Czy da się w to jeszcze grać - Jedi Knight: Dark Forces 2 i Gorky 17 - DrSlaughter - 11 maja 2015

Czy da się w to jeszcze grać - Jedi Knight: Dark Forces 2 i Gorky 17

Na ogół pierwszy kontakt ze starą produkcją nie jest wyzwaniem przesadnie trudnym, ale często wymaga przynajmniej odrobiny samozaparcia i determinacji. Niektórym tytułom udało się jednak wybronić nawet od tej niedogodności i wciąż są niesamowicie grywalne po wielu latach, bez zmuszania gracza do bolesnego rozgryzania sterowania lub nauki interfejsu metodą prób i błędów. Dziś przyjrzę się jednocześnie dwóm produkcjom, które nadal trzymają się zaskakująco dobrze – pierwszoosobowy Star Wars Jedi Knight: Dark Forces 2 oraz rodzima gra taktyczna Gorky 17.

Jedi Knight to kontynuacja udanego Star Wars: Dark Forces, które w 1995 wzbogaciło styl rozgrywki znany z Dooma o elementy taktyczne, zagadki logiczne i nawet prawdziwą fabułę, a to wszystko w klimatach Gwiezdnych Wojen. Wydany trzy lata później sequel dodał w pełni trójwymiarowe poziomy i modele postaci, a bohater Kyle Katarn otrzymał dostęp do miecza świetlnego i Mocy zarówno jasnej, jak i ciemnej strony. Nie trzeba mówić, że tytuł ten uważany jest za jedną z najlepszych gier w historii i dostępny jest obecnie zarówno w ofercie GOG, jak i Steam. To właśnie Steamowej wersji zamierzam się przyjrzeć.

Nawet po osiemnastu latach przerywniki trzymają poziom i nie wywołują uczucia politowania.

Pierwsze co rzuca się w oczy po uruchomieniu gry i pojawienia się menu głównego, to problemy z trybem pełnoekranowym, a raczej jego brak. W opcjach gry nie było żadnej możliwości na zmianę tego stanu rzeczy. Gra obsługuje na szczęście wysokie rozdzielczości, więc w praktyce możemy grać na pełnym ekranie, jednak za każdym razem gdy wychodzimy do menu, żeby zrobić zapis lub zmienić ustawienia, albo gdy oglądamy przerywniki, gra z powrotem przenosi się do małego okienka. Możliwe jest rozwiązanie tego problemu z pomocą paru trików, nie powinien on także, z tego co wiem, występować w wersji gry z GOGa.

Wspomniałem o filmikach – są naprawdę dobre. Zrobione metodą FMV, a więc oglądamy grę prawdziwych aktorów na komputerowo generowanych tłach. Nie ma tu jednak wylewającego się z każdej strony kiczu. Przerywniki fabularne są w większości świetnie zagrane i napisane oraz, co najważniejsze, diabelnie klimatyczne. Pierwsza misja rozgrywa się na planecie Nar Shaddaa, a my od razu czujemy ducha Gwiezdnych Wojen. Wrzuceni zostajemy w sam środek akcji, gdy Katarn musi bronić się przed atakiem łowców nagród. Czas więc skupić się na rozgrywce.

Nie ma przy tym co owijać w bawełnę – rozgrywka w Jedi Knight: Dark Forces 2 nadal jest miodna, przyjemna i – przede wszystkim – przystępna. Ani przez chwilę nie trzeba niczego rozgryzać i zgadywać. Wystarczy wziąć do ręki myszkę i grać. Bez większego problemu przebijałem się przez zastępy przeciwników. Strzelanie sprawiło mi mnóstwo frajdy, chociaż warto nadmienić, że postać w pewnym stopniu celuje sama, co dla niektórych będzie wygodne, a dla innych – zbędne. Kolejnym plusem są projekty poziomów – duże, rozbudowane, nienudzące, momentami imponujące i niepozbawione sekretów.  Zostajemy także zaopatrzeni w podręczną mapę, więc trudno się zgubić, ale oczywiście często musimy pogłówkować, aby przejść dalej. Jest tutaj wszystko, czego może oczekiwać gracz tęskniący za starymi FPSami, oraz to, czego często brakuje w tych współczesnych.

Ścinanie przeciwników mieczem świetlnym także daje mnóstwo zabawy, a Kyle automatycznie odbija wrogie strzały. Jednak dopiero w Jedi Outcast udoskonalono ten sposób walki.

Zamykając więc kwestię Jedi – nawet jeśli nigdy nie graliście w Dark Forces 2, nie przewiduję aby komukolwiek, kto nie jest na bakier z shooterami, ta gra sprawiła jakikolwiek problem. Jeśli macie okazję w nią zagrać i ciekawi was historia gier w świecie Gwiezdnych Wojen albo wczesne losy Kyle’a Katarna, nie ma się czego obawiać. A teraz, jako że zostało jeszcze sporo miejsca, czas zrobić obrót o 180 stopni i omówić zupełnie inny gatunek w zupełnie innym klimacie – Gorky 17.

Większości graczy ten tytuł jest z pewnością znany. Chodzi w końcu o wyprodukowaną w 1999 roku rodzimą produkcję. Gorky 17, znany w USA pod tytułem Odium, to jedna z pierwszych polskich gier, którym udało się osiągnąć międzynarodową rozpoznawalność. Jest to także ostatnia gra tworzona przez Adriana Chmielarza pod szyldem studia Metropolis Software – w tym samym roku, w którym zadebiutowało Gorky 17, powstało znane już na cały świat People Can Fly. Wracając jednak do tematu, Gorky 17 to bardzo intrygująca produkcja. Rzadko w końcu mamy do czynienia z połączeniem gry przygodowej ze strategią turową z elementami RPG (czy może raczej rozwoju postaci). Jest więc sporo powodów aby obczaić ten tytuł, tym bardziej że nadal ze świecą można szukać podobnej gry.

W tym przypadku także większość problemów sprowadza się do drobnych uciążliwości w menu. Pierwsze co musimy zrobić to wybrać urządzenie obsługujące grafikę, jednak wykorzystanie w tym celu współczesnej karty spowoduje szereg błędów graficznych, trzeba więc zostawić to zadanie domyślnemu oprogramowaniu. Poskutkuje to sporą stratą klatek w menu głównym, ale sama gra działać będzie jak powinna. Sytuacja wygląda identycznie zarówno w wersji na Steam, jak i tej z GOGa.

Gra wpływała na nieznane wody nie tylko w kwestii połączenia gatunków, ale też specyficznego klimatu i niespotykanej wizji Polski.

Rozpocząłem więc przygodę z grą. Od razu rzuca się w oczy rewelacyjny klimat. Tła wyglądają bardzo dobrze i pełne są szczegółów, ale największym plusem jest tutaj świetna muzyka, idealnie budująca napięcie i niepokój. Obecny jest także polski dubbing, który jest... znośny. Na początku jesteśmy w swoistym „trybie” przygodowym. Sytuacja ze sterowaniem wygląda tutaj podobnie jak w Dark Forces. Wszystko jest dość oczywiste. Interfejst jest nieskomplikowany i intuicyjny. Od razu wiemy co i jak, gdzie są jakie przedmioty i jak je dzielić pomiędzy postaciami. Pochwalić należy także pracę kamery, która z rzutu izometrycznego zmienia się na widok z boku, gdy wchodzimy do małych pomieszczeń, podkreślając przygodowy element gry. Bardzo szybko jednak zostajemy zaatakowani i przenosimy się na oddzielną planszę, pełniącą funkcję małej areny. Czas więc skupić się na starciach z przeciwnikami.

W przypadku walki także wszystko jest całkowicie oczywiste. Natychmiast wiemy gdzie i jak daleko możemy się ruszyć, jakie akcje może wykonać nasza postać i co możemy zaatakować. Starcia rozgrywają się na planszach podzielonych na kwadraty, a po wykonaniu naszym oddziałem wszystkich ruchów i zakończeniu tury, następuje kolej oddziału przeciwnika. Gra zdecydowanie wyróżnia się wysokim poziomem trudności. Nasi żołnierze mają ograniczoną ilość zaopatrzenia, a potwory są wyjątkowo mocne, więc amunicja bardzo szybko się kończy. Zmuszeni będziemy pieczołowicie przeszukiwać lokacje z nadzieją na zdobycie dodatkowych pocisków, nowych broni i niezbędnych do przeżycia apteczek, a w trakcie starć warto umiejętnie balansować pomiędzy użyciem broni palnej i białej.

Przeciwnicy niejednokrotnie zajdą nas z kilku stron, ale satysfakcja ze zwycięstwa tylko dzięki temu wzrośnie.

Jedną rzeczą która nie przypadła mi do gustu jest system celowania. Różni się on w zależności od broni, ale zasada jest taka, że bronią krótką możemy strzelać jedynie w cele które stoją w linii prostej od naszej postaci, a broń długa pozwala jeszcze na strzelanie do tych, które znajdują się pod czterdziestostopniowym kątem. Przez większość czasu musimy więc ustawiać naszego żołnierza na odpowiednim kafelku, aby ten miał przeciwnika idealnie przed sobą. Na szczęście plansze, na których toczą się starcia, mają stosunkowo małe rozmiary, a przeciwnicy są przeważnie wielcy na cztery pola, więc nie utrudnia to diametralnie gry. Jeżeli miałbym jednak wskazać jakiś element, który okaże się kłopotliwy dla gracza przyzwyczajonego do współczesnych gier, byłby to właśnie system celowania.

To w zasadzie wszystko, co mogę powiedzieć na temat Gorky 17. Nawet mimo faktu, że celowanie jest nieco archaiczne, gra się w to nadal jak w każdą inną grę – nie wymaga ona od nas mozolnego uczenia się mechaniki i interfejsu, jest po prostu dość trudna. Ale na tym polega urok tej gry, była tak samo trudna szesnaście lat temu i jest to świadoma decyzja twórców. Gra nie wydaje się przy tym traktować nas niesprawiedliwie – jeśli gramy rozsądnie, zawsze powinniśmy mieć wystarczająco zapasów na przetrwanie kolejnej walki.

Podsumowując – dla Gorky 17 czas był łaskawy i granie w nią nie przyprawi nikogo o ból głowy. Jest to tym bardziej cieszące, bo mowa tutaj o grze jedynej w swoim rodzaju, łączącej różne gatunki, niezwykle pomysłowej, klimatycznej i będącej kawałkiem historii polskiej branży gier. Szanujący się gracz nie ma żadnej wymówki, aby się z nią nie zapoznać. Nie wahajcie się więc – jeśli szukacie ciekawej gry taktycznej, Gorky 17 jest całkiem dobrym pomysłem.

Mam nadzieję że ta podwójna formuła wyszła zjadliwie, nie czułem żeby dało się zrobić satysfakcjonujący tekst opisujący jak bez przeszkód gra się w jedną grę, ale wciąż chciałem zamieścić w tej serii produkcje, które pomimo wieku nie stanowią problemu dla współczesnego gracza. Opisanie dwóch tytułów jednocześnie wydało się logicznym rozwiązaniem. Życzę więc miłej gry w starocie i rozpoczynam poszukiwania kolejnego klasyka do przetestowania.

DrSlaughter
11 maja 2015 - 10:33

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
11.05.2015 10:56
👍
Sir Xan
86
Legend

Grafika Dark Forces II potraktuję to jako własny styl graficzny Retro, a wtedy nie będę się czuł, że jest mocno przestarzały. XD Potrzeba tu tylko trochę wyobraźni.

Fakt, że wymaga odrobiny samozaparcia i determinacji, żeby móc dostrzegać zalety gry. System Shock odrzucił mi za pierwszym razem, ale potem zakochałem się w nim. :)

Jeśli chodzi o Gorky 17 i Dark Forces II: Jedi Knight, też gorąco polecam! :) Nadal nie zasługują na zapomnienia. Dodam też, że na stronie GrajPoPolsku jest spolszczenia do Jedi Knight: Dark Forces 2. :D

11.05.2015 11:31
odpowiedz
Meehovv
39
Cyfrowy Oprawca

GRYOnline.plTeam

Potwierdzam. Gorky 17 bardzo dobrze broni się po latach. Więcej tego typu gier (z budżetem) powinno znad Wisły w świat wędrować. :-)

11.05.2015 12:19
odpowiedz
Marcus64
35
Pretorianin

Gorky 17 to bardzo dobra gra, świetny PL dubbing no i fabularnie też nie najgorzej, szkoda że potem z serii zrobili klona splinter cella, a raczej próbowali zrobić.

11.05.2015 14:10
odpowiedz
crazy-mars
3
Junior

Tak się złożyło, że dziś przed południem skończyłem grać w Dark Forces II. Kiedyś tą grę przechodziłem regularnie i trochę o niej w ostatnich latach zapomniałem. Na szczęście GOG przypomniał mi o chlubnej historii gier, szczególnie produktów ze stajni LucasAts, z którymi dorastałem i mimo tylu lat, i dokonanych postępów w rozwoju gier, naprawdę z wielką chęcią i przyjemnością odbyłem weekendową podróż do Doliny Jedi. Polecam ten tytuł i mam nadzieję, ze jeszcze nie raz do niego wrócę.

11.05.2015 17:51
😃
odpowiedz
zanonimizowany624912
55
Pretorianin

ile bym dał za kolejną część Jedi Knight, albo chociaż remake'i wszystkich obecnych :)

11.05.2015 22:02
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Ja tak odnośnie zarzutów co do celowania w Gorky 17: nie grałem w bardzo dużo gier taktycznych, a jeśli już to w te stare, ale to chyba wszędzie tak wygląda, że trzeba się ustawić na odpowiednim kafelku i strzela się "na wprost" (chyba, że ma się jakąś specjalną broń, która zmienia reguły), nie? Fire Emblemy, Bahamoth Lagoon, Final Fantasy Tactis, stare Final Fronty... Nie zrozum mnie źle, to nie zarzut do Ciebie: jako ignorant wyrażam tylko swoją wątpliwość. :) Dla mnie walka w Gorky 17 była tak naturalna, że aż zdziwiłem się, że coś na ten temat się tutaj pojawiło. :)

11.05.2015 22:44
odpowiedz
Bramkarz
130
Legend

Gorky 17 to przecież swoiste szachy, stąd ten system "celowania".

11.05.2015 23:47
odpowiedz
Reedus
13
Legionista

Strider, niekoniecznie. W pierwszej części X-COM chociażby, nasi żołnierze trafią w każdego, który znajduje się w ich polu widzenia, nieważne czy jest bezpośrednio przed nimi, czy trochę w bok. A jak tak się właśnie przesiadłem z X-COMa na Gorky, to trochę mnie to na początku odstraszyło :) Ale masz rację, walka po dłuższej chwili robi się naturalna, myślę że balansują to niewielkie pola bitwy i duże potwory.
Bramkarz, coś jest w tym porównaniu z szachami, Gorky to ogólnie specyficzna gra i koniec końców, w tym tkwi jej urok. Niemniej, jak się ocenia grę pod kątem przystępności dla niedzielnych graczy, warto podkreślać wszelkie niestandardowe elementy mechaniki ;)

13.05.2015 14:34
odpowiedz
n0rbji
55
Siedzący Byk

GORKY17 zajebista gra. Przeszedłem ją ze 2 lata temu

13.05.2015 20:08
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Dokładnie n0rbji. Gorky17 wymiata i Cutter Pill for the win!

14.05.2015 13:33
odpowiedz
AlkoPc
46
Pretorianin

Gorky 17 przeszedłem z 17 razy i znam je na pamięć. I wiecie co? Z chęcią zagram po raz kolejny! :D Gra jest świetna pomimo upływu lat.

19.05.2015 18:23
odpowiedz
Planetar
44
Pretorianin

CD Projekt powinien odtworzyć nowego Gorky'ego 17 i zrobić go takiego wypasionego horror-actiona.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze