Nieodwracalne uszkodzenie słuchu i inne zagrożenia 'pokolenia .mp3'
Graj dłużej - pozostań prawiczkiem (bo i po co komu seks?)
"Call of Duty jest Coca-Colą gier wideo"
Recenzja telewizora plazmowego Panasonic TX-P42ST50: ideał dla graczy i kinomaniaków
Skyfall: Bond niemal doskonały - recenzja
Batman: Earth One (2012) - recenzja powieści graficznej
Jestem szczęśliwy. Nie może być inaczej, jeśli dostałem w ręce grę, na którą czekałem dziesięć lat. Dziś popołudniu ogrywam Alice: Madness Returns i chcę na szybko podzielić się wrażeniami.
Oddając się przyjemności szybkiego skakania po stronach internetowych w poszukiwaniu czegokolwiek, co da jakikolwiek powód, by jeszcze chwilę nie wyłączać, trafiłem na jeden z niewielu oryginalnych filmików pokazujących historię rozwoju gier. Teraz panuje moda na kręcenie vlogów i innych wideo-komentarzy, a ponieważ ja nie jestem i nigdy nie będę z tych filmowych, to wklejam Wam cudzą pracę w formie kilku klipów. Niestety, w tej tematyce mamy deficyt, ale coś tam dało się wydłubać.
Czytając zamieszczony na Kotaku felieton nt. premiery Duke Nukem Forever natknąłem się na raczej kontrowersyjne (co zresztą potwierdziło się w komentarzach) stwierdzenie, że jedynym elementem Duke Nukem 3D, którego do dziś nie przebiła żadna gra, jest osobowość tytułowego bohatera. Jako porównanie autor wymienił postacie z popularnych dzisiejszych serii - Master Chiefa, Soapa McTavisha i Altaira. Myślę, że ten wybór był trochę tendencyjny i moglibyśmy znaleźć przykłady głębszych protagonistów, niemniej jednak skłoniło mnie to do refleksji.
Czy branża gier zdołała już wykreować postacie naprawdę złożone, charyzmatyczne, intrygujące - na miarę bohaterów dobrych książek, komiksów czy filmów?
Czy najciekawsze postacie z gier tak naprawdę nie są niczym wyjątkowym, gdy porównamy je z protagonistami wykreowanymi przez pisarzy, scenarzystów filmowych i komiksowych?
Mało jest gier, w których dźwięk odgrywałby tak istotną rolę w rozgrywce, jak w serii Thief. Podkreślam słowo dźwięk, bo w przypadku produkcji Looking Glass Studios trudno tak naprawdę podzielić to, co dzieje się w warstwie audio, na klasyczne kategorie. Muzyka miesza się z odgłosami otoczenia, tworzą jeden twór, a wszystko po to, by gracz możliwie najmocniej poczuł się bohaterem gry.
Wydany 12 lat temu Kingpin: Life of Crime trafił na rynek w bardzo pechowym momencie i - pomimo dobrych opinii wśród graczy i recenzentów - nie zrobił komercyjnej kariery. Poniższy tekst nie jest recenzją ani namawianiem do zagrania w ten tytuł - zamiast tego przypominam jeden z kamieni milowych w rozwoju gier, a jednocześnie pozycję, która bardzo przypadła mi do gustu. Kingpin był w pewnym sensie rewolucyjny na dwa sposoby. Po pierwsze, gra demonstrowała nowatorskie dla swego gatunku formy interakcji z otoczeniem. Ważniejsza jednak okazała się kontrowersja, którą wzbudziła: produkcja zawierała niespotykaną wcześniej dawkę brutalności czynu i słowa, torując drogę tytułom skierowanym wyłącznie do osób pełnoletnich.
Nowy przebój Rockstara już prawie na półkach sklepowych, a tymczasem wydawca pozwala nam posłuchać muzyki dedykowanej grze. Oficjalna strona L.A.Noire otrzymała sekcję, w której znajdziemy sporo informacji o soundtracku, a także posłuchamy za darmo łącznie 8 kompozycji. Embeddowane utwory, garść szczegółów oraz okładki - w rozwinięciu wpisu.
Twórcą muzyki jest Andrew Hale, kompozytor i klawiszowiec grający w zespole popularnej wokalistki Sade i jazz-funkowej formacji Sweetback. Główne źródło inspiracji stanowiła w tym przypadku muzyka z filmów z lat 40. ub. wieku, a całość zarejestrowano w słynnych studiach Abbey Road - korzystając z tych samych technik produkcji, które stosowali tam wcześniej tacy giganci, jak The Beatles czy Pink Floyd.
Wywodzący się z Seattle zespół Alice in Chains należy do moich ulubionych wykonawców. Formacja zrodziła się w 1987 roku i stała się popularna jako jeden z czterech wiodących przedstawicieli nurtu grunge, który dwie dekady temu nieodwracalnie zmienił krajobraz muzyki rockowej na całym świecie. Wielki sukces, ale i wielkie porażki przypadły w udziale zarówno omawianej kapeli, jak i pozostałych czołowych reprezentantów gatunku - Nirvany, Soundgarden i Pearl Jamu. Nie zamierzam jednak opowiadać historii tych formacji, lecz skupić na tym, jak po wielu chudych latach, samobójczej śmierci wokalisty i rozpadzie, Alice in Chains wyszło z mroku i nagrało - moim nieskromnym zdaniem - najlepszy album w swojej karierze.
Za pół roku wreszcie będę mógł zagrać w kontynuację jednej z moich ulubionych gier ever. Oczekiwanie na dalsze wirtualne przygody Mrocznego Rycerza umilać mi będzie komiks noszący ten sam tytuł, co gra, i stanowiący pomost pomiędzy "jedynką" i jej kontynuacją. Dziś mamy okazję zobaczyć, czego można spodziewać się po tym wydawnictwie - zapraszam do zapoznania się z pierwszymi stronami tej opowieści graficznej. Wygląda na to, że ktoś naprawdę solidnie podszedł do tematu.
Historia opowiadana w komiksach pokaże nam, co miało miejsce po wydarzeniach, których uczestnikami byliśmy na wyspie Arkham, a które poprzedzają fabułę kontynuacji. Za fabułę odpowiada nie kto inny jak Paul Dini, scenarzysta obu gier, przede wszystkim znany jako współtwórca i autor historii opowiadanych w takich serialach animowanych, jak legendarne Batman: The Animated Series czy Tiny Toon Adventures i scenarzysta komiksów z universum DC.
W natłoku mniej lub bardziej udanych produkcji od czasu do czasu trafia się perełka, która łamiąc współczesne jej trendy dumnie kroczy pod prąd nurtom, całkowicie ignorując efekciarstwo i eksploatowane do bólu sposoby na szybkie przyciągnięcie uwagi gracza. Do tego skromnego grona z pewnością zalicza się Shadow of the Colossus. Pośród jej zalet - obok magicznej atmosfery osamotnienia w olbrzymiej krainie oraz dużej pomysłowości w rozgrywce - wymienić należy oprawę muzyczną, doskonale spójną z tym, czego doświadczamy od pierwszych minut gry.
1 kwietnia 2011 już prawie za nami, a wraz z tym - koniec żartów i powrót do poważnych newsów. Tegoroczny Prima Aprilis obrodził w kawały robione przez redaktorów, ale tradycyjnie też kilka żartów sprawili twórcy i wydawcy gier - wybrane niespodzianki zamieszczam w rozwinięciu newsa.