Rock na gameplay.pl

amo – miłość dla wszystkich?

Recenzja płyty Bring Me The Horizon - amo

Recenzja płyty Emigrate - A Million Degrees. Czekając na Rammsteina

Recenzja płyty The Smashing Pumpkins - Shiny and Oh So Bright Vol. 1

Recenzja Black Peaks - All That Divides. Szatańska jesień!

Recenzja płyty Power of Trinity - Ultramagnetic

amo – miłość dla wszystkich?

Zainspirowany tekstem fsma o najnowszej płycie Bring Me The Horizon, postanowiłem wtrącić swoje „trzy grosze” do burzliwej dyskusji na jej temat. Album zatytułowany „amo”, co po portugalsku znaczy „miłość” jest kolejnym otwarciem zespołu na nowe, jeszcze lżejsze niż wcześniej brzmienia, co w oczywisty sposób dzieli fanów.  

czytaj dalejFoma
2 lutego 2019 - 20:21

Recenzja płyty Bring Me The Horizon - amo

Czytanie o albumach, które wywołują kontrowersje, jest ciekawe. Tym ciekawsze, im mniej emocjonalnie zaangażowany w twórczość zespołu jest czytelnik. Pisanie o takich dziełach też jest interesujące. Szósty album Anglików z Bring Me The Horizon - amo - jest właśnie taką płytą. Podzielił słuchaczy, udobruchał krytyków i zapewne wyśmienicie się sprzeda. A dlaczego? Bo jest przystępny i popowy, podczas gdy początki zespołu to darcie gęby i mocarne riffy. A ja, jako ktoś mało zaangażowany emocjonalnie, na to - sprawdzam!

BMTH poznałem względnie niedawno, bo trochę ponad rok temu. Byłem świadomy istnienia zespołu, ale wizerunek emo-chudzielców, co nie potrafią śpiewać, do mnie nie przemawiał. Przyznaję jednak, że album Sempiternal pokazał fajną równowagę między mocnym graniem, a spokojniejszą, nieco elektroniczną stroną muzyki. Młodszy That's the Spirit jeszcze wyraźniej skręcił w kierunku krainy łagodności. Trzy poprzednie płyty mnie nie obchodzą, a ta nowa, amo, mnie zaskoczyła. Pozytywnie.

czytaj dalejfsm
30 stycznia 2019 - 20:56

Recenzja płyty Emigrate - A Million Degrees. Czekając na Rammsteina

Wielu z Was zapewne wie, że jeden z gitarzystów zespołu Rammstein, Richard Z. Kruspe, wypełnia sobie czas poza macierzystą formacją robiąc muzykę pod szyldem Emigrate. A jeśli do tej pory nie wiedzieliście, to teraz macie okazję, by nadrobić trzy płyty tego zespołu, łącznie z najnowszą - A Million Degrees - której dotyczyć będzie ten tekst.

Fajnie jest, jeśli solowe projekty muzyków kojarzonych z danym gatunkiem, wychodzą poza oczywiste ramy i proponują coś więcej. Rammstein jest głośny, kanciasty, raczej pozbawiony finezji, wszystko tam jest metalowe i płonie (nowej płyty spodziewamy się w przyszłym roku i sprawdzimy, czy germańska zabawa trwa dalej). Emigrate proponuje muzykę łagodniejszą, bardziej radiową, ale nadal zanurzoną w rocku i - okazjonalnie - metalu. Czyli niby to samo, ale jednak inaczej. I tylko po angielsku. I Richard śpiewa. No i raczej nie dla zatwardziałych fanów R+.

czytaj dalejfsm
10 grudnia 2018 - 11:58

Recenzja płyty The Smashing Pumpkins - Shiny and Oh So Bright Vol. 1

The Smashing Pumpkins to ekipa, która nigdy nie zdobyła naprawdę wielkiej popularności, ale od lat trzymają się swego i grają i nagrywają, mimo dramatów i mimo ego lidera. Billy Corgan kiedyś był alternatywny i zadziorny, dzisiaj przypomina trochę łysego wujcia trzymającego się blasków minionej chwały. No i podobno jest strasznie przewrażliwiony na własnym punkcie. Ale udało mu się dogadać z większością oryginalnego składu (ich ostatnia płyta do świetna Machina z 2000 r., potem były przerwy, powroty i nagrania różnej jakości) i dynie oficjalnie wróciły z nową płytą. Album jest króciutki, ale za to ma ogromny tytuł - Shiny and Oh So Bright Vol. 1/LP: No Past. No Future. No Sun.

Osiem nowych utworów i 30 minut muzyki to niewiele, ale lepiej pozostawić słuchaczy z niedosytem, niż przeładować ich nadmiarem twórczości. Podobna taktyka nieźle sprawdziła się na poprzednim albumie (tam utworów było 9, ale jeden to takie truchło, że mogłoby go nie być) i daje radę również tym razem.

czytaj dalejfsm
21 listopada 2018 - 20:11

Recenzja Black Peaks - All That Divides. Szatańska jesień!

Gdy mowa jest o zespole względnie nieznanym i komuś zależy na tym, by inni się nim zainteresowali, to najprostszym sposobem jest uciec do szybkiego porównania z innymi grupami. Black Peaks w swojej tegorocznej odsłonie brzmi jak efekt upojnej nocy między Mastodonem i zespołem Soen, podczas której w tle leciały płyty Deftones. All That Divides to kawał solidnego albumu, który powinien trochę namieszać w alt-metalowym światku.

Grupę Black Peaks poznałem przy okazji niezłego debiutu zatytułowanego Statues. Srogie riffy, melodyjny śpiew i krzyki dały jasno do zrozumienia, że panowie lubią kombinować i łączyć kontrastowe dźwięki. Ale dopiero ten drugi album pokazał, że jego autorzy są gotowi atakować szczyty.

czytaj dalejfsm
9 października 2018 - 13:37

Recenzja płyty Power of Trinity - Ultramagnetic

Bardzo nie lubię reggae. Ten gatunek muzyki mógłby dla mnie nie istnieć. Zdarza się jednak, że okazjonalne elementy dźwiękowe kojarzące się z plażami Jamajki jestem w stanie tolerować. Łódzki zespół Power of Trinity na swoich płytach łączył rock z delikatnym powiewem reggae. Nigdy w ich twórczość się nie zagłębiałem i jestem w stanie powiedzieć tyle, że ich drugi album (Loccomotiv, z dosyć znanym singlem Chodź ze mną, jest w przynajmniej połowie niezły). Pozostałe dwa po mnie spłynęły i nie wiem nic, nie znam się, nie interesuję się. Aż tu nagle i znienacka wjeżdża płyta numer cztery i okazuje się warta uwagi w zasadzie w całości. Ultramagnetic to bardzo miła niespodzianka na rodzimym rynku przystępnego gitarowego grania, na której krótką recenzję niniejszym zapraszam.

czytaj dalejfsm
19 września 2018 - 22:25

Recenzja płyty A Perfect Circle - Eat the Elephant. 14 lat minęło...

Wyznanie: Toola lubiłem od momentu, gdy po raz pierwszy usłyszałem ich twórczość. Z kolei A Perfect Circle nie chciało mi się poznawać, bo obraz hasającego w dłuuugiej peruce Maynarda zbytnio kojarzył mi się z rzeczami typu, tfu!, Nightwish. Jak się w końcu okazało - A Perfect Circle to zupełnie inne zwierzę. I bardzo dobrze! Mer de Noms i Thirteenth Step są dziś żelaznymi pozycjami w każdej alt-metalowej biblioteczce. Czy wydany po wieloletniej przerwie nowy album ma szanse na nowo zawładnąć duszami fanów?

Eat the Elephant to owoc wytężonego nieco ponad roku pracy, ale miłośnicy twórczości Billy'ego Howerdela i Maynarda Jamesa Keenana dobrze wiedzą, że piosenki wydane w ostatni piątek jako premierowy materiał tak naprawdę przeszły zdecydowanie dłuższą drogę. Podstawowa informacja: ta płyta jest bez wątpienia dziełem A Perfect Circle. Trik polega na tym, że A Perfect Circle to dziś zupełnie inny zespół. Kolejna ważna informacja: ten inny zespół daleki jest od skupiania się na tytanicznych riffach i bębniącej perkusji. Szatana tu mało, nastroju dużo.

czytaj dalejfsm
24 kwietnia 2018 - 09:29

Zalewski śpiewa Niemena i jest to dobre - recenzja płyty

W Polsce chyba nie wypada się chwalić, że się nie zna twórczości Czesława Niemena. Tego więc nie napiszę, ale przyznam się, że potrafię z głowy wymienić może ze cztery mega-hiciory, a żadnego z dziewiętnastu studyjnych albumów mistrza nigdy nie przesłuchałem. Z pomocą dla takich delikwentów, jak ja, przychodzi Krzysztof Zalewski. Fanem Czesława Niemena jest i postanowił go zaśpiewać na współczesną modłę. Efektem jest płyta Zalewski śpiewa Niemena, o której teraz przeczytacie. Krótko, bez obaw!

czytaj dalejfsm
26 stycznia 2018 - 14:10

Recenzja płyty Marilyn Manson - Heaven Upside Down

Szatan, seks, przemoc, narkotyki i jeszcze trochę szatana. Z tym wszystkim Marilyn Manson jako postać i jako muzyk kojarzony jest od samego początku, kiedy jeszcze ze swoimi Spooky Kids podczas koncertów masakrował halloweenowy makijaż i dekoracje. Od tego czasu minęło jednak mnóstwo lat i dzisiaj Manson to dojrzała persona, która serwuje dojrzałą twórczość. A przynajmniej tak być powinno, wszak Heaven Upside Down to już 10. album sygnowany marką Marilyn Manson.

Po świetnym, spójnym, klimatycznym (i nieco innym od poprzedników) albumie The Pale Emperor stało się jasne, że postać kompozytora Tylera Batesa dobrze wpłynęła na kreatywność Mansona. Heaven Upside Down też powstało we współpracy z Batesem, ale droga do premiery była dosyć długa i niespokojna. Pierwszym zwiastunem nowej płyty była minuta utworu zatytułowanego SAY10 wrzucona do internetu przed prezydenckimi wyborami w USA. Manson, jak wielu mu podobnych artystów, nie przepada za Donaldem Trumpem, i wydawało się, że nowa płyta będzie mocno nacechowana politycznie. Oryginalny tytuł krążka to właśnie SAY10, a jego premiera była zaplanowana na tegoroczne walentynki.

czytaj dalejfsm
9 października 2017 - 22:13

Arcane Roots - Melancholia Hymns. Recenzja kandydata do tytułu płyty roku

Arcane Roots odkryłem rok temu, o czym Was poinformowałem za pośrednictwem tekstu recenzującego EPkę Heaven & Earth. Poprzednie dzieła są ciekawe, ale zabrakło muzycznej łapy, która chwyci za fraki, siłą usadzi w fotelu i każe słuchać. Wspomniana EPka to zrobiła, a gdy pojawiły się pierwsze informacje o pełnoprawnym albumie numer dwa, czekałem (nie)cierpliwie. Płyta Melancholia Hymns objawiła się światu 15 września, a ja spędziłem z nią kilkanaście dni i jestem już pewien - to jest bardzo, bardzo dobry album.

Grupa Arcane Roots uprawia muzykę, którą sobie roboczo nazwałem "oczekiwanie na detonację". Firmowa zagrywka to budowanie utworu za pomocą łączenia spokojnych melodii, elektronicznego plumkania z dźwiękową eksplozją, w której riffy o ciężarze całego parku Yellowstone rywalizują z tektoniczną kawalkadą sekcji rytmicznej. Melancholia Hymns korzysta z tego patentu w sposób wyśmienity, ale panowie wyraźnie dryfują w kierunku atmosfery i nawarstwiania różnych dźwięków, niekoniecznie agresywnych. Cały album to 10 kompozycji, które można podzielić w proporcjach: 60% spokoju, 40% szatana.

czytaj dalejfsm
28 września 2017 - 16:04
starsze posty