Plants vs. Zombies 2 ma już niemal 25 milionów pobrań [INFOGRAFIKA]
Najpopularniejsze gry na Facebooku - sierpień 2013
MAU, DAU, konwersja, retencja i inne wskaźniki w grach Free To Play
Przychody i koszty dotyczące gracza, czyli wskaźniki w grach Free To Play, cz. 2
Darmowe gry bez Pay 2 Win – dlaczego nieetyczne zagrywki idą w odstawkę
Internetowy dżin czyta w myślach
Raz na jakiś czas przychodzi taki moment, iż biadolę, jakom żyw, że branża gier video zatrzymała się w miejscu i w ogóle 2012 is coming. Dlatego moją ostoją stały się swego czasu planszówki, gdzie odnalazłem swoją niszę, po cichu marząc, by przenieść ich elementy na ekran monitora. Zdaje się więc, że jakaś siła wyższa postanowiła wysłuchać prośby i uraczyła mnie, aż dwoma tytułami - są to kolejno Scrolls oraz Card Hunter.
Trzeci dzień z rzędu piszę o paczkach gier niezależnych - to wyraźny znak, że ten model dystrybucji wszedł twórcom indyków w nawyk. Przedwczoraj poznaliśmy zawartość świątecznego Indie Royale, wczoraj Humble Indie Bundle 4, a teraz pakiet o większym stopniu niezależności: The 99 Percent Bundle. To 13 tytułów, które można ściągnąć za darmo.
Słowo "bundle" zaczyna powoli dominować w światku indie. Twórcy niezależni, którzy nie są w pakietach mają powody do obaw. Dan Marshall, producent gier Ben There, Dan That, czy Privates, tak zareklamował zestaw swoich tytułów na Steamie: Announcing The BundleBundle Bundle Bundle! Two great indie games, bundled together in a bundle. Bundle? Bundle!
Aktualka: Warto też kupić Little Big Bunch. W środku znajdziecie: Frozen Synapse, Explodemon, New Star Soccer 5, Munch Odyssey i Serious Sam DD.
W poprzednim odcinku [gier za darmo] zachęcałem Was do zepsucia świąt wraz z hyper księżniczką Pitch (Hyper Princess Pitch). Tym razem, przedstawiam grę o zupełnie przeciwnej „tematyce”. Tytuł Johnny Platform Saves Christmas chyba wszystko tłumaczy – w grze ratujemy Gwiazdkę przed armią robotów. A przy okazji wypijamy kilkaset kubków z kawą.
Johnny Platform Saves Christmas to z pozoru prosta i sympatyczna platformówka, jakich wiele można znaleźć dzisiaj na rynku. Gra stworzona przez Craiga Forrestera, która zadebiutowała na Xboksie 360 w cenie 80 punktów Microsoftu (Xbox LIVE Indie Games), wybija się jednak na tle niedopracowanych tytułów. Co więcej, pecetowi fani dostają ją zupełnie za darmo.
Nowej gry z serii Age of Empires oczekiwałem od lat, ale nie spodziewałem się, że zamiast pełnoprawnej „czwórki”, koncern Microsoft zdecyduje się pójść zupełnie inną drogą. Age of Empires Online od początku budziło we mnie mieszane uczucia – nie podobała mi się cel-shadingowa oprawa wizualna oraz planowany podział na konta darmowe i płatne, który w większości tego typu przypadków posiadaczom tych drugich daje zbyt wielką przewagę. Miałem też nieodparte – choć nie poparte żadnymi dowodami – wrażenie, że dzieło firmy Robot Entertainment będzie znacznie mniej skomplikowane od swoich poprzedników i zamiast pełnoprawnej strategii, otrzymamy casulaowego erteesika dla każdego. Jak się później okazało, mocno się w tej kwestii pomyliłem, bo...
...Age of Empires Online to tytuł naprawdę rozbudowany. W zasadzie mamy tu do czynienia ze starą, dobrą „trójką”, która została wzbogacona o różne interesujące elementy. Tak jak w poprzedniku, postęp uzależniony jest od zdobywanego w trakcie zabawy doświadczenia – im sprawniej wykonujemy kolejne zadania, tym więcej jednostek i wynalazków odblokujemy w głównym mieście. Jednocześnie progres jest bardzo powolny. Dopiero po siedmiu godzinach gry udało mi się osiągnąć dziesiąty poziom u Egipcjan, który gwarantuje dostęp do technologii z trzeciej ery. Zakładam, że dotarcie do ery czwartej zajmie mi co najmniej kilkanaście godzin, co jest miłym zaskoczeniem.
Miała być na Facebooku, jest w Google+. Nowa edycja Angry Birds – prawdopodobnie najpopularniejszej gry arcade w historii elektronicznej rozrywki – to jeden z szesnastu tytułów, które zasiliły raczkujący serwis społecznościowy koncernu z Mountain View. W porównaniu z ofertą konkurenta jest to liczba skromna, ale sympatycy Google’a nie powinni mieć powodów do narzekań. Przykład Angry Birds pokazuje, że Amerykanie wytoczą do walki z rywalem najcięższe działa.
Co bardziej złośliwi ludzie lubią powtarzać, że gram jedynie w tytuły, w których nie trzeba myśleć. Nie jest to do końca racją, bo lubię klasyczne przygodówki, podobnie jak i dobre RPG-i, ale czasami po prostu nie sposób odmówić takim ludziom racji. Szczególnie, gdy próbując się bronić, siedzę przy komputerze i na przemiennie katuję takie tytuły jak Devil May Cry, czy omawiany dziś Khronos.
Witajcie w kolejnym odcinku cyklu "Dobre, bo darmowe". W poprzednim tygodniu omawialiśmy spokojną i nastrojową przygodówkę pt. Knytt Stories, pora więc trochę bardziej się rozruszać. Z tego też powodu w dzisiejszym odcinku postanowiłem zabrać się za staroszkolnego shootera 2D: Alien Hominid.
Knytt Stories to jedna z tych gier, na które zapewne nigdy bym się nie natknął, gdyby ktoś mi jej nie polecił. W tym przypadku był to Ma_Ko, któremu serdecznie za to dziękuję - dzięki niemu poznałem jedną z najbardziej klimatycznych, darmowych platformówek jakie są dostępne w Sieci!
Pierwszy materiał filmowy z moim udziałem debiutuje na YouTube! No dobrze, nie pierwszy w ogóle, ale pierwszy na Gameplay'u. NienażatyTV staje się faktem i mam nadzieję, że uda mi się od czasu do czasu publikować różnego rodzaju materiały, głównie nagrywane na żywo podczas gry. Dziś prezentuję League of Legends, grę typu MOBA (massive online battle arena), którą być może kojarzycie. Gra jest dostępna za darmo na stronie producenta, więc jeżeli nie macie ochoty, to możecie darować sobie oglądanie moich zmagań przez 45 minut, uwierzyć mi na słowo i po prostu przystąpić bezpośrednio do ściągania LoLa.
Wszystkie filmiki dostępne są w rozdzielczości 720p (z trybun rozlega się "oooooch"), niestety jakość jest raczej średnia, a to z tego powodu, że pogubiłem się nieco i skonwertowałem matieriał jakieś cztery razy... W związku z tym jeżeli włączycie fullscreena, to możecie doznać małego szoku. Następnym razem postaram się, żęby pikseloza nie była widoczna.
Największym zaskoczeniem zeszłego tygodnia był dla mnie fakt, że ktokolwiek czyta moje wpisy na blogu i komukolwiek się one podobają. Zachęcony tym optymistycznym początkiem postanowiłem dorzucić ostatni już, stały kącik dotyczący gier: "Dobre, bo darmowe", w którym zajmować będę się wszelkimi grami na licencji Freeware. Pierwszy odcinek zaczynamy od jednego z ciekawszych produktów studia Berzerk - Gunbota.
Gunbot to klasyczny shooter 2D, w którym biegamy ucharakteryzowanym na kowboja jednookim robotem, starając się odnaleźć tajemniczy i (a jakżeby inaczej) potężny artefakt. Brzmi banalnie? I tak właśnie ma być! Twórcy postawili sobie za cel sparodiowanie najpopularniejszych motywów przewijających się w grach komputerowych i wyszło im to po prostu idealnie. Gdy zaczynamy czytać krótkie wprowadzenie w fabułę Gunbota, na twarzy wyrasta nam gigantyczny banan - narrator się gubi, wymyśla na poczekaniu bohaterów, artefakty, cel gry. Zero powagi, maksimum zabawy.