Czym jest cRPG? - BattleAxe - 1 października 2014

Czym jest cRPG?

  Do dzisiaj nie powstała chyba żadna konkretna definicja tego gatunku, która wyjaśniałaby wszystkie spory toczące się pomiędzy graczami od lat. Z racji tego, że gram w cRPGi już blisko 20 lat i jest to zdecydowanie mój ulubiony gatunek gier, postanowiłem podjąć wyzwanie i spróbować nakreślić czym są komputerowe gry eRPeGie oraz jak należy je pojmować.

  Nie martwcie się nie będę głosił prawd objawionych i zmuszał do własnych przekonań. Uwierzcie mi, że daleko mi do wszczynania awantur, kłótni i nie mających żadnego celu dyskusji, po prostu chcę przedstawić własne zdanie na ten temat podparte latami doświadczeń i sumienną analizą blisko 70 tytułów.

źródło: http://gamerliving.net

  Zacznijmy od tego, że chcąc analizować czym są cRPGi powinniśmy oddzielić je od ich papierowych wzorców – RPGów. Dlaczego? Dlatego, ponieważ przy sesjach RPG biorą udział żywi ludzi przez co możliwości wykonania danego zadania wymyślonego przez mistrza gry jest praktycznie nieskończenie wiele. W cRPGach rolę mistrza gry przejął komputer, który z racji wiadomych ograniczeń nie jest w stanie wygenerować takiej ilości ścieżek wykonania danej czynności, zadania co ludzki mózg. Gra może być niesamowicie rozbudowana lub dawać nam „całkowitą” wolność w prowadzeniu rozgrywki (np. Ultima Online), ale zawsze natkniemy się na rzecz, której nie jesteśmy w stanie zrobić.

  Co w takim razie z rozwinięciem skrótu RPG, który oznacza Role Playing Game czyli tzw. odgrywanie roli? W przypadku papierowych wersji jest to jak najbardziej trafne określenie jednak jeżeli popatrzymy na ich komputerowe odpowiedniki to sytuacja nie wygląda już tak sensownie głównie ze względu na to co napisałem wcześniej. Czemu w takim razie ktoś postanowił nazwać tak dany gatunek jeżeli nie oddaje on w pełni tego co oferował wzorzec? Tutaj odpowiedź jest prosta. Pierwsze gry cRPG powstawały w latach kiedy komputery nie były zbyt zaawansowanymi maszynami przez co twórcy nie mieli łatwego zadania w przenoszeniu ich ukochanych RPGów (głównie w wersji D&D) w świat elektronicznej rozrywki. Tym co dało się odwzorować bez większego problemu była eRPeGowa mechanika czyli rozwój i kreacja postaci, doświadczenie, levelowanie krótko mówiąc „cyferki”. Ta cała mechanika w połączeniu z walką była podstawą oraz bazą dla przyszłych cRPGów bez względu na to jaki podgatunek reprezentowały.

Cyferki

  Kolejną rzeczą bardzo istotną w zrozumieniu czym tak naprawdę są cRPGi jest zdefiniowanie tego mitycznego „odgrywania roli”. Wielu graczy zapytanych czemu np. Skyrim jest cRPG (według mnie lepiej pasuje do niego określenie sandbox-RPG) odpowie: „No bo tam możemy wybrać kim chcemy być i mamy tego no…świetne możliwości w odgrywaniu roli”. Bardzo fajnie, ale w taki sposób większość gier ma to odgrywanie roli np. Pac-Man, Assassin’s Creed, GTA czy Mario, bo wcielamy się w wąsatego hydraulika. Analizując wiele tytułów doszedłem do wniosku, że w grach cRPG „odgrywanie roli” to tak naprawdę zaawansowana interakcja z NPC-ami choćby poprzez dialogi, handel, odbieranie od nich questów czy nawet walkę.

Przecież odgrywam rolę?!

  Następna sprawa to fabuła. Nie jest to najistotniejszy element gier cRPG, powiedziałbym nawet, że w większości przypadków jest sztampowa i wtórna do bólu, ale jest ona konieczna. Będąc szczerym jeżeli ktoś lubi grać w cRPGi tylko dla fabuły to polecam przerzucić się na przygodówki bądź co poniektóre gry action-adventure bijące swoją nietuzinkowością komputerowe eRPeGi (oczywiście jak zawsze są wyjątki od reguły w tym przypadku choćby genialny Planescape: Torment). Dla tych, którzy nie wiedzą fabuła w grach oznacza tylko i wyłącznie wątek główny, wokół którego toczy się rozgrywka. Czym innym natomiast jest wielowątkowa fabuła, na którą składa się wspomniany wcześniej wątek główny oraz wątki, questy poboczne rozbudowujące i urozmaicające rozgrywkę. Specjalnie rozdzielam te dwa elementy, ponieważ o ile fabułę ma praktycznie każda gra to jej wielowątkową wersję już niekoniecznie.

Wirtualna książka

  Dwie ostatnie rzeczy, które określają grę jako cRPG to ekwipunek (wyposażenie) oraz możliwość gry jednym bądź kilkoma bohaterami na raz (drużyna). Niby nie są to arcyważne czynniki, ale nigdy nie spotkałem się z tym żeby w grze cRPG nie było możliwości zmiany i doglądania ekwipunku.

  Przyszedł czas na punktowe podsumowanie wszystkiego co zdążyłem ustalić oraz wymienienie elementów składowych każdego komputerowego eRPeGa oczywiście według mnie:

- progrsywna mechanika RPG (system tworzenia i rozwoju postaci, levelowanie)

- interakcja z NPC (rozmowy, handel, walka)

- wątek główny i questy poboczne

- ekwipunek

- prowadzenie jednego bądź kilku bohaterów na raz (drużyna)

   W ten sposób każdy tytuł powszechnie uznawany za grę z rodziny cRPG pasuje do tego gatunku i zawiera w mniej lub bardziej rozbudowanej formie wymienione przeze mnie elementy. Jesteście to w stanie łatwo sprawdzić oczywiście jeżeli tylko macie ochotę. Jestem ciekaw do jakich wniosków doszliście. Dajcie znać w komentarzach. Trzymajcie się. Cześć!

Mój kanał YouTube

Facebook

BattleAxe
1 października 2014 - 23:38

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
10.10.2014 22:54

Będąc szczerym jeżeli ktoś lubi grać w cRPGi tylko dla fabuły to polecam przerzucić się na przygodówki...

To zależy czego też od tej fabuły się oczekuje :P.

Ja lubię grać w gry cRPG głównie dla fabuły, ale którą sam jako dany bohater mogę kształtować (zarówno wątek główny jak i te poboczne) i dzięki temu stawać się jej częścią. Dodatkowo jeżeli jest to dobre cRPG gatunku fantasy o odmianie mediewistycznej to jestem już w siódmym niebie :D.

Rewelacyjna liniowa fabuła jest świetna, ale...liniowa. Natomiast bardzo dobra fabuła, którą można poprowadzić na różne sposoby to jest dopiero coś! Być stworzonym przez siebie herosem, widzieć konsekwencje swoich poczynań i być świadomym tego że "pogadałem z postacią X zrobiłem Y i wybrałem Z...i to doprowadziło mnie do momentu, w którym jestem". Potem rozmowa z innymi osobami, które grały w ten sam tytuł, ale zrobiły co innego i stworzyły własną unikalną (do pewnego stopnia rzecz jasna) historię. Mi się to niesamowicie podoba!

Kwestia nieliniowości jest dla mnie w grach cRPG kluczowym elementem fabuły. Po latach bowiem można wrócić do takiej produkcji i ukończyć ją w inny sposób. W tej kwestii przygodówki i ich fabuła nie dają rady, chociaż The Walking Dead i The Wolf Among Us od Telltale Games dają tą RPG'ową namiastkę nieliniowości w troszkę szerszym zakresie niż jedna kluczowa decyzja determinująca zakończenie.

Pozdrawiam - z pewnością będę śledził kolejne teksty ^^.

10.10.2014 23:30
odpowiedz
Zgrywus1
21
Czarownik z Torunia

Dziś w RPG-ach są najważniejsze:
-Animacja włosów, sierści i rzęs
-Animacja wody
-Zgrabne fiki-miki bohatera
-Animacje Oczu
itd...

11.10.2014 02:04
odpowiedz
Kharman
166

Thank you Captain Obvious!

12.10.2014 22:10
odpowiedz
Battle_Axe
27
Krasnolud

@Satyr

Być stworzonym przez siebie herosem, widzieć konsekwencje swoich poczynań i być świadomym tego że "pogadałem z postacią X zrobiłem Y i wybrałem Z...i to doprowadziło mnie do momentu, w którym jestem"

Ja wyborów i rozbudowanych dialogów nie zaliczam do fabuły i może dlatego uważam, że fabuła w cRPGach jest mniej istotna. Dla mnie te elementy świadczą o interakcji ze światem i pozwalają "odgrywać rolę", a nie są historią, wątkiem przewodnim gry. Może stąd nasze różnice zdań :)

W tej kwestii przygodówki i ich fabuła nie dają rady

Jako fan gry "Blade Runner" (kilkanaście możliwych zakończeń) czuje się urażony ;).

Pozdrawiam - z pewnością będę śledził kolejne teksty ^^

Bardzo mnie to cieszy, bo zawsze fajnie wymienić poglądy :)

Pozdrawiam

@Zgrywus

+1

12.10.2014 22:17
odpowiedz
kylo19
55
Agent Tremere

Niestety, Zgrywus tym razem się nie zgrywa. W dzisiejszych RPGach już nie liczy się immersja, wczucie się w rolę, fabuła i klimat. Teraz wydaje się pięknie opakowane archaizmy z plakietką "RPG". Oczywiście są nadal perełki, jednak teraz to już rzadkość. Piękne, klimatyczne i immersyjne role-playe przeradzają się w bezmózgą sieczkę, dla niewyżytych dzieci, które nie zrozumiałyby bardziej rozbudowanej mechaniki. Tak więc oprócz paru perełek, trzeba cieszyć się tymi starymi, prawdziwymi RPGami. Ja obecnie gram w Arcanum, potem będę grał w EE Baldurów. Bo to są prawdziwe arcydzieła.

12.10.2014 22:22
odpowiedz
Sethlan
68
Oorah!

Dla mnie gry cRPG mogą dzielić się na dwie kategorie - te z otwartym światem i te z "zamkniętym". Do pierwszej kategorii zaliczyłbym takie produkcje jak Skyrim, czy Fallout. Ogromny teren do eksploracji, zwiedzania i poznawania wszystkiego, co ma do zaoferowania. Fabuła wówczas schodzi na drugi plan i tak właśnie jest w TESV. Nie obchodzi mnie to, co dzieje się ze światem, i co mam zrobić, aby ujrzeć napisy końcowe. Druga kategoria, to wspomniane wyżej produkcje cRPG, które nie korzystają z szerokiego świata. Do takich gier zaliczyłbym Wiedźmina (Obie części), Mass Effect, Dragon Age, czy KOTORy. Każda opowiada zajmującą i wciągająca historię. Nie ma większych odnóg, przez kilkanaście(dziesiąt) godzin poznajemy fabułę na najwyższym szczeblu, przy pełnych obrotach, bez większych przestojów i zanudzania. Takie gry powinny odznaczać się wciągającym scenariuszem od początku do końca, tudzież ciekawym gameplay'em. Kiepski start, oznacza u mnie porzucenie gry. Tak było z Wiedźminem 2 (Któremu mam nadzieję dać szansę w przyszłości po raz trzeci w sumie.), tak miałem z większością gier twórców Gothica (Riseny i same Gothici). Obawiam się, że przez otwarty świat, Wiedźmin 3 zgubi spójność fabularną.

Nie napisałem tutaj typowo o grach, takich jak starsze Fallouty, nowy Wasteland, czy Baldur's Gate. To trochę inna kategoria, zapomniana przez twórców.

Piękne, klimatyczne i immersyjne role-playe przeradzają się w bezmózgą sieczkę, dla niewyżytych dzieci, które nie zrozumiałyby bardziej rozbudowanej mechaniki. <- jestem zwolennikiem uproszczeń w dzisiejszych grach. Oczywiście uproszczeń nie tworzących z gry czegoś, co przestaje bawić (Vide nowy Sherlock Holmes - świetna gra, która potyka się o własne nogi, zbyt nachalnym wciskaniem pomocy na każdym korku). Trylogia Mass Effect w swojej formie jest tego świetnym przykładem. Wolę dynamiczną akcję, niż turowe kucanie Shepardem z winklem. Może sam uległem tej "casualizacji", nie wiem. Nie wciągam się w dawne gry cRPG, niestety nie. Choć powrót takiej formy gier, jak Wasteland 2 (Któremu szansy jeszcze nie dałem), przyjąłbym z otwartymi ramionami.

Z innej beczki - dawne, papierowe RPGi były świetne, nawet jeśli nie posiadały skomplikowanej, "kostkowej" mechaniki. Dobry i pomysłowy mistrz gry potrafił przeprowadzić graczy przez świat, odnosząc się do mechaniki tylko w kluczowych i spornych sytuacjach. Pamiętam przez to Wiedźmina: Grę Wyobraźni. Tam system był tylko pewną pomocą.

12.10.2014 22:32
odpowiedz
kylo19
55
Agent Tremere

Tak de facto to:
https://www.youtube.com/watch?v=Vul35HcQgMw&list=UUa5BEMm9ji7tXc16WgzoUxg
świetny materiał!
Dla mnie dwójka również jest dużym rozczarowaniem. Tak jak powiedziałeś brak klimatu, przekombinowana grafika i walka (animacje wcale nie są dobre; Geralt macha mieczem jak cepem), która nie posiada nowych ataków do odblokowania. To wszystko zniechęciło mnie trochę do tej produkcji. I również twierdzę, że jest to gra bardzo dobra, ale jedynce może pięty lizać. Ponadto nie oddaje klimatu książek, tak jak to (zresztą genialnie) robiła jedynka.

A i jeszcze jedno (wiem, akurat z tym jestem monotonny aż do bólu), grałeś w jedynkę z modem FCR? Jeśli nie to gorąco polecam! Naprawdę z tą modyfikacją jedynka zostaje pozbawiona swej jedynej wady, czyli prostej i niewymagającej niczego walki. Z tym modem czułem się jak prawdziwy Geralt, gdy dajmy na to przed walką z potężnym wampirem musiałem się do niej bardzo należycie przyszykować.

12.10.2014 23:06
odpowiedz
Battle_Axe
27
Krasnolud

@Sethlan

Druga kategoria, to wspomniane wyżej produkcje cRPG, które nie korzystają z szerokiego świata. Do takich gier zaliczyłbym Wiedźmina (Obie części), Mass Effect, Dragon Age, czy KOTORy. Każda opowiada zajmującą i wciągająca historię. Nie ma większych odnóg, przez kilkanaście(dziesiąt) godzin poznajemy fabułę na najwyższym szczeblu, przy pełnych obrotach, bez większych przestojów i zanudzania.

W sumie wymienione przez Ciebie gry można zaliczyć do podgatunku "story driven RPG". W tego typu grach lubuje się Bioware, ale również Wiedźmin czy Deus Ex: HR należą do tej grupy. Dobrze jest kategoryzować sobie cRPGi i nie wrzucać ich do jednego wora, bo wtedy dochodzi do rozczarowań czy wojenek. Ty dokonałeś takiego podziału i super, bo wiesz czego po danej grze oczekujesz.

@kylo19

świetny materiał!

Wielu osobom nie spodobało się to co mówię, ale można było to przewidzieć. Dzięki :)

A i jeszcze jedno (wiem, akurat z tym jestem monotonny aż do bólu), grałeś w jedynkę z modem FCR?

Grałem bez tego moda, przeszedłem Wiedźmina na najwyższym poziomie trudności i faktycznie w pewnym momencie było dość łatwo, ale jakoś nie przeszkadzało mi to w rozgrywce. Może następnym razem wypróbuje FCR i opowiem się po stronie zakonu? ;)

12.10.2014 23:18
odpowiedz
Sethlan
68
Oorah!

Sam biegłem przez pierwszą część Wiedźmina, aby ukończyć wątek fabularny przed kontynuacją (Zajęło mi lekko ponad 30h). W2 zacząłem z wypiekami na twarzy. Oniemiałem z radości, ale... Po kilku godzinach stała się nużąca już na początku.

12.10.2014 23:38
odpowiedz
Battle_Axe
27
Krasnolud

@Sethlan
[9]

Wiedźmin 2 to jedyna gra w życiu, którą przebiegłem po to żeby po prostu mieć to za sobą i poznać fabułę. Niestety walka, uproszczenia i słaby klimat względem jedynki oraz książek Sapkowskiego skutecznie odrzucały mnie od tego tytułu.

23.10.2014 23:15
odpowiedz
Kajdorf
50
Konsul

Akurat z tym podziałem RPG się zgadzam. Obecnie prawie każda gra ma jakieś elementy RPG i ta różnica zaczyna się momentami zacierać. Jak dla mnie Mass Efect był na początku RPG-iem, a potem stał się bardziej grą akcji. Co mi się w obecnych RPG nie podoba to że obecne systemy narzucają nam postać, jedyny wpływ mamy to na ich zachowanie i komentarze. Są to historie jednej i tej samej postaci która jest postacią przeciętną. Nie mówię że przy takich grach sie nie bawię, ale .... A inaczej się gra postacią brzydką, a bardzo inteligentną a inaczej typową "blondynką". Dlatego uwielbiam "Arcanum". A jak się nie mylę przecież wiele rzeczy zależało tam od cech postaci, inaczej się grało postacią z wysoka INT/CHAR a inaczej z niską. System rozwoju jaki był w Baldurze czy Falloutach jest liczbowy, ale taki mi pasuje, miedzy innymi z tego powodu zostałem mistrzem gry w D&D. Dlatego zacząłem własne sesje D&D prowadzić. Dla mnie bardzo dobrą mieszanką byłby system postaci D&D z rozwojem umiejętności jaki był zastosowany w Dungeon Siege czy TES-ach. Obecnie ciężko kogoś namówić na sesje papierkowe, moja stara ekipa to już nie ma czasu: dzieci, żona i takie tam sprawy, a i ja nie mam juz tyle czasu co kiedyś. Kogoś młodszego? Hm, próbowałem namówić znajomych z osiedla, którzy wiem że graja w cRPG to mnie rozwalił jeden tekst: "Jak w to można grać, tylko komputer. Przecież ja muszę mieć coś przed oczami" i taki potem się jeszcze ze mną kłóci co to jest RPG i w jakie grać. A na pytanie czego oczekuje po RPG i które go tytuły interesują to podaje głównie te najbardziej reklamowane i aby były jak najprostsze, bez tekstów,z jakimś rozwojem postaci i mnóstwem kombinacji tworzenia postaci. Bo już zabawa ekwipunkiem to może być problem. No cóż, takie czasy.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze