Ekranizacja (prawie) Battlefielda czyli recenzja filmu 'Niezniszczalni 3' - DM - 18 sierpnia 2014

Ekranizacja (prawie) Battlefielda, czyli recenzja filmu "Niezniszczalni 3"

Na ekrany kin trafiła właśnie trzecia część niezbyt ambitnej serii o grupce najemników, pełna eksplozji, magazynków bez dna i puszczania oka do widza, pamiętającego klasyki filmów akcji. Jest to chyba najlepsza odsłona "Niezniszczalnych" do tej pory, a końcowa bitwa zdecydowanie przypomina rozgrywkę na jakieś mapie Battlefielda 3 lub 4!

Ronda Rousey - nowa postać w nowym oddziale Expendables

Seria "Niezniszczalni" nigdy nie miała ambicji bycia dobrym kinem.   To jeden z tych filmów, który ma kiepskie dialogi, przewidywalną fabułę, marne aktorstwo - ale o dziwo - ogląda się go świetnie, zwłaszcza gdy czujemy trochę nostalgii za dawnym kinem akcji. Na tej nostalgii twórcy zdaje się opierają całą kwintesencję filmu, przekonując dawne gwiazdy do udziału w kolejnych sequelach.

W trzeciej części, rolę czarnego charakteru przejmuje (całkiem udanie) Mel Gibson. Zły handlarz bronią i były członek oraz współtwórca oddziału Expendables jest celem kolejnej misji Barneya Rossa i jego ludzi. Stallone, troszcząc się jednak o swoich kompanów, odsyła ich na emeryturę - do akcji wkracza zupełnie nowa grupa "niezniszczalnych", złożona z młodych gniewnych. Trudno ukryć jednak, że w końcowej fazie to właśnie stara gwardia odegra główną rolę i przekona wszystkich, że jest niezastąpiona.

Mel Gibson jako czarny charakter

Scenariusz, choć przewidywalny do bólu, pozbawiony jest większych idiotyzmów, jak np. znane z drugiej części, nagłe pojawienie się znikąd jakiegoś sławnego aktora, ratującego wszystkich z opresji. W filmie zdecydowanie błyszczy Antonio Banderas, ze swoją komediową rolą. Pierwsza scena, w której go spotykamy jest po prostu rewelacyjna i przezabawna, dorównuje jej tylko kolejny klasyczny tekst Arnolda Schwarzeneggera. Choć ciężko przebić dialog "yupikayey - I'll be back" z drugiej części - to Arni ponownie staje na wysokości zadania, cytując samego siebie w bardzo dobrze dobranej scenie. Trochę rozczarowuje bardzo mała, epizodyczna rola Jeta Li, który miał zgodzić się na występ po warunkiem, że jego udział miał być większy niż poprzednio, nie zobaczymy żadnych popisów i scen walk z nim, całkiem nieźle wypadł za to Wesley Snipes. Zabrakło Bruca Willisa - ponoć domagał się za występ milion dolarów więcej, niż mu oferowano. Nieubłagany upływ czasu najbardziej widać po Harrisonie Fordzie - dla niego udział w filmach akcji już chyba dobiegł końca, tu jednak wypadł dobrze - jego rola nie wymagała kaskaderskich popisów.

Rewelacyjny Antonio Banderas

Sceny kaskaderskie to zresztą chyba najbardziej rozczarowujący aspekt filmu. Wszędzie tam, gdzie miał być jakaś niebezpieczny, widowiskowy fragment - ktoś skacze ze śmigłowca na pociąg, uderza głową w mur - jest po porostu dyskretne cięcie. Nie widzimy skoku, jest postać przygotowująca się do skoku - ciach - bohater już w nowym miejscu. Takich cięć jest sporo w filmie i są trochę denerwujące. Warto dodać, że Stallone bardzo chciał, by film był dostępny dla młodzieży i zrobił wszystko, by miał kategorię PG-13. Pomimo lawiny zabitych, mordowania nożem - jedyna krew na ekranie, to dwie kropelki z przeciętej wargi. Kozaccy najemnicy nie wypowiadają też żadnych przekleństw.

Terminator i Indiana Jones

Ukłonem dla młodych widzów jest też końcowa bitwa, która wypisz, wymaluj przypomina multiplayerową rozgrywkę w Battlefielda. Czołgi ostrzeliwujące z daleka budynki, śmigłowce nad polem bitwy, likwidowane w wymyślne, znane z filmików na youtube sposoby, błyskawiczne śmiganie na motorze enduro wśród strzelających nieprzyjaciół, czy "levolution" - coraz bardziej rozpadające się budynki, by w końcu runąć całkowicie. Tak samo bogaty i różnorodny jak w Battlefieldzie, jest również zestaw używanego uzbrojenia, z lubianym USASem 12 na czele, poprzez colty, rewolwery, P90 i wiele innych.

"Expendables 3" to bardzo udany film klasy B. Dobrze bawić powinni się i starsi, ze względu na starą gwardię, klasyczne cytaty, jak i młodzi - nawiązanie do lubianej gry i nowy oddział młodych "Niezniszczalnych". W planach jest już czwarta część, tym razem z rolami dla dawnego Bonda - Pierca Brosnana i sławnego kiedyś Hulka Hogana.

DM
18 sierpnia 2014 - 13:36

Komentarze Czytelników (29)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.08.2014 15:05
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

@DM Sam jesteś marny aktor.
oczywiście
a stallone, dolph lundgren, crews, cotoure, lutz, ortis, norris, van damme to po prostu oskarowi faworyci i plejada wybitnego aktorstwa... :)

18.08.2014 16:36
odpowiedz
UbaBuba
93
Generał

@DM - Oczywiscie ze tak. Jeszcze powiedz ze Stallone to marny aktor i w ogole twoj wpis traci jakakolwiek wiarygodnosc.

Z tym 95% pojechales. Niektorzy to fakt, aktorzy klasy B, ale wiekszosc to wysmieci aktorzy ktorych filmy sa kultowe i zapisaly sie w historii kina i Ty tego nie zmienisz.

Co do samego filmu to fakt, przecietny, ale nie o to w nim chodzilo, bo nie mial budzetu $300mln jak nowe produkcje hollywood. To mialo byc staroszkolne kino i takie wlasnie bylo - dzis nie zachwyca, kiedys ludzie pozabijali by sie zeby zobaczyc tyle slaw w jednym miejscu (za czasow ich swietnosci).

18.08.2014 16:57
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

oczywiście, że stallone to marny aktor, miał jeden wypadek z rocky 1 i 2, w których dobrze wypadł, ale nie przekreśla to faktu, że jego kunszt jest taki sam jak Arnolda -

to, że jakiś film jest kultowy a aktor przez to popularny - nie oznacza, że aktor jest dobry,
aktorstwo to kunszt, sztuka i charyzma wcielania się w różne postacie... ich role inne niż napakowanych twardzieli bąkających dwa słowa na godzine zwykle okazywały się marnymi gniotami...

18.08.2014 17:33
odpowiedz
zanonimizowany939625
53
Generał

DM

Bycie dobrym aktorem nie oznacza tylko, że trzeba koniecznie umieć grać szekspirowskich bohaterów.

Oni wszyscy, mówię o starej gwardii, byli świetni w tym co robili i tego się zawsze trzymali. Każdy z nich był charakterystyczny na swój sposób, każdy miał swoje aktorskie zagrywki, grymasy itp. wyćwiczone do perfekcji. A jak widać po nowym narybku i młodej ekipie, nikt nawet zwykłego napakowanego twardziela nie był w stanie w ułamku procenta zagrać tak dobrze i z taką charyzmą jak starzy to robili. Dziś mamy wymuskanych i wygładzonych do porzygania się lalusiów.

Co do samego filmu, kardynalnym błędem było zrobienie filmu pod niższą kategorię wiekową. Niestety po raz kolejny widać, że jak chcę się zrobić coś dla wszystkich to wychodzi trochę dla nikogo. Choć i tak dla mnie seans to była czysta przyjemność i oglądało się to wybornie.

18.08.2014 17:46
Irek22
👍
odpowiedz
Irek22
102
Grzeczny już byłem

Od Niezniszczalnych oczekuję tylko i wyłącznie tego, że będzie to film akcji klasy B z lat 80. w nowych szatach, przy którym mózg ma odpowiadać wyłącznie za rejestrowanie obrazu i dźwięku. Niewątpliwym atutem* są tu aktorzy, którzy największe triumfy święcili za czasów mojego dzieciństwa, a których grono z części na część - ku mojej uciesze - się powiększa (aż do ogłoszenia Niezniszczalnych 2 nie mogłem odżałować, że w "jedynce" Arnie pojawił się tylko na 2-3 minuty).
W poprzednich częściach dostałem dokładnie to, czego od tej serii oczekuję. I - jak widzę - dostanę to także w "trójce". Czyli jest bardzo dobrze!

*I nie ma co ukrywać - to tylko dzięki niemu ta seria tak przyciąga uwagę i zainteresowanie.

spoiler start

Ale do tych nowych Turlesów nigdy się nie przekonam!...

spoiler stop

18.08.2014 18:13
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Każdy z nich był charakterystyczny na swój sposób, każdy miał swoje aktorskie zagrywki, grymasy itp. wyćwiczone do perfekcji.

oczywiście, że tak było, ale błyszczało to tylko i wyłącznie w jednym, charakterystycznym dla nich gatunku filmowym.

Stallone w "Stój bo mamuśka strzela" to już była mała żenada, i jako aktor - zupełnie się w komediach nie odnalazł, to samo było ze Schwarzeneggerem z Jignle Bells na przykład - aktorstwo to nie tylko szekspir i dramaty

18.08.2014 19:11
odpowiedz
Demilisz
143
Generał

Nie rozumiem tego przytyku do cudownego pojawienia się aktorów w dwójce. Taką magiczna sztuczkę to chyba tylko Chuck robił i to było umyślne.

18.08.2014 19:31
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

chuck i arni - może i umyślne, ale za dużo razy wykorzystane jak na jeden film, uczucie sztuczności było trochę za duże i przyćmiło ewentualny efekt żartu...

18.08.2014 21:51
rafal2311
odpowiedz
rafal2311
14
Legionista

Jak dla mnie to dla odmiany najgorsza część serii. Najbardziej podobała mi się "dwójka"

19.08.2014 11:22
odpowiedz
wujek21
18
Legionista

Niektórzy tutaj łącznie z redaktorem piszącym artykuł nie znają chyba pojęcia słowa pastisz...

19.08.2014 17:49
promilus1
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

Dwójka pokazała, jak powinna wyglądać ta seria. Pastisz pełną gębą, one-linery w co drugim zdaniu, mnóstwo humoru, nawiązań do filmów aktorów biorących udział w produkcji, a nawet Chuck Norris opowiadający dowcip o Chucku Norrisie. Trójka jest na poziomie jedynki z jednym "ale". Słabego fragmentu z młodzikami. Nie idzie się na taki film, by ich oglądać.

19.08.2014 18:57
odpowiedz
darek79r19
71
Pretorianin

[email protected] Dobrze prawisz, zgadzam się z tobą, dwójka najlepsza, trójka najgorsza. I jak widzę tekst typu "rewelacyjny Antonio Banderas"... Ku*wa, w czym? ja się pytam. Wesley i Antonio tym filmem stracili resztki szacunku, jakim ich darzyłem za role twardzieli. Ta trzecia część NIE POKAZUJE już twardzieli, nie tego oczekujemy po tym filmie. Oby się ocknęli w części czwartej, bo kino prawdziwych twardzieli umiera wraz z częścią trzecią. Acha, i mogli zaprosić np. China'e O'brien. No ale... była jakaś młoda laska, która i tak była od nich wszystkich twardsza :P

19.08.2014 19:10
odpowiedz
Malaga
83
ma laga

film był strasznie nędzny...dwójka zdecydowanie najlepsza z całej serii.

Tego potworka nie powinni byli w ogóle wypuszczać. Szkoda, że w miejsce połowy tych nudnych strzelanin nie wstawili jakiejś kopaniny. Mieli Stathama czy chociażby Snipes'a, nie wspominając już o "świeżej krwii" a i tak tylko strzelają. Wszystko jakieś takie bez polotu i wygląda na niskobudżetowy chłam za milion $

19.08.2014 19:31
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

A ja się dziwie, jak można uważać dwójkę za najlepszą część... dwójka to był najgorszy chłam, zrobiona na szybko dla kasy chyba tylko... beznadziejna fabuła nawet jak na żart i pastisz, będąca nieudolną kopią śwątynii zagłady - nie wiem jak można się tym filmem zachwycać? bo chuck norris powiedział dowcip???

po trójce widać przynajmniej, że zastanowili się nad słabością dwójki i jakoś to naprawili
Banderas rewelacyjny w swojej roli, zagrał dialogami, mimiką, zachowaniem - w przeciwieństwie do całej strzelającej reszty. skoro serią rządzi Stallone to chyba logiczne, że dominuje strzelanie a nie sztuki walki i kopanie...

19.08.2014 19:53
odpowiedz
Malaga
83
ma laga

dwójka była świetna bo nie próbowała być czymś czym seria Expendables w swoich założeniach nigdy nie miała być - filmem z fabułą.

Trójka to był śmiech na sali, który wyglądał tak:
-Sly jedzie na misję, w której spotykają Starego Wroga i przy okazji jeden z ekipy cierpi
-Sly ma rozterki moralne i nie chce żeby jeszcze któryś z kumpli ucierpiał więc postanawia na prędce złożyć ekipę z żółtodziobów, którzy w razie jeśli coś pójdzie nie tak i pomrą to Sly nie będzie miał wyrzutów sumienia
-coś idzie nie tak i Stary Wróg bierze żółtodziobów na zakładników, Sly zostaje sam jak ten palec
-Sly zbiera starą ekipę żeby odbić nowych. Coś kompletnie debilnego bo w założeniach zbierał nowych po to żeby nie narażać starych, a w finale naraża jednych i drugich.

Szkoda że nie postanowił zebrać trzeciej ekipy żeby odbić drugą LOL :)

Dwójka miała fabułę prostą jak budowa cepa - misja idzie nie tak, ginie jeden z ekipy więc reszta postanawia się zemścić. Nie ma żadnych przegadanych kwestii, bad guy na końcu w pełni zasługuje na swoje miano, bo klepa jest konkretna.

A co do skoku na kasę to ogarnij, że to trójka jest PG-13, żeby więcej ludzi poszło do kina więc jak się to ma do dwójki z rating R...

skoro serią rządzi Stallone to chyba logiczne, że dominuje strzelanie a nie sztuki walki i kopanie...

zabawne że o tym wspominasz, warto wspomnieć też o scenie gdzie Sly rekrutuje nowicjuszy i wszyscy prezentują mu swoje umiejętności w kopaniu i zwinności co jest jego głownym kryterium wyboru (nawet Banderas zbiega z rusztowania w iście parkourowym stylu) tylko po to żeby na końcu jedyną walką wręcz była ostatnia scena Gibson vs Stallone gdzie przy finałowej scenie Van Damme vs Sly w "dwójce" wypada straaaasznie blado

19.08.2014 20:01
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Ja mam odczucia dokładnie odwrotne - trójka jest znacznie słabsza niż jedynka i dwójka. Szkoda mi, bo lubię tę serię, co widać po dwóch moich recenzjach poprzednich części.

Niezniszczalni 3 to niestety rozczarowanie. Kategoria PG-13 i wprowadzenie młodych aktorów (i nie tylko - Rousey jeszcze ok, ale co tu robi Ortiz?) odbiły się filmowi czkawką. Do tego kiepska ekspozycja, poszarpana struktura (cały film to 4 sekwencje akcji poprzedzielane innymi scenami), dużo mniej niż w poprzednikach odniesień do klasyków kina akcji, dialogi częściej nudne lub po prostu sztuczne. Ford już niedomaga (zacząłem się obawiać o nowe Star Warsy), Banderas trochę pajacuje (ale tu wychodzi to jeszcze ok), za to Gibson w roli szwarccharakteru to wysoka klasa. Snipes - w miarę, choć liczyłem na więcej. Znacznie za mało Jeta Li i Stathama, ogólnie poza Sylvestrem stara gwardia dostała zbyt mało czasu ekranowego. To wciąż fajna demolka, niektóre żarty wyszły, ale Niezniszczalni 3 bardzo stracili na chęci otwarcia się na młodszego odbiorcę.

Piszesz DM, jakby Niezniszczalni 3 byli filmem dla wszystkich, tymczasem - jak to często w takich przypadkach bywa - to prędzej film dla nikogo. Młodzi go zleją, bo przeznaczonych dla nich blockbusterów jest znacznie więcej i kilka nowych twarzy w obsadzie tego nie zmieni. Starsi, którzy jechali na nostalgii, dostają tutaj tejże zdecydowanie zbyt mało.

19.08.2014 20:23
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Dwójka miała fabułę prostą jak budowa cepa - misja idzie nie tak, ginie jeden z ekipy więc reszta postanawia się zemścić. Nie ma żadnych przegadanych kwestii, bad guy na końcu w pełni zasługuje na swoje miano, bo klepa jest konkretna.

Była nakombinowana jak pulp fiction :) trochę siedmiu wspaniałych, trochę świątyni zagłady - groch z kapustą

budowę cepa można równei dobrze odnieść do trójki - dawny kolega przechodzi na ciemna stronę, podpada głównej postaci, ta się mści - koniec. (swoją drogą to wypisz wymaluj fabuła Komando) ;)

jak zwykle wszystko rozchodzi się o gusta i guściki i kto jak odczytuje film swoją wiedzą i upodobaniami...

19.08.2014 20:50
odpowiedz
Malaga
83
ma laga

budowę cepa można równei dobrze odnieść do trójki - dawny kolega przechodzi na ciemna stronę, podpada głównej postaci, ta się mści - koniec. (swoją drogą to wypisz wymaluj fabuła Komando) ;)

bzdura... w trójce ciąg fabularny nie istnieje.
Sly zmienia ekipy jak rękawiczki. Najpierw jest stara gwardia, potem nowa gwardia a na końcu stara gwardia +nowa gwardia +pare przychlastów na doczepkę.

Trójka jest denna bo stara się pierwszy raz w historii serii mieć jakąś "ambitną" fabułę i pod tym względem jest przekombinowana.

Nie po to się zbiera Arniego, Stathama, Lundgrena i resztę twardzieli żeby robić z tego dramę Sly'a o tym jak to się przywiązał do swojej ekipy i nagle w trzeciej części wzięło go na rozterki moralne, że może im się kuku stać...

20.08.2014 13:10
pieterkov
odpowiedz
pieterkov
90
Generał

Nie chce mi się czytać wszystkich hejterskich komentarzy na aktorów z tego filmu więc powiem tylko jedno: może i nie są to wybitni aktorzy pod względem mimiki czy dramatyzmu, ale są znani przez kilka pokoleń jako "rambo" bohaterowie, którzy grali w dziesiątkach filmów akcji, zadbali o swoje ciało, żeby stanowić przykład twardzieli i tego wizerunku się trzymają. Wg mnie osiągnęli bardzo dużo i mam dla nich ogromny szacunek, bo praktycznie zbudowali całe kino akcji - strzelaniny w dżungli i filmy z Chuckiem Norrisem to przecież podstawy filmu! Ten film jest poniekąd ostatnim hołdem dla nich "zbiórką zapomnianych bohaterów" przed podróżą do grobu, bo większość z nich jest tak stara, że emerytura już dobija się do drzwi. Bardzo dobrze, że ten film powstaje, pomimo tego, że to odcinanie kuponów. Aktorzy dobrze się bawią grając w filmie ze swoimi dawnymi znajomymi i wg mnie to jest film dla nich, a nie dla nas. My możemy jedynie oglądać ich zmontowane akcje, a cały budżet poszedł w "ostatnie spotkanie przyjaciół" na planie.

20.08.2014 23:22
K@m@R
😜
odpowiedz
[email protected]@R
65
Pretorianin

Ale by był hit jakby ich tak wszystkich wrzucić do Bigbrothera :-)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze