FUTU.RE Glukhovsky'ego czyli przyszłość jakiej NIE chcemy. - GeneticsD - 12 lipca 2015

FUTU.RE Glukhovsky'ego, czyli przyszłość jakiej NIE chcemy.

Zacznę może od tego, że nie lubię pisarzy, którzy tworzą serie tzw. tasiemce. Nie wiem, dlaczego, ale ostatnimi czasy jest to dość popularny zabieg ze względu na narastającą kwestię pieniądza w branży. Szał finansowy potrafi dopaść każdego. Nawet jak się okazało świetnych twórców takich jak Joanne Murray, czy Rick Riordan. Oczywiście nasi rodzimi pisarze nie są w tym lepsi. Pięć, sześć części serii to powoli zaczyna być norma. Nikogo też nie dziwi, kiedy autor wydaje nową książkę co pół roku. Cóż. Na całe szczęście, świat scentralizowany na „robienie pieniędzy”, gdzieś pominął Dmitry'a Glukhovsky'ego, twórcę Metro 2033. Chociaż wydaje mi się, że jest on powoli wciągany. Dlaczego? Genialne Metro 2033, potem zdecydowanie słabsze 2034, a teraz 2035 na podstawie gry Metro: Last Light? Jedyne co można robić to ciężko wzdychać.

Nie o tym jednak dzisiaj chciałem. Dzisiaj nastał czas przyszłości, ponieważ FUTU.RE pokazuje, że autor nie jest ograniczony na wyłącznie jedno uniwersum. Ukazuje nam, że potrafi pisać książki dla poważnego czytelnika. Nie, nie mówię tutaj o haniebnym znaczku 18+ na egzemplarzu, ale o przemyśleniach, emocjach oraz skrywanych frustracjach głównego bohatera. Jednocześnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem widniejącym z tyłu książki. O ile autor Metra 2033 był jeszcze właściwie chłopcem, to FUTU.RE napisał już mężczyzna. Odnoszę w tym momencie wrażenie, że wydawca nie do końca pojął, iż pisarz rozwinął znacznie swój warsztat, a nie dorósł.

Powiedzmy sobie jednak, o co chodzi w książce.

Przyszłość. Ludzkość pokonuje śmierć. Wznosi ogromne budowle. Kompozyt zapewnia wieczną trwałość produktów. Populacja rozrasta się w tak szybki sposób, iż w tym momencie nie ma miejsca dla każdego kolejnego dziecka. W tym momencie potrzebna była kontrola nad urodzeniami. Powstała Falanga.

Główny bohater, Jan, jest jednym z bojowników tzw. Nieśmiertelnych. Los zepchnął go do oddziału szturmowego, którego zadaniem jest pozbawianie nieśmiertelności osób, które nie zarejestrowały swojego dziecka w bazie danych. Nieśmiertelność oddaje jeden z rodziców, a dziecko zostaje następnie pojmane i przeniesione do internatu, gdzie zostanie wychowane na kolejnego szturmowca, noszącego maskę Apollina. Ironia losu? Bohater zostaje wybrany przez polityka do wypełnienia misji, od której całkowicie zmienia się jego życie. Nastaje przemiana, której czytelnik nie jest w stanie przewidzieć. Wolny, pełny gniewu oraz samotności żywot staje się pogonią za szczęściem.

Mówiąc szczerze, po pierwszych kilku rozdziałach byłem załamany. Niezbyt porywająca historia, retrospekcje, wszechobecna cisza przerywana od czasu do czasu krzykami oraz nieuzasadnioną przemocą. To wszystko sprawiło, iż niechętnie czytałem kolejne strony, jednakże po około trzystu nastąpił przełom, chociaż sposób prowadzenia powieści nie zmienił się. Autor zaczął tłumaczyć poprzednie sytuacje, poprzednie dialogi. Każda, nawet najdrobniejsza sprawa zaczynała pasować do całości. Dzięki temu, każdy czytelnik, który nie odrzucił do tej pory książki będzie pod wpływem zafascynowania. Nie oszukujmy się jednak. Cała historia nie jest poruszająca, ale tylko dlatego, że taka być nie miała. Tutaj główne skrzypce gra tło. Tutaj znajdujemy się w teatrze zwanym światem, gdzie ludzie to wyłącznie sterowane kukły.

Dmitry Glukhovsky kontynuuje myśl, ideę przyszłego świata Aldousa Huxleya z Nowego, wspaniałego świata. Wydaje mi się, że obu panów mogłoby dyskutować na temat tego co będzie, dzielić się spostrzeżeniami i wyciągać coraz to nowe wnioski przy każdym spotkaniu, a i tak dialog nie ustałby nigdy. Obu panów ma nam do zaproponowania przyszłość najbardziej realną. Nie apokalipsa zombie, nie wojna nuklearna, a kryzys człowieczeństwa, doprowadzą do upadku ludzkości.

Człowiek od zawsze dążył do nieśmiertelności. Zaczęło się już w dawnych czasach, kiedy to wierzono w baśnie i legendy o fontannach młodości, które znajdowały się gdzieś pośród gąszczu dżungli amazońskiej albo na jednej z zapomnianych wysp na Oceanie Spokojnym. Całe wieki szukano sposobu, jednakże ostatecznie tylko religia zapewniała wieczne życie po śmierci. W wizji Glukhovsky'ego religie świata upadły, a człowiek uzyskał nieosiągalne. Można pomyśleć, iż nieśmiertelność, czy wieczna młodość łączą się bezpośrednio z nieograniczonym szczęściem. Nie do końca. Ogrom czasu przeraża każdego człowieka. Jego długie życie staje się nic nie warte, gdyż ciągle przyświeca bezcelowość działania. Nie ma dla kogo lub czego się poświęcić. W ludziach narasta frustracja potęgowana przez uczucie zaszczucia. Skąd ono? Bierze się ono prosto z kubika dwa na dwa na dwa. Każdy metr kwadratowy jest tutaj dokładnie wyliczony. Jego wartość jest wyższa niż życie kilkudziesięciu osób. Nie zapomnijmy oczywiście również o jedzeniu. Potrawy zrobione z kompozytu są tanie, jednakże nie smakują jak te prawdziwe. Te z kolei są zarezerwowane wyłącznie dla najbogatszej grupy społecznej.

Książka to pozycja dla czytelnika, który fascynuje się przyszłością, a jednocześnie obawia się jej. Autor stara się nam również przemycić kilka swoich mądrości. Mi najbardziej przypadło określenie kłamstwa. Pozwolę sobie tutaj zacytować fragment powieści, ponieważ żaden opis nie jest w stanie wyjaśnić tej prostoty i obrazowości, w jaki autor mówi do czytelnika.

Z łganiem jest taki problem, że trzeba mieć do tego dobrą pamięć. Kłamać to jak budować domek z kart: każdą kolejną kartę należy dokładać ostrożniej; ani na chwilę nie wolno spuścić z oczu tej chwiejnej konstrukcji, na której zamierzasz się oprzeć. Nie uwzględnisz jakiegoś szczególiku z wcześniej nagromadzonego fałszu – i wszystko runie. Kłamstwo ma też inną szczególną cechę: nigdy nie kończy się na jednej karcie.

Związki międzyludzkie stały się jednorazowe. Bez uczucia. W tej powieści ludzie dbają już tylko o seks, który przestał być sprawą intymną, a stał się kwestią publiczną. Dodatkowo dochodzą do tego tabletki, które pomagają jakoś przetrwać każdy kolejny dzień. Według mnie ten rodzaj rzeczywistości to najczarniejszy scenariusz ludzkiej cywilizacji. Dużo bardziej przygnębiający niż wyniszczająca wojna na bomby atomowe, czy wodorowe.

Abstrahując od treści książki, każdy egzemplarz zawiera komplet grafik koncepcyjnych, które według mnie doskonale opisują stan tamtego świata. Znajdziecie je na stronie futu.re, będącą oficjalną stroną powieści. Zawarte są tam również utwory muzyczne wpasowujące się w klimat przyszłego świata samotności. Znajduje się tam również pierwszy rozdział książki pt. Horyzonty. Kto wie, może kogoś z Was przekona do zakupu całego egzemplarza.

Nie chcę filmu na podstawie książki. Nie chcę też gry. Proszę, pozostawcie FUTU.RE takie jakie jest. Wydaje mi się, że w przypadku produkcji gry video nie można tutaj w żaden sposób przenieść historii na konkretny rodzaj. Główny wątek jest na tyle osobliwy, iż nie da się go dobrze przerobić. Chyba, że w ramach interaktywnego filmu takiego jak Heavy Rain. Najlepiej by było jednak, gdyby książka pozostała książką. Jedyne na co się zgodzę to wykorzystanie świata w jakimś dziele. Całkowicie odrębna historia, ale z jakimś małym easter eggiem albo dwoma, nawiązującymi do powieści Glukhovsky'ego. Podążamy w tłumie, aż tu nagle obok nas przeciska się para. Charakterystyczna para. Chłopak z czarnym plecakiem, ciągnący bosą blondynkę w męskiej koszuli. UPS! SPOILER!

Reasumując, FUTU.RE to powieść plasująca się w kategorii tych niespotykanych. Idealne, niezanudzające opisy miejsc, sytuacji, a także przemyślenia głównego bohatera, które niejednokrotnie wprawią Was w zadumę. Seks, przemoc, kłamstwo, narkotyki, gwałt, pożądanie, depresja, frustracja, przerażenie, polityka. To one królują w tej powieści. To one zawładnęły ludźmi, kiedy ci pokonali już śmierć. Jedno jest pewne. Żaden z nas nie chciałby się znaleźć w tamtym świecie. Pozycję polecam jako literaturę pewną, na której nie zawiedziecie się. Jej niezwykła budowa sprawia, iż nie trzeba czytać jej całej od razu przy kilku posiedzeniach. Można wracać do niej wielokrotnie, ciągle wyciągając nowe wnioski. Quality Approved!

GeneticsD
12 lipca 2015 - 21:20
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.07.2015 15:02
gutosaw
gutosaw
34
Chorąży

Bardzo dobra książka. Jeśli nie przeszkadza wam wolno rozwijająca się akcja to się nie zawiedziecie.
Dla tych, którzy już ją skończyli:

spoiler start


Też uważacie, że decyzja Jana jest beznadziejna? Moim zdaniem sprzyja ona kontroli populacji przez władze. Lek zostanie wymyślony na pewno, a ludzie u władzy zmniejszą populację poprzez dawkowanie go i wprowadzą większą kontrolę populacji (na co ludzie sami się zgodzą).
Krytykowanie rozwiązań związanych z przeludnieniem Ziemi (w uniwersum Futu.re) jest proste. Wymyślić coś co zadowoli wszystkich jest ciężej. Spytałem pięciu znajomych o ten problem i każdy zaproponował inne rozwiązanie. Łącznie ze mną sześć różnych pomysłów.

spoiler stop

14.07.2015 22:33
qazplm632
odpowiedz
qazplm632
54
Pretorianin

To, że 2034 jest słabsze to twoja opinia. Mi ciężko określić, która była lepsza, a która słabsza bo pomimo wspólnego uniwersum to były dla mnie jakby dwie różne książki. Pierwsza była bardziej przygodówką ze sporą ilością akcji, a druga wciąż książką przygodową, ale tym razem z większym naciskiem na psychikę.

15.07.2015 13:19
GeneticsDDC
odpowiedz
GeneticsDDC
9
Legionista

Qazplm632, każdy ma swoje zdanie i to jest świetne, bo jak do tej pory znajomi zgadzali się, że Metro 2034 jest słabsze... Dobrze dowiedzieć się o innych opiniach. ;)

16.07.2015 21:24
odpowiedz
KoRnish
28
Chorąży

@gutosaw - Zakończenie było strasznie z dupy moim zdaniem, głównie przez to że cały ten lek na nieśmiertelność to standardowa deus ex machina. Stara babcia-naukowiec w polowych warunkach jakimś cudem wynajduje antidotum, które nie dość, że kompletnie uadparnia ludzi na działanie szczepień nieśmiertelności, to jeszcze przenosi się przez praktycznie najmniejszy kontakt (oddech?) między zarażonymi. No i jej zdaniem jest nie do złamania, ludzkość nie ma niby szans na wytworzenie ulepszonej wersji swoich "szczepionek".

Książka solidna, bez rewelacji ale wciągająca, niestety zakończenie moim zdaniem rozczarowujące.

25.08.2015 12:01
GeneticsDDC
odpowiedz
GeneticsDDC
9
Legionista

Gutosaw... Cóż. Kontrola populacji to ciężki temat. Poza tym jak się to mówi, gdzie Polaków dwóch, tam trzy opinie. Nigdy nie będzie tak, że uszczęśliwi się wszystkich. Zawsze znajdzie sie ktos kto będzie miał inne zdanie. Tym bardziej w kwestiach zycia ludzkiego. Dodając fakt, że nasze zdanie zmienia się z wiekiem, wychodzi nam istna mieszanka. Jedyne na co możemy liczyć to to, że ludzkość skolonizuje drogę mleczną. Nic innego nas nie uratuje. Nawiasem mówiąc ciekawiło mnie dlaczego autor nie poruszył tej kwestii w książce. Btw. Czytałeś Inferno Browna? Inne podejście do sprawy.