Postacie dialogi wybory - dywagacje o grach cRPG. - DrSlaughter - 19 grudnia 2014

Postacie, dialogi, wybory - dywagacje o grach cRPG.

Tworzenie postaci to jedna z najważniejszych – jeśli nie najważniejsza – cecha gier RPG. Nie wszystkie gry jednak oferują nam ten luksus, narzucając z góry określonego bohatera, z własnym imieniem, wyglądem i charakterem. Najlepsze przykłady to gry Piranha Bytes, lub seria Wiedźmin. Pojawia się więc pytanie, czy taka zagrywka to zaleta, czy wada tych produkcji? Co w ogóle jest ważne w dobrym RPG? Zamierzam podzielić się swoimi, dość luźnymi, rozważaniami na temat tego gatunku, z małą tyradą na koniec, a za punkt zaczepienia obiorę sobie właśnie kwestię tworzenia postaci przez graczy i przez twórców.

Zatwardziały wyjadacz erpegów stwierdzi zapewne bez wahania, że własnoręczne tworzenie postaci jest nieporównywalnie lepsze od narzucania ich przez grę. W tym tkwi przecież istota tego gatunku – odgrywanie ról. Wymyślamy postać, kreujemy jej wygląd, osobowość i umiejętności. Wczuwamy się w naszego bohatera i prowadzimy go przez wszelakie przygody, a największa przyjemność tkwi nie w zabijaniu szkieletów, lub rozdawaniu punktów doświadczenia. Płynie ona z rozmów z postaciami niezależnymi, starając się jednocześnie zachować niepowtarzalny charakter naszej postaci i sprawić, że będzie ona wiarygodną częścią danego świata. Możliwości stają się praktycznie nieograniczone. Dodatkowo gracze nie muszą koniecznie tworzyć postaci, z którą się utożsamią. Wielu przyjmie z radością wyzwanie, jakim jest kierowanie bohaterem o osbowości całkowicie odmiennej od naszej. Nie trzeba też powtarzać, jak pociągająca dla wielu jest perspektywa grania postacią złą do szpiku kości.

Tkwi jednak w tym wszystkim pewien szkopuł. Bardzo trudno przenieść wspomniane rewelacje z gier papierowych, do komputerowych. Bo przecież we własnoręcznym tworzeniu postaci nie chodzi tylko o wybranie wyglądu i płci. Wielu graczy, kreując bohatera, nie kończy na nadaniu mu imienia. Tworzą mu wyczerpującą historię pochodzenia, określają jego motywacje, upodobania oraz poglądy i chcieliby móc wykorzystać to wszystko podczas faktycznej rozgrywki. Jednak nie wszyscy deweloperzy radzą sobie z zaimplementowaniem czegoś takiego w swoich grach. Bo gdy spojrzymy na chociażby Skyrima – jak dobrze ta gra wpasowuje się w ramy gry RPG? Jasne, mamy wielki, otwarty świat, mnóstwo aktywności pobocznych, zadań, znajdźków i przeciwników. Ale to wszystko jest też np. w GTA V, a tego raczej nikt nie nazywa erpegiem. System rozwoju postaci? Rozwijanie się w danej czynności poprzez jej powtarzanie także mieliśmy w GTA, a mianowicie w San Andreas. Za to perki i tym podobne obecne są teraz w prawie każdej strzelance sieciowej.

Shadowrun nie powalał wolnością, ale oferował świetne dialogi i swobodę w prowadzeniu postaci. W tej grze naprawdę czujemy się integralną częścią świata i przywiązujemy się do postaci pobocznych.

Wszelkie elementy odgrywania ról w piątym TESie praktycznie nie istnieją. Możliwości nadania naszej postaci jakiejkolwiek osobowości są znikome, bohater jest tylko kukiełką, która rzadko ma nawet możliwość odmówienia wykonania zadania, a co dopiero dokonać jakiegoś bardziej znaczącego wyboru, lub nawet wysłowić się w ciekawy sposób. Jeśli zagramy w pierwsze dwie części Fallouta, lub świeższego Shadowrun Returns, można doznać pod tym względem szoku poznawczego. Opcji dialogowych jest mnóstwo, często nawet każda odpowiedź ma kilka wariantów, wśród których możemy wybrać ten, który najbardziej odpowiada charakterowi naszego bohatera. Do tego dochodzą systemy karmy, charyzmy, odpowiedzi przypisanych do poszczególnych atrybutów itd.

Stwierdzeniem oczywistości będzie werdykt, że wszystko zależy tak naprawdę od twórców i od tego, jakiego typu cRPG chodzi im po głowie. Nie będzie mieć, koniec końców, większego znaczenia, czy postać jest nasza czy nie, jeżeli wszystko jest dobrze napisane i wciągające. Jednak czy jest w ogóle jakiś powód, żeby wciskać graczom gotowe postacie i czy może równiać się z wolnością, jaką doświadczą w bardziej klasycznych produkcjach? Myślę, że tak. Wystarczy przypomnieć serię Gothic i o tym, jak wielu graczy upodobało sobie postać Bezimiennego bohatera. Zwłaszcza w Polsce, ta gra i postać doczekały się prawdziwego kultu. A Gothic nie jest nawet grą, która może się pochwalić przesadną wolnością czy nieliniowością. Jednak bohater wydaje się wiarygodny, łatwo się z nim utożsamić. Trafia do obcego miejsca, wszystko w nim jest dla niego nowe i wrogie, zupełnie jak dla nas. W wielu przypadkach stworzyło to pewną więź między postacią, a graczem. Dobrym przykładem jest też seria Mass Effect. Chociaż osobiście zupełnie nie trawię jej jako erpega, głównie przez niezbyt interesujące uniwersum i czarno-biały system moralny, to nie można odmówić jej śladu, jaki odcisnęła na tysiącach graczy.

Większość fanów Gothika od razu skojarzy dialogi, które usłyszymy w tej scenie. Gra straciłaby wiele ze swojego uroku, gdyby nie było w niej Bezimiennego.

Zabawne jest, że Mass Effect nawet nie należy do tych gier, które narzucają nam jakąś gotową postać. Był przecież edytor, a swojemu bohaterowi mogliśmy wybrać imię. Obok jednak mieliśmy postać w wersji „oficjalnej”, która pojawiała się także na okładkach. I połowa graczy zrezygnowała z kreatora i postawiła na gotowiec. W tym ja także. Chociaż na początku utworzyłem własnego bohatera, to po kilkudziestu minutach grania musiałem zacząć od początku z wersją gotową. Dopóki tego nie zrobiłem, wydawało mi się że coś jest nie na miejscu. I może to było tylko takie moje zboczenie, ale dawno nie widziałem, żeby jakaś postać cieszyła się taką popularnością, jak Shepard.

Podobnie sprawa miała się z Knights of the Old Republic. Tam także mieliśmy możliwość stworzenia własnej postaci i nadania jej imienia, jednak (chyba wszyscy już znają ten zwrot akcji?) tutaj twórcy też wrzucają coś od siebie, gdy okazuje się, że cały czas byliśmy Revanem, o którym to wszystkie postacie mówiły z drżeniem w głosie przez większośc gry. Taka zagrywka pozwalała zakorzenić naszą postać w świecie gry i dawała wrażenie, że naprawdę mamy jakiś wpływ na zachodzące wydarzenia. I Revan także jest ulubieńcem wielu graczy. A czy podobne wrażenie na kimkolwiek wywarł bohater Dragon Age? Cóż, na pewno nie na mnie, ja widziałem zawsze pustą marionetkę, która równie dobrze mogłaby nie istnieć, a cała gra opierać się na samych postaciach pobocznych. Także system dialogów nie oddawał tego uczucia, które niosą ze sobą takie gry jak wspomniany KotOR czy Fallout.

Jasne, rozgrywka w DA może sprawiać przyjemność i wielu graczom ta gra bardzo się spodobała. Ale jeśli twórcy nie potrafią się zdecydować, czy traktują bohatera jako czystą kartkę, którą możemy dowolnie zapisać, a postacie niezależne będą na to wiarygodnie reagować, czy raczej przedstawić nam jakąś bardziej zamkniętą, ale ciekawą historię i protagonistę, z którym się zwiążemy, to dla mnie jest to wystarczający powód, żeby tytuł sobie darować. Nie chcę grać w gry RPG, żeby tylko pozabijać potwory i od czasu do czasu posłuchać jak NPC mowią o rzeczach, które ledwo przykują moją uwagę. Od tego mam np. Shadow of Mordor. Dlatego strasznie drażni mnie, gdy widzę właśnie takie gry jak Skyrim, opatrzone etykietką RPG. Ten termin jest obecnie potwornie wypaczony (podobnie zresztą jak horror) i prawie wszystkie gry, które zrobione są w klimacie fantasy, często z miejsca zostają skatalogowane jako erpegi.

Wiedźminowi udało się zachować dobry balans pomiędzy przedstawieniem ciekawej fabuły, a pozostawieniem graczom wolności wyboru.

Wystarczy wejść na sklep Steam i zaznaczyć odpowiedni tag, aby znaleźć parę przykładów. Takie gry jak wspomniany Shadow of Mordor, Lichdom: Battlemage, Gra o Tron od Telltale,  czy nawet Terraria, to produkcje, które mają jedynie kilka elementów typowych dla gier RPG, lub nawet nie mają ich wcale. Fakt, że takie tytuły zostają oznaczone jako „role-playing”, jest dla mnie lekko mówiąc niepokojący. Być może oczekuję zbyt wiele, ale jako osoba, która uważa się za fana tego gatunku, wolałbym żeby był on kojarzony przede wszystkim ze swobodą nie w poruszaniu się po dużym obszarze, a w kształtowaniu historii zarówno naszej postaci, jak i świata wokół niej. Tymczasem większość graczy wydaje się wychodzić z założenia, że każda gra z mieczami i otwartym światem to już modelowy przedstawiciel cRPG. A takie tytuły jak Shadowrun Returns, albo Divinity: Original Sin trafiają w niszę i istnieją tylko dzięki pomocy Kickstartera.

Nie jest to jednak rzecz zła. Kickstarter, to w końcu sami gracze, fani klasycznych erpegów. I dzięki crowdfundingowi mogą mieć większy wpływ na ostateczny kształt tych gier, a twórcy nie muszą iśc na kompromisy. A teraz staroszkolnych produkcji pojawia się coraz więcej. Do wspomnianego Shadowruna i Divinity można dorzucić jeszcze Wasteland 2, a już wkrótce pojawi się także Pillars of Eternity i Torment: Tides of Numenera. Przyszłość maluje się więc w bardzo pozytywnych barwach. Trochę ponarzekałem na współczesne „gry cRPG”, ale w końcu mają one całe rzesze miłośników, nie można im tego odmówić. Bo przecież zabawa w Skyrimie potrafi być przednia, nawet jeśli główna oś fabularna jest biedna i nudna jak flaki z olejem. Dobrze więc, że ostatecznie każdy znajdzie coś dla siebie. Ale poważnie, niech ktoś z Valve ogarnie te tagi na Steamie.

DrSlaughter
19 grudnia 2014 - 18:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.12.2014 13:40
zanonimizowany579358
105
Senator

Z jednej strony narzucony z góry bohater daje nadzieję, iż ta postać będzie bardziej wyrazista i lepiej nakreślona od tej którą sami stworzymy. Z drugiej jednak twórcy muszą uważać by postać jakoś nie zraziła graczy swoim irytującym charakterem, więc dają swobodę w kształtowaniu bohatera poprzez dialogi i różne sposoby wykonywania zadań, dzięki którym możemy się wczuć w protagonistę.
Bohater którego sami tworzymy może być, ale nie musi, bezbarwny i bezpłciowy. To już zależy od nas, choć przez brak dialogów mówionych bohatera (Dragon Age: Początek, seria TES) jest dość trudne. Gry RPG to odgrywanie roli, ale nikt nie powiedział, że musimy odgrywać siebie samego. Możemy stworzyć bardziej pokręconą postać od takiego Vaasa z Far Cry 3 i też się z nią jakoś utożsamiać.
Wg mnie najlepszym pogodzeniem obu tych dróg są gry BioWare, gdzie mamy jakąś narzuconą postać, ale możemy zdecydować o jej przeszłości, charakterze, wyglądzie, klasie.

20.12.2014 15:49
odpowiedz
Batorypskow
10
Chorąży

Dobry, ciekawy artykuł. Wydaje mi się, DrSlaughter, że poruszyłeś tu jednocześnie podstawową kwestię dla gatunku "rolplejów". Na czym polega odgrywanie roli w RPG? Na zaangażowaniu gracza wysokiej jakości fabułą i przekonującym bohaterem, czy też raczej na tworzeniu jak największej liczby opcji wyboru? Obecnie wiele gier "RPG" stara się stworzyć po prostu jak największą interakcję z otoczeniem, a pomija znaczenie opowieści, która dla tego gatunku jest przecież kluczowa. W rezultacie powstają twory takie jak Skyrim; produkcje o słabych wątkach fabularnych, bezpłciowych protagonistach, którzy nic sobą nie reprezentują i płytkich bohaterach pobocznych, czasem w ogóle bez charakteru. Takie gry dają nam wiele możliwości interakcji ze światem przedstawionym, jednak nie potrafią zatrzymać gracza na dłużej, stworzyć z nim więzi emocjonalnej, sprawić, że będzie długo wspominał daną pozycję. To można osiągnąć głównie wysokiej jakości fabułą, której nie posiadają. (Poprzez fabułę rozumiem tutaj:wątek główny, wątki poboczne,kreację głównego bohatera, kreację postaci pobocznych). Czy zatem można stworzyć RPG, które gwarantuje tak duży wybór, jak i dobrą historię? Moim zdaniem tak, ale pod jednym warunkiem. Możliwości wyboru powinny mieć silną podbudowę fabularną. Questy poboczne powinny składać się na ciekawy fabularny wątek poboczny, członkowie drużyny powinni mieć dobrze napisane charaktery. W takiej sytuacji możnaby osiągnąć kompromis. Oczywiście ceną tego kompromisu jest zmniejszenie swobody rozgrywki; Tylko twórcy mogą napisać przekonującego, zapadającego w pamięć protagonistę, ponieważ tylko oni mogą wiedzieć, jak to zrobić. Gracz ani nie ma takiej możliwości ani wiedzy. Producent musi też stworzyć jedną, kilka, lub kilkanaście wiarygodnych ścieżek fabularnych, które będą z góry określone, gracz nie jest w stanie samemu ukształtować dobrą fabułę (ponownie brakuje mu możliwości i doświadczenia). To samo dotyczy wątków pobocznych. A zatem dobre RPG to gra, która umożliwia nam wiele wyborów ugruntowanych w fabule. Chyba najlepszym przykładem będzie tu Wiedźmin 2. Z jednej strony posiada sporo opcji wyboru, z drugiej - za każdą z nich stoi treść fabularna.
W takim kompromisie fabuła zawsze jest ważniejsza od rozgrywki. Otwarty świat będzie mniejszy (lub nie wystąpi wcale), zadań będzie mniej, za to wzrośnie ich jakość. Oprócz tego wysoka jakość opowieści odciągnie nas od eksploracji (nie da się skupić na obu tych aspektach naraz). Jednak taka gra ma szansę zostać na długo zapamiętana. (Idealny przykład - ubóstwiany przez Polaków Gothic. Sam autor artykułu wspomniał, że ta produkcja więcej zyskała fabułą niż swobodą rozgrywki).
To prowadzi do odpowiedzi na pytanie postawione na początku. Myślę, że odgrywanie roli w RPG powinno polegać na tym samym, co odgrywanie roli w teatrze. Wobec tego są 3 cechy wyróżniające ten gatunek, najważniejsze dla niego:
- wybory dialogowe (nie ma ich w żadnym innym gatunku gier)
- wybory moralne (choć występują też w innych gatunkach, są typowe dla RPG)
- Dobra, rozbudowana fabuła z wieloma wątkami pobocznymi, które mają duże znaczenie (może wystąpić w innych gatunkach, (Bioshock:Infinite) ale najczęściej pojawia się w RPG)
Sądzę, że jeśli w jakiejś grze występują WSZYSTKIE te trzy składniki, to możemy nazwać ją grą RPG. Moim zdaniem tak właśnie powinna wyglądać definicja rolpleja.

20.12.2014 22:32
odpowiedz
zanonimizowany619836
71
Generał

dzisiejsze RPG maja problem jakim jest nieciekawy swiat,nudna fabuła i malo watkowa - klimat taki se, no za dobrze nie jest. A kiedys swiaty byly genialne np. w Sacredzie Ankaria.

20.12.2014 22:40
odpowiedz
Sethlan
91
Negative

W grach cRPG potrzebny jest bardzo dobry start - pierwsze godziny mają za zadanie przykuć uwagę gracza, aby ten za szybko nie skończył tego, co zaczął. Stąd wiele gier cRPG z góry odrzucam - Gothic 3 (2 i 1 też - ale pierwszą część udało mi się przejść), Riseny, Two World 2, czy chociażby Skyrim - trzy pierwsze zwyczajnie okazały się nudne, natomiast nowy TES nie jest w stanie mnie wciągnąć - kilka razy zaczynałem od początku, co do niczego nie prowadziło - brak ciekawej fabuły i czerstwe dialogi nie są w stanie zainteresować mnie na dłużej niż na godzinę, co kilka dni. Podobnie miałem z Wiedźminem 2 - świetny początek w prologu, ale później zaraz trafiamy do Flotsam, które jest zwyczajnie mało atrakcyjne. Na szczęście pre-order Wiedźmina 3 zmusił mnie, aby przejść całą grę od początku do końca z praktycznie wszystkimi zadaniami pobocznymi - nie żałuję, bo była to świetna zabawa. No, może trochę poza systemem walki - ten nie był świetny.

20.12.2014 23:05
odpowiedz
Cobrasss
137
Senator

Na początek chciałbym aby moja postać była kierowana na typowego szlachetnego i będącego dobrym.

Żaden problem ale...
Ale niektóre kwestie niby dla naszego alter-ego w grze niby są dobre, ale nie podobają się kompanom, i to trochę mi psuję rozgrywkę, to w końcu wybór mój czy kompanów jakim mam herosem się stać?

21.12.2014 19:32
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

@Sethlan - Erpegi to nie gry akcji czy strzelanki, ich przejście zajmuje kilkadziesiąt godzin, więc logiczne jest, że historia rozkręca się powoli. Wymieniłeś niemal wszystkie ważniejsze action RPG, które wyszły w ostatnich latach, więc nie wiem jaki erpeg by cię przyciągnął na dłużej. Bo te bardziej klasyczne, drużynowe jak Baldur's Gate, Dragon Age: Początek, czy Divinity: Original Sin rozkręcają się jeszcze wolniej. Chyba pozostaje tylko seria Mass Effect, oczywiście, jeśli uznamy, że to jest RPG.

@Cobrasss - To, że jesteś dobry nie znaczy, że wszyscy cię będą lubić i tobie się kłaniać. Tak jak w realu.

21.12.2014 20:12
😊
odpowiedz
Flyby
175
Outsider

Fabuła ;) Czy szanowni dyskutanci zauważyli jak nasze "zapotrzebowanie fabularne" zmienia się z wiekiem, wykształceniem, doświadczeniem, oczytaniem lub po prostu czynnikami osobistymi?
Czy wzięli pod uwagę że większość gier tak naprawdę fabuły prawie nie potrzebuje?
Fabuła jest wtedy dobra jak "mnie" odpowiada czyli jak przedstawia te zrozumiałe "obrazki z życia", które akurat są mi bliskie i znane.
Bohater opracowany przez twórców gry, jest zarazem "lokomotywą fabularną" ułatwia i nasila jej odbiór przez gracza. Nie ma tego jedynego bohatera? To dla większości graczy nie ma co najmniej połowy fabuły lub nie ma jej w ogóle (vide post Batorypsków ;))
Grzmią niekiedy spece od siekania i rąbania jak te nowe produkcje, gry "ułatwiają" czyli "psują" bo nie ma "trudnych walk" ;) Dobrze by zatem było aby się zastanowili jakim "ułatwieniem fabularnym" jest wiodący bohater ;)
Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie czym jest "dobra fabuła"..
Jest? To niech dyskutanci i krytycy (n.p. fabuły Skyrima) raczą przedstawić konkretnie "słabości" jego fabuły z przykładami ;) I tak dalej..
..bo jak na razie czytam tylko speców od hejtowania (nie powiem, to też rozrywka) ;)

21.12.2014 20:35
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Czy wzięli pod uwagę że większość gier tak naprawdę fabuły prawie nie potrzebuje?
Czy szanowny dyskutant wziął pod uwagę to, iż mowa jest tutaj o erpegach, których jednym z filarów jest fabuła? Taki Minecraft obejdzie się bez fabuły, ale jak się to ma do tematu?

Bohater opracowany przez twórców gry, jest zarazem "lokomotywą fabularną" ułatwia i nasila jej odbiór przez gracza. Nie ma tego jedynego bohatera? To dla większości graczy nie ma co najmniej połowy fabuły lub nie ma jej w ogóle (vide post Batorypsków ;))
Niekoniecznie. W takim Dragon Age: Początek mogliśmy wybrać rasę, klasę, pochodzenie, zdefiniować wygląd i nie przeszkodziło to w uczynieniu tej postaci wiarygodną, a fabuły rozbudowaną, na którą mieliśmy istotny wpływ.

Jest? To niech dyskutanci i krytycy (n.p. fabuły Skyrima) raczą przedstawić konkretnie "słabości" jego fabuły z przykładami ;)
W Skyrima nie grałem, więc nie wytknę słabości fabularnych. A że takie są? Pisali o tym chociażby recenzenci, którzy oceniali Skyrima na 10.

21.12.2014 20:55
😊
odpowiedz
Flyby
175
Outsider

Nie ma co dzielić zapałki na czworo, sebogothic - wyraźnie pisałem o grach których cRPG są tylko częścią. Dobrze też pamiętam pierwsze cRPG-i ;) Swojego czasu gracze RPG walczyli o zaznaczanie tej literki "c", bo nie bez podstaw uważali że to ich zabawa opiera się przede wszystkim na fabule - mieli rację ;) I te moje cytowane zdanie niczego fabule cRPG-ów nie zabiera, pozostaje ona "jednym z filarów" ;)
"W Skyrima nie grałem" - szkoda ;) Zagraj i wtedy podyskutujemy o jego "słabościach fabularnych"..
Bardzo lubię Dragon Age: Początek - grałem i kończyłem kilka razy (u mnie rzadkość) wciąż grę mam zainstalowaną .
"mogliśmy wybrać rasę, klasę, pochodzenie, zdefiniować wygląd i nie przeszkodziło to w uczynieniu tej postaci wiarygodną, a fabuły rozbudowaną, na którą mieliśmy istotny wpływ."
Dokładnie to samo mogę napisać o Skyrimie, więc czas najwyższy sebogothic, abyś w Skyrima zagrał.

21.12.2014 21:18
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Zagraj i wtedy podyskutujemy o jego "słabościach fabularnych"..
Akurat nie musimy dyskutować, bo nigdzie tak nie napisałem. :P Po prostu słyszałem tak z opinii innych osób. Poza tym słabsza fabuła w erpegach, czy mniejszy nacisk na nią mi nie przeszkadzają. A w TESach liczy się przede wszystkim swoboda i eksploracja.

Dokładnie to samo mogę napisać o Skyrimie, więc czas najwyższy sebogothic, abyś w Skyrima zagrał.
Pewnie kiedyś zagram, szkoda tylko, że tak wolno tanieje. Gra ma już 3 lata na karku a i tak chodzi po niemal premierowych cenach. Zakupię Skyrima choćby dla modów, dzięki którym można zmienić grę wedle swoich upodobań.

21.12.2014 21:35
👍
odpowiedz
Flyby
175
Outsider

Słusznie sebogothic - tak w wypadku ceny, jak i modów. Jak tak poczekam na Wiedźmina 3.
A mody Skyrima ..ech - to taka druga gra w którą można się bawić bez końca..
Chociaż wszystko się nudzi na tym Bożym świecie ;(

23.12.2014 23:13
😊
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

@Flyby - Akurat trafiłem na allegro Antologię TES za stówkę, więc się skusiłem. :) Sam Skyrim Legendary Edition po takiej cenie chodzi a tak będę miał od razu całą serię. Na półce mam jedynie Morrowinda i to bez dodatków. Tribunal i Bloodmoon oraz Obliviona pożyczałem od kolegi, więc teraz będę miał je w kolekcji.

24.12.2014 11:27
👍
odpowiedz
Flyby
175
Outsider

To wspaniałej zabawy życzę, sebogothic ;) ..akuratny zakup na Święta

24.12.2014 12:12
😊
odpowiedz
Baltazar
105
Howl from Beyond

Na Steamie Skyrim był wczoraj po 3 euro z groszami ... trzeba śledzić wyprzedaże a nie marudzić

edit: a dziś już po 7,50.

24.12.2014 14:32
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

@Baltazar - Może jestem staroświecki, ale wolę pudełka. :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze