Tydzień KotORowy #1 Dyskusja o SW: KotOR część 1 - Jaszczomb - 15 lipca 2013

Tydzień KotORowy #1 Dyskusja o SW: KotOR część 1

Star Wars: Knights of the Old Republic to niezapomniana gra autorstwa studia BioWare mająca wielu oddanych fanów. Dzisiaj mamy specjalną okazję - w ten poniedziałek mija okrągłe 10 lat od premiery klasyka. By to uczcić, wraz z MaKaBem przygotowaliśmy dla Was KotORowy tydzień! W ciągu najbliższych dni spodziewajcie się wpisów poruszających różnorodne tematy związane z grą. Na końcu znajdziecie rozpiskę, a tymczasem zapraszamy na nasze wspominki dotyczące KotORa.

Uwaga - dyskusja zawiera drobne spoilery.

MaKaB: A long time ago, in a galaxy far away… Człowiek nawet się nie spostrzegł, a już minęło 10 lat od premiery. Jako miłośnik serii nie mogłem odpuścić takiej okazji. Postanowiłem zatem zaprosić Jaszczomba do dyskusji o KotORze. Witaj. Miło, że zgodziłeś się na udział w dyskusji.

Jaszczomb: Co miałem sie nie zgodzić, praktycznie się na tym wychowałem. Dekada od premiery KotORa, wciąż bez reedycji HD. Mnie by kupili - 10th Anniversary Edition czy coś w tym stylu, a ci wrzucili wersje na iPada w tym roku i tyle.

MaKaB: Właśnie, dekada. Podajmy kilka przykładów dla uświadomienia, o jak długim okresie mówimy. 10 lat temu Wiedźmin był jeszcze bodajże na poziomie wstępnego projektowania, PS2 święcił triumfy na rynku konsol, a pierwsza gra z serii Call of Duty miała dopiero się pojawić na rynku (październik 2003). Krótko mówiąc, epoka temu, a KotORa, jak lubiłem, tak nadal lubię.

Jaszczomb: PS2 święcił triumfy, a jednak KotOR tylko na Xklocka. Dziś upływa dziesięciolecie konsolowej wersji. PCtowa miała premierę kilka miesięcy później. W tym samym roku wyszło Jedi Academy, a jednak ta rocznica jakoś mniej ważna. Czemu właśnie KotOR i jak się zaczeła makabowa z nim przygoda?

MaKaB: Słuszna uwaga. Mimo wszystko jest to pierwsza premiera gry w ogóle, dlatego postanowiłem ją uczcić. Dobre pytanie. W życiu nieraz kieruje nami przypadek, tak było i u mnie. Jakieś 2 lata po premierze pecetowej wersji (listopad 2003) zastanawiałem się, co zasugerować jako prezent gwiazdkowy. Wybór padł na KotORa, który przewinął się w czytanych przeze mnie czasopismach growych, a akurat była przecena do 69 zł. Pomyślałem, że może warto spróbować czegoś nowego W tamtym czasie grałem głównie w strategie i jeszcze nie doceniałem uroków produkcji z gatunku (c)RPG. KotOR był więc jednym z pierwszych, poważnych doświadczeń fabularnych w moim życiu. Efekt? Zostałem oszołomiony, zmiażdzony wiadomym wydarzeniem, wykreowanym światem, możliwością wpływania na rozwój historii itd. Od tego dnia jestem miłośnikiem Rycerzy Starej Republiki oraz studia BioWare. Jak było w Twoim przypadku? Jak poznałeś grę?

Takie tam z ziomeczkami na Dantooine.

Jaszczomb: Kumpel zadzwonił, że dostał świetną gierę o Jedi i mam wpadać. Poleciałem do niego, akurat kończył instalację. Włączamy, robimy na szybko postać, bo chęć zobaczenia miecza świetlnego w akcji kusi, a tu... wybory dialogowe? Zamiast naparzania w przyciski - wybór ataku i obserwowanie następstw? Kumpel nie chciał mnie zawieść, więc włączył Jedi Outcast, ale wychodząc wziąłem KotORa (Outcasta nie chciał pożyczyć, suczysyn - well, dobre i to). Wtedy się zaczęło. Prawie godzina robienia postaci, żeby ta była dobra na każdym polu (co było, oczywiście, niemożliwe) i tak mnie wciągnęło, że nie zwróciłem uwagi, że przez prawie pół gry nawet nie jesteśmy Jedi!

MaKaB: Raczej 1/5, ale rzeczywiście początek jako nie-Jedi stanowi ciekawe urozmaicenie. Jeszcze odnośnie uroków KotORa, to uwielbiam różne wybory nawet w błahych sytuacjach, na przykład pomoc nękanemu kosmicie w Górnym Mieście. Zwykle wybieram ratunek, ale jest też możliwość nieco sadystycznego podejścia, a w tym temacie masz pewne doświadczenie.

Przy okazji, jaką stronę mocy preferujesz? Ja nie mogę się przemóc do ciemnej, z wyjątkiem kilku okazjonalnych wyborów. Zbyt dobre serce. Dodajmy również, że to gra jako Jedi, a nie Sith, jest kanoniczna (oficjalnie uznana za pasującą do uniwersum Star Wars).

Jaszczomb: Wtedy jeszcze dość niewinny Jaszczomb wybrał jasną stronę mocy i pomagał wszystkim! No i chciałem się przypodobać Bastili... chwila! Nie jestem pewien, ale końcówka z Bastilą właśnie mogła mnie nieco zepsuć. To dla niej stałem się zły! BioWare jest winne wszystkim mrocznym następstwom Jaszczomba! Tak, tak. Mroczny Jaszczomb to nie jest jakaś przypadkowa nazwa naszego głównego statku, to był od początku ich plan, deprawacja młodego.

MaKaB: Spróbujmy spojrzeć krytycznym okiem na to, co KotOR wniósł do gatunku RPG. Na pewno nie był szczególnie przełomowy, ale za to znakomicie wykorzystał funkcjonujące wtedy patenty oraz dodał kilka nowości od siebie. Wspomniałeś Bastilę. Zauważmy kunszt BioWare’u w zaprojektowaniu towarzyszy bohatera. Każdy jest interesujący, ma swą historię i można wpłynąć na jego postawę. Jednak chyba wszystkich przebija HK-47, zabójca "worów mięsa" ("meatbags"), który wygrał kilka branżowych nagród za najlepszą postać. O Bastili wspominałem już w tym wpisie, ale ew. związek z nią z pewnością zostaje w pamięci na dłużej. Mógłbym wspomnieć praktycznie całą drużynę (no, może poza Juhani), a przecież dobrze wykonane postacie to jeden z podstawowych elementów sukcesu każdego RPGa.

Jaszczomb: Dobre dupy to sukces! Od razu chce się grać! Co prawda to prawda - postacie są zrobione świetnie, niemal żadna nie wydaje się być wrzucona na siłę i można się z nimi „zżyć”. Co jak co, ale immersja w grach, w których masz dowolność dokonywania wyborów jest diablo ważna. Nie zapominajmy, jak Obsidian w drugiej części rozwinął te relacje - towarzysze kłócą się między sobą, a ty często musisz opowiedzieć się po którejś ze stron. Możemy także ich nawrócić na jedyną poprawną stronę mocy, a nawet wyszkolić na Jedi. Funny fact - Wookie z dwójki, Hanharr, miał mieć możliwość zostania Jedi, ale zaprotestował sam George Lucas, mówiąc, że jest to niezgodne z zasadami uniwersum.

"Spójrz, jak oni się ruszają. Te kocie ruchy, te gesty rękami."

MaKaB: Porównanie jedynki oraz dwójki to temat na osobną dyskusję. Zdecydowanie preferuję pierwszą część, chyba przede wszystkim za dopracowanie w szczegółach (czego nie można niestety powiedzieć w pełni o dwójce) oraz ten legendarny moment, po którym każdemu szczena spada na ziemię. W dwójce na plus zaliczam mroczniejszą atmosferę oraz stylistykę momentami dość odległą od standardów SW. Słusznie spostrzegłeś, że ciekawie rozwinięto relacje między towarzyszami, ale już w jedynce można było sprowokować niecodzienne sytuacje. Można np. zmusić Zaalbara do zabicia Mission, sadyzm w czystej postaci.

Ciąg dalszy dyskusji oraz rozpiska na blogu MaKaBa:
Część druga

Jaszczomb
15 lipca 2013 - 09:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.07.2013 11:39
zanonimizowany577884
45
Konsul

Fabuła w tej grze jest genialna.

15.07.2013 11:43
cycu2003
👍
odpowiedz
cycu2003
189
Legend

Dokładnie, jedna z najlepszych gier ever. Grafika dzisiaj już niestety straszy ale faktycznie jakaś reedycja HD by sie przydała

15.07.2013 12:10
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Fabuła jest dość standardowa, po prostu jeden wiadomy zabieg czyni ją niezwykle ciekawą.

KotOR to zdecydowanie jedna z najlepszych gier w universum SW, ale dzieli z nim też standardowe wady - podział na dobro i zło jest w pełni binarny. Karpyshyn udowodnił później w trylogii Bane'a, że da się logicznie wytłumaczyć takie podejście, nie popadając w schematyczność, jednak w KotORach tego brakuje, co czyni Jedi naiwnymi harcerzykami, a Sithów sadystycznymi debilami. Kontynuacja wprawdzie dodała (właściwie to rozwinęła) trzecie rozwiązanie, ale ono żadnym rozwiązaniem nie było, bo neutralność nie jest tożsama z byciem aspołecznym tłukiem, który na nic nie reaguje. Prawdziwie neutralny w universum SW był np. Boba Fett, Talon Karrde albo nawet Wielki Admirał Thrawn, biorąc pod uwagę rzeczywiste motywy jego kampanii. Każdy z nich był neutralny na swój sposób (odpowiednio: Chaotic, True i Lawful), nie popadając przy tym w osobliwą fetyszyzację tej postawy, jak w The Sith Lords.

Żeby nie było - ja taki podział akurat w KotORze lubię, bo stanowi on część świata przedstawionego i niejako definiuje rozgrywkę. Nigdy tylko nie zrozumiałem zachwalania warstwy fabularnej (poza wiadomo którym momentem) i rzekomego dorosłego podejścia, którego w jedynce nie ma, a w dwójkę zostało wpieprzone na siłę.

15.07.2013 12:24
odpowiedz
Child of Pain
139
Legend

Lubie Kotory poza swotorem ale co jest takiego genialnego w fabule jedynki?

15.07.2013 14:26
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

KotOR to świetna gierka. Podchodziłem do niej bez żadnych emocji. Raz, że o grze przed zagraniem nie słyszałem; dwa: nie oglądałem SW; trzy: nie wiedziałem z "czym grę się je".
Jednak dość szybko zanurzyłem się w tym świecie. Gra miała świetny klimat i różnorodne lokacje. System walki niby turowy, jednak dawał frajdę. No i ten słynny zwrot akcji naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Szkoda, że koniec kiedy zostaliśmy nagrodzeni jakimś medalem jest "nieco" budżetowa.
Całą grę wspominam miło. Zaraz po skończeniu próbowałem zacząć jeszcze raz, ale już mi się nie chciało ;P Było do pewnie ponad 5 lat temu i jeśli będę miał okazję to z chęcią do gry wrócę xD
W sumie seria Mass Effect jest podobna do KotORów z wyjątkiem uniwersum. Rasy są podobne, zdarzają się podobne elementy fabuły: na początku ME2 budzimy się w jakiejś bazie, tak samo jak na początku KotORa.
PS. Zróbcie tydzień gothicowy ;P

16.07.2013 00:31
MaKaB
odpowiedz
MaKaB
31
Centurion

Niektórym mogło umknąć. Jest też druga część dyskusji oraz rozpiska atrakcji w tygodniu. Zapraszam do przeczytania:
http://gameplay.pl/news.asp?ID=78557

@Mephistopheles
Wszystko zależy od podejścia. Czy przyzwoita, dobra fabuła (nie jest mocno skomplikowana, ale nie ma też wielu nieścisłości, idiotyzmów) może stać się znakomitą dzięki jednemu momentowi? Ja się skłaniam do poglądu, że tak. Oczywiście pod względem samej fabuły takie arcydzieło jak Planescape Torment pozostaje poza wszelkim zasięgiem.

Zestawiając jedynkę i dwójkę, czuć spory kontrast, stąd często mówi się, w sumie dość nieprecyzyjnie, o dorosłym podejściu. Postacie są często niejednoznaczne, chcesz czynić dobrze, a wychodzi źle itp. Tego nie ma w takim natężeniu w dość klasycznej jedynce. Trafnie zauważasz, że Obsidian mógł inaczej rozwinąć trzecia ścieżkę.

@sebogothic
Warto ponownie zagrać w KotORa, tym bardziej z dobrymi modami (swoje propozycje przedstawię w środę). Ja przy drugim podejściu odkryłem sporo questów oraz innych smaczków. Wybacz, nie jestem maniakiem Gothica :P. "Gra", a nie "gierka". Gierką to może być Snake na komórce, a nie KotOR :>.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze