Czernoruskie Jądro Ciemności czyli DayZ jako piaskownica dla psychopatów - Pilar - 21 lipca 2014

Czernoruskie Jądro Ciemności, czyli DayZ jako piaskownica dla psychopatów

Literatura czy kinematografia bezbłędnie ukazywały, kim staje się ten, kto zyskuje władzę i siłę. Wystarczy tylko rzucić okiem na szkolną lekturę – „Jądro Ciemności”, w której to Kurtz - jeden z bohaterów powieści Josepha Conrada – wykorzystując intelektualną przepaść, jaka dzieli jego samego z tubylcami, jak i tę technologiczną, rozpostartą między mieszkańcami Czarnego Lądu i cywilizacją „z północy”, tworzy wokół siebie coś na wzór kultu, podporządkowując swoim niecnym czynom Bogu ducha winnych Afrykanów. W głowach wielu z Was na dźwięk słowa „szkoła” może pojawiać się na tej samej zasadzie ten tłuścioch, terroryzujący z zatrważającym zadowoleniem każdego, kogo rozpoznał jako słabszego od siebie. Mijają lata, termin „moralność” zaczyna okrywać swoim ogromem coraz więcej i więcej, a jednak świat tylko pozornie robi się normalniejszy. W rzeczywistości niewiele się zmieniło, dalej z równie wielkim zaangażowaniem lubujemy się w pokazywaniu miejsc w szeregu tym, na których patrzymy z góry, niczym w dżungli. Kilkadziesiąt miesięcy temu fanom wirtualnej rozrywki dostarczono wręcz rewolucyjne narzędzie, pozwalające na dręczenie chuderlaków na sposoby, jakich jeszcze świat nie widział. Dean Hall nazwał je „DayZ”.

Sieciowe zmagania z graczami gromadzącymi się przed komputerami na całym globie mają od kiedy sięgam pamięcią to do siebie, że nadrzędnym zadaniem jest w nich zazwyczaj pomieszać szyki naszemu rywalowi. Emocje temu towarzyszące sięgają zenitu – nic nie napędza bowiem tak czyichś działań jak zemsta czy chęć pokazania komuś, że jesteśmy od niego lepsi. Zazwyczaj jednak irytacja, która napełnia nas po porażce mija wyjątkowo szybko, a my – coby doskonalić swoje umiejętności i zreperować ego – bierzemy się do dalszej gry. Wszystko zmieniło się, kiedy na początku roku 2012 świat zaczęło podbijać DayZ, które nadało nowe znaczenie dla słowa „przegrana”. Rzadko się bowiem zdarza, abyśmy w wyniku śmierci naszej postaci tracili kompletnie wszystko, co udało się nam na niej osiągnąć, szczególnie, jeśli mówimy o grach sieciowych.

DayZ podchodzi do nowicjuszy bardzo brutalnie: ot, rodzisz się po środku niczego, wokół widzisz beznadziejnie długi las, ewentualne skrawki aglomeracji, które instynktownie zaczniesz przeszukiwać. Szybko dowiesz się jednak, że szansa na znalezienie w nich czegoś, co pomoże ci przetrwać jest mikroskopijna, a głód czy pragnienie może być Twoim najmniejszym problemem. Wśród chaszczy Czernorusi kryje się bowiem coś straszniejszego niż zombie czy choroby: inni gracze. Ci bowiem najczęściej prześcigają się w szukaniu sposobów na to, aby jak najbardziej uprzykrzyć rozgrywkę innym lub zwyczajnie wzbogacić się ich kosztem. Wszystko to jest spowodowane spiralą nieufności, która uruchamia się wtedy, gdy po raz pierwszy nie utrzymamy odpowiednich środków ostrożności przy kontakcie z nowopoznanym osobnikiem. Ten, mając swoje zamiary i motywacje, prawdopodobnie również wyrobione przez instynkt przetrwania i wspomnienie o tym, że jego też ktoś wcześniej ocyganił, wbije nam siekierę w plecy w momencie, w którym się nimi do niego obrócimy.

Uczymy się więc, że zaufanie możemy mieć co najwyżej do siebie, swoich umiejętności, a koledzy, z którymi nawet łączą nas godziny wspólnej zabawy, mogą okazać się tym, czym stajemy się, kiedy stawia się przed nami konieczność przetrwania: zwierzętami. Najbardziej przerażające w całej przygodzie z DayZ jest to, że bandyci mogą wydawać się groźnymi tylko do momentu, w którym natrafimy na poważnych drapieżników. Tych, kreujących swoje post-komunistyczne alter-ega na prawdziwych psychopatów, którym unieszkodliwienie jakiegoś ocalałego nie przynosi żadnej satysfakcji, a ta zaczyna się pojawiać dopiero, kiedy skuty w kajdanki, nagi i bez szans na ratunek więzień zaczyna przy pomocy voice-chatu błagać o litość lub chociaż kulę, która zakończy jego cierpienie. DayZ jest dla takich osób jak supermarket dla zakupoholików.

Na potrzeby tego artykułu przeczesałem więc wszelkie wspomnienia, jakie gromadzą się w mojej głowie z każdą godziną spędzoną w stworzonej przez autorów moda Czernorusi, ale także poprosiłem użytkowników takich stron jak Reddit i Wykop o podzielenie się swoimi, szczególnie tymi sprawiającymi, że zaczynamy się zastanawiać, czy schowana pod maską fikcyjnego bohatera osoba jest aby na pewno zdrowa psychicznie. Większość wskazywała na najbardziej popularne filmiki poruszające tę tematykę na Youtube, ale mimo to baza jest całkiem spora. Zacznijmy więc przegląd indywiduów.

Jednym z najpopularniejszych sposobów na nauczenie tzw. „bambi” o brutalności środowiska, z którym przyjdzie mu obcować, jest skucie go w kajdanki, założenie worka na głowę i zostawienie w kompletnie opuszczonym miejscu, jak na tym ujęciu, którym podzielił się jeden z Redditers. Jego jedynym ratunkiem było oczekiwanie aż ktoś, po prawdopodobnie bardzo długim czasie, odnajdzie go i uwolni. Moim zdaniem szykowanie takich „przygód” początkującym graczom jest wyjątkowo okrutne i niepotrzebne, co innego, jeżeli chodzi o snajperów zabijających bez ostrzeżenia oraz powodu kogokolwiek, kto wejdzie im pod celownik. Popularni zrobili się także ci, którzy lubują się w straszeniu grającej rzeszy, puszczając na voice chacie przeróżne dźwięki rodem z horrorów. Pół biedy, jeśli efekty audio są ich jedynym narzędziem, jeżeli natomiast widmo zostawia po sobie kilkanaście trupów, jak opisał to jeden z ocalałych, sprawa robi się poważna. DayZ samo w sobie jest grą o ponurej atmosferze, a kiedy zachodzi słońce i nasze zmysły zaczynają wariować, dostrzegając wszędzie coś podejrzanego, po usłyszeniu upiornego ryku prawdopodobnie najchętniej wylogowalibyśmy się z gry. Nie mówiąc już, jak radykalnie zmniejszyłaby się ilość naszego snu danej nocy, gdybyśmy przed snem na własne oczy zobaczyli coś takiego:

Łypać na swoje życie muszą zwłaszcza streamerzy, dzielący się swoją lokalizacją przez Twitcha lub inny serwis tego typu, a łapaniem których trudnią się całe grupy internetowych zbójów. Ogołecenie takiej „gwiazdy” czy zabicie go dla sławy to popularne działania, ale dosyć mało spektakularne, dlatego coraz więcej osobników z talentem teatralnym rozpoczyna działanie na innej płaszczyźnie. Z ekspresja godną Christiana Bale’a w „American Psycho” czy Jacka Nicholsona w „Lśnieniu” wykrzykują na czacie głosowym naprawdę zatrważające słowa, nie bojąc się przerazić swoim „występem” mieszkających (?) z nimi domowników. Moim ulubionym przykładem psychola z DayZ jest ten prześladujący właściciela kanału „NormalDifficulty”, najpierw zapowiadający swoją obecność takimi wyrażeniami jak „MATT, JESTEM TUTAJ”, by później przypuścić za nim szaleńczy rajd. Sławę na nawet większym poziomie osiągnął legendarny „Mr. Khan”, który swoim celem uczynił „TheSyndicateProject”, subskrybowany przez niemal osiem milionów użytkowników. W kilkunastominutowym materiale męczył on biednego chłopaka na wiele sposobów, a jego reakcję na śmierć swojego „pacjenta” zwyczajnie trzeba zobaczyć. Popularny w swoim czasie był również filmik, w którym dwóch graczy w pełnym wyposażeniu spotyka dwóch „świeżaków”, po czym postanawia zadecydować o tym, który z nich przeżyje, rzucając między nich siekierę i nakazując zabić za jej pomocą tego, który nie zdąży za nią złapać.

W świecie dziwadeł istnieje wobec tych niebezpiecznych przeciwwaga w postaci pozytywnie pokręconych i takich jest wcale nie mniej: rzućcie okiem na Morgana Freemana, opowiadającego napotkanym graczom o zbawieniupolicjanta z partnerem, który został zamieniony w siekierę, człowieka-szafę grającą czy pana, który stara się przybić piątkę z innymi ocalałymi, co zazwyczaj nie kończy się dla niego dobrze. W jasny sposób wyjaśnia to, że nie każdy w obliczu możliwości, jaką dają broń czy przewaga liczebna, postanawia krwią wrogów oznaczać swoje terytorium. Warto się jednak zastanowić, czy aby na pewno wszystko w tym całym  nieodwracalnym procesie jest normalne. Czy Wy sami nie czujecie wyrzutów sumienia, kiedy wiecie, że kasujecie dorobek kilku lub kilkunastu godzin, które żywa osoba spędziła przed komputerem? Szczególnie, że najczęściej stosowaną drogą komunikacji w DayZ jest czat głosowy, przed śmiercią jednostki zdążymy więc poznać jej głos, co nadaje nieznajomemu cechy człowieka, jakąś twarz, osobowość. Pewnie, większość graczy będąc po drugiej stronie muszki nie przeżywałaby takich filozoficznych rozterek, nie myślałaby czy nacisnąć spust czy nie, ale może akurat ten podróżnik zawsze był pokojowo nastawiony i dopiero nasza decyzja o ograbieniu przemieni go w czernoruskiego potwora? Nie jesteście przerażeni tym, do czego czasem jesteście zdolni się posunąć, by poczuć trochę bezpieczeństwa czy siły, opartych na strachu przed nami kogoś zupełnie obcego i bezbronnego? Możecie uznać, że poświęcam błahemu zjawisku nadmierną ilość czasu, ale wystarczy przysiąść trochę nad społecznością zgromadzoną wokół DayZ i oszałamiającym ogromem reakcji na spotkanie z innymi, które się w nich wykształciły, aby zacząć dochodzić do podobnych wniosków. No więc, zdarzyło Wam się kogoś potorturować?  

PS. Używając takiego słowa jak "psychopata" nie mam, oczywiście, na myśli psychopatów z prawdziwego zdarzenia, wychodzących na ulicę i zabijających niewinnych ludzi, lecz jedynie tych, którzy ujawniają się w nas, kiedy zasiadamy przed komputerem.

Pilar
21 lipca 2014 - 18:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.07.2014 09:44
Amazing_Maurice
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Nigdy nie grałem w DayZ, ale od dość dawna interesowała mnie społeczność, która obrosła wokół tego tytułu. Szczególnie ciekawi są właśnie ci, których zachowania dalekie są od normy i wykorzystując wolność daną przez twórców gry doprowadzają do dość przerażających wydarzeń. Jedną z ciekawszych jest legendarny autobus, który zbierał chętnych i zawoził ich do bezpiecznej strefy, obozu uchodźców. Podczas jazdy "organizator" opowiadał o społeczeństwie, walce o przetrwanie, zezwierzęceniu człowieka, takie półfilozoficzne gadki. Na końcu okazywało się, że obóz był otoczony przez uzbrojoną grupę graczy, a pasażerowie autobusu mieli w kręgu toczyć walkę "do ostatniej kropli krwi", oczywiście ku uciesze oprawców.
Takich smaczków jest bardzo dużo. Naprawdę, społeczność tej gry i zachowania wielu mogłyby być podstawą do świetnej pracy magisterskiej z zakresu psychologii.

21.07.2014 19:00
odpowiedz
Murabura
110
Generał
Wideo

rowniez w dayz nigdy nie gralem ale kilka filmikow z psycholami widzialem :D dwa, ktore zapamietalem:
http://www.youtube.com/watch?v=s2N8kMbqsbI
http://www.youtube.com/watch?v=PLveMFmNTmw#t=203

szczegolnie w drugim gosc jest "nieco" nienormalny ;)

21.07.2014 19:43
odpowiedz
Razer98
41
Centurion

Swietny artykuł, bardzo fajnie sie czytało :)

21.07.2014 23:40
dj_sasek
👍
odpowiedz
dj_sasek
99
Freelancer

Ostatnio, a dokładniej tydzień temu, mieliśmy z kumplami dość ciekawe spotkanie w grze z 3 osobową grupką bandytów i innymi 2-ma kolesiami, którzy okazali się przyjaźnie nastawieni. Całość miała miejsce w jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc, czyli północno-zachodnim lotnisku. Prawie 2 godzinna wspólna rozgrywka zakończyła się co prawda nie ciekawie dla jednego z nas, ale ubaw był niezły i było co wspominać po akcji. Okazało się, że bandyci skuli jednego świeżaka (praktycznie bez ekwipunku) w barakach koło wieży lotniczej (o tym budynku mówię: http://img1.wikia.nocookie.net/__cb20140113023648/dayz-standalone/images/8/8d/Barracks.jpg . Podchodząc bliżej usłyszeliśmy rozmowę jednej osoby z drugą i od razu byliśmy zaalarmowani. Poleciało kilka niecenzuralnych słów ze środka, w sam dialog nie będę się zagłębiał, ale dało się wywnioskować, że ktoś więzi jedną osobę w środku ze złamanymi nogami. Z rozmowy między nimi wynikło, że koleś przetrzymujący zakładnika spodziewa się zaraz swoich kolegów. Kumpel, który wcześniej się nieco oddalił, znalazł sobie dogodną pozycję i obserwował wokół teren ze swojego Mosina z lunetą. Widział doskonale co się dzieje będąc po drugiej stronie pasa startowego. Ja z drugim kolegą schowaliśmy się w krzakach nieopodal, skąd nadal było słychać dobiegającą ze środka rozmowę (żałuję, że tego nie nagrałem, bo bandyta sprawiał wrażenie lekko chorego psychicznie gościa). Ale po dosłownie minucie od zajęcia przez nas pozycji, jak mówił, zjawili się jego dwaj koledzy. Od tego momentu wiedzieliśmy, że już nie wyjdą żywi z tego baraku. Wcześniej wspomniany przeze mnie kumpel z Mosinem widział doskonale przez okna co się dzieje. Ja z SKS'em i kumpel z jednym magazynkiem do M4 mieliśmy pokryte jedyne wyjście. Ale co z kolesiem którego męczą? Stwierdziliśmy, że należy mu pomóc. Dosłownie na chwilę przed oddaniem strzału przez naszego snajpera z Mosinem, który mógł oddać strzał przez okno, ktoś nas zlokalizował za naszymi plecami. W takich momentach serce się na chwilę zatrzymuje (kto gra w DayZ zna to uczucie), na szczęście okazał się friendly. A zaczął rozmowę od: "Psst friendly over here". Zapewne zobaczył nas wcześniej i widział co się świeci. Z krótkiej rozmowy okazało się, że jego kumpel jest w środku i mieli się tu spotkać. Gościu uzbrojony po zęby, M4 ze wszystkimi możliwymi dodatkami, magazynki 60 naboi i te sprawy. Mieliśmy dodatkowe wsparcie. Świeżo przybyły postanowił podbiec do okien i wybadać sprawę w środku, my dalej kryliśmy swoje strefy. Gdy nadarzyła się okazja nasz snajper, co prawda na raty, ale zdjął jednego gościa. Wtedy też przyjaciel molestowanego w środku zakładnika otworzył ogień przez okno wychodzące na korytarz od strony lasku i zdjął kolejnego gościa. W panice 3-ci bandzior próbował wyjść jedynym wyjściem, ale nadział się na mnie i kolegę i nie szczędząc amunicji wypchaliśmy go ołowiem. Misja udana, wszyscy zabici można ratować zakładnika. Pierwszy do pomieszczenia wbiega kumpel z M4, który już praktycznie wystukał cały swój 30 nabojowy magazynek, a zaraz za nim ja ze swoim SKS'em i kolega zakładnika. Niestety dla kumpla z M4 wejście to było pechowe, bo okazało się, że w pomieszczeniu bez okien zaraz na lewo od wejścia (pod prysznicem) przyczaił się jeszcze jeden gościu, o którego istnieniu nic nie wiedzieliśmy. Byliśmy przekonani, że oprócz tych dwóch co doszło w środku był tylko jeszcze jeden bandzior (snajper nikogo więcej nie zauważył). Wystrzelił ze swojego Mosina prosto w kumpla ten padł na miejscu, dzięki szybkiej mojej reakcji udało mi się zabić napastnika, ale ten ciężko mnie ranił strzałem w nogę łamiąc ją przy okazji. Zagrożenie wyeliminowane, straty w załodze 1 osoba i ja ciężko ranny, ale na szczęście morfina i bandaże były. Misja ratunkowa zakończyła się częściowym powodzeniem. Na koniec wymieniliśmy się jeszcze sprzętem co nieco pozbieraliśmy z trupów i rozeszliśmy się, ja z kumplem w swoją stronę, tamci w swoją wymieniając się standardowo gestami z DayZ.

Dla takich właśnie akcji w DayZ warto grać, dla takich akcji DayZ jest wielkie i zapomina się szybko o wersji alfa tej gry. Pozdrawiam i pozdro jak się komuś chciało to czytać.

21.07.2014 23:51
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
97
Negative

Pozdrawiam i pozdro jak się komuś chciało to czytać. <- dzieki... ;)

22.07.2014 09:47
👍
odpowiedz
Fergart
10
Legionista

DayZ super gierca ale kurcze trochę bagów ma :/ ale na szczęście grają w nią nigdy nie natrafiłem na coś takiego jak w tej grze na takiego glitcha nie wiem może mam szczęście grając w DayZ że trafiam na te lekkie glitche :D Artykuł super

22.07.2014 10:49
Bezi2598
👍
odpowiedz
Bezi2598
96
Legend

dj_sasek
Fajna akcja, tylko szkoda, że tak ciurkiem napisałeś, bo się ciężko czyta.

22.07.2014 11:12
papilarny
odpowiedz
papilarny
15
Chorąży

@Sethlan: ale że co?

22.07.2014 13:12
CheshireDog
odpowiedz
CheshireDog
80
Desk jockey

Jak czytam takie artykuły nachodzi mnie ochota zagrać w DayZ.
Kawał dobrego tekstu :)

Co do samego DayZ stand alone, da się jakoś taniej legalnie kupić (ruskie klucze itp. nie wchodzą w rachubę)? Czy tylko czekać na promocje na steam?

22.07.2014 14:55
odpowiedz
zanonimizowany810890
46
Generał

Czernoruskie Jądro Ciemności i survival to był 2 lata temu w modzie. Teraz w SA to disnejland jest i cyrk w większości. Mimo że alpha to gra jest zdecydowanie za kolorowa, niema klimatu z moda.

22.07.2014 17:18
messias
odpowiedz
messias
56
Konsul

@dj_sasek

" [link] "

Serio cos widziales przez te okna? :D

02.09.2014 18:11
dj_sasek
odpowiedz
dj_sasek
99
Freelancer

No ciężko było cokolwiek dostrzec, pewnie dlatego nasz snajper nie zauważył tego 4-tego co siedział od początku w tych barakach.

DayZ ma bugi nie ukrywam, ostatnio trochę grę zaczynają psuć hackerzy, ale ogólnie wrażenia na plus.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze