły i nikt nie miał szansy poznać tej zawartości, bo szła do piachu.

Za wydanie KotORa 2, zawierające wszystko to co oryginalnie miało zawierać, ciągle byłbym w stanie zapłacić cenę jak przy premierze :)

14.08.2012 14:31
Stra Moldas
odpowiedz
Stra Moldas
94
Wujek Samo Stra

raziel88ck, TNR -> Czytałem i się kompletnie z tekstem nie zgadzam. Czy ktoś, kto gra w serii Mass Effect bez dodatkowych towarzyszy z DLC traci fabułę gry? Nie, po prostu brakuje mu "bonusu". Tak samo Assassin's Creed II jest sensownie wytłumaczony i łączy się w spójną całość.

Jeszcze bardziej denerwuje mnie jęczenie na DLC w dniu premiery. W większości przypadków na dysku znajdują się podwaliny dodatku i reszta jest kończona w momencie, gdy gra leci do tłoczni. A niektórzy chcieliby zabić twórców...

Twórców - właśnie. To tak samo irytujące. Myślę, że twórcy często nie mają nic do gadania, bo to wymóg wydawcy, a przez mniej rozgarniętych to oni, jako "pierwsza linia", obrywają najbardziej...

14.08.2012 14:33
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

[16]
Uzywam wielkich liter bo tak robilo sie za czasow list dyskusyjnych, gdyz bolda wtedy nie mozna bylo uzywac. Przykro mi ze jesli chodzi o uzywanie netu jestes jeszcze mlodzikiem i tego nie pojmujesz.

I przykro mi ze nie zrozumiales nawet prostego argumentu numer 2. Nie wiem czy warto wogole go tlumaczyc bo jestes tlukiem ktory i tak pewnie nie zrozumie, ale sprobuje:
- nie ma gier z DLC (stare dobre czasy)
- pojawia sie gra oferujaca DLC i nagle dzieci takie jak ty, szastajace kasa na lewo i prawo kupuja to masowo "bo to moja kasa"
- nagle nastepne gry maja DLC - dzieci takie jak ty dalej kupuja
- kolejna gra? tym razem czesc fabuly/rozgrywki jest wywalona z gry i jest dostepna TYLKO w formie DLC

Dlaczego ja musze placic wiecej za to samo? Ah tak, bo pewien tluk "to moja kasa" (to ty jakbys sie nie domyslil) zadecydowal portfelem, ze MOJA kasa tez musi isc na dofinansowanie tego biznesu. Ostatecznie dostaje ubozszy produkt za te sama cene, bo ludek taki jak ty za mnie zadecydowal swoim portfelem. Wiec tak, nie dosc ze jestes skrajnym egoista to tez tłukiem, ktory poglebia problem. Albo jak wolisz: debilem, gdyz sam napedzasz machine wyciagajaca od ciebie coraz wiecej kasy. Jesli nie widzisz ze placac za wszysko powodujesz, ze bedziesz placil jeszcze wiecej to tylko takie okreslenie do ciebie pasuje. A zgodnie z definicja (wiki):

debilizm – stan upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim. Poziom intelektualny osób dorosłych charakterystyczny dla 12 roku życia.

Jako, ze zastosowales sposob myslenia jak u dzieci, a jestes (chyba) doroslym - to jedynie tak mozna cie okreslic. No, chyba ze masz 12 lat to wtedy przepraszam. Po prostu jestes dzieckiem i malo co jeszcze rozumiesz.


Proszę zorganizować akcję, lub ruch, który będzie miał realną (!) szansę na zmianę zaistniałej sytuacji, a z chęcią wykupię cegiełkę, złożę podpis, czy co tam będzie potrzebne. Siedzenie na czterech literach, obrażanie się i innych i ciągłe jojczenie nad upadkiem moralnym biznesu rozrywkowego jest uber żałosne.

O wlasnie. Widze, ze jedyny sposob myslenia to "rzuce wiecej kasy, bedzie lepiej". Czasami warto te pieniadze zatrzymac przy sobie. Nie wiem jak ty, ale ja juz glosowalem kilka razy kieszenia i w moim przypadku przynioslo to skutki (casus EVE-Online i spadku ilosci subskrypcji). Jak widac ja juz swoje zrobilem, przynajmniej w jednym przypadku. A co TY zrobiles oprocz pogarszania sytuacji?

14.08.2012 14:44
odpowiedz
koobon
82
Legend

Przy okazji, nawet nie bede przytaczal cytatow, pokazujacych jakim jestes hipokryta jesli chodzi o te wypowiedz.
Chciałbym żebyś mi przypomniał, bo ja nie pamiętam bym zaglądał komuś w kieszeń, ale mogę się mylić.

Uzywam wielkich liter bo tak robilo sie za czasow list dyskusyjnych... - mnie jest przykro, że nie zauważyłeś, że to nie jest lista dyskusyjna, i że GOL w swej szczodrości oferuje możliwość wytłuszczenia.

Dlaczego ja musze placic wiecej za to samo? - nie musisz
ze MOJA kasa tez musi isc na dofinansowanie tego biznesu - nie musi

Fajnie, upuściłeś trochę żółci, a teraz wyciągnij ten wielki kij, który masz w dupie.

O wlasnie. Widze, ze jedyny sposob myslenia to "rzuce wiecej kasy, bedzie lepiej". - proszę, jednak funkcja "bold" nie jest ci obca.
Napisałem, że z chęcią taką akcję wspomogę w każdy sposób, a ty przypieprzasz się do jednego fragmentu wypowiedzi ignorując resztę. Nie wiem jaki masz problem z kasą (moją), ale ewidentnie jest on kolosalny.

A co TY zrobiles oprocz pogarszania sytuacji?
Nic, bo mnie ta sytuacja nie doskwiera. Przypominam, że jestem tłukiem (tudzież debilem, jak wolisz), który nie widzi niczego poza czubkiem swojego nosa i ma twoje dylematy moralne w głębokim poważaniu.

14.08.2012 14:49
Matek17
odpowiedz
Matek17
22
Pretorianin

The Cake Is a Lie.

14.08.2012 14:54
odpowiedz
zanonimizowany224855
21
Centurion

[18]
Jeszcze bardziej denerwuje mnie jęczenie na DLC w dniu premiery. W większości przypadków na dysku znajdują się podwaliny dodatku i reszta jest kończona w momencie, gdy gra leci do tłoczni. A niektórzy chcieliby zabić twórców...

Hmm... z tego co wiem to jak ktoś się nie wyrabia ze skończeniem gry, to przesuwa premierę. Zatem to co ląduje w DLC wcale nie jest tym, czego po prostu nie zdążyli skończyć, tylko tym co od początku do końca było przemyślane jako DLC za dodatkową opłatą. Gdyby było inaczej to niedługo za patche do gier moglibyśmy zacząć płacić, tylko dlatego, że twórcy nie zdążyli jakiegoś błędu załatać przed tłoczeniem.

Twórców - właśnie. To tak samo irytujące. Myślę, że twórcy często nie mają nic do gadania, bo to wymóg wydawcy, a przez mniej rozgarniętych to oni, jako "pierwsza linia", obrywają najbardziej...

Ok, tu trochę masz racji. Chociaż jeśli już to szalę bym wyrównał pomiędzy twórcami i wydawcami, bo twórcy trochę do gadania jednak mają.

14.08.2012 14:55
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Chciałbym żebyś mi przypomniał, bo ja nie pamiętam bym zaglądał komuś w kieszeń, ale mogę się mylić.
CTRL+F, "szejk". Czyzby doskwieralo ci, ze ktos szasta kasa jak mu sie podoba? Najwyrazniej tak.

Napisałem, że z chęcią taką akcję wspomogę w każdy sposób, a ty przypieprzasz się do jednego fragmentu wypowiedzi ignorując resztę.

To ci podalem jak mozesz "wspomoc" jakakolwiek akcje. Ah no tak - jakikolwiek sposob oprocz tego skutecznego, byles sie z tym dobrze czul, mimo ze nic nie zrobiles. Tluk jak nic :)

I na tym mozna ta "dyskusje" skonczyc. Wyjasnilem ci na czym polega twoj udzial, mozesz to przyjac do siebie lub nie. Faktem pozostaje, ze nalezysz do grupki "debilo-klientow", ktorzy lykaja wszystko jak leci.

14.08.2012 15:00
odpowiedz
koobon
82
Legend

CTRL+F, "szejk".
Nie jesteś w temacie, przykro mi, ale kompletne pudło.

Faktem pozostaje, ze nalezysz do grupki "debilo-klientow", ktorzy lykaja wszystko jak leci.
To się nazywa nadinterpretacja - nie łykam wszystkiego jak leci, choć pewnie w twoim rozumieniu wydawanie pieniędzy na cokolwiek jest "łykaniem wszystkeigo jak leci".
W drugim zdaniu [16] napisałem już co myślę o twoich wypocinach, więc nie będę się powtarzał.

14.08.2012 15:25
Stra Moldas
odpowiedz
Stra Moldas
94
Wujek Samo Stra

TNR -> Ale popatrz na przykład na filmy. Oglądasz film w kinie, a potem kupujesz wersję na DVD i są sceny dodatkowe. Też wycięte? No też. A nikt w ten sposób nie narzeka. Po prostu to wynika tylko i wyłącznie z tego, że jest ta świadomość o istnieniu DLC. Bez niej byłoby mniej "krzykaczy"...

Ja tam problemu nie widzę - jak coś jest dodatkowe, to nie obowiązkowe. I można kupować albo nie. :)

14.08.2012 15:33
odpowiedz
komenty
66
Senator

Tylko, ze nie zawsze wiadomo, czy to co wydano w postaci DLC bylo gotowe w momencie wysylania gry do certyfikacji w MS i Sony (mowa o grach, ktore wychodza rowniez na konsole). Proces certyfikacji moze trwac nawet ponad miesiac - w tym czasie moze powstac sporo dodatkowych materialow, albo mozna podszlifowac to co bylo czesciowo gotowe. Gdyby dodano to do gry niedoszlifowane to narzekalbys na bledy w grze.

W artykule mieszasz tez dwie sprawy - wycinanie elementow z gry i wypuszczanie zwyczajnie slabych dodatkow. Narzekasz na to, ze Jimmy's Vendetta byl wyciety z gry (nawiasem mowiac, nie przedstawiajac zadnych dowodow), a w praktyce skupiasz sie na tym, ze jest nieciekawy. Czy ten dodatek bylby ciekawszy, gdyby został wypuszczony razem z gra?

A moim zdaniem DLC powinno powstawac, ale przynajmniej czesc z nich powinna byc darmowa. To dawaloby prace zespolowi developerskiemu na czas certyfikacji i na kolejne 1-2 miesiace, zniechecajac jednoczesnie konsolowcow do odsprzedazy gry w 3 dni od premiery.

14.08.2012 17:06
odpowiedz
zanonimizowany224855
21
Centurion

[25]
Ale weźmy pod uwagę, że te sceny nie są kręcone specjalnie żeby je wrzucić na DVD. A poza tym jak kupuję film na płycie to zazwyczaj nie dla dodatkowych scen. Filmy na DVD i BR są odpowiednikiem wersji GOTY w grach. Żeby sytuacja była adekwatna to film w kinach musiałby być w kilku wersjach. Sam powiedz czy nie czułbyś się źle jakbyś poszedł na premierę, a 2 tygodnie później od kolegi się dowiadujesz że teraz wyświetlają w kinie wersję 10 minut dłuższą. Dochodzi też różnica kosztów - gry jednak to nieco droższy wydatek.

Druga sprawa, że przy kręceniu filmów powstają dziesiątki jak nie setki godzin materiału filmowego. Te same sceny nagrywane są po kilka razy i różnymi kamerami, a później się montuje. Wiadomo, że część trzeba wyciąć. Tym bardziej że często robi się to ze względu na kategorie wiekowe - jedna scena przemocy/seksu, albo jedno "fuck" za dużo i kategoria wyższa co oznacza milionowe straty. Zatem niektóre (zawsze są to najmniej ważne i nie wnoszące nic do fabuły sceny) się wycina. Ludzie o tym wiedzą i mimo świadomości istnienia takich scen na płytach, nie krzyczą że zostały wycięte.

Gdyby faktycznie takie były powody wycięcia fragmentów gry, to również gotów byłbym zapłacić dodatkowo za wersję 18+ na przykład. Btw. kiedyś treści wycięte z jakichś powodów odblokowywało się często podczas gry wykonując coś dodatkowego. Teraz trzeba za to płacić, a za dodatkowe czynności w grze dostajemy co najwyżej nic nie wnoszące achievementy.

Swoją drogą to według mnie dobrym rozwiązaniem byłoby po prostu obniżenie cen podstawowej wersji gry. Jeżeli wydawca decyduje się że DLC nie będzie, to rzuca 100zł za premierówkę na peceta. Jeżeli wie że będzie przez pół roku co miesiąc wydawał dodatkową zawartość za dychę, to niech poinformuje o tym przed premierą i obniży cenę podstawki do powiedzmy 70zł. Wtedy nawet ci którzy normalnie DLC nie kupują, może by się skusili bo w końcu mniej zapłacili za grę. Przy okazji zorientowaliby się jaka jest jakość tych dodatków i czy warto inwestować w kolejne. Z kolei ci którzy kupują wszystkie dodatki i tak zapłacą koniec końców 130zł za grę + wszystkie DLC przez pół roku. Czyli więcej niż za standardową premierę (100zł).

14.08.2012 22:03
Stra Moldas
odpowiedz
Stra Moldas
94
Wujek Samo Stra

TNR -> Pamiętajmy, że gry są tańsze, niż były te kilka lat temu. Obniżenie ceny nie wchodzi w grę, bo patrzmy też, jakie są teraz czasy. Dodatkowo - ja nie widzę w tym żadnej "nieprzyjemności", bo zwyczajnie mam wybór. Jeśli uznaję DLC za warte zakupu, to biorę i się cieszę. Jeśli nie, to olewam i sprawa rozwiązana.

16.08.2012 11:27
RobotKolejkowy EWA-1
odpowiedz
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

Asmodeusz> Mimo ze zgadzam sie z toba w kwestii dlc, to musze przyznac ze zachowujesz sie dziecinnie. Wyzywasz kolege od debili i tlokow, podczas gdy z samej formy jego wypowiedzi mozna wywnioskowac ze nim nie jest, za to ty wystawiasz sobie watpliwe swiadectwo obrazajac go bo nie podoba ci sie jego podejscie do tematu. Przypomne ci ze zyjesz w poniekad niedoskonalym systemie zwanym "demokracja", wiekszosc zaglosowala portfelami a ty jestes w mniejszosci. W zwiazku z tym masz dwie opcje: 1) przestac grac w gry 2) zakceptowac ten stan rzeczy. To jak z wyborami do parlamentu. Gdy wygral PiS moglem wyjechac z kraju lub zagryzc wargi i zostac. Tupanie nozka nie zdaje egzaminu.

16.08.2012 12:16
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Demokracja to ten słynny ustrój, w którym każdy głos się liczy, ale tylko jeśli należy do większości? Zajebisty argument - powtarzaj za innymi albo zamknij ryj.

16.08.2012 12:57
RobotKolejkowy EWA-1
odpowiedz
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

Mephistopheles czytaj wypowiedzi. Napisalem ze jest niedoskonaly, ale w takim ustroju zyjemy bo poki co inne systemy zawiodly. Mi tez nie lezy fakt ze trzech meneli ma 3xwieksza sile glosu niz profesor, ale tak to dziala.

16.08.2012 13:04
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

To może czytaj swoje przed opublikowaniem, bo właśnie przyznałeś mi rację. Abstrahuję nawet od faktu, że przenoszenie ustrojów politycznych na stosunki producent-konsument jest samo w sobie idiotyczne.

16.08.2012 13:17
RobotKolejkowy EWA-1
odpowiedz
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

Przyznalem juz w pierwszym poscie, nie rozumiem o co ci chodzi. Nigdzie nie pisalem ze jestem fanem demokracji, ale zyje w takim panstwie tak samo jak i ty. Akceptuje ten stan rzeczy. Jezeli ty nie, to zawsze mozesz starac sie taki system obalic i zostac powiedzmy dyktatorem. Bedziesz mogl zakazac dlc i przestaniesz marudzic. DLC beda istnialy bo sie sprzedaja, tak samo jak lady gaga i komedie z Karolakiem. Glosujcie porfelem i nie kupujcie zamiast sie mazac.

16.08.2012 13:33
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

[edit]
Albo dobra. Jednak dodam coś oprócz obrazka. Wprawdzie i tak stanowi lepszą odpowiedź niż jakikolwiek możliwy do napisania tekst, ale może okazać się nazbyt subtelny.

Łaskawie pominę większość twojej wypowiedzi, bo nie mam odpowiedniego arsenału i wystarczającej ilości amunicji, żeby stawać do walki z idiotyzmami tak monstrualnych rozmiarów. Odniosę się tylko do ostatniego zdania - "głosowanie portfelem" to nie jest wybór pomiędzy kupnem a rezygnacją z produktu (co najwyżej w przypadku zaprzestania płacenia abonamentu w grze MMO, ale one rządzą się swoimi prawami), bo nie ma czegoś takiego jak liczebne zestawienie osób, które czegoś nie kupiły. Bierność nie jest wyrazem sprzeciwu. Wyrazem sprzeciwu może być właśnie negatywny komentarz na forum o odpowiedniej tematyce. I w sumie tylko tyle, bo przeciętny gracz nie ma innej alternatywy. Śmieszy tylko sytuacja, w której jakiś niezbyt rozgarnięty osobnik, przy użyciu skrajnie antylogicznych argumentów, próbuje komuś nawet tę opcję odebrać.

16.08.2012 14:48
RobotKolejkowy EWA-1
odpowiedz
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

Monstrualne to ty masz mniemanie o sobie i jakies niczym nie poparte poczucie wyzszosci intelektualnej. Oczywiscie nie zamierzam ci tego zludnego poczucia odbierac,wszak na pewno wprowadza cie ono w dobry nastroj.
Ja nie uwazam ze jestes "niezbyt rozgarniety", bo niezwyklem wysuwac tak odwaznych osadow na postawie paru wpisow na internetowym forum. Po prostu sie z toba nie zgadzam, bo wpis na forum jako wyraz sprzeciwu jest mniej niz bezwartosciowy. Chyba nie myslisz ze wydawca to czyta i jeszcze wezmie sobie do serca twoje zale. Wydawca patrzy na tabelki excela a te sa zalezne od tego jak wiele osob takie dlc zakupi lub nie.
Tyle w temacie, pogoda zbyt ladna na marnowanie jej na internetowe debaty z czlowiekiem ktorego nie znam i o ktorych to debatach nikt za tydzien nie bedzie pamietac.

16.08.2012 14:58
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Nie mam wysokiego mniemania o sobie. Mam niskie mniemanie o innych. Zwłaszcza tych, którzy wykazują się wtórnym analfabetyzmem oraz brakiem jakiejkolwiek logiki i konsekwencji w swoich - niech stracę - "argumentach".

Tak w kwestii "wasze zdanie gówno znaczy, bo wydawca patrzy tylko na tabelki" - patrz: zakończenie Mass Effect 3, każda zmiana któregoś z krytykowanych elementów gry przy tworzeniu jej sequela lub niemal dowolna produkcja MMO z długoletnim supportem.

Swoją droga, czy pozytywnych opinii też nie należałoby zakazać? W czym są bardziej konstruktywne i znaczące od negatywnych?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze