Dokument o Comic-Con to fajny film - fsm - 28 listopada 2012

Dokument o Comic-Con to fajny film

Comic-Con Epizod V: Fani kontratakują - tak brzmi pełny polski tytuł filmu Morgana Spurlocka. W oryginale jest to Episode IV: A Fan's Hope, ale (jeśli wierzyć komentarzom na Filmwebie) pan reżyser uznał naszą wersję za dobrą, a może nawet i mającą więcej sensu, niż jego pierwotny zamysł. A skoro mamy sprawę tytułu za sobą, to możemy przejść do sedna. Comic-Con jako zjawisko wydaje się być fajny. Film Spurlocka jest fajny. "Fajny" to chyba słowo klucz w przypadku opisywania tej produkcji. Niby bardzo letnie, jeśli chodzi o temperaturę emocji, ale strasznie pasujące.

Comic-Con okiem Morgana Spurlocka to historyjka prosta, dosyć ...hm... jednostronna (choć pokazana z kilku perspektyw) i generalnie bardzo pozytywna. Po seansie ma się wielka ochotę pojechać do San Diego i uczestniczyć w konwencie razem z tysiącami pasjonatów z całych Stanów, a może i całego świata. Comic-Con okiem kamery jest wielki, barwny, pełen radości i entuzjazmu. Dwie "mroczniejsze" strony konwentu - finansowa i fakt, że coraz mniej w Comic-Conie jest komiksów - są zarysowane delikatnie.

Plakat jest mistrz!

Spurlock przede wszystkim śledzi losy kilku przyjezdnych. Mamy dwóch aspirujących do pracy w dużym wydawnictwie rysowników, mamy zakochaną młodą parę, mamy dosyć wiekowego szefa sklepu z komiksami, który chce sprzedać swojego białego kruka (pierwszy zeszyt Red Raven wart około pół miliona dolarów), mamy dziewczynę od kostiumów i mamy kolekcjonera. Każdemu z nich reżyser poświęca kilkanaście minut czasu ekranowego, przeplatając ich wątki wypowiedziami twórców (ujrzycie Franka Millera, Paula Dini, Kevina Smitha, Jossa Whedona i oczywiście Stana Lee i sporo innych sław) i obrazkami z wypełnionych kolorowymi postaciami miasta i hal.

Całość ogląda się dobrze, tempo jest sprawne, a bohaterowie bardzo  sympatyczni (choć - tu wkrada sie stereotyp - żadna z postaci nie może uchodzić za bardzo atrakcyjną czy przystojną). Generalnie wszystkie wątki są nacechowane optymistycznie (tylko jeden z rysowników nie daje sobie do końca rady z obranym przedsięwzięciem), a jeden to wręcz historia sukcesu i prostej drogi do gwiazd. A kto nie będzie kibicował zębatemu nerdowi i jego azjatyckiej dziewczynie, ten nie ma serca. Cała fantastyczna szóstka ma inne powody, dla których przyjechali na Comic-Con i w świetny sposób pokazują, że ten najsłynniejszy chyba konwent dla miłośników s-f, fantastyki, gier, filmów i komiksów to coś więcej, niż wielka impreza, na której można kupić figurkę i uścisnąć dłoń znanemu aktorowi. To miejsce kultowe, Woodstock dla nerdów/geeków, cztery dni, na które wielu ludzi czeka przez cały rok. Większość wypowiadających się przed kamerą ekspertów zgodnie twierdzi, że popkultura zmienia się błyskawicznie i niegdyś mały zlot fanów komiksu jest teraz jedną z najważniejszych filmowo-growo-komiksowych imprez na świecie. Wytwórnie bardzo starają się, by mieć co pokazać, a publika się z tego faktu niezmiernie cieszy.

Znacie ich?

Cieszy się też widz, bo Comic-Con Epizod V to niezwykle sprawna rzemieślnicza robota przyprószona fanatyzmem twórców i odbiorców. Trochę sobie myślę, że ten konwent to samograj - nie trzeba talentu Morgana Spurlocka (mówcie, co chcecie, ale Super Size Me jest świetnym dokumentem), by nakręcić taki film. Wszystko dzieje się samo, wystarczy wiedzieć, na kogo/co skierować obiektyw. Ale to Spurlock go nakręcił i przez to też jest tak fajny, jak jego film. Do tego bohaterowie są fajni, gwiazdy są fajne, San Diego jest fajne, konwent jest fajny. Fajnie. Kiedyś tam pojadę.

PS ciekawe, jak łatwo byłoby nakręcić materiał przedstawiający CC jako wylęgarnię psychopatów i no-life'ów; stworzyć film jednoznacznie negatywny...

fsm
28 listopada 2012 - 16:19

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.11.2012 20:35
Scott P.
👍
Scott P.
95
Generał

Po pierwsze gdzie/jak można zobaczyć ten film. A po drugie byłeś na Sinister, jeżeli nie a zamierzasz nadal iść to udaj się do kina w dzień w którym cena biletu nie będzie przekraczać 10 złotych.

28.11.2012 20:54
sekret_mnicha
😊
odpowiedz
sekret_mnicha
201
fsm

GRYOnline.plTeam

Film widziałem w Szczecinie, w Pionierze, przy okazji wycieczki weekendowej tamże. Z tego, co widzę, to straszna lipa jest z projekcjami Comic-Conu w naszych kinach. Podobno na fanowskiej stronie filmu na FB była lista kin, które to będą grać https://www.facebook.com/ComicConFani ale jej nie znalazłem. Np. w Poznaniu filmu brak.

Na Sinister nadal chcę iść, ale jeszcze nie wiem kiedy mi się to uda zrobić (pierwszeństwo mają Moonrise Kingdom i 7 psychopatów). Po Twej wypowiedzi wnioskuję, że ludzie twierdzący, że jest nieźle albo nawet bardzo dobrze, nie mają racji :P

28.11.2012 22:37
Scott P.
👍
odpowiedz
Scott P.
95
Generał

Ludzie mają racje film jest dobry, a na tle całego tego badziewia pokroju Paranormal Activity i innych tego rocznych horrorów to wręcz arcydzieło. Ale Sinister ma dwa problemy które powodują, że nie zasługuje by wydać na niego więcej niż 15 złoty. Pierwszy to budżet. Film kosztował tylko 3 miliony dolarów (które się zwróciły i to z nawiązką). Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie było tego widać. Aż jestem ciekaw jak by wyglądał Sinister gdyby scenarzysta wiedział, że będzie pracował przy filmie z większym budżetem (chociaż chyba się domyślam). Drugi to spoiler, więc nie będę pisał ale jak zobaczysz film to się domyślisz o czym chciałem powiedzieć.
PS Ciekawe czy Ethan Hawke zagra Adama Jansena w DE HR, jeśli chodzi o mnie to jestem za.