Rock na gameplay.pl

Muzyczne podsumowanie roku 2020

Recenzja płyty Puscifer - Existential Reckoning. Coś na trudne czasy

Recenzja płyty Bring Me The Horizon - Post Human: Survival Horror

Recenzja płyty Deftones - Ohms. Sukces po raz dziewiąty

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Muzyczne podsumowanie roku 2020

"Obyś żył w ciekawych czasach" mówi stare porzekadło. 2020 to ciekawy rok, bez dwóch zdań. Na polu muzyki oznaczał głównie odwołane koncerty (i ogromne strat w branży) oraz wzmożoną kreatywność muzyków wypływających z siebie kolejne single i albumy. Jak co roku zamierzam podsumować - subiektywne jak nie wiem! - mijające 12 miesięcy pod kątem najciekawszych muzycznych premier. Ale skoro rok był dziwny, to moje zestawienie też będzie inne niż poprzednimi razami.

Miałem problem z wybraniem tego jednego jedynego albumu roku. Nie dlatego, że wyszły same słabe płyty, ale dlatego, że żadna nie wyróżniła się na plus na tyle, by wyraźnie wyprzedziła pozostałe (choć gdybym absolutnie musiał wskazać zwycięzcę, byłby to albo Greg Puciato albo chłopaki z Bring Me The Horizon). Z tego powodu podzieliłem finalistów na 6 kategorii, a w każdej mogło znaleźć maksymalnie 5 albumów, a jeden został określony jako ten najlepszy. Kategorie są płynne i to, że jakiś zespół czy wykonawca wylądował tu, a nie tam, jest kwestią mojego widzimisię i nie oznacza, że nie pasowałby gdzie indziej. Więc miejcie otwartą głowę. Zapraszam!

czytaj dalejfsm
21 grudnia 2020 - 19:40

Recenzja płyty Puscifer - Existential Reckoning. Coś na trudne czasy

Nowa płyta grupy Puscifer miała pojawić się w przyszłym roku, ale pandemia sprzyja siedzeniu na tyłku i tworzeniu, więc Maynard James Keenan, Carina Round i Mat Mitchell zakasali rękawy i wypuścili na świat czwarty album grupy, która zaczęła swój żywot trochę jako żart, a ostatecznie przerodziła się w najciekawszy projekt sygnowany nazwiskiem Keenan. Tool wrócił po latach i nie przyniósł żadnych niespodzianek, A Perfect Circle wróciło po latach i lekko zaskoczyło, zaś Puscifer średnio co 4-5 lat daje światu nowy album. Existential Reckoning to najpoważniejsza płyta w dorobku zespołu i taka, która miała szansę być najlepszą.

czytaj dalejfsm
13 listopada 2020 - 17:06

Recenzja płyty Bring Me The Horizon - Post Human: Survival Horror

Rok 2020 ma za uszami tak dużo, że nie ma opcji, by 2021 był gorszy. Ale jest jedna rzecz, która w tym roku wychodzi na plus. Muzycy nie mogą grać koncertów, więc na potęgę tworzą nowe single i albumy. W ostatni piątek wysypało się z wora strasznie dużo interesujących mnie świeżych płyt. O wszystkich oczywiście nie napiszę, ale na co nieco mogę zwrócić Waszą uwagę. Brytyjczycy z Bring Me The Horizon zaoferowali najłatwiejsze (co nie oznacza "najgorsze") wydawnictwo weekendu, więc chętnie napiszę szybką recenzję. Oto Post Human: Survival Horror!

Ekipa z zespołu na przestrzeni ostatnich miesięcy dwukrotnie uraczyła fanów serią filmików prezentujących proces powstawania nowych utworów, które ostatecznie przybrały formę półgodzinnej EPki (Post Human to muzyczna mini-saga zaplanowana na cztery odcinki, każdy w nieco innym stylu) dającej wyraz frustracji światem i jednocześnie będącej ukłonem w stronę fanów, którzy tęsknili za mocniejszym uderzeniem w wykonaniu BMTH. Survival Horror potrafi kopnąć w dupkę, pozostając przy tym niezwykle lekkostraną propozycją.

czytaj dalejfsm
2 listopada 2020 - 15:01

Recenzja płyty Deftones - Ohms. Sukces po raz dziewiąty

Tydzień temu premierę miał dziewiąty album grupy Deftones. Płyta Ohms to 10 premierowych utworów, które w części negują eksperyment, jakim był poprzedni album, a ich głównym zadaniem jest udowodnienie tezy, że kwintet z Sacramento jest tak samo dobrym zespołem, jakim był 20 lat temu. Teza w dużej mierze została potwierdzona, a fani mogą zacierać łapki. Po czterech latach dostaliśmy nowe, smaczne Deftones!

Wielką siłą i jednocześnie największym grzechem Ohms jest fakt, że ten album to Deftones, które znamy i lubimy. Fantastyczna realizacja całości z wykorzystaniem świetnego wokalu Chino Moreno, tytanicznych riffów ze zbrojowni Stephena Carpentera, klawiszowych czarów Franka Delgado i stabilne jak skała sekcji rytmicznej Cunningham-Vega jest jednocześnie pozbawiona jakichkolwiek niespodzianek. Wystarczy zaznaczyć tu fakt, że niemal wszystkie recenzje zwracają uwagę na odgłos fal i mew w utworze Pompeji - bardzo fajny, ale to nie jest żadne "wow".

czytaj dalejfsm
2 października 2020 - 15:00

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Krzysztof Zalewski w moich recenzjach na Gameplayu pojawił się trzykrotnie, przy okazji premiery każdej z jego dorosłych płyt (bo tę "po-idolową" sprzed lat pomijam). Dzisiaj na rynku pojawia się album numer 4 (albo 5, zależy jak liczymy), z którym zapoznałem się wielokrotnie i z uwagą, dzięki przedpremierowe uprzejmości Kayaxu. Zabawa to nowy-stary Zalewski, logiczne rozwinięcie tego, co prezentował na Zeligu i Złocie, przyprószone odrobiną modnego retro, bardzo taneczne i znowu udane. Taki mainstream to ja lubię!

Ten album wydaje się konsekwencją tego, jak brzmi singiel Męskiego Grania z 2018 roku - fantastyczny utwór Początek. Może Zalewski był głównym motorem napędowy tamtej kompzycji? Dużo basu, mocny rytm, trochę klawiszy, kilka dźwiękowych niespodzianek - oto cała Zabawa. Tytułowy utwór rozpoczyna płytę i z miejsca dostajemy jeden z najlepszych numerów Zalewskiego w ogóle. Klawisze, gitara basowa, oszczędne używana gitara elektryczna, fajna melodia i fajny tekst oraz - o ja cię! - krzyk na koniec jakby wyrwany z jakiegoś cięższego albumu. Zabawa dobrze nastawia do dalszej zabawy, zdecydowanie tak.

czytaj dalejfsm
18 września 2020 - 08:33

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Marilyn Manson to muzyk, który najlepsze rzeczy już stworzył, ale nie ustaje w produkowaniu kolejnych albumów. Dwa główne nurty jego muzycznych wyziewów to ten bardziej metalowy, agresywny i ten zdecydowanie mniej szatański, czasem bluesowy, czasem glam-rockowy. Do pierwszego typu płyt należą te najlepsze - Antichrist Superstar i Holy Wood czy ostatnia, trochę gorsza, Heaven Upside Down. Natomiast w tym drugim nurcie jest świetne Mechanical Animals, słabe Eat Me, Drink Me, czy zacny The Pale Emperor sprzed 5 lat. Najnowsza płyta - We Are Chaos - bez żadnego wstydu pokazuje, że pozbawiony żądzy szokowania Manson znowu potrafi nagrać coś ciekawego. Szczególnie, gdy ma pomocnika.

We Are Chaos to najkrótszy album w karierze Marilyna Mansona, nagrany we współpracy z Shooterem Jenningsem, bogiem współczesnego country. Nietrudno się domyślić, że w efekcie tej kooperacji nowa płyta stoi mocno w tym drugim, mało metalowym klimacie. Oto Manson niebanalny. Manson, który przestał próbować szokować, bo przecież najbardziej szokująca i tak jest współczesna rzeczywistość, i zajął się muzyką. I bardzo dobrze!

czytaj dalejfsm
14 września 2020 - 18:13

Grey Daze - Amends. Recenzja płyty pierwszego zespołu Chestera Benningtona

Chester Bennington to jeden z najlepszych głosów we współczesnej muzyce rockowej. Zanim swoim talentem pomógł wspiąć się zespołowi Linkin Park na szczyt popularności, śpiewał z kolegami z grupie Grey Daze. Ekipa była aktywna w latach 1994-1998, wydała dwa albumy i rozpadła się nie odnosząc sukcesu. Bennington został członkiem nowej grupy, sięgnął szczytu, po czym niestety odebrał sobie życie w 2017 roku. Zanim to się stało wyciągnął oliwną gałązkę do kumpli z pierwszego zespołu - pojawił się plan, by reaktywować Grey Daze i nagrać na nowo stare utwory. Ostatecznie Chester nie zdążył wrócić do studia, ale wizja wydania albumu została zrealizowana. Muzyka powstała na nowo, a ścieżki wokalne były poddane procesowi oczyszczania. Oto album zatytułowany Amends.

czytaj dalejfsm
30 czerwca 2020 - 13:58

20 lat albumu A Perfect Circle - Mer de Noms

23 maja debiutanckiemu albumowi grupy A Perfect Circle stuknęły równo dwie dekady. O najlepszych dziełach zawsze warto przypominać, a okrągła rocznica jest do tego najlepszym pretekstem. Mer de Noms to dzisiaj bardzo żwawa klasyka alternatywnego rocka, która wyrosła na nazwisku Maynarda Jamesa Keenana, wokalisty m.in. Toola, a od dawna jest rozpoznawalna sama w sobie.

Na początku szczera spowiedź. APC poznałem z opóźnieniem, bo gdy rodzime media zaczęły przebąkiwać coś o "nowym zespole Keenana" (co zresztą było sporym nadużyciem, ale wiadomo, nagłówki), trafiłem tylko na kadry z klipu Judith i promocyjne fotki, w których długie włosy wokalisty wywołały silne skojarzenie z jakimiś Moonspellami i innymi Nightwishami, więc nawet nie chciałem sprawdzać co to, by nie popsuć sobie dobrego zdania, jakie miałem o Toolu. Na szczęście z błędu zostałem dosyć szybko wyprowadzony.

czytaj dalejfsm
27 maja 2020 - 14:41

Kwarantanna ze Spotify #5 - Pure Reason Revolution

Tuż przed świętami dojeżdżam do mety z moimi krótkimi muzycznymi poleceniami. Ostatnie dwa akapity poświęcę grupie Pure Reason Revolution, która tydzień temu wydała swój nowy album. PRR to najbardziej doświadczona ekipa prezentowana w tym cyklu - zaczęli grać w 2003 roku, a swój debiut pokazali światu w kwietniu 2006 roku. Zespół gra rocka progresywnego z różnymi naleciałościami, a wyróżnikiem jest obecność dwóch głosów - damskiego i męskiego. Między innymi z tego powodu PRR jest zespołem dla fanów Anathemy i Porcupine Tree.

czytaj dalejfsm
11 kwietnia 2020 - 18:59

Kwarantanna ze Spotify #3 - VOLA

Trzeci zespół, który poznacie w ramach moich krótkich wpisów o fajnym, gitarowym graniu, to ekipa pochodząca z Europy. VOLA jest duńską grupą założoną w Kopenhadze 14 lat temu. Panowie mają na koncie dwie EPki i dwa pełnoprawne albumy. Wśród swoich inspiracji wymieniają: Opeth, Porcupine Tree, Ulver, Meshuggah, a nawet Massive Attack. Ja pozwolę sobie to uprościć i napisać, że VOLA jest dla fanów rodzimego Riverside.

czytaj dalejfsm
7 kwietnia 2020 - 18:05
starsze posty