Współcześni Asasyni umarli razem z Desmondem - AleX One - 16 września 2015

Współcześni Asasyni umarli razem z Desmondem

Miałem to szczęście, że w pierwszą odsłonę Assassin’s Creed grałem w momencie premiery. Wziąłem grę ze sklepu, dotarłem do domu, odpaliłem ją na konsoli. I co ważniejsze - nie zaglądałem do internetu. Siadam do gry o syryjskim zabójcy, który żył w dwunastym wieku, a tu symulacja dostaje zwiechy i jestem wrzucany do współczesności. Kopara opadła. Świetny pomysł (który był jedynie lekko sygnalizowany na trailerach) to idealne spoiwo kolejnych odsłon, dziejących się na przestrzeni stuleci. Stałem się wiernym fanem rodzącej się serii, wyczekującym na informacje o kolejnych częściach.

Jestem świeżo po nadrobieniu Unity. Grę przechodziłem cztery miesiące. Pośród całego wora wad i złych decyzji, które mi obrzydziły tę grę, najgorsze okazało się niemal kompletne OLANIE wątków współczesnych. Spojrzałem wstecz na Black Flag i Rogue i orzekłem: “Współcześni Asasyni umarli razem z Desmondem!”

Po kliknięciu “czytaj dalej” zaatakują Was spoilery, głównie dotyczące wątku współczesnego w serii AC. Jeśli więc gracie tylko dla Altairów, Edziów, Ratonhnhaké-tonów, Arnów, czy Shayów, to możecie zajrzeć.

By wszyscy mieli odpowiedni kontekst, zaczniemy od zaplecza historycznego (zieeeew… jakby co, pamiętajcie o kółku myszy, które przeniesie Was naprzód w czasie). Ubisoftowi udało się utrzymać współczesny aspekt pierwszego Asasyna w tajemnicy, dzięki czemu możliwe było zaskoczenie pierwszych nabywców gry. Przygody Desmonda były świetną metodą by spiąć nadchodzące kontynuacje, przez co seria Assassin’s Creed stała się na swój sposób wyjątkowa. Historia była kontynuowana w “dwójce”, jednak jakoś w okolicach jej premiery twórcy z Ubi postanowili ostro pokombinować z formułą. Kolejne odsłony zaczęły się ukazywać co roku, czego konsekwencją było porzucenie zamkniętego formatu serii która miała się ograniczać do trzech, numerowanych gier.

Matriksowe wcielanie się w swoich słynnych przodków i przeżywanie ich największych przygód = nieograniczony potencjał.

Nadchodzący koniec świata w części trzeciej wykorzystywał popularny motyw kalendarza Majów i jakiś francuski mózg wpadł na pomysł, by finał tego wątku wydać właśnie w 2012. Prawdopodobnie tu należy upatrywać przyczyn powstania “pobocznych” Brotherhood i Revelations, bo o ile ten pierwszy tytuł odważnie popychał współczesny wątek naprzód, tak turecka przygoda była w tej kwestii zagraniem poniżej pasa, mającym kupić wydawcy kolejny rok. Pojawiły się tu pierwsze przykre konsekwencje, bo wydaje mi się, że osoby odpowiedzialne za szokującą końcówkę Brotherhood zmieniły w międzyczasie zatrudnienie. Argumentuję to głównie takimi niuansami fabuły jak urżnięcie wątku zdrady Lucy, czy nieuzasadnione wciśnięcie ojca Desmonda do ekipy.

Wprowadźcie głównego bohatera w śpiączkę i każcie mu biegać po własnym umyśle. Świetny pomysł by kupić sobie rok.

Skoro mamy już to za sobą, to zastanówmy się co dostaliśmy po 2012. W Black Flag wcielamy się w pracownika wielkiego korpo, które wydaje się wielkim dowcipem na temat siedziby twórców w Montrealu. Po ważnej walce z przytłaczającymi siłami dzisiejszych Templariuszy i zapobiegnięciu końcowi świata mieliśmy… stworzyć produkt rozrywkowy bazujący na pirackim życiorysie Edwarda Kenwaya.

Że co?

Niestety uzasadnienie naszych poczynań było kretyńskie. Dobrze, że pojawił się wątek działania trochę na uboczu tych wszystkich korporacyjnych trybów, dodatkowo ubarwiony fajnym zwrotem akcji związanym z postacią poznaną w XVIII wieku.

I to była gra w której można było mieć jeszcze nadzieję, że Ubi ma jakiś plan na to co zrobić z uniwersum po niedoszłym końcu świata. W głównym holu siedziby Abstergo spotykamy kompanów Desmonda - Shauna i Rebeccę. Ten pierwszy serwował kawę, ta druga robi za kuriera. Jak oni tu skończyli?! Czemu zachowują się jak gdyby nigdy nic?! Na pewno mają jakąś ważną misję i działają pod przykrywką!

Przeszedłem grę czekając na te odpowiedzi i niestety nie doczekałem się ich. Liczyłem na podjęcie tematu w kontynuacjach.

Ktoś wpadł na pomysł pociągnięcia wątku Shauna i Rebeki. Ktoś robiący kolejną część zapomniał o co chodziło temu pierwszemu.

Dla fana Asasynów rok 2014 był rokiem wyboru. Zamykamy kolonialny rozdział, czy od razu wskakujemy do next-genowego Paryża? Ja wybrałem tę pierwszą opcję - nie będę przecież wracał do starego sterowania po przyzwyczajeniu się do nowego. Assassin’s Creed: Rogue kontynuowało pomysły poprzednika i znów szwendaliśmy się po biurach Abstergo. Całość była taka bardziej… templariuszowa. Nie było żadnych pobocznych wątków, po prostu wchodziliśmy coraz głębiej w szeregi współczesnych rycerzy, by na koniec wznieść toast za oficjalne przyjęcie nas do zakonu. Na szczęście nie powtórzyły się głupoty w stylu tworzenia produktów rozrywkowych. Bo tym razem…

Wysłaliśmy najważniejsze nagrania z życia Shaya Asasynom, bo pokazać im jak bardzo ich bractwo dało kiedyś ciała. Nie dałem rady podnieść rąk, które opadły mi przy okazji ACIV. I to dlatego Cormaca nazwano “Najważniejszym Asasynem jaki kiedykolwiek żył”? Jakiś żart.

Gratulacje! Dzięki tobie Asasynom zrobiło się przykro. Równie dobrze mogłeś im skasować ostatnie sezony "Klanu", ale to by było za proste.

Uwaga! Nadciąga Unity! Odsłona, która zawiodła mnie tak bardzo, że zdecydowałem się siąść do tego tekstu. Twórcy zapowiadali wątek współczesny w paryskim epizodzie jako “Jeszcze bardziej nietypowy niż to, co widzieliśmy w Black Flag”. Wiecie co zobaczyłem? Tragiczny efekt pracy ludzi, którzy zdawali się krzyczeć: “O Boże, jak nam się nie chce!”

Tu nie ma nic. Średniowieczny prolog to fajna zagrywka, ale nijak się nie łączy ze współczesnymi Asasynami. Daje tylko skromny kontekst do głównej opowieści. Początkowy ekran z listą bohaterów rozpalał wyobraźnię, jednak to nie było menu gry. To był interfejs… produktu rozrywkowego, a my byliśmy jeszcze mniej ważnym, bezimiennym trybikiem w żenujących, od jakiegoś czasu, zagrywkach obu stron konfliktu. Tu jesteśmy przypadkowym użytkownikiem, który najwyraźniej gra w coś podobnego do produktu jaki współtworzyliśmy w ACIV. Niby mamy poszukiwać kolejnego Mędrca, niby system szaleje i wrzuca nas do innych okresów historycznych. To wszystko nie ma znaczenia. Nie wiadomo po co te informacje współczesnym Asasynom, nie wiadomo czemu ryzykują ufając losowemu graczowi, a po finale paryskiej przygody nie ma kompletnie nic. Animusa nie opuszczamy ani na chwilę.

Jasne Ubi, pokażcie coś takiego fanom, a później stwierdźcie, że "w sumie to obchodzi nas tylko epizod pierwszy."

Do czego zmierzam? Ubisoftowi się nie chce bawić w kolejne historie. Do dziś nie jest w stanie rozpocząć nowej współczesnej sagi, zamknąć rzuconych bez sensu wątków, a wszystko to musi być smutnym efektem jednego czynniku: serię robi już zbyt wiele osób i świeża krew w studiach Ubisoftu nie potrafi zrozumieć wizji swoich poprzedników. Unity miało być nowym rozpoczęciem i rzeczywiście pasowało do tego jak mało która odsłona.

Jest też porzucony wątek Junony, której uwolnienie było ceną jaką świat musiał zapłacić za powstrzymanie nadchodzącego armageddonu. Wątek 2012 roku dobiegł końca wraz z “trójką”, należało zacząć historię walki ze starożytnym złem pierwszej cywilizacji. Zamiast tego Ubi woli robić cyrk z jakimiś Mędrcami. Kolejny dowód na rozbieżność wizji kolejnych twórców.

"Buhaha! Nareszcie jestem wolna! Czas, żeby zrobili grę o czymś zupełnie innym..."

Wszystko to sprawia, że całkowicie skreśliłem nadzieje na sensowne wytłumaczenie kolejnych historycznych eskapad w nadchodzących częściach. Aż nazbyt jest widoczne, że każdy ciekawy wątek zostanie urżnięty w następnych odsłonach. W kwestii zbliżającego się Syndicate nie jest nawet wspomniane co zrobią ze współczesnością, co odczytuję jako zapowiedź podobnego nakreślenia tego tematu co w Unity. Ubi nie wie co z tą kwestią zrobić, a jest to tym dziwniejsze, że wspomniano jakiś czas temu o gotowym zakończeniu dla całej serii. Nie zdziwiłbym się, gdyby kolejni nowi autorzy po prostu je olali na rzecz ciągnięcia tego serialu.


AleX One
16 września 2015 - 21:41

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
16.09.2015 22:37
Mancix
5
Legionista

Polać mu! Jako fanka serii AC (licząc do trzeciej odsłony) jestem załamana całym tym cyrkiem, który Ubi odstawia przy tworzeniu kolejnych części. AC stało się taką marką jak CoD...a szkoda bo zapowiadało się bardzo dobrze.
W pełni podpisuję się pod artykułem. Prawdziwych assassynów już nie ma.

16.09.2015 22:57
odpowiedz
zielele
87
Generał

bardzo fajny spoiler w tytule.

16.09.2015 23:52
odpowiedz
raziel88ck
119
Reaver is the Key!

To przykre, co Ubisoft zrobił z tą serią...

16.09.2015 23:56
odpowiedz
Devilyn
136
Organised Chaos

Też zgadzam się w 100% jako fan serii AC.

Pierwszego AC przeszedłem tak jak Ty w okolicach premiery.

Dwójkę, BH, Revelations i III w poprzednim roku za jednym zamachem, i nie powiem była to swietna podróż, której głowną motywacją były poczynania Desmonda.

Teraz próbuje nadrobić Black Flag (a w dalszej kolejności Rogue, Liberation i Unity) i naprawde tej motywacji nie czuje tak jak wcześniej. Granie jakimś no-namem bez osobowości to już nie to samo.

Ale jest nadzieja:
http://www.gamespot.com/articles/assassins-creed-syndicate-will-bring-back-present-/1100-6429309/

17.09.2015 00:15
odpowiedz
Irek22
81
Grzeczny już byłem

Cóż, dla mnie ta seria umarła wraz z zakończeniem Revelations, ponieważ w "trójce" clou programu, które stanowiło o jej niezwykłości było tyle, co kot napłakał, a zamiast tego dostaliśmy jakieś pierdoły pokroju skórowania zwierząt (jeszcze tylko zbierania kukurydzy zabrakło...). Aczkolwiek przebrnąłem przez część trzeciej, by poznać to skopane zakończenie sagi.
Reszta - łącznie z wychwalanym pod niebiosa Black Flag - kompletnie mnie nie rusza. Gdyby zrobili z tego zupełnie inną serię (zwłaszcza Black Flag i Rouge się do tego nadają), bez tych idiotycznych współczesno-denikenowsko-matriksowych bulszitów* chyba miałbym więcej zapału, żeby w te produkcje grać. A tak... Asasyni umarli razem z Desmondem.

*Oczywiście ten przytyk tyczy się także oryginalnej trylogii (kurde, ten kretyński wątek uwiera mnie jak mało co w grach w ogóle).
Wyobraźcie sobie stanowiącą zamkniętą całość grę, która opowiadałaby o historii Ezio (AC II + AC II - Brotherhood + AC II - Revelations połączone w jedną produkcję; bez żadnych cholernych prequelów, sequelów czy spin-offów) bez burzącego spójność i immeryjność wątku współczesnego i denikenowskiego; z pięknym stylizowanym na renesansową sztukę włoską interfejsem i HUDem, zamiast tego matriksowego paskudztwa... Ech, coś pięknego.

17.09.2015 00:28
odpowiedz
Rogerinho 17
2
Junior

Wow, co za swietny tekst ! Jestem w bardzo podobnym polozeniu, rowniez przechodzilem jedynke w raz z premierą, dla mnie zawsze wątek wspolczesny był najwazniejszy, bylo go tak malo i tylko sie czekalo na koniec sekwencji by wkroczyc choc na chwile do Desmonda, najbardziej mnie dziwilo, wiele recenzji Assassinow i teksty typu:'' niestety co jakis czas musimy powracac do watku wspolczesnego do tego goscia, ktos wogole wie jak on sie nazywa? jakie to nudne'' Zgadzam się z wszystkimi domyslami, Ubisoft skoro mial taki plan powinien powiedziec, dobra w 2012 konczymy serie AC , no ale nie mozna bylo skoro sprzedaz byla ok... Eh, jak oni tego wszystkiego nie wyjasnia to ja nie wiem...

17.09.2015 02:27
odpowiedz
Krecik1218
77
Pretorianin

Jestem pełen podziwu, że autor dotarł aż do Unity. Ja swoją przygodę zakończyłem na AC3 którego nawet w połowie nie byłem w stanie ukończyć. Już kończenie Revelations było męczącą grą na siłę. Przyjemność sprawiały mi jedynie dwie pierwsze odsłony. Każda następna to już przebajerowanie, jakieś niepotrzebne aktywności, handel itd. Świetnie się zapowiadało a marnie skończyło - teraz seria to maszynka do zarabiania pieniędzy i jedyne co można podziwiać to szybkość z jaką Ubi wydaje kolejne odsłony, jakby nie patrzeć, tak dużej i rozbudowanej gry.

17.09.2015 08:39
odpowiedz
U.V. Impaler
157
Hurt me plenty

Zgadzam się, że zignorowanie wątku współczesnego tej serii nie pomaga, brakuje klamry spinającej całość, choć wątek pracy dla Abstergo uważam za dość udany, bo był świetnie zrealizowany pod kątem burzenia czwartej ściany (firma templariuszy działająca w porozumieniu z Ubisoftem, która pomaga jej tworzyć gry, jak AC: Liberation - zacne). Nie zmienia to faktu, że liczyłem w Unity na powrót na stare śmieci, może nawet cudowne wskrzeszenie Desmonda, a tu... nic. Szkoda.

17.09.2015 10:38
odpowiedz
kęsik
71
Legend

Wiem, że było wiele osób które nie lubiły tego wątku współczesności ale ja zawsze go bardzo lubiłem. W ACB co chwilę wychodziłem z Animusa aby sobie pobiegać po Monteriggioni. Początek i koniec ACB gdy wreszcie mamy okazję sprawdzić Desmonda w akcji też bardzo mi się podobał i oczywiście liczyłem na więcej w kolejnych odsłonach. W ACR te zabawy Desa to była porażka jak dla mnie, układanie klocków ble. Potem nadszedł ACIII. Kiedyś (w czasach ACII) liczyłem że w trójce będziemy grali tylko Desmondem i akcja będzie się działa w jakimś współczesnym mieście. Niestety nie dostałem tego. Zamiast tego dostałem jakieś parę misji z których kompletnie teraz nic nie pamiętam i beznadziejne zakończenie. W ACIV/Rogue ta praca w Abstergo była jeszcze spoko, ale to już nie to samo. W Unity wątek współczesny to jakiś kabaret. Osobiście dalej czekam na AC którego akcja będzie się działa tylko i wyłącznie we współczesności ale teraz już wątpię, że się tego kiedyś doczekam.

17.09.2015 18:15
odpowiedz
Fidojunior59
6
Legionista

A co do Syndicate....ok zapowiadaja powrót wątku współczesnego to niech dadzą jakiś cały trailer poświęcony jej. Szczam na spoilery chcę mieć dowód że coś z tym zrobią a nie że do premiery będziemy sie domyślać...

17.09.2015 18:17
odpowiedz
Bezi2598
75
Legend

Zakończeniem trójki właściwie zabili współczesny wątek fabularny. A szkoda.

17.09.2015 18:26
odpowiedz
Sethlan
73
Oorah!

Wątek współczesny był interesujący w jedynce i przez połowę dwójki. Później to tylko przerywniki w rodzaju denerwujących reklam w telewizji podczas rozgrywki. Apogeum osiągnęło to przy okazji AC3, gdzie szczerze miałem dość wygłupów Desmonda. Cieszę się, że współczesność to margines. Gra nie jest tak powtarzalna jak CoD, a przy tym co rok potrafi wprowadzić coś nowego - bo chyba nie można powiedzieć, że nowe epoki, nowe miasta, nowi bohaterowie i nowa historia na kilkanaście godzin, to coś powtarzalnego jak seria Call of Duty. Dajcie spokój. Przecież seria miała mocny przestój między dwójką a Revelations. Od trójki pojawiają się nowe rozwiązania. Co rok, każda kolejna część, potrafi mnie wciągnąć - aż tak jestem płytki - dopóki AC:U nie zepsuło mi komputera. Czekam na Syndicate mimo wszystko. Gry na pewno nie kupiłbym na premierę - nigdy w życiu, ale po patchach i na promocji produkt spełnia moje oczekiwania.

17.09.2015 18:45
odpowiedz
Krycho108
13
Legionista

Na początku zaznaczę, że w jedynkę nigdy nie grałem, ale w dwójce szlag mnie trafiał, kiedy musiałem odrywać się z rozgrywki w renesansie, na rzec współczesności. Uważam, że jeśli wywalić całą "drugą fabułę" wszystkie gry z serii AC niesamowicie by na tym zyskały. W przeciwieństwie, jak to było w Unity, bronie kupowalibyśmy w sklepach, a nie w menu, a po drugie gracz nie byłby odrywany od głównego wątku. Co to daje? - zwiększa się imersja. PS. Wątek współczesności i starożytnych SSAŁ i to BARDZO.

17.09.2015 18:48
odpowiedz
.:Jj:.
97
     Frank Sinatra     

Zawsze marzyłem by wypieprzyli wątki współczesne i zostawili przygody w historycznych, pięknych i ciekawych lokacjach. Mogły by być połączone, tak jak teraz, głównymi założeniami tła historycznego zmagań Assassynów z Templariuszami, ale bez tego pieprzenia się fantastycznymi technologiami i nudnymi, współczesnymi postaciami.

Było by pięknie. Końcówką AC2 to szok- tąpnięcie i wielkie rozczarowanie, cały klimat legł w gruzach- co za pierdoły...

17.09.2015 18:49
odpowiedz
Bezi2598
75
Legend

Zawsze marzyłem by wypieprzyli wątki współczesne i zostawili przygody w historycznych, pięknych i ciekawych lokacjach.

No teraz już tak niestety jest, więc możesz sobie powrócić do serii.

17.09.2015 18:56
odpowiedz
mohenjodaro
38
problem solver

przecież ta seria to kupa

w zapowiedziach mialo byc o asasynach, tych oryginalnych i skakaniu po wiezach jerozolimy - i pomimo pewnej monotonii do dzis ac1 jest moja ulubiona odslona

juz ten watek z jablkiem edenu byl zupelnie z dupy

ac2 juz w samych swoich zalozeniach byl poroniony, potem ci rzymscy bogowie, kosmici, no dramat i bezsens plus brak spojnosci z ac1 - nagle okazuje sie, ze tak naprawde ac1 to nie byl poczatek jakiejs historii tylko epizod bez wiekszego znaczenia

dodatki do ac2, czyli wyciaganie kasy i nic nowego w historii

ac3, ac4, ac5 to juz w zasadzie robienie nowych gier (ac4 nawet udana) pod szyldem znanej marki, ale fabularnie to tam sie juz nic kupy nie trzyma, zbedne wątki

gra jest kiepska jako gra, bo razi swoją monotonią, choć mogła być średniowiecznym hitmanem w swoich zalozeniach

gra jest tez kiepska jako marka, opowiada historie, ktora trzyma sie kupy mniej niż w serialu Lost, gdzie pod wplywem notowań giełdowych wplata się coraz bardziej bzdurne wątki

grupa docelowa graczy ac to też nie jest jakiś kwiat gamingu tylko głównie dresiarnia, która gra tylko w fife, battlefielda i gta

19.09.2015 15:53
odpowiedz
DarkAnghelus
5
Junior

Ja osobiście uważam, że ktokolwiek mówi, że wątek współczesny był zbędny, niepotrzebny i nudny powinien przestać grać i wrócić do grania w CoD. Ta gra była świetna z powodu wątku współczesnego, który przeplatał się z wątkami z przeszłości. To był główny wątek tej gry. W pierwszej części najważniejszym wątkiem był wątek Altaiira, który odkrył prawdę związaną z jabłkiem i jaki to ma wpływ na teraźniejszość.
Jeśli ktoś chciał gre o parkourze może niech znajdzie coś w serii symulatorów. Ta gra była świetna przez wątek fabularny Desmonda. Co do samej trylogii, zgadzam się, że seria umarła wraz z Desmondem. Liczę, że ludzie w Ubisoft zrobią coś na odświeżenie serii. Nawet taki banalny wątek z sklonowaniem Desmonda zjego DNA i wykorzystywaniem go do walki z Junoną przez Abstergo oraz np przywrócenie mu życia prawdziwego Desmonda poprzez np. jakiś tajny projekt Animusa.

21.09.2015 10:26
odpowiedz
MrGregorA
77
Generał

dla mnie przed każdym fragmentem we współczesnosci powinien byc przycisk 'pomin'

21.09.2015 12:30
odpowiedz
Irek22
81
Grzeczny już byłem

Ja osobiście uważam, że wątek współczesny był zbędny, niepotrzebny i nudny. Ba, napiszę więcej - z czasem (konkretniej od zakończenia "dwójki") ów wątek współczesny zrobił się po prostu głupi i absurdalny. Ta gra/seria wiele straciła przez wątek współczesny, w tym przede wszystkim klimat.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze