„Patriotyczne” gry – czyli jak zbić kasę na mrzonkach o wielkiej Polsce - Czarny - 10 stycznia 2014

„Patriotyczne” gry – czyli jak zbić kasę na mrzonkach o wielkiej Polsce

Patriotyzm to towar, który sprzedaje się w naszym kraju nadzwyczaj dobrze. Święta narodowe, rocznice, powtarzane do znudzenia „wielkie chwile” i wszechobecna martyrologia to nasz chleb powszedni. Szkolna edukacja jest tak polonocentryczna, jak to tylko możliwe – kreuje Polskę na Chrystusa narodów, wieczną ofiarę (nigdy agresora!) i nieustannie przypomina o różnorakich krzywdach, których zaznali nasi przodkowie. Z drugiej strony każde, choćby najmniejsze osiągnięcie jakiegoś Polaka – czy to na płaszczyźnie sportu, nauki, czy sztuki – jest celebrowane przez całe pokolenia, nieraz przeradzając się w osobliwą psychozę. Przez tego typu zabiegi więcej uwagi poświęcamy wybranym momentom z naszej przeszłości niż rozmyślaniom o przyszłości.

Trudno się zatem dziwić, że pojęcie „patriotyzmu” zostało wdrożone w mechanizmy rynku. Często zasypywani jesteśmy ofertami kupna narodowych dewocjonaliów: flagi z orłem w koronie, biało-czerwonej czapki czy kolejnego obrazu z Janem Pawłem II. To naprawdę wielki biznes, z którego czerpie się gigantyczne zyski. W wyścigu o puchar „największego patrioty” biorą udział również dystrybutorzy gier, którzy próbują sięgnąć do naszych portfeli poprzez proste odwołania do narodowej symboliki. Nie ma to jednak nic wspólnego z założeniami pracy organicznej – ważny jest zysk, a nie sensowność działań.

W tym tekście chciałbym przyjrzeć się kilku grom, które w jasny sposób odwołują się do historii Polski. Zabiegi stosowane przez rodzimych dystrybutorów nieraz zakrawają na kpinę, ale naszym marketingowcom nie sposób odmówić też pewnej pomysłowości. Zapraszam do przeglądu!

Mount & Blade: Ogniem i Mieczem

Mount & Blade zostało stworzone przez tureckie studio TaleWorlds Entertainment i z miejsca zyskało sobie stałe miejsce w sercach wielu graczy, chwalących dzieło za ciekawe bitwy, swobodę sandboxowej zabawy oraz satysfakcjonujące mechanizmy rodem z gier RPG. Później powstało wiele fanowskich modyfikacji i oficjalnych dodatków, stworzonych przez zewnętrzne studia. Wśród nich nie zabrakło także wersji Polskiej, opartej luźno na Trylogii Henryka Sienkiewicza – stąd właśnie komputerowe Ogniem i Mieczem.

W teorii pomysł był znakomity – wszak wszyscy znamy dzieje Kmicica i Skrzetuskiego, a i realia XVII-wiecznej Europy wschodniej mają swoją moc przyciągania. Tutaj jednak zaczynają się problemy, które mogą razić co bardziej „narodowo nastawionych” patriotów. Za produkcję OiM odpowiada rosyjskie studio Snowberry Connection oraz ukraińskie Sich Studio – nie jest to więc owoc pracy naszych rodaków. Jaki był więc udział „lachów”? Zgoła inny, niż można by się tego spodziewać.

Rodzime CD Projekt zajęło się wydaniem tytułu w Polsce oraz wszczęło gigantyczną akcję marketingową, uderzającą przede wszystkim w „patriotyczne” nuty. I tak, chociaż umieszczenie postaci husarza na okładce gry nie było raczej naszym pomysłem, to jednak nośny artwork (w oczywisty sposób kojarzony z naszym krajem) został szeroko rozreklamowany, podobnie zresztą jak wątki związane z sarmatyzmem i dziejami Rzeczypospolitej obecnymi w grze. Huczne zapowiedzi, odwołujące się do naszej tradycji i historii dość szybko zaczęły padać na podatny grunt. Za szczyt marketingowego hype’u należy jednak uznać wydanie dodatku Dzikie Pola – to właśnie wówczas zorganizowano Bitwę Narodów. Był to specjalny mecz wieloosobowy, rozgrywany pomiędzy reprezentacjami poszczególnych krajów – wydawca opisywał go jako „obronę polskiego honoru”. Na stronie cdp.pl do dzisiaj można zresztą znaleźć news o zakończeniu eliminacji, w którym pojawia się fraza „serdecznie gratulujemy wszystkim zwycięzcom oraz liczymy, że zgotują tęgie lanie Rosjanom”.

Chociaż zarówno Ogniem i Mieczem, jak i Dzikie Pola nie były szczególnie udanymi grami, to jednak sprzedały się w naszym kraju w naprawdę imponującym nakładzie. Najwyraźniej sprytny marketing przysłonił graczom mieszane opinie recenzentów (GOL: 6/10 dla OiM, 7/10 dla DP, CDA: 7/10 dla OiM, 7/10 dla DP) oraz ogrom błędów, jakie oba tytuły zawierały.

 

Polskie Imperium: Od krzyżaków do potopu

Już sam tytuł gry może budzić pewne kontrowersje – nie tylko ze względu na swoją długość, ale również całkowitą nieadekwatność względem oryginału. Tak się bowiem składa, że Polskie Imperium to konwersja rosyjskiego Reign: Conflict of Nations – produkcji wydanej w 2009 roku, a do Polski (po odpowiednim „liftingu”) sprowadzonej rok później. Nie przeszkodziło to jednak naszemu wydawcy – firmie Cenega – w rozpętaniu monstrualnej kampanii reklamowej, uzasadnionej wspomnianą podmianą nazwy oraz samym umiejscowieniem akcji w rejonie środkowej i wschodniej Europy. Szybko postarano się o patronat czasopisma Mówią Wieki oraz wydawnictwa Bellona, a do prac nad rodzimą wersją zaproszono znanego pisarza Jacka Komudę. Tytuł wydano nie tylko w zwykłej, ale również w bardzo bogatej edycji kolekcjonerskiej, zawierającej między innymi sztandar z herbem Polski oraz audiobooki z książkowymi Krzyżakami oraz Potopem. Nową okładkę, przedstawiającą szarżującego polskiego rycerza oraz broniącego się krzyżaka, zaprojektował Tomasz Moroński zatrudniony specjalnie do tego celu. Świadomym zabiegiem PR-owym było także ustalenie daty premiery gry na 11 listopada – w święto niepodległości. Słowem – istna psychoza.

Co z tego wszystkiego wyszło? Cóż, Polskie Imperium reklamowano jako wielką strategię, całkowicie zgodną z prawdą historyczną i pozwalającą na swobodny rozwój wybranego państwa w okresie 1350-1650. O tym, jaki był ostateczny rezultat tych starań, możecie poczytać w naszej recenzji – w skrócie można jednak napisać, że nic dobrego. Ogólna klęska tytułu, wieszczona przez dziennikarzy z różnych (nie tylko polskich) czasopism i serwisów, ostatecznie nie ziściła się. Co więcej, wydawca dość szybko ogłosił sukces projektu – co było w pewnym stopniu uzasadnione, bo dzięki sprytnemu marketingowi tytuł sprzedał się całkiem nieźle.

 

Music Master Chopin

Ta produkcja to najlepszy przykład na to, jak nie należy promować Polski i polskości. Dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego powstała gra muzyczna, w której rozgrywka polegała na odtwarzaniu utworów Fryderyka Chopina przy użyciu mechanizmów zabawy kojarzonych z serią Guitar Hero. Absurdalność tego połączenia szybko wyszła na jaw – gracze narzekali na zbyt duży poziom trudności oraz niezbyt „chwytliwą” warstwę muzyczną (kto by pomyślał – granie posępnych nokturnów to przecież sama frajda, prawda?).

Jako narzędzie promocji polskiej kultury Music Master Chopin odniósł druzgoczącą klęskę. Tytuł zebrał bardzo niepochlebne recenzje, a o ilości sprzedanych egzemplarzy trudno znaleźć jakiekolwiek informacje (co samo w sobie wydaje się o czymś świadczyć). Produkcji nie pomogły ani mistrzowskie kompozycje Rafała Blechacza, ani wydanie wersji rockowej (nawiasem mówiąc, równie nieciekawej). Dwusetną rocznicę narodzin polsko-francuskiego kompozytora uczczono więc strasznym bublem – można przypuszczać, że był to najgorszy projekt związany z obchodami roku chopinowskiego. Nie przeszkodziło to jednak twórcom w wydaniu produkcji również na iOSa – od 2012 roku możemy się nią „cieszyć” także na naszych smartfonach.

 

Uprising44

To zdecydowanie najgorsza gra w tym zestawieniu – niedopracowana, nieprzemyślana, sklecona naprędce i potwornie wręcz frustrująca. Szkoda, bo założenia były bardzo szczytne – rodzime studio DMD Enterprise chciało stworzyć strzelankę z elementami strategii, której akcja rozgrywałaby się podczas powstania warszawskiego. W jej trakcie poznalibyśmy losy Polaków, którzy wzięli udział w tym konflikcie i próbowali dać odpór nazistowskiej nawale. Co istotne, tytuł aspirował do miana gry edukacyjnej – rozszerzającej wiedzę graczy nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą (gdzie także został wydany). Mierzono więc bardzo wysoko.

Zestawienie deklaracji twórców z rezultatem ich prac nie pozostawia żadnych wątpliwości – finalny produkt to katastrofa nie mniejsza niż samo powstanie. Z Uprising44 nie sposób wynieść jakiejkolwiek wiedzy historycznej (fabuła oraz postaci są fikcyjne), a ogrom niedoróbek i nietrafionych pomysłów przyprawia o ból głowy. Do tego dochodzi absurdalna wręcz ilość martyrologicznych i patriotycznych wstawek obecnych w samej grze (co i rusz potykamy się o jakieś plakaty, flagi, nagrania itd.), a podniosłe przemowy bohaterów powodują autentyczny krwotok z uszu. Gameplay nie sprawia żadnej frajdy, a całość ledwo trzyma się w kupie. Jest gorzej niż w Mortyrze czy Wilczym Szańcu.

O tym, jak wielkim kataklizmem był Uprising44, może świadczyć już sam proces jego produkcji. Stosunkowo szybko okazało się, że gra będzie naprawdę zła – dlatego z jej dystrybucji zrezygnowało dwóch kolejnych wydawców (Cenega oraz LEM). Ostatecznie prawa do tytułu przejęła firma Play-publishing, dzięki czemu powstańczy koszmarek ostatecznie ujrzał światło dzienne. Osoby wyczulone na narodowe klęski mogą zapisać sobie datę 15 IX 2012 do swojego kalendarza – jest nad czym ubolewać!

 

Wrzesień ‘39

Ta gra borykała się z podobnymi problemami, co Uprising44 – grupa zapaleńców postanowiła stworzyć produkcję nawiązującą do losów Polski podczas kampanii wrześniowej, ale zabrakło im środków, umiejętności oraz talentu do właściwego dopracowania projektu. W rezultacie otrzymaliśmy całkowicie niegrywalną, prymitywną strategię turową, w której kierowanie państwem innym niż III Rzesza całkowicie mijało się z celem. To ostatnie warto podkreślić, ponieważ Polska nie miała podczas rozgrywki najmniejszych szans, a Związek Radziecki (trzecia z grywalnych frakcji) rozpoczynał swe działania dopiero po 17 długich turach (czyli 17 września, kiedy rezultat wojny był już zwykle przesądzony). Gracz został więc postawiony przed wyborem – albo bez problemu zmiażdżyć II RP jako hitlerowcy, albo zanudzić się na śmierć. Ubaw po pachy.

Wrzesień ’39 zaprojektowano z myślą o edukacji graczy w Polsce i za granicą – na zachodzie wydano go pod nazwą Fall Weiss. W kwestii promowania historii twórcy ponieśli sromotną klęskę – ich dzieło nie ustrzegło się rażących błędów faktograficznych (wystarczy wspomnieć o braku jakiejkolwiek flotylli wojennej u Niemców), nie zawarto tu też odpowiedniego tła czy właściwego wprowadzenia do realiów wojny. Patronat czasopisma Polska Zbrojna najwyraźniej nie wystarczył, żeby przygotować twórców do zadania – i to mimo ładnych fotografii z epoki i poprawnego opisu poszczególnych formacji wojskowych.

 

Solidarność: Menadżer Konspiracji

Ostatni tytuł w tym zestawieniu nie został jeszcze wydany – udostępnione dotychczas materiały nie pozostawiają jednak większych złudzeń co do jego jakości (chociaż oczywiście mogę się mylić). Produkcja została ufundowana przez Narodowy Instytut Sztuk Audiowizualnych, a wyzwanie stworzenia „patriotycznej” gry podjęła niewielka firma one2tribe. Twórcy tym razem darowali sobie okres II wojny światowej i postanowili stworzyć społecznościową grę edukacyjną o ostatnim dziesięcioleciu istnienia PRL-u (!). Założenia rozgrywki nie są jeszcze do końca znane, ale już teraz wiadomo, że podczas zabawy gracze będą musieli zdobywać poparcie społeczne, walczyć z reżimem oraz w różny sposób wpływać na zmianę ustroju państwa. Charakterystyczny styl graficzny (z wielkimi głowami i rysunkową „kreską”) wydaje się być skierowany do młodszych graczy, ale trudno ocenić, czy rzeczywiście do nich trafi – tym bardziej, że tematyka jest raczej poważna.

Jako gra ufundowana przez państwo Polskie, Menadżer Konspiracji odwołuje się do symboliki Solidarności – w materiałach reklamowych pojawia się nawet logo najsłynniejszego na świecie związku zawodowego. Mimo to nie sposób wyzbyć się pewnych obaw. Jako, że okres schyłku PRL-u do dzisiaj wzbudza wiele kontrowersji, podobne zawirowania czekają zapewne samą grę. O tym, na ile twórcom uda się uniknąć politycznych (i to współczesnych!) problemów, przekonamy się już w czerwcu tego roku.

 

Podsumowanie

Wydane w ostatnich latach „patriotyczne” produkcje nie przedstawiały sobą zbyt wysokiego poziomu – a o kwiatkach z zeszłej dekady, takich jak Mortyr czy Wilczy Szaniec nie warto nawet wspominać. Główny problem wydaje się stanowić wyjątkowy przerost treści nad formą – analizując poszczególne tytuły można dojść do wniosku, że twórcy najpierw postanowili stworzyć grę o Polsce, a dopiero później dodać do tego właściwą rozgrywkę. Tego typu błędne założenie owocuje obrzydliwymi bublami, w które praktycznie nie da się grać. Jako, że nie spełniają one swojej podstawowej roli – jaką jest zabawa – w rezultacie nie mogą też niczego uczyć, a tym bardziej pobudzać do patriotycznych uniesień. Dopóki twórcy tego nie zrozumieją, będziemy męczyć się z kolejnymi martyrologicznymi koszmarkami, które odinstalowuje się po kilku minutach katorgi.

Co należy więc zrobić? Zastanowić się i podejść do tematu od innej strony. Pamiętajmy o tym, że prawdziwy patriotyzm nie polega tylko na przywiązaniu do symboli narodowych i celebrowaniu ważnych świąt, nie ma też nic wspólnego z głoszeniem nienawiści w stosunku do „obcych”. Dużo ważniejsze jest w nim to, żeby dbać o dobro kraju i ludzi, którzy go zamieszkują – bo tylko w ten sposób możemy realne wpływać na rzeczywistość. Pod tym względem warto pochwalić te polskie firmy, które nie afiszują się ze swoimi „organicznikowskimi” zapędami, ale jak najbardziej je realizują. Pod tym względem szczególne wyróżnienie należy się studiu CD Projekt RED, które rozsławiło Polskę dzięki Wiedźminowi, ale pamiętać trzeba także o zespołach takich jak Reality Pump (Two Worlds, Earth), CI Games (Sniper: Ghost Warrior) oraz Techland (Dead Island). To właśnie oni czynią polski rynek mniej egzotycznym, zapewniając też liczne miejsca pracy dla Polaków i pozwalając im na rozwijanie się w atrakcyjnej branży. Tego typu działania są znacznie cenniejsze niż zamieszczenie biało-czerwonej flagi na okładce – i to nawet, jeśli przykuwa mniejszą uwagę.

PS. Motywacje twórców „patriotycznych” gier mogą być bardzo różne – zarówno zewnętrzne (jak dotacja z odpowiedniego ministerstwa), jak i wewnętrzne (osobiste zaangażowanie polityczne twórców). Zupełnie odrębną kategorię stanowią jednak dystrybutorzy, którzy podmieniają tytuły obcych gier lub dodają do nich narodową otoczkę, tylko po to żeby lepiej sprzedać swój towar. Warto zauważyć, że tego typu glokalizacja dotyczy również dużych tytułów – wystarczy wspomnieć o polskim wydaniu Empire: Total War (flaga RP w tle) czy Civilization V: Nowy wspaniały świat (Kazimierz Wielki na pudełku).

Czarny
10 stycznia 2014 - 13:40

Komentarze Czytelników (90)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.01.2014 16:52
odpowiedz
Shadow Khajiit
18
Centurion

hahaha nie mogę trochę ze śmiechu po co kłócić się o coś takiego bo ludzie widzą tylko te złą strone nigdy dobrej a śmieszne jest to że wy z tematyki o grze zrobiliscie kłótnie o poglądy polityczne brawo przypominam że debata traw o grze a nie Polityce ! a co do M&B ta gra akruat jest świetna ! ma dużo wad ale jeszcze wiecej zalet ;)

16.01.2014 17:18
odpowiedz
Kamook
53
Pretorianin

Ha ha, no naprawdę jak można być tak ślepym...
PS. Oczywiście koment nie do tekstu tylko do Panów patriotów. Co wy w ogóle robicie na stronie o grach? Ogarniacie ten temat ? Nie szkoda wam czasu, który można by było przeznaczyć na szkalowanie jakichś anty narodowościowych/patriotycznych finansowanych z zagranicznych budżetów gazet/filmów/sztuki/parad.
Tekst spoko rzeczywiście, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze :) A niektórzy dają się nabierać z uśmiechem na ustach.

16.01.2014 17:32
odpowiedz
andrefor
13
Legionista

Ów gramatyczno literacki nieporządek imaginuje logikę odwrotną od artykułu  Sama, bowiem treść tytułu i słowa klucze wskazują, że wielka Polska to mrzonka. Nieprzypadkowo artykuł pojawia się w czasie, kiedy słyszymy: "polskie obozy śmierci", "polacy nic się nie stało" (słowa w kontekście "katastrofy" smoleńskiej), "polskość to nienormalność"... Jest to mentalne urabianie. Trudno dopatrzeć się w artykule dobrej woli, niesłychać bezstronności ani umiłowania własnej Ojczyzny.
Głośno trzeba nam wypowiadać Nazwiska i Imiona naszych bohaterów, którzy tak licznie krew przelali. Tego nie wolno nam zapomnieć ani zagłuszać myślą przyszłościową. Zbyt długo ich Nazwiska były zagłuszane i wyklęte myślą postępowo-perspektywiczną. Jak chociażby elita państwa podziemnego odnaleźona na tzw Łączce w Warszawie.
Przyszłością nie można się chwalić, bo jeszcze się niedokonała. Zaś historia i dzieła naszego narodu są tak obfite i barwne, że całe pokolenia mają, z czego czerpać w swej twórczości.
Polska kultura ma piękno i duszę. A w świecie gier nie zawsze się udaje stworzyć odpowiedni klimat. Poza tym istnieje pewna tendencja zastąpienia "głębi opowieści kosztem arcade'owych rozwiązań. Zaś symbolika patriotyczna pobudza wyobraźnię i przemawia kodem zrozumiałym polskiemu graczowi. Jest również pewnym ułatwieniem dla twórców gier. Wystarczy posłużyć się symboliką, którą każdy "prawdziwy" Polak dostrzega i czuje. Niekiedy taki klimat trudny jest do osiągnięcia w inny sposób. Nie widzę też żadnych przeszkód, aby w ten sposób wzmacniać dumę Narodu Polskiego.

16.01.2014 18:19
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

Straszny misz-masz. Nie wiem o co chodzi w tym tekście. O krytykę mrzonek o wielkiej Polsce, krytykę patriotyzmu czy w końcu krytykę gier określonej kategorii.

Gra jest słaba albo nie, a reszta nie ma znaczenia. Generalnie lista tytułów dobrana na siłę. Co to za zarzut, że gra jest reklamowana odwołaniami do patriotyzmu. W USA to jest norma i ciągle amerykańscy chłopcy tłuką komuś zadki.

Co do patriotyzmu to nie ma innego patriotyzmu niż ten, który krytykujesz. I w takim patriotyzmie nie ma nic złego. Czynnik budujący wspólnotę narodową. Chyba, że ktoś ma jakieś mrzonki o byciu europejczykiem. Sorry taka prawda.

Praca organiczna:) Słodkie:) Praca organiczna jak najbardziej, tylko bez tych wstecznych patriotów nadal byśmy się rozwijali jako prowincja moskali. teraz też w sumie jesteśmy prowincją tylko, że pan się nam zmienił. Historia pokazała, że racja leżała po środku, a nie po stronie stańczyków.

Wybacz , ale mam prawo nienawidzić szwabów i ruskich za to co robili. Nie ma rachunku krzywd, przeprosin - nie ma przebaczenia. I ma znaczenie czyj dziadek był w Wermachcie, a czyj w UB. Bez rozliczenia przeszłości nie da się budować przyszłości.

Polska była potęga i basta. :) Przez kilkaset lat miała znaczącą pozycję w europie i części Azji. Tak jak wiele innych krajów miało w swoich dziejach okresy rozkwitu. Kreowanie się na Chrystusa narodów też nie jest jakimś wyjątkiem w świecie. Wskaż mi jakąś nację, która bez bicia i z radością przyznaje się do swoich błędów. Każdy lepiej się czuję w roli ofiary, a nie agresora.

"Szkolna edukacja jest tak polonocentryczna, jak to tylko możliwe" jak to przeczytałem to o mało z fotela nie spadłem:) A jaka miałaby być? Europejska? Litości.

Całość przypomina jakąś agitkę z gówno prawdy czy czegoś podobnego. W schemacie: Polska jest do dupy i be. Być Polakiem jest wstyd , być europejczykiem jest cool. Naprawdę nie wiem skąd taki artykuł na GOL-u. Jeżeli miał to być tekst o grach to po co wstawki ideologiczne.

16.01.2014 21:10
odpowiedz
rottensun
81
Konsul

mi sie ogniem i mieczem podobalo

16.01.2014 23:17
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Bardzo dobry artykuł. W 100% zgoda.

16.01.2014 23:31
odpowiedz
Sonoro
32
Centurion

Artykuł dość ciekawy, mile zaskoczyła mnie zwłaszcza wzmianka o zabiegach 'polaczkujących' gry takie jak Civ i Empire- ceblua na kilometr. Szkoda że zamiast 'nowy wspaniały świat' nie nazwano tego w Polsce 'Wreszcie nas zauważyli, alleluja chwalmy 2K'

Za to napis na samym środku okładki 'zbuduj polską cywilizację'... no tak bo przecież pozostałe 42 się nie liczą.

I ten płacz komentujących narzekających na silne pieczenie w okolicach odbytu... pycha.

17.01.2014 00:15
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@Sonoro

Ale dlaczego wydawca nie miałby reklamować gry an polskim rynku, polskim akcentem.
Dla kogoś z kompleksami " zabieg polaczkujący", dla mnie sprytny krok marketingowy.

17.01.2014 10:13
odpowiedz
Sonoro
32
Centurion

@wojtek85 bo to się przeradza w paranoję. Wydaje mi się, że polski patriotyzm doszedł do poziomu desperackiej próby szukania akceptacji wszędzie gdzie się da, patrz ogólny orgazm spowodowany faktem, że średnia grupka muzyczna 'Sabaton' zaśpiewała kawałek o powstaniu warszawskim-> naprawdę? Tyle wystarczy, żeby zdobyć serce obywatela Pl? Chwała im bo nas zauważyli i wiedzą coś o naszej historii?

Może dlatego nie powinno się tak reklamować gier, a może dlatego, że to zwyczajne przekłamanie. Jak Civ5 Brand New World- ze wszystkich usprawnień tam dodanych samo polskie imperium jest tylko kroplą w morzu, czymś, co tak naprawdę możnaby wyciąć a dodatek wciąż byłby doskonały. Ale żeby zarobić na patriotach trzeba było walnąć ogromnego husarza i napisać 'PACZ TU MOŻESZ GRAĆ POLSKĄ, KUP TO'.

Srsly?

17.01.2014 12:05
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@Sonoro

Nie wiem co pierwsza część ma do rzeczy. Czym mamy się podniecać? że powoli robią nas z nazistów? Przykład standardowej w naszych czasach tabloidyzycacji faktów, wyolbrzymiania mało znaczących epizodów. Każdy naród się dowartościowuje w ten sposób. Jest to infantylne, troszkę śmieszne, ale taki są dzisiejsze media.

Nie wiem w czym widzisz problem w reklamowaniu BNW polskim akcentem. Zwykły marketing ukierunkowany regionalnie. Mniej obeznani konsumenci skuszą się Kazimierzem Wielkim na okładce. Co w tym złego.

17.01.2014 14:15
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@MiszczCzarny

"Na marginesie - nie zauważyłem, bym w tekście gdziekolwiek podważał mocarstwowość dawnej Polski. Skąd więc ta dyskusja?"

A tytuł tekstu to o czym jest?

17.01.2014 14:32
odpowiedz
Persecuted
77
Senator

@Up

O kiepskich grach nieudolnie kreowanych na hity pod płaszczykiem patriotyzmu? Jak widać niektórzy rozumieją tak jak chcą rozumieć, nie potrafiąc dostrzec oczywistego sensu...

17.01.2014 15:05
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@UP

Civ:BRW to kiepska gra? Mount & Blade: Ogniem i Mieczem nie znam, ale grałem w Warband i kiepskie nie było.
Kiepska gra to kiepska gra, a co patriotyzm ma do rzeczy? Sukces pierwszego Wiedźmina był w dużej mierze wykreowany pod płaszczykiem patriotyzmu, bo wiele osób kupiło grę nie dlatego, że chcieli w nią grać tylko dlatego, że to super Polska gra i warto ją wspierać. Znam z doświadczeń własnych znajomych. I co w tym złego. Dzięki temu wiedźmin się wybił i bardzo dobrze.

Jak gra jest kiepska to od tego są takie portale jak Gryonline. żeby to wytykać, niezależnie jak jest reklamowana. Jeżeli tekst miał dotyczyć problem reklamowania słabych gier pod płaszczykiem patriotyzmu to autorowi nie wyszło. Bo teks w odbiorze ma zupełnie inny charakter. I to nie jest problem odbiorców, tylko tekstu. Swoje przemyślenia trzeba konstruować tak aby przekaz autora był czytelny dla odbiorcy.

17.01.2014 16:49
odpowiedz
Persecuted
77
Senator

@wojtek85

Civ:BRW to kiepska gra? Mount & Blade: Ogniem i Mieczem nie znam, ale grałem w Warband i kiepskie nie było.

W tekście jest podział. Z jednej strony mamy gry bardzo słabe, dla których granie na patriotyczną nutę jest ostatnią nadzieją na wyciągnięcie z kieszeni Polaków jakichś pieniędzy. Z drugiej są produkcje które z założenia są całkiem dobre, ale cyniczni wydawcy starają się podbić sprzedaż o te dodatkowe kilka tysięcy egzemplarzy łowiąc ludzi na błędnie pojmowany patriotyzm.

I tak, to jest żałosne. Niektórym wystarczy zamachać biało czerwoną flagą przed nosem albo strzelić portret króla na pudełku by zrobili maślane oczy i zdecydowali się na zakup (zupełnie olewając samą jakość gry).

Dobre produkcje nie potrzebują takich sztuczek, w przypadku słabych jest to zwykły chwyt marketingowy na naiwnych. Moim zdaniem takie postępowanie ze strony wydawcy jest uzasadnione tylko wtedy, gdy zakłada to pierwotny koncept oryginalnego wydawcy (np. każdy kraj wrzuca na pudełko swoją flagę). Kompletna zmiana charakterystyki gry to jakieś przegięcie. Polskie Imperium: Od krzyżaków do potopu. Ja pierwszy raz usłyszałem o tej grze właśnie wtedy gdy trafiła do Polski. Wnioskując po całym tym szumie, byłem przekonany że to jakaś produkcja poświęcona wyłącznie Polsce i Polakom (najpewniej naszej rodzimej produkcji). Potem się okazało że to wszystko sprytny marketing, który szafując pustym patriotyzmem z badziewia niskiej jakości uczynił (w naszym kraju) łakomy kąsek. Dla mnie to godne pożałowania.

Jeżeli tekst miał dotyczyć problem reklamowania słabych gier pod płaszczykiem patriotyzmu to autorowi nie wyszło. Bo teks w odbiorze ma zupełnie inny charakter. I to nie jest problem odbiorców, tylko tekstu. Swoje przemyślenia trzeba konstruować tak aby przekaz autora był czytelny dla odbiorcy.

Właśnie o to chodzi że tekst jest bardzo czytelny, tylko fanatyczni pseudo-patrioci widzą w nim zakamuflowany, negatywny przekaz (atak na Polskę)...

A pierwszy akapit (którego większość się czepia) jest krytyką pustej, płytkiej, bezrefleksyjnej, bezwartościowej i skoncentrowanej wyłącznie na symbolice ideologii, która uzurpuje sobie prawo do stawiania znaku równości między sobą a patriotyzmem. To nie jest patriotyzm i trzeba o tym mówić głośno. No chyba że chcemy, żeby za kilka lat patriotyzm był słowem o wydźwięku zupełnie negatywnym, kojarzonym wyłącznie z czymś złym (już teraz tak się dzieje, do czego wydatnie przyczynili się nasi "kochani" nacjonaliści).

Zapytaj przeciętnego Polaka czym według niego jest patriotyzm, to zrozumiesz o co tutaj chodzi...

17.01.2014 18:07
odpowiedz
Ahaswer
70
ciwun

Gra: World of Tanks.
Miejsce akcji: Niemcy.
Czas akcji: może z rok temu.
Ankietka zamieszczona na niemieckim forum poświęconym WoT.
Wyniki: (z pamięci) ponad 95% niemieckich graczy w pierwszej kolejności grinduje niemieckie drzewko technologiczne.

A tutaj, na polskim forum, zabawni ludzie dziwią się temu zjawisku, które przecież nigdy nie było, nie jest i nigdy nie będzie wyłącznie polską specyfiką...

17.01.2014 19:41
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@Persecuted

Właśnie ten, pierwszy, żałosny akapit rzutuje na cały tekst. W dalszej części mogę się nawet z autorem zgodzić w niektórych aspektach, w innych nie, ale każdy może mieć swoje zdanie. Problem w tym, że we wstępie zawarte zostały poglądy autora nie mające wiele wspólnego z omawianym tematem. Pierwsza część to nie jest zakamuflowany przekaz. To jest jasny, kretyński przekaz. WildCamel to pięknie podsumował.
A "polonocentryczna edukacja" to po prostu bajka. A jaka do k.... nędzy ma być? Myślę że i tak u nas w szkołach uczyli (nie wiem jak to wygląda po reformie edukacji) dużo więcej o historii i geografii państw obcych niż np na zachodzie.

Dalej autor manipuluje i dobiera przykłady pod tezę. Najpierw mamy omówienie gier, które odwołują się do historii Polski. Potem w pozytywnym świetle przedstawiono ... gry polskich twórców. Gdzie tu związek? Jak już wspomniałem Wieźdmin 1 też ostro korzystał z faktu, że to Polska gra. I też między innymi dlatego dobrze się w Polsce sprzedał. Sniper od CI to gówienko, lepsze niż ich poprzednie kaszanki, ale wciąż słaba gra. Więc niech autor się zdecyduje o czym pisze? O grach odwołujących się do historii Polski, czy o polskich grach generalnie. A może tekst jest o praktykach wydawców, a może o jedynej słusznej definicji patriotyzmu? Powtarzam tekst chaotyczny, autor miesza tematy, jest trochę o tym trochę o tym, nie wiadomo o co w sumie chodzi. I oczywiście tytuł przykuwający uwagę. :)

"Dobre produkcje nie potrzebują takich sztuczek, w przypadku słabych jest to zwykły chwyt marketingowy na naiwnych."
Brave New World to dobra produkcja, a zastosowali taką sztuczkę. Przecież w tym dodatku faktycznie dodano możliwość gry Polską. Naprawdę widzisz jakiś problem, że wydawca chce skusić tzw. casuali odwołując się do symboliki historyczno-narodowej? Takie zabiegi są stosowane na całym świecie w praktycznie każdej dziedzinie gospodarki. Świadomy konsument postara się zdobyć jak najwięcej informacji o produkcie przed zakupem. I tyle, nie ma problemu.

17.01.2014 20:59
odpowiedz
Persecuted
77
Senator

@Up

Właśnie ten, pierwszy, żałosny akapit rzutuje na cały tekst.

Pierwszy akapit to trafne podsumowanie współczesnej ideologii, przez wielu polaków mylonej z patriotyzmem. Żałośni są natomiast ludzie, którzy tą ideologię wyznają...

Pierwsza część to nie jest zakamuflowany przekaz. To jest jasny, kretyński przekaz.

Jaki przekaz? Ja tam niczego nie widzę to może podziel się z nami?

A "polonocentryczna edukacja" to po prostu bajka. A jaka do k.... nędzy ma być?

Hmm, może przede wszystkim obiektywna? Polonocentryzm to nie nadmierne skupianie się na historii naszego kraju, ale sposób przedstawienia wydarzeń i faktów. Sam pamiętam ze szkoły tendencyjność wielu zagadnień omawianych w podręczniku czy przez nauczyciela.
Np. gdy Polska została napadnięta to komentarz był z grubsza taki, że była to zdrada, że oprawca wbił nam nóż w plecy, że na porządku dziennym były grabieże, brutalne gwałty i akty okrucieństwa itd. Gdy Polska napadła na kogoś, to pisano/mówiono o wielkim sukcesie politycznym, że król był zaradny, że napełnił skarbiec, że sąsiedzi go szanowali itd...

Nie chodzi o to żeby o tym nie mówić, tylko by przedstawiać fakty w sposób bardziej obiektywny. By mieć odwagę przekazywać wiedzę bez dodawania odpowiedniej "propagandy". Efektem takiej edukacji jest produkcja ludzi o skrzywionych poglądach, którzy już od najmłodszych lat wierzą w wyższość swojego narodu nad innymi i noszą w sobie żal do innych nacji "za całe zło które nam wyrządziły". Współczesność pokazuje że nie tędy droga. Czasem lepiej jest zapomnieć i myśleć o wspólnej przyszłości zamiast wiecznie wypominać dawne krzywdy.

Sam z resztą jesteś przykładem takiej osoby skrzywionej ideowo. Cytat:

"Wybacz , ale mam prawo nienawidzić szwabów i ruskich za to co robili. Nie ma rachunku krzywd, przeprosin - nie ma przebaczenia."

Czyli mam rozumieć że tak po prostu, w sposób abstrakcyjny, nienawidzisz zwykłych Niemców czy Rosjan których nie widziałeś w życiu na oczy? Żyją normalnie, pracują, bawią się, mają rodziny, przyjaciół itd., a Ty ich nienawidzisz tylko za to, że ich przodkowie skrzywdzili naszych przodków? Ręce opadają na taką głupotę.

I ma znaczenie czyj dziadek był w Wermachcie, a czyj w UB. Bez rozliczenia przeszłości nie da się budować przyszłości.

Aha, czyli jak moim dziadkiem był np. wyjątkowo wredny UBek (który donosił na swoich i ma na sumieniu wiele żyć), to mnie wyślesz do gazu w ramach odpowiedzialności pokoleniowej? A może "w akcie łaski" tylko wydalisz mnie z kraju?

Najpierw mamy omówienie gier, które odwołują się do historii Polski. Potem w pozytywnym świetle przedstawiono ... gry polskich twórców. Gdzie tu związek?

I czego tu nie rozumieć? Teza była jasna - niektóre gry są dobre bo zostały dobrze wykonane, a nie dlatego że mają polskie akcenty albo są wręcz nafaszerowane pseudo-patriotyzmem. Polacy potrafią zainteresować odbiorców swoimi produktami bez uciekania się do żałosnych sztuczek.

PS. Mam coraz większe wrażenie że nie zrozumiałeś tego tekstu...

Naprawdę widzisz jakiś problem, że wydawca chce skusić tzw. casuali odwołując się do symboliki historyczno-narodowej?

Owszem, bo to sprowadza nasze symbole narodowe do poziomu dźwigni handlu i narzędzia marketingowego. Skoro "sex sells", to flaga też może nie? Poza tym to nas ośmiesza. Pokazuje iż Polacy są tak narcystyczni wobec siebie, swojej tożsamości narodowej oraz historii, że wystarczy im mignąć przed oczyma kawałkiem flagi czy godła by mieć ich w garści. To obrazuje również infantylne i płytkie pojmowanie patriotyzmu w naszym kraju.

18.01.2014 11:28
odpowiedz
wojtek85
21
Legionista

@Persecuted

Mnie uczono historii dość rzetelnie. I to na nas sąsiedzi dokonywali cztery razy rozbioru państwowości (i to ci sami sąsiedzi),a nie odwrotnie.

Żeby zapomnieć to po drugiej stronie musi być skrucha. A ani u niemców ani tym bardziej ruskich tej skruchy nie ma. I tak w sposób abstrakcyjny, nienawidzę zwykłych niemców czy rosjan których nie widziałem w życiu na oczy. Tych zwykłych niemców i ruskich żyjących normalnie, pracujących, bawiących się, mających rodziny, przyjaciół itd., nienawidzę właśnie za to, że ich dziadkowie, zwykli niemcy i rosjanie, mordowali, gazowali, niszczyli mój kraj.

I czego tu nie rozumieć? Teza była jasna - niektóre gry są dobre bo zostały dobrze wykonane, a nie dlatego że mają polskie akcenty albo są wręcz nafaszerowane pseudo-patriotyzmem. Polacy potrafią zainteresować odbiorców swoimi produktami bez uciekania się do żałosnych sztuczek.

Właśnie chodzi o to, że teza nie była jasna. Co innego gry odwołujące się do polskiej historii (ale nie zawsze stworzone przez Polaków-vide Ogniem i Mieczem), co innego gry polskich twórców, a jeszcze co innego gry reklamowane przy użyciu polskich symboli narodowych. Ty wiesz co masz na myśli, ale odbiorca nie czyta w myślach autora. Więc twoim zadaniem jest wyartykułować swoje myśli w sposób czytelny.

18.01.2014 11:41
odpowiedz
Persecuted
77
Senator

@Up

Ty wiesz co masz na myśli, ale odbiorca nie czyta w myślach autora. Więc twoim zadaniem jest wyartykułować swoje myśli w sposób czytelny.

Nie ja jestem autorem tego tekstu tylko Czarnry.

I tak w sposób abstrakcyjny, nienawidzę zwykłych niemców czy rosjan których nie widziałem w życiu na oczy. Tych zwykłych niemców i ruskich żyjących normalnie, pracujących, bawiących się, mających rodziny, przyjaciół itd., nienawidzę właśnie za to, że ich dziadkowie, zwykli niemcy i rosjanie, mordowali, gazowali, niszczyli mój kraj.

Na prawdę nie mamy o czym rozmawiać. Jesteś typowym, fanatycznym, przepełnionym nienawiścią, bezrozumnym narodowcem.

25.01.2015 12:22
odpowiedz
Wyczesany Bobr
20
Legionista

Mi się tam M&B - Ogniem i Mieczem wraz dodatkiem Dzikie Pola bardzo podobał, z resztą tak samo jak i sam pierwszy Mortyr. Do tego możliwość gry rodakiem jest bardzo przyjemna oraz odświeżająca, jak na przykład w tym modzie Codename Panzers: Faza Trzecia w której można sobie zmajstrować armie Polską złożoną z tego czym dysponowaliśmy we wrześniu). Bo osobiście serdecznie mam dość gier, w szczególności FPSów, w którym po raz kolejny wcielamy się w jakiegoś jankesa z kompleksami (tak w ogóle koncept na grę w której hamerykanie są tymi złymi jest dość ciekawy). Oczywiście nie znaczy to jednak, że rzuciłbym się na każdą produkcje odwołującą się do patriotyzmu czy coś takiego. Do każdej gry robionej przez Polaków trzeba podchodzić z naprawdę zdrową doża zdrowego rozsądku i ostrożności, bo tak jak w tekście zostało zauważone, nie trudno wdepnąć tak w gówno pokroju Uprising44 (chociaż z kolei takie Enemy Front to całkiem fajna gra).

A co do @wojtek85 to muszę się zgodzić z panem Persecuted...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze