Muzyczne podsumowanie roku 2020 - fsm - 21 grudnia 2020

Muzyczne podsumowanie roku 2020

"Obyś żył w ciekawych czasach" mówi stare porzekadło. 2020 to ciekawy rok, bez dwóch zdań. Na polu muzyki oznaczał głównie odwołane koncerty (i ogromne strat w branży) oraz wzmożoną kreatywność muzyków wypływających z siebie kolejne single i albumy. Jak co roku zamierzam podsumować - subiektywne jak nie wiem! - mijające 12 miesięcy pod kątem najciekawszych muzycznych premier. Ale skoro rok był dziwny, to moje zestawienie też będzie inne niż poprzednimi razami.

Miałem problem z wybraniem tego jednego jedynego albumu roku. Nie dlatego, że wyszły same słabe płyty, ale dlatego, że żadna nie wyróżniła się na plus na tyle, by wyraźnie wyprzedziła pozostałe (choć gdybym absolutnie musiał wskazać zwycięzcę, byłby to albo Greg Puciato albo chłopaki z Bring Me The Horizon). Z tego powodu podzieliłem finalistów na 6 kategorii, a w każdej mogło znaleźć maksymalnie 5 albumów, a jeden został określony jako ten najlepszy. Kategorie są płynne i to, że jakiś zespół czy wykonawca wylądował tu, a nie tam, jest kwestią mojego widzimisię i nie oznacza, że nie pasowałby gdzie indziej. Więc miejcie otwartą głowę. Zapraszam!

Raczej relaks

Tu przeważają rytmy spokojne, w tempie powolnym lub umiarkowanym. Nie jest to typowa muzyka relaksacyjna, ale na pewno jest to najłagodniejszy zestaw w tym podsumowaniu.

DJ Krush - Trickster

Dj krush to klasa sama w sobie. Od lat niezawodnie dostarcza materiału do przyjemnego słuchania pokręconych bitów z niepowtarzalnym japońskim smaczkiem. Może nie jestem w stanie rozróżnić poszczególnych utworów, ale ogólnie wrażenie jest bardzo pozytywne.

Jazzpospolita - Przypływ

Tegoroczne odkrycie. Cudownie uspokajająca hybryda jazzu i rocka, ale ze wskazaniem na to pierwsze. Bardzo przyswajalne, pozbawione megalomanii, zagrane ze swadą, no i polskie. Świetna płyta.

Skalpel - Highlight

Tu też rodzimy skład, który lata temu zaskoczył byciem pierwszą ekipą znad Wisły przyjętą przez legendarną wytwórnię Ninja Tune. Panowie od lat grają elektro-jazzo-triphopy na wysokim poziomie.

Julia Marcell - Skull Echo

Jakiś tak wyszło, że ta kategoria jest zdominowana przez Polaków. Julia Marcell skacze po gatunkach i na najnowszej płycie zatrzymuje się przy alternatywnym popie, gdzie parkietowe hity łączą się z czymś nieco progresywnym i nieoczywistym. Smaczne.

the best:
Puscifer
- Existential Reckoning

Zwycięzca tej kategorii nie będzie wielkim zaskoczeniem dla tych, którzy mnie znają. Muzyczne projekty z Keenanem na wokalu zawsze mi się podobały. I nawet jeśli ten album Puscifera jest mniej ekscytujący niż poprzednie, to na wyróżnienie w tej kategorii zasługuje.


Szatańtwo i napie*dalanie

W kontraście wstawiam teraz hałasy, ścianę dźwięku, darcie japy i ogólną nieprzystępność, choć nadal jest to zestaw płyt, którym daleko jest do prawdziwej ekstremy - miejcie to na uwadze :)

Code Orange - Underneath

Ta płyta momentami brzmi, jakby się popsuła. I jest to bardzo fajne. Zespół poznałem dopiero w tym roku, więc trudno mi napisać jakieś madres podsumowanie. Musi wystarczyć to: jest ogień, riffy są soczyste, a te nieliczne momenty większego spokoju dają oddech przed kolejnym atakiem.

Sugar Horse - DRUGS

To jest tylko EPka, ale świetna, więc wrzucam ją tu. Panowie grają "post" - metal, punk, progressive, shoegaze itp. Otwierający płytę tytułowy numer zachwycił mnie totalną ścianą dźwięku, która eksploduje w drugiej połowie. Dwa utwory są spokojniejsze, trzy agresywniejsze, przewaga szatana usprawiedliwia obecność Sugar Horse.

Emma Ruth Rundle + Thou - May Our Chambers Be Full

Doom jako gatunek muzyczny nie towarzyszy mi często. W zasadzie w ogóle. Dlatego z połączenia cudnego wokalu Emmy i skrzeczenie lidera grupy Thou woke ten pierwszy. Ale wśród tych siedmiu utworów dużo jest dobra i nie ma wcale aż tyle naparzania. Tu bardziej chodzi o diabelski klimat.

the best:
Loathe
- I Let It In and It Took Everything

Cudnie różnorodna płyta, pełna dzikiego szaleństwa, krzyków, jadowitych riffów i deftonesowego klimatu i sennej atmosfery. Są momenty ultraciężkie i takie gdzieś pomiędzy. Początkowy entuzjazm w ciągu roku zmalał, ale w tej kategorii jest to mój zdecydowany faworyt.


Proste rockowe granie

Kilku chłopa, kilka riffów, bez przesadnego silenia się na eksperymenty. Ot, proste granie, jak stoi w tytule kategorii.

Black Orchid Empire - Semaphore

Spotify poleciło mi ten zespół w zeszłym roku i z miejsca mi się spodobało. Dobre, klasyczne rockowe łojenie w nowoczesnym wydaniu. Jest tu miejsce na ballady, na coś szybszego i nieco niemal metalowych zagrywek.

Bush - The Kingdom

Najsłynniejszy brytyjski zespół grunge'owy wydal w tym roku płytę, o jakiej członkowie mówili od dawna. Garażową, drapieżną, przypominającą to, z czego Bush był znany 25 lat temu. Po kilku słabych płytach taki powrót jest bardzo miły.

Seether - Si Vis Pacem, Para Bellum

RPA górą! Seether to najbardziej znany zespół z tego kraju, który ostatnio nagrywa bardzo solidne albumy. Bez eksperymentów i wymyślania koła na nowo. Ot, nowoczesny post-grunge z chwytliwymi melodiami i zdrową dawką muzycznego gniewu.

Witchrider - Electrical storm

Stoner rock rodem z Niemiec. Na drugi album czekaliśmy aż siedem lat i wyszło fajnie. Nie super, ale fajnie. To jest ekipa dla ludzi, których nie satysfakcjonowały ostatnie albumy QOTSA. Jeśli się trochę rozpędzą i nagrają coś jeszcze lepszego, będzie super.

the best:
Good Tiger
- Raised in a Doomsday Cult

Koleś śpiewa jak babeczka. Czasami, nie zawsze. I nie ma w tym niczego złego, a na dodatek w tle jest rewelacyjny zestaw muzyków, którzy razem dają prawdziwy popis pełen wszystkiego, co w rocku najlepsze. A najlepsze z najlepszych są te momenty tylko instrumentalnego szaleństwa, które powinny trwać jeszcze dłużej. Siedzi mi w głowie ta płyta od dnia premiery.


To pewnie grają w radiu

Klasyczny mainstream, który gości lub gościł (lub mógłby gościć) w różnych Antyradiach i Rock Radiach. Chwytliwe melodie, trochę hałasu, trochę relaksu.

Skubas - Duch

Skubas zasłynął kilka lat temu singlem, w którym nie miał dla nas miłości. Zainteresowałem się na moment i przeszło. Aż tu nagle pojawia się nowy album w 2020 i brzmi ciekawie, nowocześnie, jesienne, melancholijnie, dorosło... Jest też miejsce na troszkę hałasu. Miła niespodzianka.

BOSTON MANOR - Glue

A to taki pop-punk z wysp brytyjskich. Bardzo wpada w ucho, jest świetnie wyprodukowany, czasem dociśnie pedał gazu i robi się naprawdę fajnie. Ekipa jest popularna w ojczyźnie,całe tu chyba nie. A gdyby tak nasze radio zechciało ich odkryć, od razu warto byłoby wysłuchać po raz dziesiąty reklamy kremu na odciski.

Krzysztof Zalewski - Zabawa

Zalewskiego znamy nie od dziś. Chłopak swobodnie skacze między gatunkami, jednocześnie ciągle będąc dumnym przedstawicielem rodzimej alternatywy, która kochają media. Nowa płyta jest taneczna i rozrywkowa. I bardzo dobrze.

Grandson - Death of an Optimist

Głos młodego pokolenia nie tylko w USA, choć głównie tam. Grandson jest dla wielu tym, czym było Rage Against The Machine niemal 30 lat temu. Tyle, że brzmi bardziej popowo. Na szczęście gniew łatwiej wyrazić poprzez hałas, więc mamy tu kilka głośnych protest-songów. EPki, które pojawiły się wcześniej, są lepsze, ale i tak warto rzucić uchem.

the best:
Bring Me The Horizon
- Post Human: Survival Horror

Amo dla panów z BMTH było udanym eksperymentem, ale wielu fanów tęskniło za gitarowym ciężarem. Pierwsza z planowanych EPek dostarcza więc dokładnie to: gitarowy ciężar, wsparty talentem do pisania chwytliwych refrenów i producencką swadą, dzięki czemu wszystko brzmi nieskazitelnie. 30 minut świetnej zabawy dla fanów nowoczesnego rocka/metalu.


Płyty z utworami powyżej 8 minut

Progresywna ekipa, długie utwory, brak klasycznej konstrukcji piosenek. No, przynajmniej w większości przypadków, bo tych naprawdę długich utworów jest tylko po kilka na album. Ale wiecie, o co chodzi :)

All Them Witches - Nothing as the Ideal

Amerykańskie bagna, te różne dziwne przydrożne atrakcje, bourbon i ognisko na pustyni. To wszystko zostało zamienione w muzykę na nowej płycie All Them Witches. Dwa ponad 9-minutowe utwory robią świetną robotę, ale wielu zakocha się głównie w lekko stonerowym Lights Out.

Black Foxxes - Black Foxxes

Tu też są tylko dwa długie utwory. Tu też jest klimat jak z USA (ale tym razem słychać zadymiony bar). Tu też jest sporo do kochania. Po dwóch płytach nagranych w innym składzie pan lider uznał, że czas na zmiany i z nowymi kolegami nagrał najlepszy album w karierze - dojrzalszy i bardziej różnorodny. Uwaga, nie zawsze spokojny utwór pozostaje takim do końca.

Lunatic Soul - Through Shaded Woods

Polska ekstraklasa, ten fajny pan Duda, szef Riverside, znowu nagrał zacny solowy album pod szyldem Lunatic Soul. Tym razem płyta jest folkowa z delikatnymi naleciałościami czegoś cięższego i mroczniejszego. Wersja deluxe albumu ma na trackliście najdłuższy utwór autorstwa Mariusza Dudy - 27-minutowego potwora, który warty jest każdej sekundy uwagi.

the best:
Pure Reason Revolution
- Eupnea

Prawdziwie progresywne granie autorstwa duetu, który ostatnio trochę za bardzo romansował z popem. Na szczęście nowy album okazał się powrotem do bardziej gitarowego brzmienia - 6 utworów na płycie to żadna równowaga między trzema krótszymi i trzema dłuższymi kompozycjami. Wszystkie są super.


Pomiędzy kategoriami

Ani to radio, ani to szatany, ani relaks. To jest takie coś pomiędzy - w ramach jednej płyty spotykają się różne wrażliwości, ale końcowy efekt jest zawsze przynajmniej dobry.

Marilyn Manson - We Are Chaos

Miałem nadzieje, że ta płyta wysadzi mnie z kapci. Manson finansujący z country brzmiało jak coś niezwykle interesującego. Końcowy rezultat jest bardzo dobry, ale po trzech miesiącach nie słucham go już tak często. Całość jest przemyślana, bardzo spójna, bez szarżowania i udawania. Szczere muzykowanie w kolaboracji z Shooterem Jenningsem.

Deftones - Ohms

Deftones now nagrali jeszcze słabego albumu. Ohms nie jest wyjątkiem, ale cierpi trochę na "takosamość" utworów, którym trzeba poświęcić więcej czasu, by odkryć różne smaczki. Są tu jednak momenty fantastyczne i godne najlepszych chwil w karierze zespołu. Ale jest ich za mało, by mówić o czymś genialnym.

HEALTH - DISCO 4 :: PART 1

HEALTH zawsze super, szczególnie po genialnym albumie VO. 4: Slaves of Fear. DISCO 4 kontynuuje serię sprzed kilku lat, ale dzięki utrzymaniu brudnego, noise'owego klimatu, jest warta uwagi w większym stopniu, niż poprzedniczki. Szczególnie cieszy fakt, że większość albumu to kolaboracje, wśród krótych należy wyróżnić zestawy z Perturbatorem i Full of Hell. Bardzo cyberpunkowe to jest, a to modny klimat ostatnio.

the best:
Greg Puciato
- Child Soldier: Creator of God

Greg Puciato to dla mnie głównie wokalista retro-wave'owego The Black Queen, ale wcześniej był przecież wokalistą ciężkiego The Dillinger Escape Plan. Jego solowy album w fenomenalny sposób łączy te dwie estetyki. Co kilka utworów następuje zmiana i ten miły pan śpiewający na tle atmosferycznej elektroniki nagle kopie Was w zęby z dziką furią. I te przeskoki wcale nie są sztuczne czy wymuszone. Ten album to przemyślane dzieło życia. No i na dodatek fani NIN znajdą tu coś dla siebie. Dla mnie bomba.

Oto moje muzyczne podsumowanie roku. Jeśli chcecie coś dorzucić, ewentualnie się nie zgodzić, to zapraszam. Podsumowanie podsumowuję coroczną playlistą, która na starcie zawiera utwory z powyższych płyt i nie tylko.

fsm
21 grudnia 2020 - 19:40
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.12.2020 19:15
wiznail
3
Junior

Jak zawsze co roku czekam na podsumowanie i znów się nie zawiodłem. Ale na liście zdecydowanie brakuje Spritbox. Dwie piosenki Holly Roller i Constance są wybitne :D Pozdrawiam

22.12.2020 21:01
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Dzięki. Spiritbox bardzo lubię. W tekście nic nie ma, bo nie było w tym roku ani EPki, ani albumu. W 2021 na bank się pojawi coś :)

(Ale w sumie do playlisty Constance dodać mogę, bo to ładna piosenka bardzo.) (EDIT dodałem ;))

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2020-12-22 21:19:38
23.12.2020 00:35
odpowiedz
1 odpowiedź
maggotool
3
Junior
Wideo

Bardzo dobra lista, niektórych zespołów nie kojarzę , więc na pewno się zapoznam. Ja bym jeszcze dodał do listy Tallah - Matriphagy, jak dla mnie odkrycie tego roku :)
https://www.youtube.com/watch?v=n4X0CG11Byw

23.12.2020 15:57
sekret_mnicha
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Próbowałem się polubić z Tallah, ałe nie wyszło. Może kiedyś :)

23.12.2020 11:28
Bullzeye_NEO
odpowiedz
1 odpowiedź
Bullzeye_NEO
185
1977

run the jewels tegoroczne to jest mistrzostwo swiata

23.12.2020 15:58
sekret_mnicha
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Bardzo sympatyczna płyta, ale do mistrzostwa jej trochę IMO brakuje. Wolę RTJ3. Ale ja generalnie mało rapowy jestem, więc mogę się nie znać ;)

23.12.2020 19:44
Lemur80
odpowiedz
3 odpowiedzi
Lemur80
78
Fear is the mind killer
Wideo

Ciekawy pomysł z tymi kategoriami, nieźle to wyszło :-)

Czyli z Love Glove się nie polubiłeś specjalnie?

Na pierwszy ogień idzie święta trójca nijakości, czyli Skalpel, Deftones i Puscifer. Wszystkich tych wykonawców lubię i cenię, ale te 3 płyty łączy niestety pewien niezbyt fajny pierwiastek i jest nim coś, co bym nazwał "przezroczystością". Ktoś, kto widzi szklankę do połowy pełną, powie, że panowie i panie postawili na dojrzałość, zamiast na przebojowość, czy charakterystyczne, zapamiętywalne motywy. Dla mnie to wada, bo nie znajduję tam zbyt wiele rzeczy, które spowodują, że będę do tej muzyki wracał. Parafrazując słowa generała Pattona: "ta muzyka przeszła przeze mnie jak g****o przez kaczkę". W przypadku Deftones i Puscifera owszem dodałem parę kawałków do codziennej playlisty, ale zrobiłem to bez specjalnego przekonania. Płyty do zapomnienia.

Nowe Code Orange to faktycznie fajna mieszanka nowoczesnego hardcore'u i alternatywy z lat 90. Mimo że "Underneath" to płyta momentami nierówna, to w końcowym rozrachunku oceniam ją zdecydowanie na plus.

Równie dobrze słuchało mi się All Them Witches. Sporo tam świeżych pomysłów spod znaku bluesa, stonera i psychodelii. Przyjemna rzecz.

Pozytywne wrażenie zrobiło na mnie również HEALTH (jak zwykle zresztą) i Emma Ruth Rundle + Thou. Jeżeli chodzi o to ostatnie, to skoro podpasowały Ci doomowe klimaty z kobiecymi wokalami, to gorąco polecam WIndhand:

https://www.youtube.com/watch?v=LiuoYhQd6Pc

Ja zwykle ogarniam swoje ulubione rzeczy z danego roku długi czas po ich premierze, ale na ten moment mogę wymienić na szybko parę rzeczy, które zrobiły na mnie w tym zasranym 2020 roku pozytywne, lub bardzo pozytywne wrażenie:

- Kvelertak - "Splid":

https://www.youtube.com/watch?v=VTgGTLys078

- Green Carnation - "The Quiet Offspring":

https://www.youtube.com/watch?v=X0BD5KGuZ1M

- Neuma - "Szkice":

https://www.youtube.com/watch?v=RNEJWEe6wPg

- Mantar - "Grungetown Hooligans II":

https://www.youtube.com/watch?v=kkwobtUWS58

- Venomous Concept - "Politics Versus The Erection":

https://www.youtube.com/watch?v=JXlHEyGxEsE

- The Ocean - "Phanerozoic II: Mesozoic | Cenozoic":

https://www.youtube.com/watch?v=E12saHWlaWI

- Lowrider - "Refractions":

https://www.youtube.com/watch?v=rkdbbtwtdEY&t=528s

- Rome - "The Lone Furrow":

https://www.youtube.com/watch?v=VX23SA_cYaE

- Myrkur - "Folkensange":

https://www.youtube.com/watch?v=558TW8qVuNE

- Okkultokrati - "La Ilden Lyse":

https://www.youtube.com/watch?v=aoO1hUlDnSg&t=3s

- Midnight - "Rebirth by Blasphemy":

https://www.youtube.com/watch?v=FuJjfrzTsHo

- 16 - "Dream Squasher":

https://www.youtube.com/watch?v=QnZ9Pn-cf6Q

- Paradise Lost - "Obsidian":

https://www.youtube.com/watch?v=urugx_wSBy8

- Body Count - "Carnivore":

https://www.youtube.com/watch?v=vutQj7grdUA

- Sylosis - "Cycle of Suffering":

https://www.youtube.com/watch?v=fNZpc5uTSuA

24.12.2020 08:53
sekret_mnicha
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Dzięki za długi komentarz. Jak znajdę czas, to posłucham linków. A na szybko - The Ocean był na liście, ale wyleciał pod koniec. Tym niemniej nowy album jest spoko. A nowy Body Count zrobił ze mną to samo, co Puscifer z Tobą. Z tą różnicą, że ja nie dodałem niczego do playlisty :)

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2020-12-24 13:23:54
24.12.2020 09:18
Lemur80
Lemur80
78
Fear is the mind killer
post wyedytowany przez Lemur80 2020-12-24 09:22:31
28.12.2020 11:20
sekret_mnicha
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Nawet. Tzn. to jest dobry numer, oni mają dużo dobrych numerów, ale jako całość Bloodlust > Carnivore :)

23.12.2020 20:23
Amadeusz ^^
odpowiedz
1 odpowiedź
Amadeusz ^^
162
of the Abyss
Wideo

Fajna lista, ale brakuje mi na niej Ulvera. Flowers of Evil jest trochę inne niż poprzednie albumy (ale właściwie który nie był?) ale na pewno będę do niego wracał co jakiś czas. One Last Dance, Little Boy i Thousand Cuts leciało na moim Spotifaju setki razy, dla mnie top notch (ta ostatnia to może moja ulubiona piosenka Ulvera?).

https://www.youtube.com/watch?v=Ux-xJW4iohk

24.12.2020 08:54
sekret_mnicha
sekret_mnicha
216
fsm

GRYOnline.plTeam

Ulver IMO nie zasłużył na bycie wyróżnionym. Nowa płyta to w całości taki gorszy Juliusz Cezar, nie wróciłem do niej po premierze. Ale fajnie, że Ci się podoba. Na zdrowie!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze