The Banner Saga [mini-recenzja] - Niezła opowieść ale średni eRPeG w nordyckich klimatach - BattleAxe - 27 stycznia 2015

The Banner Saga [mini-recenzja] - Niezła opowieść, ale średni eRPeG w nordyckich klimatach

BattleAxe ocenia: The Banner Saga
67

  “The Banner Saga” to jedna z tych gier, które chciałem ograć od razu w dniu premiery. Tytuł po zapowiedziach jawił się jako taktyczne cRPG z istotnymi wyborami moralnymi, światem inspirowanym mitologią nordycką i niezwykle interesującą oprawą wizualną. Na papierze wszystko prezentowało się bardzo dobrze, a z racji tego, że jest to reprezentant mojej ulubionej gałęzi gier czyli cRPG, „The Banner Saga” od razu trafił do mojego notesu pod hasłem „must have”. Jednak jak to zazwyczaj w moim przypadku bywa, nie uległem marketingowym bajkom i wstrzymałem się z zakupem (głównie ze względu na zestawienie cena – długość rozgrywki) tej bardzo obiecującej gry.

  Ostatecznie prawie po roku oczekiwania w końcu ograłem „The Banner Saga” i stwierdziłem, że chciałbym podzielić się z wami moimi wrażeniami z gry. Czy tytuł spełnił moje oczekiwania? Jakim cRPG-iem jest „The Banner Saga”?

PLUSY:

a) Ciekawa opowieść/fabuła

  Nie jest to może arcydzieło jeżeli chodzi o poziom scenariusza, ale muszę przyznać, że historia przedstawiona w „The Banner Saga” jest na swój sposób interesująca. Twórcy zdecydowali się na przedstawienie fabuły z perspektywy dwóch oddzielnych karawan co zdecydowanie urozmaiciło rozgrywkę. Jedna z tych mini historii głównie skupia się na walce z przeważającymi siłami wroga, druga zaś na ciągłej ucieczce co zdecydowanie zwiększa napięcie i poczucie zagrożenia. Ogólnie twórcy umiejętnie bawią się emocjami gracza, a dzięki sprawnie napisanym postacią jeszcze łatwiej wsiąknąć w ten dobrze wykreowany świat.

b) Setting/kreacja świata

  Akcja gry dzieje się w fikcyjnym uniwersum wzorowanym na nordyckiej mitologii i widać to tak naprawdę na każdym kroku. Architektura miast, wygląd ludności, uzbrojenie czy wierzenia mieszkańców tego świata jasno wskazują czym inspirowali się deweloperzy ze studia Stoic. W grze próżno również szukać elfów, krasnoludów, smoków czy innych mitycznych stworów więc wszyscy zmęczeni tego typu fantastyką powinni być zadowoleni. Do zgłębienia wiedzy o świecie doskonale posłuży dostępna w grze mapa dokładnie opisująca wszystkie miasta, miejsca bitew czy tajemnicze krainy, a wiedzę o bóstwach sprawnie uzupełniają napotykane podczas rozgrywki menhiry.

c) Dialogi

  Bardzo ważny element większości eRPeGów, a w „The Banner Saga” o tyle istotny, że oprócz walki i obserwowania przemieszczającej się karawany nie robimy nic innego tylko prowadzimy dialogi. Nie macie się jednak co martwić, bo mimo tego, że kwestie przeważnie są dość krótkie to napisane są dobrze i w większości przypadków nie chce się ich pomijać. Warto nadmienić, że w „The Banner Saga” dialogi nie są udźwiękowione co może nie przypaść do gustu pewnej grupie graczy. 

Warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się ze światem gry


NEUTRALNE:

a) Wybory/Decyzje

  „The Banner Saga” to gra polegająca na podejmowaniu mniejszych bądź większych decyzji. Nie jest może tak obficie jak opisywali to twórcy przed premierą ( większość wyborów dotyczy ilości zapasów, którymi dysponujemy i nie ma większego znaczenia w rozwoju fabuły), ale fani tego typu rozwiązań pewnie będą zadowoleni. Ja do nich nie należę, ale byłbym ignorantem gdybym nie wymienił tego elementu gry jako zalety „The Banner Saga”, bo gra faktycznie potrafi w tej kwestii dać nieźle w kość.

b) Oprawa wizualna

  Oprawa artystyczna stylizowana na stare filmy Disneya, na początku robi ogromne wrażenie. Ręcznie rysowane postacie, tła oraz animacje paradoksalnie świetnie pasują do tego surowego świata jednak po kilku godzinach zaczynamy dostrzegać powtarzalność. Te same modele, które zachwycały nas na początku przygody tracą na wartości jeżeli dostrzegamy je kilkadziesiąt razy podczas raptem kilkugodzinnej podróży. Niestety po pewnym czasie oprawa może nudzić przez co „The Banner Saga” lekko traci na swojej wiarygodności.

Obserwowanie karawany to jedno z naszych głównych zajęć


MINUSY:

a) Uproszczony rozwój postaci

  Grając w „The Banner Saga” miałem wrażenie jakby deweloperzy  za wszelką cenę nie chcieli odciągać gracza od zaproponowanej mu ścieżki fabularnej. Levelowanie jest bardzo uproszczone i skupia się tak naprawdę na dwóch czynnikach. Punktach chwały (jest to również waluta w grze) zbieranych za każdą wykonaną czynność bądź decyzje i ilości zabitych podczas walki jednostek. Każdy z bohaterów po awansie otrzymuje 2 punkty do rozdania w kilku dostępnych statystykach, a maksymalnie osiąga piąty poziom doświadczenia. Do tego dochodzą jeszcze przedmioty dające pewne bonusy, ale tak naprawdę można się spokojnie bez nich obejść.

b) Wtórny, turowy system walki

  Na początku system walki może wydawać się interesujący jednak po kilku starciach wszystko zaczyna wyglądać tak samo, a do potyczek, które powinny być wizytówką taktycznego cRPG-a, wkrada się rutyna. W poprzednim punkcie napisałem o potrzebnych do awansu zabójstwach i według mnie to jest główna przyczyna porażki systemu walki „The Banner Saga”. O ile obniżanie pancerza wrogów oraz odpowiednie ustawianie się w walce jest w porządku, to czyhanie potrzebującym awansu bohaterem na zadanie tylko i wyłącznie ostatecznego ciosu w celu zdobycia fraga jest złe. Przykro mi, ale ja widzę w tym tylko zimną kalkulację, która nie daje żadnej satysfakcji z pokonanego wroga. Oczywiście można zwiększyć poziom trudności starć, ale tak naprawdę wydłuży to tylko cały proces „farmienia”. Niestety, ale po taktycznym eRPegu opartym na systemie turowym spodziewałem się zdecydowanie więcej.

 

Niby ok, ale satysfakcja z rozwoju praktycznie zerowa
Aaaaa miało być tak pięknie :(

  Gdybym miał oceniać „The Banner Saga” jako tytuł skupiający się na historii i wyborach moralnych to wystawiłbym tej grze ocenę wyżej. Jednak to miał być eRPeG bazujący na rozwoju bohaterów i taktycznym, turowym systemie walki, a to twórcom ze studia Stoic nie wyszło zbyt dobrze. Jeżeli macie ochotę to zachęcam również do rzucenia okiem na przygotowaną przeze mnie wideo-recenzje „The Banner Saga”, w której szerzej opisuje swoją przygodę z tym tytułem.

Wiedo-recenzja "The Banner Saga"

 

Polecany blog:

Meehow Nołlajf na pełen etat 

 

Interesujące recenzje Meehow-a: 

Recenzja Dragon Age: Inkwizycja

Recenzja Divinity: Grzech Pierworodny

BattleAxe
27 stycznia 2015 - 00:41

Czy interesują was wybory moralne w grach?

Dawać ich jak najwięcej bez względu na jakość! 22 %

Tak, ale tylko jeżeli faktycznie mają jakieś znaczenie 70,7 %

Jest mi to obojętne, bo i tak najważniejszy jest gameplay 4,9 %

Nie! W większości przypadków to wabik na graczy. 0 %

Eeee tam wybory. ŁYKAJ OŁÓW!! 2,4 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.02.2015 13:54

Z "The Banner Saga: Factions" spędziłem w zauroczeniu 44 godziny i powiem szczerze, że potyczki z innymi graczami niesamowicie mnie wciągnęły. Tym bardziej ucieszyłem się, że gra dostanie tryb singleplayer'owy. Ze względu na początkową cenę i inne tytuły wstrzymałem się z kupnem, ale ta recenzja przypomniała mi, że muszę pozycję tę nadrobić. Dzięki! :p

02.02.2015 21:05
odpowiedz
Battle_Axe
39
Krasnolud

Też grałem w Factions dość sporo i faktycznie żywy gracz powoduje, że system walki nie jest taki zły. Powoli stajesz się moim stałym "czytaczem" ;). Dzięki za komentarz i poświęcenie chwili na przeczytanie mojego tekstu. Pozdrawiam :)

02.02.2015 21:51
odpowiedz
meelosh
53
I use arch btw

Kupiłem tę grę jakoś ponad miesiąc temu, przeszedłem chyba dwa rozdziały, od tamtej pory gra leży na dysku i za nic nie mogę się przemóc żeby ją odpalić. Nic mnie w tej produkcji nie przyciągnęło. Do bólu uproszczona, a walka nudzi już po kilku potyczkach.

05.02.2015 20:27
odpowiedz
Battle_Axe
39
Krasnolud

@meelosh

Niestety ilość uproszczeń rozgrywki (wyglądającej prawie jak gry od Telltale) i szybko nudzące się walki to największe zarzuty w kierunku tej gry więc nie dziwie Ci się, że nie dotrwałeś do końca. Shadowrun Returns, także taktyczne-cRPG z naciskiem na fabułę czyli bardzo podobny produkt do The Banner Saga, był wykonany dużo lepiej pod względem walki, mechaniki RPG, poprowadzenia fabuły czy dialogów, a przez graczy został zmieszany z błotem. Za co? Za brak save-ów, słabo rozmieszczone checkpointy i liniowość rozgrywki? The Banner Saga również jest liniowa, a wybory w większym rozrachunku nie zmieniają właściwie nic. Nie rozumiem tego, ale dzisiaj liczą się "emotions" i wybory "kształtujące" rozgrywkę :).