Filmy których nie znacie: Człowiek z Ziemi (Man from Earth) - Hubert Taler - 20 września 2014

Filmy których nie znacie: Człowiek z Ziemi (Man from Earth)

Niedawno pisałem o Twilight Zone jako o jednym z fajniejszych seriali wszechczasów. Tak się składa że pomiędzy tematem niniejszej notki a tym serialem istnieje ciekawe połączenie: osoba Jeromy'ego Bixby'ego. Ten amerykański scenarzysta poświęcił swoje zawodowe życie fantastyce. Był autorem odcinków do Strefy Mroku (jak również współscenarzystą filmu kinowego opartego na serialu), scenariuszy odcinków oryginalnego Star Treka, ale był też znanym i uznanym pisarzem. Jego opowiadania ukazywały się również po polsku, np. w antologii "Rakietowe dzieci".

Scenariusz filmu Człowiek z Ziemi (2007) był jego ostatnią pracą. Właściwie podyktował on większość tekstu swojemu synowi, będąc już na łożu śmierci. Scenariusz miał odzwierciedlać poglądy Bixby'ego na życie i religię, i być jego opus magnum.

Scenariusz do realizacji otrzymał Richard Schenkman. Nie jest on jakimś wybitnym reżyserem, i spokojnie można powiedzieć, że Człowiek z Ziemi jest jego najbardziej znanym dziełem. Film, choć posiadał naprawdę minimalny budżet i jest bardzo kameralny (praktycznie dzieje się w jednym pomieszczeniu), otrzymał mnóstwo nagród i nominacji za filmy science fiction, jak również był bardzo wysoko oceniony przez krytyków, i uzyskał status kultowego filmu wśród fanów. Co ciekawe, twórcy filmu często dziękowali społeczności fanów za jego dystrybuowanie za pomocą sieci peer to peer!

O czym więc jest Człowiek z Ziemi?

Film opowiada o profesorze uczelni Johnie Oldmanie (w tej roli David Lee Smith), który postanawia, mimo sukcesów odnoszonych w pracy naukowej, pożegnać się z pracą, i udać się w niewiadomym kierunku. Do jego domu przybywa kilkoro kolegów z uczelni (w tym dwie panie i jedna studentka) - aby go pożegnać. Już pomagając mu spakować się na pakę pick-upa jedna z pań profesor zauważa oryginalny obraz Van Gogha, z którego posiadania John dość mętnie się tłumaczy.

Rozmowa przy zielonym Johnny Walkerze, zakupionym przez kolegów przybiera niespodziewany obrót. W pewnym momencie Goodman stwierdza, że chce im powiedzieć coś, czego jeszcze nikomu nie mówił, i zdradza im... że chodzi po świecie już od 14 tysięcy lat. Opowiada że co kilkanaście lat, gdy ludzie zauważają, że się nie starzeje, pakuje się i przenosi się w inne miejsce. Znajomi początkowo mu nie wierzą, jednak jego historia jest pociągająca i pełna szczegółów. W pewnym momencie uważają, że stroi sobie z nich żarty, czy Goodman, nie posiadający żadnych materialnych dowodów swoich twierdzeń, jest w stanie ich przekonać? Czy w ogóle chce?

Nie wchodzę w szczegóły, bo być może ktoś po przeczytaniu tego wpisu nabierze ochoty na obejrzenie filmu.

Film jest prawdziwą intelektualną ucztą dla miłośnika science-fiction, i postawiłbym go na równi z innymi filmami o podobnych ambicjach, choć nie miał on dużego budżetu. Wbrew statyczności większości scen nie jest on nudny i przegadany - każda kwestia wprowadza coś nowego i film ogląda się z ogromnym zainteresowaniem, czekając na rozwiązanie zagadki Johna Oldmana (jakie znaczące nazwisko!). Aktorzy zagrali pierwszorzędnie, mimo, że żaden z nich nie jest gwiazdą - najbliżej tego okreslenia może być chyba John Bilingsley znany z roli doktora w serialu Star Trek: Enterprise.

Film można zdobyć (jak chyba cicho przyzwolili twórcy) w sieci, napisy po polsku również są dostępne. Jeśli będziecie mieli okazję, zarezerwujcie sobie spokojny wieczór na chwilę intelektualnej rozkminy.

Uwaga: Film podejmuje tematy religii i jej prawdziwości (John był świadkiem wielu wydarzeń, które stały sie podstawą religijnych wierzeń), jednak nie sądzę, aby uraził czyjeś uczucia religijne.

Hubert Taler
20 września 2014 - 12:35

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.09.2014 16:12
sketch90
😊
sketch90
17
Legionista

Gratulacje właśnie skłoniłeś mnie do oglądnięcia filmu, którego jeszcze nie widziałem a uwierz, że niewiele ich nie widziałem. Chętnie przyjmę kolejne propozycje Panie autorze tekstu

20.09.2014 16:14
odpowiedz
zanonimizowany453591
62
Senator

Bez przesady, to jest dość znany film.

20.09.2014 18:10
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

@Meelosh ja o nim do niedawna nie widziałem, kolega Sketch też. Jest znany, a nawet kultowy, a jednak nie do każdego dotarł.

@Sketch90 Bardzo się cieszę, wkrótce zamierzam napisać jeszcze o jednym :)

21.09.2014 00:36
ROJO.
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Jak lubicie takie klimaty to polecam: "Niebo istnieje... naprawdę" oraz" Bóg nie umarł".

21.09.2014 00:43
A.l.e.X
odpowiedz
A.l.e.X
127
Alekde

Man from Earth - bardzo dobry.
--->Rojo - Niebo istnieje... naprawdę - mierny, Bóg nie umarł - średni, w sumie to nie wiem za bardzo co mają filmy religijne chrześcijańskie do Man from Earth ;)

21.09.2014 10:24
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

@Rojo Film o wiele bardziej sceptycznie podchodzi do kwestii religii i jest mocno racjonalny, nawet fakt niestarzenia się Oldmana jest wyjaśniony naukowo. Nie pisałem o tym coby nie spoilować.

21.09.2014 20:40
sketch90
odpowiedz
sketch90
17
Legionista

Mam nadzieję, że nie tylko jeszcze o jednym a będzie ich cała masa :) @ROJO. "Niebo istnieje... naprawdę" widziałem i całkiem zacny a drugą Twoją propozycje nie i mam zamiar obejrzeć. Dzięki! :)

21.09.2014 20:52
odpowiedz
Fett
183
Avatar

Historia tej sieci p2p jest dosyć ciekawa. To był w zasadzie niezależny, bardzo tani film. Pewnego dnia ktoś włamał się na (albo ukradł, nie pamiętam) laptopa Schenkmana (reżysera) i znalazł ten film na dysku. Wrzucił go na torrenty i film popłynął. Gdyby nie ten fakt, prawdopodobnie mało kto kiedykolwiek by o nim usłyszał. A tak film zrobił olbrzymią furorę w sieci, zaczął się rozpowszechniać viralowo i stał się niezwykle popularny. Tylko dzięki temu, że ktoś go "spiracił", film doczekał się wyświetlenia na Comic Con, a następnie na innych festiwalach, gdzie dostał masę nagród :)

Jest parę fajnych interpretacji tego filmu, ale w to nie będę się zagłębiał :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze