Poprzedni 2015 rok przyniósł nam sporo nowych gier, jak i kontynuacji starych serii. Pojawił się długo oczekiwany Wiedźmin 3, który właściwie z miejsca stał się bóstwem polskiej produkcji gier wideo. Wypowiadanie się negatywnie (nawet w najbardziej konsekwentny sposób, podając racjonalne argumenty) w internecie na temat najnowszej produkcji CD-Project Red, niesie za sobą konsekwencje w postaci tzw. shit stormów. Internauci przekonali się, że w obecnym położeniu Wieśka się nie dotyka, bo potrafi poparzyć. Ciągle mamy w głowie te wszystkie genialne gry, w które nie zagraliśmy w 2015 roku i w które prawdopodobnie już nigdy nie przyjdzie nam zagrać, ale należy pozostawić to już daleko w tyle. Popatrzmy więc co może przynieść nam, graczom 2016 rok.
Seria Far Cry Ubisoftu to jedna z najbardziej popularnych marek gier wideo. Znakiem charakterystycznym tych gier od zawsze była rajska kraina przesiąknięta przemocą, akcją, wybuchami oraz efektownym scenariuszem, który może nie zwalał z nóg, ale był ważną częścią całości. Duża część graczy na każdym kroku zaznacza jednak, iż FC2 było strzałem w stopę serii, już właściwie na jej początku. Po kolejnych czterech latach doczekaliśmy się perełki, a twórcy korzystając z sytuacji szybko wypuścili następną część. Jako fan tych gier, kończąc rebeliancką walkę Ajay'em czułem się nieco znużony, a kolejne misje już nie sprawiały takiej radości. Mimo, iż FC4 wprowadzał wiele ciekawych atrakcji, jak np. misje gdzieś w zaświatach, mając tygrysa u boku (czego rozwinięcie widzimy we Władcy Bestii), to nie zasłoniły one całkowicie powtarzalności jaką nam zaserwowano. Obawiałem się, że piąta odsłona serii znowu rzuci nas w wir walki „ze złymi”. Obstawiałem Amazonkę + Andy + mnóstwo broni palnej, a na dokładkę dorzucałem jakiś meksykański kartel narkotykowy. Już miałem podejmować decyzję o zaprzestaniu kupowania FC, kiedy to światło dzienne ujrzały informacje dotyczące piątej części z podtytułem Primal.