GeneticsD

Non-stop Geek

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez GeneticsD

Recenzja filmu Ukryte piękno - Will ponownie nie zaskakuje

Od czasu do czasu dobrze jest obejrzeć ckliwy, prosty film, który sięga po banalne struktury po to by tylko wycisnąć odrobinę łez z widza. Takim dziełem jest z pewnością Ukryte piękno, czyli produkcja ukazana w kinie jakiś czas temu. Nie jest to jednak, w mojej opinii, kompletny „must see” dla każdego z Was. Raczej jeżeli chcecie spędzić popołudnie w kinie, bądź nie wiecie na co iść z drugą połówką (a ona chce koniecznie na komedie romantyczną) to Ukryte piękno wydaje się uczciwym kompromisem.

czytaj dalejGeneticsD
18 stycznia 2017 - 22:32

Steve McQueen - człowiek, który wstrząsnął Hollywood

Hollywood to miejsce, gdzie skandale nie robią już na nikim wrażenia, a aktorzy, żyjący jak pączki w maśle robią, co tylko im się żywnie podoba. Los Angeles jest skupiskiem gwiazdeczek, „ambitnych” reżyserów i scenarzystów, a co za tym idzie, alkoholików, narkomanów i psychopatów. Pomimo całej komercyjnej otoczki, od czasu do czasu trafiają się perełki, których nie można nazwać aktorzynami. To ludzie z krwi i gości, którzy przed kamerą zostają kompletnie pochłonięci swoim zadaniem. Odrzucają swoją osobowość na bok i wcielają się w postać przez siebie odgrywaną. Niewielu jest aktorów, który doceniam za ich kunszt artystyczny (bo większość to zgraja przybłęd). Zalicza się do nich z pewnością Jim Carrey, który chociaż głównie znany jest z ról komediowych, potrafi genialnie zagrać w dramacie (Truman Show), bądź iście ckliwej historii (Majestic). To nie o nim chciałem jednak napisać, a o jeszcze starszym pokoleniu aktorów. Człowiek ten, tak mi się wydaje, nie odgrywał nikogo „na scenie”. Był po prostu sobą, a ludzie ukochali go, przez co stał się jednym najbardziej kasowych artystów lat 60 i 70. Mowa tutaj oczywiście o Stevie McQueenie, który osiągnął niejedno podczas swojego krótkiego życia.

czytaj dalejGeneticsD
28 lipca 2015 - 08:42

Duże ropuchy, Shani i Pan Lusterko, czyli recenzja Serca z kamienia.

GeneticsD ocenia: The Witcher 3: Hearts of Stone
85

Od premiery Serca z kamienia, pierwszego dodatku do Wiedźmina 3 minęło już sporo czasu. Ja ograłem sobie DLC w odwrotnej kolejności i właśnie kończę wspomniany wcześniej. Z tego też powodu postanowiłem napisać recenzję, aby mieć na blogu w pełni zrecenzowanego Wieśka Czi.

czytaj dalejGeneticsD
7 sierpnia 2016 - 18:11

BaileyBaileyBailey - recenzja filmu Był sobie pies

Kino familijne. Oh... Jakie to są gnioty. Nie wiem, dla kogo, bądź dla czego powstał taki gatunek. Głównie są to nudne jak flaki z olejem, pełne głupot filmidła, nadające się jedynie do wiecznego powtarzania na Polsacie, czy TVN'ie. Kino, które nic nie wnosi. A tu, ni stąd, ni zowąd pojawił się Był sobie pies, adaptacja książki W. Bruce'a Camerona. Ta produkcja to wyjątek (potwierdzający regułę), który niejako zmusza mnie bym odszczekał (hehe) wszystko to, co powiedziałem wcześniej.

czytaj dalejGeneticsD
3 marca 2017 - 09:09

Wady i minusy hełmów VR

Nadszedł wreszcie czas na to, aby mój narzekający charakter skierować w stronę hełmów VR. Ostatnimi czasy przeżywamy istny wysyp wszelkiego rodzaju śmieciowych produktów, milionów reklam, setek filmików promujących te gadżety i zapewniających nas, że to będzie przełom w elektronicznej rozgrywce. Ile razy ja już to słyszałem. Kontrolery ruchu też miały być przełomem, a wyszło jak zawsze. Gracze zdecydowali i tym razem będzie podobnie. W tym artykule postaram się Wam przytoczyć jak największą ilość argumentów za tym, aby nie kupować żadnego VR, gdyż to zwykła strata pieniędzy. Oczywiście są to moje subiektywne spostrzeżenia i jeżeli chcesz zainwestować własne środki to proszę bardzo. Żyjemy (póki co) w wolnym kraju. Moim skromnym zdaniem, lepiej kupić sobie drugą konsolę, lepszego PC'ta albo przeznaczyć na cel charytatywny taką kwotę.

To prawdopodobnie z filmu "Kosiarz umysłów" zaczerpnięto pomysł na stworzenie gogli VR.
czytaj dalejGeneticsD
29 marca 2016 - 20:32

Halo?! Tutaj Master Chief!

Nie przepadam za FPS'ami. Pierwsza osoba, strzelanie do wszystkiego, co popadnie. To nie zabawa, za którą przepadam, chociaż przyznam, że czasem warto uderzyć rundę w Zombie Mode z CoD'a. Głównie jednak unikam tego rodzaju rozgrywki. Pogrywam więc od dawnych czasów w przygodówki, akcje, Soulslike itd. Dodatkowo jestem konsolowcem wiernym Microsoftowi od początku Xboxa360 (wcześniej miałem epizody z PS oraz PC). No i wiadomo, jeżeli chodzi o Xboxa to marką sztandarową jest oczywiście seria Halo. Niestety jak wspomniałem wcześniej, nie lubię FPS'ów, więc pominąłem całą serię, włącznie z Halo Wars.

czytaj dalejGeneticsD
28 marca 2017 - 10:39

10 najbardziej mindfuckowych sytuacji w grach

Jak wskazuje sam tytuł tego artykułu chciałbym omówić w nim dziesięć najbardziej mindfuckowych scen/sytuacji w grach video. Oczywiście jest to moje zestawienie, zatem nie zawsze musicie się zgadzać lub możecie mieć podobne doświadczenia. Jeżeli więc macie jakąś propozycję, podzielcie się nią w komentarzach.

Wytłumaczmy sobie jednak na wstępie, co uważamy za mindfuckowe. Powiedzmy sobie, iż odnosimy się tym określeniem do sytuacji, której kompletnie nie przewidywaliśmy i jest ona dodatkowo na tyle zaskakująca, iż nasza mina wygląda mniej więcej tak:

A potem to już różnie. Wybuchamy śmiechem lub zapada konsternacyjna cisza, podczas której nasz mózg pracuje na najwyższych obrotach i zaczyna łączyć wszystkie fakty w poszukiwaniu odpowiedzi.

czytaj dalejGeneticsD
26 września 2015 - 12:24

Dla takiego exclusive'a warto zgrzeszyć, czyli recenzja The Last of Us: Remastered.

GeneticsD ocenia: The Last of Us
95

Zombie apokalipsa i jeden z najbardziej znanych exclusive'ów na konsole Sony to dziwne połączenie. Gra jest jednocześnie długowieczna, gdyż wciąż pojawia się na ustach graczy całego świata. Wszyscy czekają na kontynuację. O czym piszę? Oczywiście o pięknej grze The Last of Us, zagranej na PS4. Zapraszam więc na krótką recenzję gry od Naughty Dog.

czytaj dalejGeneticsD
10 sierpnia 2016 - 14:55

Moja historia gier platformowych - część 1

Początki gier video były ciężkie i mozolne, ale dzięki produkcjom platformowym, czyli tzw. platformówkom, udało się wszystko doprowadzić do dzisiejszego stanu. To od tych gier rozpoczął się cały rozkwit branży trwający po dziś dzień, a co za tym idzie to one doprowadziły do nieprawdopodobnie ogromnego zwiększenia rangi przemysłu gier jako jednej z gałęzi gospodarki, ciągnąc za sobą rozwój konsol oraz komputerów osobistych. Osoby, które miały styczność z tym przełomem należą do szczęśliwców, ponieważ to one na przestrzeni swojego życia fizycznie zetknęły się z samą genezą powstania. Ja niestety nie należę do tych osób, jednakże są tego także i plusy. Aktualny stan branży pozwala mi na zgłębianie początków poprzez granie w staroszkolne produkcje, a także fascynowanie się kolejnymi nowinkami technologicznymi. Kto wie, może przyszłe pokolenia nie będą już miały możliwości powrotu do przeszłości.

Patrząc z perspektywy innych gałęzi gospodarki, przemysł oparty na tworzeniu wirtualnej rzeczywistości jest młody i niedoświadczony, jednakże na tyle prężnie oraz niezależnie się rozwijający, iż można opowiadać o nim w nieskończoność. Ogromnym plusem dzisiejszych czasów jest fakt, iż na rynku występuje ogromna konkurencja pomiędzy twórcami z całego świata, a także wydawcami. Jak dobrze nam wiadomo to zjawisko doprowadza do wyścigu, którego wynikiem są coraz lepsze produkty. Cieszmy się zatem, że nikt nie posiada monopolu na rynku.

czytaj dalejGeneticsD
21 lipca 2015 - 15:44

Nostalgiczna podróż w przeszłość #3 - Age of Mythology

Długo nie było już nostalgicznej podróży w przeszłość. Ostatni artykuł na ten temat ukazał się w maju i był to Prey, zatem sporo czasu minęło. Niedawno jednak przyszła mi do głowy gra, która zmuszała mnie do przesiadywania przed komputerem niezliczoną ilość godzin. W czasach, gdy jeszcze nie do końca ogarniało się cały rynek branży, każdą premierę ogłaszały półki sklepowe, a nie internety, zagrywałem się w różnorakie RTS'y (Real Time Strategy – Strategie Czasu Rzeczywistego). Jak dobrze wiadomo tym, którzy zetknęli się z RTS'ami, zajmują one wiele czasu. W moim sercu do dzisiaj kryje się kilka z nich, ale na razie powróciłem do tej bazującej na mitologii, czyli Age of Mythology.

Zwycięstwo już blisko!
czytaj dalejGeneticsD
27 lipca 2016 - 00:51

Recenzja filmu Lekarstwo na życie

Siedząc kiedyś w kinie, kilkukrotnie natrafiałem na zwiastun filmu Lekarstwo na życie. Zapowiadało się nieźle. Horror, w którym nie ma straszaków, a narastające napięcie. Brak w nim głupiego zachowania aktorów, które niejako jest nieodłączną częścią podobnych produkcji. Powrót do korzeni? Czemu nie! Do tego doświadczony reżyser, którego głównie będziemy kojarzyć jako współtwórcę trzech pierwszych części Piratów z Karaibów. Zapowiadało się naprawdę nieźle. Ale czy tak wyszło? Przekonajcie się sami.

Tymczasem u dentysty...
czytaj dalejGeneticsD
22 lutego 2017 - 17:24

Analiza zapowiedzi Mass Effect: Andromeda

W Los Angeles targi E3 trwają w najlepsze. Wszyscy gracze, którzy tam się wybrali, co chwilę przeżywają ekstazę z powodu coraz to kolejnych pozycji, czy newsów, które przyprawiają o ból głowy (np. kompatybilność wsteczna na Xbox One). Największe korporacje zajmujące się grami wideo prezentują swoje wyczyny. Nie zapominajmy jednak, że chociaż te ogromne firmy przeznaczają mnóstwo pieniędzy na produkcję oraz marketing danego dzieła to gra może okazać się totalną porażką. Wiemy o tym nie od dziś. Niejednokrotnie zaskoczyły nas produkcje indie swoją innowacyjnością i polotem, których brakuje w większości gier z potężnym budżetem. Wydaje mi się jednak, że to temat na osobny artykuł. Przejdźmy więc do rzeczy.

Piszę tutaj z całkowicie innego powodu. Piszę z powodu zapowiedzi kolejnej gry pewnej serii, która niegdyś wylała hektolitry miodu na moje serce, czym sprawiła, iż w końcu całkowicie zaabsorbowałem się branżą gier wideo. Wcześniej było to niewinne pykanie, a po tej serii przerodziło się w hobby, którego tajniki zgłębiam każdego dnia na wszelkie możliwe sposoby. Koniec jednak tego gównotoku. Mam na myśli oczywiście dzieło studia Bioware, którym jest seria Mass Effect.

czytaj dalejGeneticsD
16 czerwca 2015 - 23:13

Recenzja filmu Chata

Wybierając się na niektóre filmy do kina, nie oczekuję wiele. Tyle razy już wychodziłem nieco zniesmaczony, że aktualnie w ogóle nie hype'uje się na żadną kolejną produkcją. Ludzie mówią, że dobry? Okej. Zobacze i sam ocenie. Nie zrozumcie mnie źle. Nie potrzebuję górnolotnej fabuły z przesłaniem, po którym zmieni się moje życie. Nie oczekuję tego. Głównie ze względu na to, że jakieś 95% filmów, które wychodzą to średniaki. I tak też jest w przypadku Chaty, Stuarta Hazeldine.

czytaj dalejGeneticsD
17 marca 2017 - 21:24

O wszystkim i o niczym #1 - Kung Fury, duchowy spadkobierca lat 80'

Ponad rok temu odbyła się pewna zbiórka na Kickstarterze. Sam projekt był pewnego rodzaju nowością, gdyż nikt wcześniej nie wpadł na podobny pomysł. Co mam na myśli? Oczywiście film krótkometrażowy pod tytułem Kung Fury. Twórca, Laser Unicorns, zakładał, że do sfinansowania całości jest potrzebne 200 tysięcy dolarów. Ku najśmielszemu zdumieniu na konto wpłynęło aż 630 tysięcy dolarów! Można powiedzieć, że ludzie rzucili się na tą produkcję niczym na przecenę w jednym z popularnych supermarketów.

Twórcy przyświecała idea darmowego filmu, zatem nikogo nie zdziwiło, kiedy to postanowiono opublikować dzieło na YouTube. Warto także wspomnieć, że większość scen nakręco na green wallu lub wygenerowano przy pomocy specjalistycznych programów. Oczywiście każdego kto zobaczył film nie dziwi to ani trochę. Dużo częściej mamy do czynienia z robotami i dinozaurami niż z ludźmi oraz faktycznymi lokacjami.


A więc przechodząc do samego filmu, w główną rolę wciela się David Sandberg, który jest jednocześnie scenarzystą oraz reżyserem. Dużo odpowiedzialność jak na jednego człowieka, ale według mnie facet wywiązał się ze swoich obietnic i podrzucił nam świetny produkt. Człowiek-firma. To on tak naprawdę jako jedyny wchodzi w skład Laser Unicorns. Tutaj powstaje pytanie: Dlaczego więc „Unicorns”, skoro jest tylko on sam jeden?

czytaj dalejGeneticsD
11 czerwca 2015 - 19:53

Batman w książkowym wymiarze, czyli o Wayne. Mściciel z Gotham.

Kiedy ta książka po raz pierwszy wpadła w moje ręce, podszedłem do niej z lekkim niepokojem. Dlaczego? Na samej okładce widnieje napis: Jedyna powieść o Batmanie. Jedyna. Nie wiadomo, czy to gigantyczny chłam, czy książka napisana przez geniusza. Dodatkowo fakt, iż wcześniej jakoś o niej nie usłyszałem, przyprawiał mnie o myśl, iż raczej ta pierwsza opcja zostanie objawiona. Te ponad dwieście stron papieru przeleżało na mojej półce kilka miesięcy. Ciągle, kiedy sięgałem po to dzieło, w końcu wybierałem coś innego. Czemu? Batman jest dla mnie niczym wzór do naśladowania. Był pierwszym superbohaterem, z którym zetknąłem się, jeżeli chodzi o DC Comics, a także całą gamę postaci z nadzwyczajnymi zdolnościami ogółem. Od wszystkich innych bohaterów odróżnia go fakt, iż jest z krwi i kości, a swoje zdolności nie zawdzięcza mutacjom, niezwykłemu pochodzeniu lub czegokolwiek innemu, ale samemu sobie (oraz w dużej części pieniądzom rodziców, bo przecież ze sterty żelastwa batmobilu nie zbudujesz). Mówiąc wprost, bałem się, że ta książka zepsuje mi wgląd na wszystkie inne dzieła kultury o tytułowym bohaterze.

czytaj dalejGeneticsD
13 sierpnia 2015 - 00:56