Darmowe gry bez Pay 2 Win – dlaczego nieetyczne zagrywki idą w odstawkę - Maciej Jałowiec - 10 marca 2013

Darmowe gry bez Pay 2 Win – dlaczego nieetyczne zagrywki idą w odstawkę

Free 2 Play, Pay 2 Win – dwa terminy, które wśród fanów topowych gier wywołują białą gorączkę, zwłaszcza w kontekście stosowania modelu biznesowego F2P w ich ulubionych seriach, które znają od lat, i przy których miło spędzili wiele godzin. Mając na uwadze, że F2P przez lata kojarzył się z niskiej jakości (w porównaniu do wysokobudżetowych produkcji) grami przeglądarkowymi i premiowaniem najzamożniejszych w ramach Pay 2 Win, ciężko dziwić się zdenerwowaniu graczy. Mam jednak dobrą wiadomość – system P2W jest w odwrocie i za parę lat gry go stosujące będą stanowić niechlubną mniejszość. Dlaczego tak się stanie? Postaram się to wytłumaczyć w niniejszym wpisie. Zapraszam do lektury!

World%20of%20Tanks%20to%20darmowa%20gra%20w%20modelu%20Free%20To%20Play%2C%20kt%F3r%u0105%20niejednokrotnie%20oskar%u017Cano%20o%20stosowanie%20systemu%20Pay%202%20Win
Czy World of Tanks to gra typu Pay 2 Win?

Aby móc wytłumaczyć szkodliwy wpływ Pay 2 Win na biznes gier, posłużę się najpierw pewną analogią, a konkretnie tzw. SUV Effect, co można swobodnie przetłumaczyć jako Efekt Samochodu Terenowego*

Analogia

Przenieśmy się na chwilę do roku 1985, do Stanów Zjednoczonych. Liczba samochodów sportowo-użytkowych znanych w USA pod skrótową nazwą SUV zaczyna rosnąć. Niskie ceny paliwa, komfort jazdy, a także poczucie bezpieczeństwa, jakie dają te wielkie maszyny, sprawiają, że ludzie coraz chętniej decydują się na zakup wozu typu SUV. Wielkie auta coraz częściej wyjeżdżają na amerykańskie drogi. Biorąc pod uwagę, że w 1985 wciąż królowały zwyczajne samochody osobowe, w wypadku ewentualnego wypadku kierowca masywnego SUV miał większą szansę przeżycia niż osoba za kółkiem znacznie mniejszego pojazdu.

Mijają lata. Na ulicach można spotkać coraz więcej wozów typu SUV. W 1985 liczba zarejestrowanych samochodów sportowo-użytkowych wynosiła tylko 3%, a w 1998 już 11%. Bezpieczeństwo dużych SUV stanęło pod znakiem zapytania. Skoro mamy coraz więcej dużych aut na ulicach, to znaczy że rośnie ryzyko wypadku, w którym brać udział będą tylko wozy typu SUV. Jak się okazało, tego typu wypadki niosą wyższe ryzyko śmierci niż (wciąż popularne) mniejsze samochody osobowe.

%u015Amiertelno%u015B%u0107%20w%20wypadkach%20z%20udzia%u0142em%20samochod%F3w%20SUV%20i%20wszystkich%20samochod%F3w%20w%20Stanach%20Zjednoczonych
Śmiertelność (liczba zgonów przypadająca na 100 zarejestrowanych pojazdów) w wypadkach z udziałem samochodów SUV i wszystkich samochodów w USA w latach 1985-1998. Źródło: http://cta.ornl.gov/cta/Publications/Reports/Analysis_of_Impact_of_SUVs_in_US.pdf

Innymi słowy, bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów, które skłoniło Amerykanów do wyboru samochodu typu SUV, z upływem czasu przestało obowiązywać. Jedna z zalet dużego auta straciła na wartości, gdy ulice zostały zalane tego typu wozami. Bezpieczniej jest jeździć osobówką i zderzyć się z osobówką niż jeździć SUV i zderzyć się z SUV.

Kończymy naszą analogię. Wróćmy do gier. Wyobraźmy sobie online’ową grę FPS opartą na modelu Free 2 Play. Za każdym razem, kiedy się logujemy do gry, naszym oczom ukazuje się pop-up reklamujący jeden z dostępnych za żywą gotówkę karabinów. Z ciekawości przyglądamy się jego statystykom i stwierdzamy ze zdziwieniem, że zadaje on znacznie większe obrażenia niż dowolny karabin dostępny w grze za darmo. Do tego dysponuje największym magazynkiem i najkrótszym czasem przeładowania. Krótko mówiąc – Pay 2 Win jak się patrzy.

W obliczu takiej sytuacji, możemy zrobić jedną z dwóch rzeczy. Albo stwierdzimy, że wolimy dalej grać za darmo i nie kupimy tej fantastycznej pukawki, albo skusi nas perspektywa mnóstwa fragów na koncie i wyciągniemy kartę kredytową celem dokonania transakcji. Rozważmy obie te sytuacje.

Scenariusz 1: gramy za darmo, nie kupujemy karabinu

Dołączamy do rozgrywki z naszym standardowym wyposażeniem. Bardzo szybko orientujemy się, że pomimo najszczerszych naszych wysiłków, ciągle ktoś nas rozwala. Rozgrywkę kończymy z pożałowania godnym K/D Ratio, po czym kończymy zabawę twierdząc, że to nie nasz dzień.

Jednakże następnego dnia radzimy sobie na polu bitwy jeszcze gorzej. Upolowawszy szczęśliwym trafem jednego z lepszych graczy na serwerze, przyglądamy się jego uzbrojeniu. Tak, tak – okazuje się, że gość ciągle biega z wypasioną bronią, którą zdobył wykładając kasę na stół. Po krótkiej obserwacji okazuje się, że wszyscy topowi gracze są wyposażeni w karabin, z którego wcześniej zrezygnowaliśmy. Krzyczymy do mikrofonu, że każdy płacący gracz destabilizuje rozgrywkę, ale w odpowiedzi tylko dostajemy z automatu.

„To nie fair!” – krzyczymy w stronę monitora, po czym wyłączamy grę i (w przypływie gniewu) wywalamy ją z dysku.

Scenariusz 2: kupujemy karabin, liczymy na kupę fragów

Ostatnie przetarcie ściereczką obudowy naszego nowego cacka i ruszamy do walki. Okazuje się, że nowy karabin jest rewelacyjny! Robienie headshotów jeszcze nigdy nie było tak proste. Ignorujemy skarżących się na jakieś tam Pay 2 Win i wyzywających nas od burżujów destabilizujących rozrywkę – krótka seria z naszej broni masowej destrukcji i tak rozwiąże ich problemy. W ten oto sposób zdobywając mnóstwo fragów świetnie bawimy się cały dzień. Co więcej, po paru rundach zniesmaczenie po wydaniu 200 PLN ustępuje kompletnie.

Następnego dnia logujemy się do gry i natrafiamy na spory, niespotykany dotąd problem – ciężko znaleźć serwer z odpowiednią liczbą graczy. Większość świeci pustkami! W końcu udaje nam się znaleźć miejsce dla siebie. Akurat leci mało lubiana przez nas plansza, ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Po kilku chwilach na polu bitwy stwierdzamy, że coś jest nie tak. Nasze K/D Ratio nie jest już tak imponujące jak wczoraj! Wprawdzie przeciwnicy dalej padają jak muchy pod naszym ogniem, ale my sami także częściej giniemy. Co jest grane? Jak się okazuje, każdy gracz z kasą kupił sobie taką samą broń jak nasza, co praktycznie wyrównało szanse w grupie płacących. Natomiast wszyscy ci, którzy nie zdecydowali się na zakup (czyli jakieś 95% całej bazy graczy) po prostu zrezygnowali z rozgrywki, tak jak to opisuje scenariusz 1. Dlatego ciężko było znaleźć kogoś do gry. My natomiast szybko orientujemy się, że nasze ciężko zarobione 200 PLN zostało praktycznie wyrzucone w błoto, bo zakupiony karabin błyskawicznie stracił swoją wartość.

„To oszustwo!” – krzyczymy w stronę monitora, po czym wyłączamy grę i (w przypływie gniewu) wywalamy ją z dysku.

Powyższa historia jest oczywiście przejaskrawiona, ale ma na celu pokazanie, jakie niebezpieczeństwa dla producenta i wydawcy gier Free 2 Play niesie system Pay 2 Win. Można wprawdzie na nim zarobić, ale w dłuższej perspektywie może on zniechęcić graczy chcących bawić się za darmo i zepsuć wewnętrzną gospodarkę gry, co z kolei nie spodoba się osobom płacącym. I to nie tylko tym, którzy mają problemy z samokontrolą i kupują ten feralny karabin bez mrugnięcia okiem. Prawdziwi fani, którzy świetnie się bawią przy grze, również poczują się niezadowoleni, widząc że ich ulubiona produkcja ewidentnie chyli się ku upadkowi. Ostry Pay 2 Win jest nierentowny w długim okresie.

Screenshot%20ze%20Star%20Wars%3A%20The%20Old%20Republic%20prezentuje%20posta%u0107%20klasy%20Bounty%20Hunter%20uzbrojon%u0105%20w%20miotacz%20ognia
Czy płatności w Star Wars: The Old Republic okażą się wyważone?

Kompromis?

Z drugiej jednak strony producent gry musi mieć coś do zaoferowania graczom w ramach wprowadzanych mikrotransakcji. I tak w League of Legends mamy strony na runy, a w World of Tanks mamy premium czołgi, których statystyki nie odbiegają drastycznie od maszyn z tego samego tieru. To, czy dana gra odczuwalnie premiuje płacących graczy, jest kwestią indywidualnej obserwacji („może Ciebie nie kropnął gość w płatnym Super Pershingu, ale mnie tak! To śmierdzi Pay 2 Win na kilometr!”) i nieustannych poprawek wpływających na zbalansowanie rozgrywki. A mogę Wam zagwarantować, że każda firma, która umie robić gry Free 2 Play, mierzy absolutnie wszystkie in-game’owe statystyki jakie można sobie wyobrazić i natychmiast reaguje, gdy któryś ze wskaźników przyjmuje niekorzystną wartość. W dobie darmowych gier, gdzie producent jest non-stop zdany na łaskę gracza, machnięcie ręką na statystyki dowodzące, że gra sobie nie radzi, jest praktycznie samobójstwem.

Wielcy producenci i wydawcy stojący za wysokobudżetowymi hitami jeszcze nie do końca wiedzą, jak poprawnie robić gry Free 2 Play. Jeżeli nie chcą wypaść z biznesu, będą musieli się tego nauczyć, a unikanie Efektu Samochodu Terenowego będzie elementem tej nauki. Dziękuję za uwagę, zachęcam do pozostawienia komentarza i serdecznie pozdrawiam!

* bardzo proszę o nie linczowanie mnie za to tłumaczenie. Zdaję sobie sprawę, że samochód terenowy i SUV to nie do końca to samo. Tłumacząc zwrot „SUV Effect” postawiłem jednak na piękność, a nie wierność tłumaczenia.

Maciej Jałowiec
10 marca 2013 - 12:18

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.03.2013 19:09
Majutsu
7
Legionista

Mam wrażenie, że f2p znasz tylko z lola i jemu podobnych.

Dlaczego zawsze, gdy pojawiają jest mowa o F2P to ludzie piszą, że to świetny system "bo przecież w LoLu czy czołgach nie trzeba płacić by wygrywać(a ty autorze zagraj w czołgi powyżej 8 poziomu to zobaczysz, że jednak tak różowo nie jest)

Pomińmy jednak wszystkie Doto-podobne twory i zejdźmy na ziemię. Największe firmy od f2P z pełną premedytacją dodają F2P-P2W do swoich gier(m.in Gpotato/Webzen/Gamersfirst) i wcale się z tym nie kryją. Wbrew temu co piszesz działają lata na rynku gier ich gry są cały czas nieźle oblegane. Nawet stare potworki typu Metin mają całkiem wielu graczy, którzy nie odchodzą. Bo jak ktoś polubi daną grę i na początkowym etapie mocno go wciągnie to prędzej zmusi się do kupienia raz na jakiś czas premki niż do odejścia. Ludzie szybko przyzwalają się do danej gry i gdy dane podwórko(uniwersum) im się spodoba to grają dalej.
Oczywiście nieraz zaklną w duchu bo ktoś "zdonatowany" ich zabił, no ale trudno "grać trzeba" a level sam się nie wbije.

Dlatego bzdurą jest ostatni pogrubiony fragment w twoim tekście. Zdecydowana większość gier wysysa pieniądze graczy przez P2M, bo oferując graczom jedynie kosmetyczne usprawnienia za $$$ po prostu nie skłonią ich do kupna premki.

10.03.2013 19:12
dig910
odpowiedz
dig910
7
Centurion

Imo lol jest nieliczną grą która jest w 100% f2p, bo kupowanie "skórek" nie doda komuś rączek.

10.03.2013 20:08
odpowiedz
zanonimizowany894880
1
Chorąży

Tylko ze oprocz 'skorek' w LoL kupujesz jeszcze kontent (championow), runy i boostery.

Ode mnie: PATH OF EXILE - JEDYNA gra na rynku F2P calkowicie bez jakiegokolwiek Pay2Win, z calym kontentem dostepnym w 100% za darmo BEZ ZADNYCH OGRANICZNEN (anwet czasowo/grindowych jak np w LOL) w dodatku duzo lepsza niz crapiszcze wypuszczone przez multimilionowa korporacje zerujaca na legendarnej marce. :)

POLECAM.

Reszta F2P geirek jest milczeniem (wlaczajac w to B2P bo to to samo (jebitny Item Shop) tylko ze na dziendobry trza wylozyc 50 euro dodatkowo).

10.03.2013 20:15
dig910
odpowiedz
dig910
7
Centurion

Jak kupujesz runy za rp, proszę naucz mnie.
I jak poe nie jest "grindowom" grą to lol nie jest moba ;)))))))

10.03.2013 20:22
odpowiedz
Persecuted
89
Senator

@KarraKurri

Boosty, czempioni, strony itd. - to nic nie znaczy. Można to samo uzyskać w sposób darmowy, ale trwa to dłużej i wymaga większego wysiłku. Żyjemy w czasach, w których nasz wolny czas jest walutą. Taką samą jak nie ważniejszą niż pieniądze, więc jak dla mnie to jest OK. Zwłaszcza że nie stajesz się od tego ani lepszym ani gorszym graczem.

Ja np. wydaję kasę na skiny, ale na inne rzeczy już nie, bo i po co? Mogę mieć to za darmo, tylko potrwa to nieco dłużej.

10.03.2013 20:27
odpowiedz
Child of Pain
131
Senator

[4]
W kontekscie PoE chodzilo raczej o to, ze nie masz tam zadnych boostow do xpa tak jak w LoLu. Gadanie, ze reszta gier F2P jest milczeniem to bzdura, zeby powiedziec wiekszosc to zrozumiem. Chyba, ze zawsze jakies tam ograniczenie grindowanie jak boosty do xpa czy czegos podobnego ktos uznaje za pay to win.

10.03.2013 22:19
Sandro
😊
odpowiedz
Sandro
119
Legend

Majutsu -> masz rację co do tego, że na wysokich tierach w WoT jest naprawdę ciężko. Ta kwestia akurat zahacza o to, co napisałem w końcówce artykułu - autorzy mają pełne prawo do czerpania kasy ze swojej gry, a skoro doszedłeś do 8. tieru, to znaczy że (prawdopodobnie za darmo) i tak sporo pograłeś w Tanki. Czyż nie?

Co do pozostałych gier, o których piszesz - zajmuję się nimi na co dzień i kojarzę je doskonale :) właśnie patrząc na to, co się dzieje w tym sektorze, zdecydowałem się zamieścić ten wpis na Gameplay'u. Polecam Twojej uwadze inny tekst mojego autorstwa, w którym zawarłem swoje obserwacje branży na podstawie ostatniego Casual Connect Europe: https://www.gry-online.pl/newsroom/nasze-wrazenia-z-casual-connect-europe-2013/ze124e2 - biorąc pod uwagę pojawiające się ostatnio problemy, przewiduję że dojdzie do ładnego (i pozytywnego dla nas, graczy) przetasowania w ciągu najbliższych kilkudziesięciu miesiącach.

Nie zrozum mnie źle - gry P2W nie znikną, ale IMHO zostaną zmarginalizowane. Właśnie dlatego, że pojawi się konkurencja, która lepiej poradzi sobie z trudnym zadaniem, jakim jest zbudowanie uczciwego modelu biznesowego. Na dodatek P2W będzie mieć coraz czarniejszy PR, właśnie dlatego że pojawiają się gry, które na tym systemie NIE bazują i są dowodem na to, że P2W można z powodzeniem unikać.

11.03.2013 15:53
odpowiedz
Majutsu
7
Legionista

Pominę gry społecznościowe i przeglądarkowe, bo podając swoje zarzuty odnośnie P2w nie pisałem o nich. To nie moje podwórko i nie gram w takie gry.

F2P się opłaca, ale widać tu bardzo mocny podział na dwa segmenty, o którym trzeba wspomnieć zaczynając ten temat.

Najpopularniejsze gry F2P mają dość przyjemne systemy, zwykle bez P2W. Ich wydawcy mają najczęściej jedną lub dwie i na nich się skupiają. Taka gra jest bardzo popularna, że właścicieli stać na utrzymywanie się ze "skórek" bo mają z tego duże dochody. Jednak to nie jest takie proste stworzyć taką grę, bez P2W i zarabiać na niej godne pieniądze. Tylko nielicznym się udaje, a co z większością tego rynku?

Tu mamy drugi segment. Gry z zaimplementowanym P2W. Tu strategia biznesowa jest prosta. Wydawca ma kilka/kilkanaście takich gier pod sobą(przykład - gPotato, teraz przejęte przez jeszcze większy koncern Webzen) dzięki czemu zarabia naprawdę dobre pieniądze, mimo chciwego P2W. Takim firmom wcale nie zależy na tym, by zyskać większą popularność. Tzn zależy, ale priorytet to czynić starania, by płatnicy byli zadowoleni, co w dalszym ciągu zapewni im dobry stały dochód. W tym segmencie kosmetyczne F2P byłoby bardzo nierentowne, wręcz niemożliwe. Zmiana systemu w takich grach po prostu sprawiłaby, że one wymrą a to nie jest nikomu na ręke, ani ich twórcom, ani tym bardziej graczom, którzy skoro płacą( czyli utrzymują daną grę) to pokazują, że taki system im pasuje.

Wątpliwe, że normalne gry z P2W odejdą w cień. Znam dużo osób, które płacą za te czy inne "boostery" bo jak ktoś pracuje to zwykle stać go na taką przyjemność. Moi znajomi wydają wielokrotnie więcej na takie zabawy niż kwotę, którą miesięcznie musieliby zapłacić za abonament do Wowa.

Nie widzę przesłanek, by sytuacja na rynku miała się zmienić, bo po prostu każda firma chce zarabiać pieniądze, a dla większości z nich P2W to środek konieczny do utrzymania się na rynku.

11.03.2013 16:08
Sandro
😊
odpowiedz
Sandro
119
Legend

Majutsu -> jedną z firm z tego drugiego segmentu jest właśnie Zynga, która (choć nadal jest gigantem) musiała zamknąć szereg projektów.

Jak mówi przysłowie, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jednak pozostaję optymistą co do odchodzenia P2W w cień :) tym bardziej, że wraz z upływem czasu IMHO coraz większa kasa będzie leżeć w tym pierwszym segmencie. I jak widać, firmy pokroju Riot Games czy Wargamingu nie muszą się tak rozdrabniać (w kwestii liczby prowadzonych projektów) żeby utrzymać się na rynku, tak jak to obecnie robi chociażby przytoczone przez Ciebie gPotato.

11.03.2013 16:59
odpowiedz
Majutsu
7
Legionista

To porównanie dewelopera browserowego z tymi "normalnymi".

To tak jakbym głosił: "Wzrasta sprzedaż rowerów. Cena za baryłkę ropy musi pójść w dół:)"

Szkoda, że nie zrozumiałeś podstawowej rzeczy, o której pisałem.
Sukces na miarę Riota udaje się mało komu. To trochę jak było jak z Wowem. Powstała gra, która wcale nie była innowacyjna, ale wstrzeliła się w moment i wykorzystała sprawdzone patenty(tak jak lol zdarł z Doty tak Wow np. z GW czy Lineage i innych gier) i świetnie je połączyła. Co nastąpiło dalej?

Postała cała masa podobnych gier, na podobnym schemacie i zasadach płatności. Czyli poszły za liderem branży, zrobiły to, czego ty teraz oczekujesz, a raczej o czym jesteś przekonany. Co było dalej? Żadna jednak nie uzyskała takiej popularności jak wow i upadłą prędzej czy później.

Mało która przekroczyła 10-15% populacji z tego co osiągnął WoW(a było to prawie 12 milionów) Dlaczego? Przecież używali tego samego sposobu płatności. Były słabe, niedorobione? Nie powiedziałbym. Często stały za nimi wielkie pieniądze, a jednak coś nie pykło.

Piekną przyszłość nam wróżysz. Masa gier z milionowymi populacjami, gdzie wcale nie trzeba płacić by wygrywać. wspaniałe, wielkie produkcje, porażające grafiką i dające wielkie możliwości i w (prawie) za darmo. Więc po co płacić? Najlepiej niech wszystkie gry będą sponsorowane przez Kickstartery, a my dzięki temu będziemy za darmo korzystać z uroków elektronicznej rozgrywki. Utopia fajna rzecz...

Podium w każdej branży jest bardzo wąskie i dla wszystkich po prostu tortu(real F2P) nie wystarczy.

11.03.2013 18:11
Sandro
odpowiedz
Sandro
119
Legend

Majutsu -> pewnie, że nie wystarczy. Już teraz robi się ciasno i - jak zauważyłeś - sporo gier upadło i upadać będzie. Wchodzimy teraz w okres konsolidacji, a więc zarówno w przypadku deweloperów browserowych, jak i klientowych będziemy obserwować mniej lub bardziej spektakularne upadki.

Ale właśnie dlatego, że owym liderem branży IMHO nie będzie firma jadąca ostro na P2W (nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale w chwili obecnej pod tym względem takiemu Riotowi czy Wargamingowi daleko do modeli Webzena, Aerii i innym podobnym), ich naśladowcy też nie będą w taki model celować. I wielu z nich upadnie, bo nie zbudują silnego community - co do tego nie ma pewności. Naśladowcy będą upadać jeżeli nie wniosą jakiejś sensownej wartości dodanej.

I jeszcze podkreślę - nie wróżę czegoś takiego jak masa gier z milionowymi populacjami, gdzie wcale nie trzeba płacić by wygrywać. wspaniałe, wielkie produkcje, porażające grafiką i dające wielkie możliwości i w (prawie) za darmo wróżę natomiast taką przyszłość, w której produkcje pokroju LoLa i WoTa będą pojawiać się coraz częściej. Nie mówię, że odniosą tak spektakularny sukces jak te dwie wymienione, bo - tak jak mówisz - podium jest wąskie. Ale na pewno będą próbować ugrać trochę tego tortu F2P dla siebie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze