W oczekiwaniu na drugą część - recenzja gry Forza Horizon - DM - 15 września 2014

W oczekiwaniu na drugą część - recenzja gry Forza Horizon

DM ocenia: Forza Horizon
79

Premiera drugiej części już niebawem, przypomnijmy sobie zatem pierwszą odsłonę Forza Horizon - grę, z którą mam niemały kłopot, bo z jednej strony przeszkadzają mi jej wady, ale z drugiej - całkiem mi się podoba. Horizon to świetny początek nowej serii, która może z czasem zdeklasować Need for Speed.

...za kilka dni - wrażenia z dema Forza Horizon 2! Stay Tuned!

Forza Motorsport nigdy nie była po prostu grą komputerową, "ścigałką", którą się przechodzi, kończy - kropka. To bardziej (zwłaszcza w ostatniej, piątej odsłonie) dzieło, z którym się obcuje, którego się doświadcza. Jeśli FM5 jest jak koncert London Symphony Orchestra czy płyta płyta "Dark Side of The Moon" Floydów - słuchana na audiofilskim sprzęcie, tak Forza Horizon jest radiem ESKA, "lecącym" pod drodze przez słuchawki telefonu.

Piękne i dostojne klasyki "kłócą się" czasem z młodzieżowym klimatem festwialu "Horizon"

Model jazdy to strzał w dziesiątkę deweloperów

Nie jest to jednak absolutnie jej wadą! Wszak zależnie od nastroju, można gustować i w tym, i w tym, można być "pięknym i młodym" i preferować bardziej "luzackie" klimaty. Forza Horizon wypełnia lukę i zapewnia to, czego wielu mogło brakować w serii Motorsport. Chwała za to, że jest to osobna gra, a nie wciśnięty na siłę tryb do Motorsport. FH to trochę bardziej stonowane Need for Speed - typowo zręcznościowe wyścigi w otwartym świecie. Samochodowe szaleństwo łączy się z muzycznym festiwalem w stylu Sunrise czy Dubstep i jest to w zasadzie jedna z największych zalet gry. Klimat młodzieżowej imprezy jest wszechobecny, rewelacyjnie i bardzo konsekwentnie utrzymywany na każdym kroku - w przerywnikach filmowych, ekranach ładowania, dekoracjach trasy czy przede wszystkim - stacjach radiowych. Nie tylko muzyka dobrana jest właściwie do całej atmosfery i otoczki (szkoda, że nie można przeskakiwać piosenek, bo są lepsze i gorsze), ale co jakiś czas odzywa się DJka z różnymi informacjami o imprezie, adekwatnymi do naszych postępów w niej. Wszystko to zwiększa "immersję", pozwala wręcz zanurzyć się w klimat Horizon.

"bansująca muza" z kolei dobrze podkreśla klimat całej gry

Model jazdy to strzał w dziesiątkę deweloperów z Turn 10. Z jednej strony jest totalnie zręcznościowy i bardzo łatwy - wyścigi polegają na wciśniętym gazie do dechy i ewentualnym hamowaniu uderzając w inne auta, nawet czołowe zderzenie za bardzo nas nie spowolni, ale z drugiej - absolutnie nie mamy wrażenia, że sterujemy ślizgającym się kartonem czy poduszkowcem! Jakaś namiastka prowadzenia auta z FM została zachowana i Forza Horizon zostawia pod tym względem konkurencje z Need for Speed, The Crew, Test Drive Unlimited daleko w tyle.

Ogólnie jest pomarańczowo...
pomarańczowej...

Grafika powoduje trochę mieszane odczucia. Ogólnie jest ładna i poprawna - samochody prezentują się jak trzeba, istnieje cykl dnia i nocy, mamy amerykańskie drogi i autostradę, lasy, pustynie, małe miasteczka. Całość jest jednak trochę mało spektakularna i za bardzo monotonna. Błędem było wybranie jesieni jako pory dominującej w  Forza Horizon. Razem z pustynnymi terenami, kolorowe liście na drzewach sprawiają, że świat gry wygląda ciągle "pomarańczowo" - nie ma prawie żadnego urozmaicenia, jest albo trochę mniej, albo bardziej "orange".

... albo "orange" dla odmiany. Na szczęście nigdzie nie doświadczymy Rodzinki.pl

Oprócz nudnej kolorystki, całe otoczenie jest bardzo puste i ubogie. Czasem napotkamy jakiś budynek czy wymarłe miasteczko, gdzieś tam jest elektrownia wiatrowa i tama - koniec. Nie ma jednak  żadnych smaczków, żadnych ciekawych detali, które czyniłby swobodną jazdę fajną samą w sobie. Biorąc pod uwagę, że mapa nie jest duża i można ją przejechać wzdłuż i wszerz w parę minut, jest tam tylko kilka wplecionych na siłę "znajdziek" - wypada ona bardzo słabo na tle konkurencyjnych tytułów. Funkcja "free ride" pełni rolę krótkiego wypełniacza czasu w dotarciu do kolejnych imprez wyścigowych. Widać, że twórcy dopiero raczkują w temacie swobodnej jazdy po dużym obszarze i nie czują się w tym tak dobrze, jak w kwestii zamkniętych torów.

Szkoda, że wyjątkowe wyzwania nie pojawiają się częściej

Gra jak większość podobnych - posiada szczątki fabuły, która popycha nas do zdobywania coraz mocniejszych samochodów i startowania w kolejnych wyścigach, by ostatecznie zdobyć odpowiedni poziom reputacji i zmierzyć się z legendarnym Darius'em (wow! to ja!). W zasadzie to właśnie mój imiennik popychał mnie do robienia dalszych kroków w karierze. W większości uczestniczymy w tradycyjnych wyścigach, z rzadka odblokowując jakieś ciekawsze zadania, typu ściganie się z samolotem. Możemy zmierzyć się z rywalami, czy wykonywać różne zadania specjalne dla "1000 Club", ale będzie to zwykle dotarcie gdzieś na czas, "zdjęcie" w fotoradarze czy skasowanie paru obiektów na drodze. Takie "wypełniacze" są już standardem w podobnych tytułach - w tak zręcznościowej grze zabrakło mi większej ilości ciut bardziej "epickich" wydarzeń. Choć gra pełna jest amerykańskich, klasycznych Muscle Carów, brakowało mi trochę większego zaakcentowania ich obecności i tradycyjnych "hamburgerowych" wydarzeń, typu Drag Race.

Mapa może wydawać się spora, ale pokonujemy ją błyskawicznie

Dodatek przynoszący rajdową rywalizację jest ekstra płatny. Jak każdemu tytułowi z serii Forza - i Horizon oberwało się za chciwość i konieczność słonej zapłaty, w przypadku skompletowania całej listy aut. Gra na zasadzie "kopiuj-wklej" przeniosła z Forza Motorsport system tuningu, malowania aut i robienia zdjęć.

Z jednej strony jest naprawdę dobra w swojej kategorii, z drugiej - ocena musiała jeszcze zostawiać miejsce na ewentualne ulepszenia z dwójki...

Choć jestem zdecydowanie grupą docelową tej poważniejszej Forzy, to przy Horizon bawiłem się całkiem nieźle. Arcadowa Forza jest ciekawym wprowadzeniem dla każdego, kto jeszcze nie zetknął się z Motorsport, a chciałby to ewentualnie zrobić później, każdego kto woli bardziej zręcznościowe wyścigi,  wyzwania na trasie, kręcenie bączków, luźną atmosferę. FM dało FH to co miało najlepsze - pięknie wykonane samochody, rewelacyjny i przystępny model jazdy, opcje szybkiego tuningu dla osób nie wnikających w konstrukcje samochodu i możliwość własnego ulepszenia każdej z newralgicznych części. Dla niektórych może być to fajny bodziec, by zainteresować się budową i dostrajaniem prawdziwych wozów.

Piękne screeny z samochodami mogą wprowadzać trochę w błąd, gra zwykle wygląda tak

Twórcy muszą tylko podpatrzeć aktualne trendy i standardy w kreowaniu otwartych światów - już pod koniec miesiąca przekonamy się, czy odrobili lekcje! Forza Horizon 2 zabierze nas na południe Francji. Deszczowa pogoda będzie ciekawym urozmaiceniem, obawiam się tylko całkowitej otwartości mapy i zlikwidowania barier przy drogach. W nowej Horizon będziemy mogli jeździć niskim Lambo po polach i lasach - Turn10 jeszcze bardziej obniża więc poprzeczkę, oby nie ucierpiał na tym przyjemny model jazdy. Taka wolność  będzie też ogromnym sprawdzianem, czy dostępny świat nie wyda się jeszcze bardziej pusty. Przekonamy się już nie długo, a za kilka dni - wrażenia z dema Forza Horizon 2! Stay Tuned!

Świat jest trochę martwy i pusty

Przyznam, że miałem kłopot z wystawieniem oceny FH. Z jednej strony jest naprawdę dobra w swojej kategorii, z drugiej - ocena musiała jeszcze zostawiać miejsce na ewentualne ulepszenia z dwójki, i nie być lepsza od Forzy Motorsport. Po długich namysłach zdecydowałem się na taką jak w tarczy - gdybym miał sporo mniej lat i był fanem lecącej w grze muzyki - z pewnością dodałbym jeszcze z 6-7 zasłużonych punktów! ;)

Oby dwójka była jeszcze lepsza
DM
15 września 2014 - 18:44
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
17.09.2014 12:11
Brucevsky
Brucevsky
122
Playing with writing

gameplay.pl

Świetny tekst, znowu! ;) Podoba mnie się samo założenie Forza Horizon, taka wakacyjna wyścigówka, w którą można pograć w wolnej chwili w ramach relaksu po ciężkim dniu. Jeśli kiedyś będę miał okazję, na pewno się skuszę.

17.09.2014 12:16
Irek22
📄
odpowiedz
Irek22
113
Legend

Pisze/mówi się "W oczekiwaniu drugiej części..." albo "Czekając na drugą część...".
Nie ma czegoś takiego jak "oczekując na".

17.09.2014 12:22
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
154
Reaver is the Key!

Osobiście wolę Motorsport.